Jump to content
Dogomania

bonsai_88

Members
  • Posts

    5821
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bonsai_88

  1. Niestety woleli nie pamiętać, że poprzedni pies jeśli jeszcze żyje to najprawdopodobniej jest w schronisku, a słodki szczeniaczek za rok skończy tak samo - bo znowu będą wakacje :shake:
  2. Parę miesięcy temu chciałam kupić szczeniaka pudla dużego [po przepięknym Fordzie :)]. Zostałam odesłana do hodowczyni, która w ogóle nie miała zamiaru kryć suki jeśli nie zbierze o najmniej 12 chętnych na szczeniaki, w przeciwnym wypadku miała zamiar kryć na następny rok... W sumie nie wiem czy sunia została w końcu pokryta [przygarnęłam Bi, więc miejsce mi się "zajęło" i zrezygnowałam ze szczeniaka], ale podejście mi się podobało :).
  3. A z domu tymczasowego? Tymczasowy właściciel doskonale zna psychikę psa i może o nim baaardzo dużo powiedzieć... a przecież i tak to będzie pies ze schronu...
  4. Takim osobom polecam hodowle psów rasowych - można dokładnie obejrzeć warunki, w jakich żyje pies, sprawdzić jego przodków na parę pokoleń przed, wiadomo jakie predyspozycje ma itp ;). Dodam jeszcze, że kiedyś myślałam tak jak ty [do chyba 10 kwietnia tego roku], aż wpadłam przypadkiem na ogłoszenie pewnej suni ze schroniska szukającej domu...
  5. I tak się ciesz... ja właśnie toczę z małżem walkę o 2 psa. No i co słyszę cały czas? Że może za parę lat, jak Smok [żeby nie był - dziecko, nie pies :D] będzie starszy...
  6. Hmmm... poznałam już ludzi, którzy chcieli szczeniaki tylko i wyłącznie po mojej Bi, bo ona taka cudowna [taaa...:diabloti:]. wszystkich po kolei odesłałam do schroniska, bo właśnie tam moje cudo na mnie czekało :cool3:. Za to wszystkim tym właścicielom psów "jak sie spojrzy na lewy profil to prawie zupełnie jak rasowych" mówię jakie potrafi mieć życie pies w pseudohodowli... i jeśli kiedykolwiek jakikolwiek potomek ich psa trafi do pseudohodowli lud schroniska to będzie to dla mnie ich wina :shake:. Pomyśl, że osoba chcąca psa nie weźmie nienarodzonego słodkiego szczeniaka od sąsiadki, tylko pojedzie do schroska... jednak kiedy słodki szczeniaczek się już urodzi to zabierze miejsce wyimaginowanemu schroskowcowi, który nie jest taki puchaty, a do tego pewnie po przejściach :roll:.
  7. Widzę, że się na kolejnego pisaka szykujesz... zazdroszczę ;)
  8. [B]Chomusia[/B] może po prostu wybierzcie inne miejsce spacerów - nie będziecie miały poobcieranych rąk ;). Do tego pomyśl o rowerzystach... mi ostatnio taki nieupilnowany pies rozwalił kolano... Z wizyt u weta pamiętam jak raz bez pytania jakaś kobieta chciała puścić swojego yorka co by po poczekalni pobiegał... jak już go miała położyć na ziemi, jak już piska chciał do Birmy wystartować powiedziałam tylko "Birma, patrz... obiadek sam biegnie, na karmię zaoszczędzę" :D.... nie wiem czemu piesek jednak pozostał na kolanach pańci ;). A.. no i mój poprzedni pies strasznie źle znosił wizyty u weta, robił wszystko od leżenia w rozpaczy, przez szamotanie się na smyczy aż po wycie na całe gardło. Z tych powodów starałam się umawiać na godzinę, co by innych zwierząt dodatkowo nie stresować. Z poczekalni wolałam nie wychodzić, bo zaraz obok była ulica a Itek nawet okolicy weta dostawał szału, bałam się że się wyrwie i wpadnie pod samochód. Jednak nigdy nie przyszłoby mi do głowy czepiać się kogokolwiek, że mi psa denerwuje w poczekalni u weta...
  9. Z kolanem już jest dużo lepiej niż było, ale tylko ze względu na prywatną i niestety drogą rehabilitację :(. Za to do końca miesiąca powinno być już wszystko całkowicie w porządku :). A zdjęcia będą, jak mi się będzie chciało je w końcu na komputer zrzucić ;)
  10. [B]Rashi[/B] a czy łapiesz psa na widok pudelka? Bo moja paskuda agresywna jest pudelkiem ;)... zazwyczaj właściciele spuszczający do nas psy "bo pudelek to łagodne" mocno się dziwili :D. [B]Atena[/B] no przecież Febe o taki kochany piesek... ona jeszcze sama za innym pobiegnie i mu tę piłkę do gardła wepchnie :D
  11. O tym słodziaku to wiem, żeś ją wytrzasnęła... a kiedy będziesz miała u siebie ta kluchę słodziutką?
  12. Tak tylko bo nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam Egon=Klementyna? Bo teraz nie jestem pewna, czy kolejnego psa nie wytrzasnęłaś - z tobą to możliwe ;)
  13. Madzialena ma dzisiaj urodziny? No to wszystkiego naj naj naj :new-bday: :tort: :BIG:.
  14. [quote name='Vectra'] [url]http://pl.fotoalbum.eu/images/8464/102373/00000008.jpg[/url] [/quote] "nie bądź taki, podziel się" :evil_lol:
  15. bonsai_88

