Jump to content
Dogomania

bonsai_88

Members
  • Posts

    5821
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bonsai_88

  1. No bo prychaniem wszystko można sprawić... nawet to, że bluzka magicznie sama się przewiesi ;)
  2. No, już mi moje dziecię dało spokój i poszło spać :multi:. Zdjęć na razie nie będzie... posiałam [a raczej małż mi posiał :mad:] kabel od telefonu i nie mam jak wrzucić... no, chociaż napiszę jak tam u suni :cool3:. Jak po ciężkich przeprawach [niedzielne popołudnie, upał, nie miałam się jak o drogę pytać :placz:] dotarłam do Imki i od razu zostałam zaatakowana przez pewnego rudego potwora, który chciał mnie zjeść... jednocześnie z drugiego boku dopadło mnie duże ciemne coś próbujące zaliżać na śmierć. Duże coś po odsunięciu języka na odległość umożliwiającą patrzenie okazło się być Sunią [a może ona się tak wabi, co by wątpliwości o płeć nie było? :diabloti:]... Na początku myślałam, ze to jakiś inny psiak, bo nie umiałam dopoatrzeć się braku w łapach, dopiero później ta sztuczka mi się udała :eviltong:. Imka zestersowana wizytą próbowała ugościć mnie najlepiej jak mogła [o wizycie poinformowałam ją 2 godziny wcześniej, pytając się czy mogę przyjechać :razz:] - dostałam paluszki [btw. moje ulubione ;)] i wodę z lodem do picia. W taki upał nic więcej nie było mi potrzebne do szczęścia :cool2:. Po krótkiej pogawędce, w czasie której Sunia spała pod stołem, pojechaliśmy z Sunią i Kubą [obecnym przy całej wizycie i pilnującym czy wszysko mi się odpowiednio podoba :cool3:] nad wodę. Nad wodą zobaczyłam najszczęśliwszego psa na świece - było aportowanie patyków na mokro :lol!:. Poniważ obie miałyśmy zeza w końcu wszyskie patyki wylądowały w trzycinach, gdzoe Sunia nie umiała ich znaleźć i wróciliśmy do domu. A.. w czasie jak Sunia szalała za patykami słyszałam z za pleców zdumione głosy "Patrz, ten pies ma tylko 3 nogi a jak świetnie sobie radzi!] :cool3:. W czasie powrotu do samochodu Sunia prześlicznie minęła parę psów, motor i przechodzących ludzi. Po powrocie do domu znowu usłyszałam od Bossa co o mnie myśli [nie będę powtarzać :evil_lol:]. Jak próbowałam zrobić mu zdjęcie to...uciekł na "z góry upatrzoną pozycję" :errrr:. Sunia w tym czasie aportowała piłkę [a raczej flak tej piłki, która była na zdjeciach parę stron temu], jabłka, butelkę i... próbowała aportować kamienie. Niestety, niedobra pańcia nie chciała rzucać tym najfajniejszym apotem :placz:. Następnym punktem programu była herbatka i szklanka mleka prosto od krowy [pyyyycha]. Jak tylko zachwyciłam się mleczkiem to dostałam pełną butelkę na własność [ale o tym ciiii ;)]. W czasie herbatki Sunia nadal niezmordowanie aportowała jabłko, a Bossik... nieśmiało próbował wryć mi się na kolana. Szkoda, że nie udało mi się zrobić zdjęcia, bo miał przy tym bardzo zawstydzoną minę :lol:. Na koniec poszliśmy obejrzeć ule [tak, te z czarnymi pasiastymi potworami ;)]. Przy okazji zmuszono mnie [nie żebym protestowała :evil_lol:] do najedzenia sie owocami z sadu, zabrania buraczków [na botwinkę :eating:] i marchewki. Ponieważ po zwiedzeniu [czemu