Jump to content
Dogomania

bonsai_88

Members
  • Posts

    5821
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bonsai_88

  1. Jak na razie nic nowego... pogoda dzisiaj jakaś takaś, że od rana starem się nie zasnąć :roll:...
  2. Faktycznie psy długowłose potrzebują częstszych kąpieli - wcześniej miałam kundelka z "zwykłą" sierścią i był kąpany 1-2 razy do roku, teraz mam sukę z "pudlowatą" sierścią [to też długowłose ;)], kąpię ją raz na 2-3 miesiące....
  3. Melduję, że życie powoli wraca do normy... Potworki już we mnie mniej zakochane [odzyskałam trochę wolności ;)], Smoku odkrył, że mamusia nie pozwala na tyle co bunia i prabunia, a Birma odkryła, że nadal pamiętam co to są nożyczki i grzebień ;)
  4. Dzisiaj mam wieści dobre, a nawet wspaniałe - w końcu, po 3 tygodniach, wróciły moje potworki :). Smokuś uważa 5 minut bez mamusi za rzecz godną porządnej awantury, a Birma chodzi za mną krok w krok... Pominę fakt, że wczoraj ani Smoku ani Birma nie uwierzyli własnym oczom, jak po nich przyjachałam. No i przy okazji zaliczyłam najdłuższe wakacje w tym roku - trwały równo 23 godziny i 15 minut ;).
  5. Przykro mi z powodu pana Tekli [']. Zdradzisz może jaki to gatunek, bo nie rozpoznaję?
  6. [B]NatiiMar[/B] narazie to mam święto - w środę wybieram się na Mazury po moje potworki... już 3 tygodnie ich nie widziałam. Do Strzelec pewnie będę się wybierać w sierpniu/wrześniu, to jeszcze trzeba się z Zmierzchnicą zgadać :)
  7. Właśnie się dowiedziałam, że umarł mój sąsiad [']... przemiły, zawsze pomagający wszystkim człowiek... Niestety serce nie wytrzymało tych upałów...
  8. Asiaczki pewnie znowu podbiją wszystkie ringi ;).... Trzymam za kas kciuki :)
  9. Ania niestety - wolę już nie myśleć ilu znajomych straciło ostatnio zwierzaki :shake:... A ja wczoraj się opalałam w pracy - Maciek zagonił nas do zgrabienia siana z pola, żeby zdążyć przed burzą... Szkoda tylko, że zwinął nas na 15 minut przed końcem pracy i w efekcie do domu wróciłam po 12 godzinach, a nie po 8 :mad:. Ale co tam, przynajmniej lubię taką robotę i szybko mi idzie ;). Po za tym mam dość Filipka [kucyka, co nadal nie stracił całej zimowej sierści] i zaczęłam wczoraj trymować konia :diabloti:. No i Cytra jest w ciąży z Sanem :cool3:. Znając tą dwójkę maluszek będzie najsłodszym, najspokojnieszym, najbardziej kochanym i... naszybszym koniem w okolicy :lol:. Cytra to klaczka spokojna, niesamowicie ufająca ludziom, ale kochająca szybką jazdę pod siodłem, za to San to najspokojniejszy ogier jakiego w życiu widziałam... nigdy go w czasie jazdy nie widziałam, ale raz się z nim kłóciłam [żeby mnie dopuścił do żłobu, bo owies niosłam, a on mi łeb do wiadra pchał :eviltong:] i miałam okazję odkryć jaki jest niesamowicie silny :razz:... bo urodę obu koni już przemilczę, powiem tylko że San to jeden z najpiękniejszych ogierów jakie miałam okazję w swoim życiu widzieć :loveu:. A.... maleńka Sofcia [sierotka wychowana przez ludzi] nadal mnie pamiętała - na mój widok próbowała zwiać z boksu, żeby dostać buziaka w pychol, a jak tylko przyszłam to od razu się tuliła i pchana pyszczek do całowania :loveu:. Słodzinka z niej niesamowita, już miesiąc skończyła :p.
  10. [URL]http://images8.fotosik.pl/394/e6227a5a49c26ee0.jpg[/URL] Ach, te pierwsze buziaczki ;)
  11. Zmierzchnica w takim razie może mi uda się w końcu zrobić wypad do ciebie - moja oba potwory uwielbiają jeździć samochodem :D... Ba, nawet często sie po prostu domagają codziennej przejażdżki po okolicy ;). Tylko to po wakacjach, bo na razie Smoku i Birma na mazurach siedzą...
  12. Asiaczku nie wiem co się stało, ale trzymaj się mocno
  13. Wszystkim, którzy trzymali kciuki za Goliata bardzo dziękuję... niestety, mimo leczenia, ten kochany olbrzym przed chwilą usnął. Po prostu położył się i usnął...
  14. Veza a z jakiego miasta jesteś? Ew. na zimę możesz spróbować poszukać pomocy wśród dogomaniaków :)
  15. Jeżeli spodoba ci się psiak z innego miasta czy województwa to zazwyczaj dogomaniacy sobie pomagają przeworząc za darmo psiaki ;). Do mnie pierwsza sunia na DT [po 2 dniach powiedziałam, że jej nie oddam i mieszka sobie u mnie do dzisiaj :diabloti:] przyjechała z Elblągu, a kolejna z Poznania... dodam, że sama mieszkam w Gliwicach :evil_lol:. Swoją drogą później Jaga [ta 2 sunia] jechała do stałego domku do Warszawy, a więc trochę się najeździła ;).
