-
Posts
5821 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by bonsai_88
-
Jak na razie nic nowego... pogoda dzisiaj jakaś takaś, że od rana starem się nie zasnąć :roll:...
-
Faktycznie psy długowłose potrzebują częstszych kąpieli - wcześniej miałam kundelka z "zwykłą" sierścią i był kąpany 1-2 razy do roku, teraz mam sukę z "pudlowatą" sierścią [to też długowłose ;)], kąpię ją raz na 2-3 miesiące....
-
Melduję, że życie powoli wraca do normy... Potworki już we mnie mniej zakochane [odzyskałam trochę wolności ;)], Smoku odkrył, że mamusia nie pozwala na tyle co bunia i prabunia, a Birma odkryła, że nadal pamiętam co to są nożyczki i grzebień ;)
-
Dzisiaj mam wieści dobre, a nawet wspaniałe - w końcu, po 3 tygodniach, wróciły moje potworki :). Smokuś uważa 5 minut bez mamusi za rzecz godną porządnej awantury, a Birma chodzi za mną krok w krok... Pominę fakt, że wczoraj ani Smoku ani Birma nie uwierzyli własnym oczom, jak po nich przyjachałam. No i przy okazji zaliczyłam najdłuższe wakacje w tym roku - trwały równo 23 godziny i 15 minut ;).
-
Przykro mi z powodu pana Tekli [']. Zdradzisz może jaki to gatunek, bo nie rozpoznaję?
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
bonsai_88 replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
[B]NatiiMar[/B] narazie to mam święto - w środę wybieram się na Mazury po moje potworki... już 3 tygodnie ich nie widziałam. Do Strzelec pewnie będę się wybierać w sierpniu/wrześniu, to jeszcze trzeba się z Zmierzchnicą zgadać :) -
Właśnie się dowiedziałam, że umarł mój sąsiad [']... przemiły, zawsze pomagający wszystkim człowiek... Niestety serce nie wytrzymało tych upałów...
-
Asiaczki pewnie znowu podbiją wszystkie ringi ;).... Trzymam za kas kciuki :)
-
Ania niestety - wolę już nie myśleć ilu znajomych straciło ostatnio zwierzaki :shake:... A ja wczoraj się opalałam w pracy - Maciek zagonił nas do zgrabienia siana z pola, żeby zdążyć przed burzą... Szkoda tylko, że zwinął nas na 15 minut przed końcem pracy i w efekcie do domu wróciłam po 12 godzinach, a nie po 8 :mad:. Ale co tam, przynajmniej lubię taką robotę i szybko mi idzie ;). Po za tym mam dość Filipka [kucyka, co nadal nie stracił całej zimowej sierści] i zaczęłam wczoraj trymować konia :diabloti:. No i Cytra jest w ciąży z Sanem :cool3:. Znając tą dwójkę maluszek będzie najsłodszym, najspokojnieszym, najbardziej kochanym i... naszybszym koniem w okolicy :lol:. Cytra to klaczka spokojna, niesamowicie ufająca ludziom, ale kochająca szybką jazdę pod siodłem, za to San to najspokojniejszy ogier jakiego w życiu widziałam... nigdy go w czasie jazdy nie widziałam, ale raz się z nim kłóciłam [żeby mnie dopuścił do żłobu, bo owies niosłam, a on mi łeb do wiadra pchał :eviltong:] i miałam okazję odkryć jaki jest niesamowicie silny :razz:... bo urodę obu koni już przemilczę, powiem tylko że San to jeden z najpiękniejszych ogierów jakie miałam okazję w swoim życiu widzieć :loveu:. A.... maleńka Sofcia [sierotka wychowana przez ludzi] nadal mnie pamiętała - na mój widok próbowała zwiać z boksu, żeby dostać buziaka w pychol, a jak tylko przyszłam to od razu się tuliła i pchana pyszczek do całowania :loveu:. Słodzinka z niej niesamowita, już miesiąc skończyła :p.
-
CLOCKWORK-dziękuję że BYŁEŚ i.... przepraszam ...
bonsai_88 replied to clockwork's topic in Foto Blogi
[URL]http://images8.fotosik.pl/394/e6227a5a49c26ee0.jpg[/URL] Ach, te pierwsze buziaczki ;) -
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
bonsai_88 replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Zmierzchnica w takim razie może mi uda się w końcu zrobić wypad do ciebie - moja oba potwory uwielbiają jeździć samochodem :D... Ba, nawet często sie po prostu domagają codziennej przejażdżki po okolicy ;). Tylko to po wakacjach, bo na razie Smoku i Birma na mazurach siedzą... -
Asiaczku nie wiem co się stało, ale trzymaj się mocno
-
Wszystkim, którzy trzymali kciuki za Goliata bardzo dziękuję... niestety, mimo leczenia, ten kochany olbrzym przed chwilą usnął. Po prostu położył się i usnął...