w pierwszej chwili napisałam "zjedzeniu" :lol:?] sadu zaczęło się juz robić ciemno [aparat po woli zaczął robić za ciemne zdjęcia :-(], a na dodatek wiedziałam, że w domu będzie na mnie czekał mały, wściekły głodomorek [dojący mnei co wieczór już od 11 miesięcy :loveu:] zaczęłam się zbierac do odjazdu. Na do widzenia dostałam jeszcze miód i dobre rady jak trafić spowrotem do Gliwic. Po całej wizycie doszłam do wniosku, że Sunia urzekła mnie swoim ciepłem, radością życia, tym, że zapominała o braku nogi [ruszała nią, jakby miała całą łapkę] :multi: oraz tym jaka była niesamowicie łagodna i wierna... nic tylko pozazdrościć psiny. Imka zaś urzekła mnie tym jak bardzo jest w Sunię zapatrzona [ja się nie dziwię, że Boss jest zazdrosny :evil_lol:], jak stara się przychylić jej nieba i.. jak jej to się udaje :loveu:. Uf... ale się rozpisałam... Ps. I tak się zgubiłam wracająć do domu...pewne talenty się ma i nic się na to nie poradzi :evil_lol:. Ps.2. Klocusiowa... to nie były łapówki... ja nic nie wiem o żadnych łapówkach :diabloti:
  3. Bo z niego jest taki męski kociak :lol:....
  4. Miód od pciół i to jakich :crazyeye:... czarne były potwory:diabloti:... aż im zdjęcia porobiłam i taaaka dumna jestem, że nie uciekłam na sam widok uli :D. A czasu nie mam, dziecko mnie dorwało jak wróciłam i już od godziny doi [mleka od krów nie chce :mad::lol:]. Jak mały się w końcu odklei to pójdę poszukać kabla [kabel? jak to odmienić, bo mam pustkę wełbie :roll:] i zrobię raport... no chyba że po drodze łóżeczko zacznie mnie wołać :evil_lol:...
  5. [quote=clockwork;10577762[B]][/B][FONT=Arial][COLOR=Blue][B] buuhahhaha... łapówkaro ty... [COLOR=DarkGreen]Ciii... nic nie mów, może się nie wyda :razz:[/COLOR] też dostałam miodek:razz: i pisałam już że sunia lepiej trafić nie mogła- ma miodzio :loveu: [/B][/COLOR][/FONT][FONT=Arial][COLOR=DarkGreen][B]Bo to kraina mlekiem i miodem płynąca :lol:[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Arial][COLOR=Blue][B] Bonsai- skąd ty mieszkasz??? Bytom?? czy cosik popierdasiłam:oops: jest w Bytomiu domek do sprawdzenia.... nie wiem czy Pan ma pasieke i krowy, bo mieszka w bloku ale :evil_lol::evil_lol: [/B][/COLOR][/FONT][/quote] [B][COLOR=DarkGreen]Mieszkam w Gliwicach, ale tek bez łapówki... ja nie wiem czy mi się chce :evil_lol:... A na poważnie to muszę się zastanowić czy mam czas :roll:[przygotowania przedwakacyjne :multi:][/COLOR][/B]
  6. Teraz sobie tylko szybciutko zaznaczam temat, a jak będę miała więcej czasu to powrzucam zdjęcia suni i opiszę wizytę poadopcyjną ;)
  7. A co takiego zbroił Prezes? Bom ciekawa ;)
  8. Madzia, byłam w końcu u trzyłapki :). Powiedz mi gdzie mogę relację z wizyty napisać i zdjęcia powklejać... Ps. od dzisiaj na takie wizyty to tylko mnie bierz... dostałam mleko prosto od krowy, miód "jeszcze ciepły" [właścicielka Suni ma pasiekę ;)] i całą siatę warzyw :).
  9. W Warszawie też można? Świetnie, bo w przyszłym tygodniu zawitam w stolicy :). A wie ktoś z was jak to jest w Trójmieście?
  10. [B]Kolcusiowa [/B]w końcu się pokazała :multi:
  11. bonsai_88