  16. Phi, a mi to już nie podziękują za trzymanie kciuków ;P... A na poważnie to gratuluję z całego serca... dajcie znać kiedy będziecie w Gliwicach, bo już wszystkie okoliczne psy uciekają na mój widok :D
  17. Maks mi też go bardzo żal... nie miał szczęśliwego życia, w wieku 4 lat został zabrany od ciągnięcia wozu pod Morkie Oko... Na szczęście nadal ma przeogromną wolę walki. No i walczy o życie cały czas - ciągle trzymam kciuki w nadziei, że wygra
  18. Witam Dzisiaj ze mną już lepiej - po raz pierwszy od piątku mogłam coś zjeść bez brania wcześniej środków przeciwbólowych, do tego w końcu nie mam temperatury :). Z Maćkiem też nie jest źle - już chodzi po stajni i się awanturuje ;). Za to z Goliatem fatalnie, zemdlał dzisiaj 2 razy, z czego raz poleciał na weterynarkę [na szczęście zdążyła odskoczyć]... Nadal jest z nim bardzo źle i ciągle trwa walka o jego życie :(. Aż żałuję, że nie mogę dorwać ludzi którzy go otruli...
  19. Proponuję kliknąć w podany parę postów wyżej link, a później zadzwonić po podany tam numer :cool3:...
  20. Zmierzchnica w takim razie ponownie zapraszam do Gliwic - Smoku z podchodzenia do zwierząt jest znany ;). Ba, nawet zauważyłam, że inaczej podchodzi do małych psów [bardzo uważa, żeby nie zrobić im krzywdy], a inaczej do dużych [uważa, żeby nie dac się przewrócić czy nie dostać ogonem]... Ostatnio przyzwyczajamy się do bardzo dużych psów - mamy rewelacyjnego wilczarza irlandzkiego na osiedlu ;).
  21. [B]Brązowa[/B] nie znasz wszystkich schronisk w Polsce ani wszystkich weterynarzy tam pomagających... na gliwickiego weterynarza nie dam powiedzieć złego słowa - sama od od ponad 2 lat leczę u niego swojego psa i zawsze bardzo mi pomaga, ba raz nawet robił mi jedno badanie za darmo [a ja chciałam tylko zapłacić za 2-3 dni, bo byłam przed wypłatą] - było potrzebne dla suni zabranej z pseudo. Jest to człowiek który z równym sercem traktuje psy z gabinetu jak i te ze schroniska. Dodatkowo sam stara sie pomagać w miarę możliwości ludziom mającym serce dla psiaków [np. ode mnie bierze dużo mniej za leczenie/szczepienie/sterylizację psów na DT].
  22. Goliat to koń, którego leczymy... jest już po 2 transfuzjach krwi i po wieeeelu kroplówkach. Nie wiadomo kto go otruł. Było już dobrze, ale wątroba zaczyna mu siadać - niestety była uszkodzona już na samym początku przez zatrucie, a leczenie też jest mocno obciążające, nie wiadomo czy wytrzyma :(. Za Maćka też trzymam kciuki - niby jest wredny, złośliwy i lubi się czepiać, ale po 7 latach znajomości i tak go lubię, a do tego się o niego martwię... dzwonić do niego nie będę, niech ma trochę spokoju, za to niecierpliwie czekam aż Dominika wróci z praktyk [ona też biedna - najpierw leci na praktyki, później wokół mnie skacze]... O... właśnie wróciła, uciekam
  23. Dzisiaj się już czuję lepiej - temperatura powoooli opada, choiaż nadal dość słaba jestem. Do pracy nie poszłam i pewnie przez najbliższych parę dni nie pójdę, przy koniach trzeba jednak mieć sporo siły... za to z najnowszych wiadomości - zatruty Goliat jest w stanie tragicznym, dzisiejsza noc będzie decydująca [jeżeli ją przeżyje to powinien z tego wyjść], do tego Maciek [mój szef] miał poważny wypadek na koniu... o tym więcej będę wiedziała jak kumpela wróci, ale o ile dobrze ją zrozumiałam przez telefon to Maciek ma pękniętą śledzionę...
  24. Takie trucie to jedna z najgorszych rzeczy jakie może zrobić człowiek :(. Ostatnio pomagam w leczeniu zatrutego.... konia. Na szczęście Goliat ma spore szanse na przeżycie...
  25. [B]Monia[/B] a wiesz, że o mleczku nie pomyślałam... za chwilkę sobię zrobię - na szczęście wieczorem łatwiej mi się przełyka [rano wypicie odrobiny herbaty jest wyzwaniem]. Swoją drogą idę jutro do lekarza, bo jest mi zwolnienie potrzebne - w tym stanie nie dam rady kłócić się z koniami przez 8 godzin... np. spora część uważa, że przy czyszczeniu kopyt można się wygodnie podeprzeć, a 2 ogiery chcą roznieść boks jak ktoś wchodzi, więc trzeba tam iść w parę osób... no, ze źrebakami też bywa wesoło - jeszcze nie wiedzą że ludzie się nie kopie ani nie gryzie [na szczęście są słabe i jeszcze nie potrafią zrobić krzywdy], do tego właśnie próbujemy je nauczyć jeść. Do tego dochodzą chore konie, przy których bywa najweselej...
×
×
  • Create New...