    pudelek toy

    Nie obrażaj się, że tak wałkujemy temat "nie ma rodowodu, nie jest rasowy"... po prostu wielu z nas zdaje sobie sprawę z tego jakie potrafi być konsekwencje rozmnażania nierodowodowych psów [od chorób genetycznych, spaczonej psychiki do trzymania w strasznych warunkach przez pseudohodowców]...
  16. bonsai_88

    Barf

    Głowy łososia nie podawałam [w pierwszej chwili przeczytałam "łosia" i się zdziwiłam dla jakiego psa to ma być :D], ale ryby w całości [łącznie z głową] młoda jadła.. teraz jej nie daję tylko i wyłącznie dlatego, że jej nie smakowało..
  17. Na to jest tylko 1 rada - kup sobie 5-metrową linkę i nie spuszczaj kota w miejscach publicznych :D Ps. właśnie siedzę w twojej galerii... musieliście tak dużo napisać przez 3 dni ;)
  18. [B]Vectra[/B] a co dopiero będzie jak ci kolejny morderca dojdzie ;)... chociaż borzoj z nimi poradzi sobie bez problemu i obroni pędzącego z piłką haszczaka :D Ps. tak wiem... złośliwa jestem...
  19. HA... znalazłam nową świetną galerię :multi:... Psiaki świetne, kociaki też ;). Moje 2 paskudy [półpsica i półkocór :lol:] też przygarnięte z dobrego serca - Bzik był bezdomny i prawie zdechł na dworze pewnej zimy, a Birma przez przypadek w necie wysznupana [kurczę... ale ja NAPRAWDĘ nie chciałam psa... czemu mi nikt nie wierzy :evil_lol:]...
  20. bea_m jakby kochana pańcia jeszcze bardziej kochanego labka nie uciekła zostawiając mnie w środku lasu [przegniecioną rowerem dodam radośnie] to żądałabym zwrotu kosztów rehabilitacji... no psiak, no cóż... nie został wyszczypany - z daleka widziałam krew na sierści, więc pewnie jest dość mocno pogryziony... ba, nawet jakbym znała właścicielkę to zapłaciłabym jej za leczenie psa - bo to mój pies pogryzł [nieważne, że w obronie] i dla mnie TO akurat jest moja wina... niestety kobietę widziałam po raz pierwszy, więc chyba nie jest z mojej okolicy [znam większość psiarzy z osiedla]...
  21. [quote name='Juliusz(ka)'] Jak mi jeszcze raz radosne, latające coś odczulanie spie*****, to mój pies nie zdąży zareagować:angryy:... najpierw przegryzę gardło pieseckowi, a później Pańciowi/Pańci:mad::angryy: A że działać będę 'w afekcie' to mnie uniewinnią:diabloti: I może fama w miasto pójdzie, że jestem wariatka i omijać trzeba szeeerokim łukiem... takie mam malutkie marzenie:evil_lol:[/quote] Nie... będziesz się tłumaczyć, że "ty tak masz" :evil_lol:... Ale widzę, że uczucia mamy podobne. Mi ostatnio spotkany luźno latający pies rozwalił kolano... uciekał POGRYZIONY [widziałam krew - biszkoptowy labek, więc z daleka było widać] przez mojego BRONIĄCEGO mnie psa. Dobrze, że moja Bi jest odwoływana... dodam jeszcze, że młoda była na smyczy, ale jak upadłam to puściłam smycz :roll:. [B]Rashi [/B]jakby twój pies podbiegł do mojej suki to miałby duży problem. Wiem, że Birma jest w stanie przegonić huskiego [sama widziałam :cool3:] i że jest w stanie poradzić sobie z malamutem [też sama widziałam]. A w ogóle wiesz czemu nie lubię smuszczanych nieodwoływalnych psów? Bo jak podbiegają to muszę się o nie bać, że zostaną dotkliwie pogryzione przez moją MACHAJĄCĄ OGONEM I NIE WARCZĄCĄ sukę... PS. czy to tak trudno pilnować swojego psa? Ja padam do ziemii i wiję się błagając o łaskę jak Birma podbiegnie do obcego psa/człowieka bo to tylko i wyłącznie moja wina... jakby młoda zabrała komuś OBCEMU cokolwiek to bym chyba ze wstydu spłonęła, a nie się wykłócała że miała prawo :crazyeye:...
