Bardzo się cieszę!!! Agatko, ciesz się pięknym, psim życiem na brzuchu swoich opiekunów, na fotelu i na podusi na kanapie...Miodzio! Jak wspomnę chwilę, gdy ją zobaczyłam pierwszy raz na tamtym podwórku i usłyszałam,że pani nie może jej zatrzymać, bo nie ma za co ją karmić a ja przyjechałam, aby pomóc jej kumplowi-Jackusiowi....serce mi się ścisnęło...Potem pojechała do Radys....brrrrr i wróciła cudownie, aby za chwilę urodzić....No i ten pierwszy widok Agatki ze sznurkiem plastikowym na szyi...