-
Osoba niepełnosprawna zastanawia się nad pieskiem...
bonsai_88 replied to Veza's topic in Wszystko o psach
Veza a z jakiego miasta jesteś? Ew. na zimę możesz spróbować poszukać pomocy wśród dogomaniaków :) -
Osoba niepełnosprawna zastanawia się nad pieskiem...
bonsai_88 replied to Veza's topic in Wszystko o psach
Jeżeli spodoba ci się psiak z innego miasta czy województwa to zazwyczaj dogomaniacy sobie pomagają przeworząc za darmo psiaki ;). Do mnie pierwsza sunia na DT [po 2 dniach powiedziałam, że jej nie oddam i mieszka sobie u mnie do dzisiaj :diabloti:] przyjechała z Elblągu, a kolejna z Poznania... dodam, że sama mieszkam w Gliwicach :evil_lol:. Swoją drogą później Jaga [ta 2 sunia] jechała do stałego domku do Warszawy, a więc trochę się najeździła ;). -
Phi, a mi to już nie podziękują za trzymanie kciuków ;P... A na poważnie to gratuluję z całego serca... dajcie znać kiedy będziecie w Gliwicach, bo już wszystkie okoliczne psy uciekają na mój widok :D
-
Maks mi też go bardzo żal... nie miał szczęśliwego życia, w wieku 4 lat został zabrany od ciągnięcia wozu pod Morkie Oko... Na szczęście nadal ma przeogromną wolę walki. No i walczy o życie cały czas - ciągle trzymam kciuki w nadziei, że wygra
-
Witam Dzisiaj ze mną już lepiej - po raz pierwszy od piątku mogłam coś zjeść bez brania wcześniej środków przeciwbólowych, do tego w końcu nie mam temperatury :). Z Maćkiem też nie jest źle - już chodzi po stajni i się awanturuje ;). Za to z Goliatem fatalnie, zemdlał dzisiaj 2 razy, z czego raz poleciał na weterynarkę [na szczęście zdążyła odskoczyć]... Nadal jest z nim bardzo źle i ciągle trwa walka o jego życie :(. Aż żałuję, że nie mogę dorwać ludzi którzy go otruli...
-
Proponuję kliknąć w podany parę postów wyżej link, a później zadzwonić po podany tam numer :cool3:...
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
bonsai_88 replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Zmierzchnica w takim razie ponownie zapraszam do Gliwic - Smoku z podchodzenia do zwierząt jest znany ;). Ba, nawet zauważyłam, że inaczej podchodzi do małych psów [bardzo uważa, żeby nie zrobić im krzywdy], a inaczej do dużych [uważa, żeby nie dac się przewrócić czy nie dostać ogonem]... Ostatnio przyzwyczajamy się do bardzo dużych psów - mamy rewelacyjnego wilczarza irlandzkiego na osiedlu ;). -
[B]Brązowa[/B] nie znasz wszystkich schronisk w Polsce ani wszystkich weterynarzy tam pomagających... na gliwickiego weterynarza nie dam powiedzieć złego słowa - sama od od ponad 2 lat leczę u niego swojego psa i zawsze bardzo mi pomaga, ba raz nawet robił mi jedno badanie za darmo [a ja chciałam tylko zapłacić za 2-3 dni, bo byłam przed wypłatą] - było potrzebne dla suni zabranej z pseudo. Jest to człowiek który z równym sercem traktuje psy z gabinetu jak i te ze schroniska. Dodatkowo sam stara sie pomagać w miarę możliwości ludziom mającym serce dla psiaków [np. ode mnie bierze dużo mniej za leczenie/szczepienie/sterylizację psów na DT].
-
Goliat to koń, którego leczymy... jest już po 2 transfuzjach krwi i po wieeeelu kroplówkach. Nie wiadomo kto go otruł. Było już dobrze, ale wątroba zaczyna mu siadać - niestety była uszkodzona już na samym początku przez zatrucie, a leczenie też jest mocno obciążające, nie wiadomo czy wytrzyma :(. Za Maćka też trzymam kciuki - niby jest wredny, złośliwy i lubi się czepiać, ale po 7 latach znajomości i tak go lubię, a do tego się o niego martwię... dzwonić do niego nie będę, niech ma trochę spokoju, za to niecierpliwie czekam aż Dominika wróci z praktyk [ona też biedna - najpierw leci na praktyki, później wokół mnie skacze]... O... właśnie wróciła, uciekam
-
Dzisiaj się już czuję lepiej - temperatura powoooli opada, choiaż nadal dość słaba jestem. Do pracy nie poszłam i pewnie przez najbliższych parę dni nie pójdę, przy koniach trzeba jednak mieć sporo siły... za to z najnowszych wiadomości - zatruty Goliat jest w stanie tragicznym, dzisiejsza noc będzie decydująca [jeżeli ją przeżyje to powinien z tego wyjść], do tego Maciek [mój szef] miał poważny wypadek na koniu... o tym więcej będę wiedziała jak kumpela wróci, ale o ile dobrze ją zrozumiałam przez telefon to Maciek ma pękniętą śledzionę...
-
Takie trucie to jedna z najgorszych rzeczy jakie może zrobić człowiek :(. Ostatnio pomagam w leczeniu zatrutego.... konia. Na szczęście Goliat ma spore szanse na przeżycie...
-
[B]Monia[/B] a wiesz, że o mleczku nie pomyślałam... za chwilkę sobię zrobię - na szczęście wieczorem łatwiej mi się przełyka [rano wypicie odrobiny herbaty jest wyzwaniem]. Swoją drogą idę jutro do lekarza, bo jest mi zwolnienie potrzebne - w tym stanie nie dam rady kłócić się z koniami przez 8 godzin... np. spora część uważa, że przy czyszczeniu kopyt można się wygodnie podeprzeć, a 2 ogiery chcą roznieść boks jak ktoś wchodzi, więc trzeba tam iść w parę osób... no, ze źrebakami też bywa wesoło - jeszcze nie wiedzą że ludzie się nie kopie ani nie gryzie [na szczęście są słabe i jeszcze nie potrafią zrobić krzywdy], do tego właśnie próbujemy je nauczyć jeść. Do tego dochodzą chore konie, przy których bywa najweselej...