  22. Przyznam się po cichu, że na początku Birmie groziła zmiana miejsca zamieszkania... na szczęście bardzo szybko było widać poprawę [już po paru dniach ludzie mogli na mnie do woli patrzeć ;)], a obecnie ci psiarze z osiedla [tzn. prawie wszyscy - bezczelnie zaczepiałam obce mi osoby :D] zaczepiają mnie i mówią, że widać ogromną poprawę w zachowaniu Bi - pies obok którego lepiej było nie przechodzić zbyt blisko teraz siedzi/stoi/idzie spokojnie obok mnie i bez powodu nawet uchem nie zastrzyże :). Chociaż fakt, że to było mnóstwo pracy nad młodą, ale pokochałam tą wariatkę do tego stopnia, że nie żałuję. Ps. ostatnio jedna znajoma widziała jak bawię się z młodą... w pierwszej chwili myślała, ze Bi mnie atakuje :D. Jak wariatka chciała się pobawić ze stojącym obok kolegom to... chłopak uciekł, a ja ktusząc się ze śmiechu mówiłam, że ona się tylko bawi - jak atakuje to nie warczy w TEN sposób ;) Ps.2. nauczenie Birmy chodzenia przy wózku zajęło mi całe... 2 godziny... do tego wózek z wciśniętymi hamulcami doskonale zastępuję słup do przytrzymania się jak pies wyrywa ;)
  23. Żyjemy :). Przez parę dni miałam zepsuty komputer, więc w ogóle się na dogo nie pokazywałam.. właśnie załatwiamy ostatnie przygotowania do wakacji [oczywiście młoda jedzie z nami ;)] - jedziemy nad morze. A... z mniej przyjemnych rzeczy to Bi po raz pierwszy odkąd u mnie jest pogryzła psa - obcy labek na mnie skoczył [i uszkodził mi rzepkę w kolanie - rehabilitacja ok. 500 zł] jak jechałam na rowerze. Jak się przewróciłam i puściłam smycz to młoda pogoniła psa aż się kurzyło. niestety pies był wolniejszy i cierpiał z winy właścicielki [prosiłam, żeby zapięła jak ich tylko zobaczyłam... no prosiłam...] - młoda go dorwała. Na szczęście udało mi się ją odwołać samym głosem - leżałam pod rowerem nie mogąc wstać, więc odciąganie psa nie wchodziło w rachubę... Ps. I na sam koniec najlepsze - właścicielka labka zostawiła mnie leżącą w środku lasu i uciekła... jak ją dorwę to oskalpuję...
  24. Birma bardzo szybko doszła do wniosku, że ukochaną pańcię trzeba bronić... w skrócie na samym początku sygnałem do ataku było spojrzenie na mnie lub wózek [zazwyczaj jak wychodzę to razem z moim 11-miesięcznym dzieckiem ;)]. Co najgorsze nie chodziło tylko o psy, ale również o ludzie, a chyba każdy wie ile babć zaczepia dzieci w wózkach... Prowadzenie wózka i trzymanie 20-kilowego psa atakującego prawie wszystko to jest porządny trening... już przemilczę to, że Bi to NADAL szczeniak [ma prawie rok, jak ją wzięłam miała ok 8-9 miesięcy]. Na szczęście Birma Niepełnoletnia Wariatka [to jej pełne imię] bardzo szybko się nauczyła, że umiem sie bronić sama i nie życzę sobie jej pomocy - teraz startuje tylko do psów, które do nas podejdą, sama z siebie grzecznie siedzi przy nodze i tylko obserwuje z daleka. Jak do tej pory wariatka tylko raz pogryzła psa i to wybitnie w mojej obronie [obcy labek radośnie skoczył się przywitać i rozwalił mi rzepkę w kolanie... młoda od razu go zaatakowała - jak wylądowałam na ziemi puściłam smycz - ale na rozkaz wróciła do mnie]. No, to by było tyle o tym jak miałam z Birmą na samym początku ;)
  25. Fobia jest wspaniała :)... Ech.. przeczytałam cały temat i aż mi się przypomniały początki z Birmą - to był hard core :D
×
×
  • Create New...