    Barf

    Charly wydaje mi się, ze dopóki pies załatwia się bez problemu to kupki mogą być twarde i suche... dopiero jakby pies się męczył przy załatwianiu to byłoby coś źle...
  12. [quote name='BeataG']Oczywiście, że napisałaś. Pies atakuje psa, który oparł łapy na wózku, [B]Był to pierwszy atak Birmy na psa, pierwszego dnia jak była u mnie. Nie wiedziałam, że Birma może się tak zachowywać [miała być łagodna], nie umiałam rozpoznawać u niej kiedy chce zaatakować. Teraz już umiem, więc umiem tez unikać takich sytuacji[/B] człowieka, który biegnie w Twoim kierunku itp. To pies podejmuje decyzje, czyli mu na to pozwalasz. [B]Pisałam i napiszę jeszcze tysiąc razy jeśli będzie trzeba - to, że Birma nadal się tak zachowuje nie znaczy, ze jej na to pozwalam... niestety pies nie nauczy się w 1 dzień wszystkiego. Mam ją dopiero 3 miesiące i widać baaardzo dużą poprawę w jej zachowaniu - wcześniej atakował za takie zbrodnie jak spojrzenie na mnie. Teraz młoda atakuje co raz rzadziej i co raz trudniej jest ją sprowokować. Niestety nadal jest to możliwe, więc NADAL pracujemy nad tym.[/B] Pies nie został nauczony podstawowej rzeczy - że od podejmowania decyzji jesteś Ty i że nie ma prawa do ŻADNEJ reakcji na własną łapę.[/quote] [B] Pies jest tego uczony. Naprawdę chciałabym poznać psa [i to psa dominującego, bo z Birmy jest typy dominant :mad:] który od pierwszego dnia będzie nauki będzie idealnie usłuchany...[/B]
  13. [B]saJo[/B] nie martw się... mam dobrego szkoleniowca, któremu ufam i który wie, co chcę z młodą osiągnąć. Wiem, że jak on powie "nie" to żadna siła mnie do tego szkolenia nie zmusi.
  14. [quote name='BeataG']Widzisz, problem polega na tym, że zdanie testu psychicznego jest możliwe także przez psa z agresją lękową. To zależy, kto ten test będzie oceniał. Taka jest smutna prawda, że tylko dobry sędzia/szkoleniowiec potrafi odróżnić, że pies atakuje ze strachu. [B]I twoim zdaniem pójdę do byle kogo? Dziękuję za wiarę w mój zdrowy rozsądek[/B] BO SIĘ BOI! BO ZOSTAŁ WMANEWROWANY W ROLĘ PRZEWODNIKA STADA! BO POZWALASZ PSU PODEJMOWAĆ DECYZJE, ZAMIAST SAMA DECYDOWAĆ, CO PIES MA ROBIĆ! [B] Czy ja kiedykolwiek napisałam, że pozwalam? No co jak co, ale tego proszę mi nie wmawiać :roll:...[/B] [COLOR=Red][B]Psa opanowuje się szkoleniem w zakresie posłuszeństwa, a nie w zakresie obrony! Pies szkolony do realnej obrony w rękach laika, to odbezpieczony granat, a obrona sportowa nie ma nic wspólnego z atakowaniem ludzi![/B][/COLOR][/quote] [B]Mam przejrzeć cały wątek i sprawdzić ile razy pisałam, ze obecnie jesteśmy na PT? Ba, nawet pisałam, jak młoda zachowuje się na kursie :cool3:[/B] Ps. Chyba w końcu zaproszę do tego wątku kogoś z forum, kto zna mojego psa osobiście... Wtedy może w końcu uwierzycie, że mój pies nie jest żadnym krwi potworem, ze z nim pracuje i że osoby znane Birmie muszą się przed nią bronić, bo... zaliże na śmierć :diabloti:. Za to w wypadku obcych osób wystarczy, że zamienią ze mną 2/3 zdania i już nie ma najmniejszego ryzyka, że Birma na nie zareaguje ;).
  15. Ty masz pecha do tej sterylki... ile już ją odkładasz?
  16. Czy ja piszę po chińsku czy po polsku? Pisałam już parę razy, że nie pójdę na szkolenie, jeśli mój pies nie zda testów psychicznych... Dotarło? Mój pies nie broni siebie... Birma nie reaguje i nie reagowała nigdy jak pies biegł do niej... za to chce bronić jeśli pies biegnie do mnie/dziecka. Pierwszy raz zaatakowała, jak pies znajomego oparł się łapami o wózek i na Birmę nie zwracał najmniejszej uwagi. Z zachowaniem do ludzi jest podobnie, jednak jest jeszcze czujniejsza [przypuszczenie była bita, ma też ślady po przypalaniu papierosami].
  17. Juliuszka jakby od paru dni mi nie wmawiano, że Birma jest potworem chodzącym po osiedlu i terroryzującym wszystkich ludzi to może byłabym spokojniejsza... Też nie podoba mi się wydawanie ze schroniska agresywnych psów... tylko z młodą był taki numer, że ona w schronisku nie byłą agresywna... ba, jak wolontariusze dowiedzieli się, co ona potrafi wyprawiać to byli w szoku [wiedzieli, że chciałam łagodnego psa] i nawet na początku zastanawiałam się, czy jej nie oddać z powrotem [bałam się, że nie dam sobie z nią w ogóle rady]. Na szczęście młoda co raz bardziej wychodzi na prostą i najgorsze już za nami :) EDIT: jeszcze co do sterroryzowanych ludzi z osiedla... ostatnio zaczęli mnie zaczepiać inni osiedlowi psiarze i co chwilę słyszę, że widać ogrom pracy jaką włożyłam w Birmę :). No i że bardzo się wyciszyła, uspokoiła, a raz nawet usłyszałam, że... nie trzeba się jej już bać :). Dla mnie to był chyba największy komplement, jaki mogła usłyszeć...
  18. [quote name='saJo']bonsai 88 To powiedz mi prosze jedna prosta rzecz. Dlaczego moj uzytkowy mali, bardzo stabilny pschicznie, z uzytkowej hodowli, wybierany pod katem predyspozycji psychicznych do pracy, szkolony w IPO od szczeniaka, NIE BRONI mnie na ulicy przed zataczajacym sie pijaczyna, ktory na mnie wpada? [B]W sumie nie wiem jakby młoda zareagowała na zataczającego się pijaka... sama boję się ich panicznie i na widok pijaka na horyzoncie uciekam gdzie pieprz rośnie :oops:[/B] Nie reaguje na pokrzykujacych osiedlowych ABSow? [B]Krzyczeć to oni sobie mogą, młoda nie zastrzyże nawet 1 uchem[/B] Nie gryzie faceta, ktory przebiega tuz obok nas spieszac sie na autobus? [B]Przebiega obok mnie, ale nie biegnie do mnie? Zero reakcji :cool3:... chociaż to już jest przeze mnie nauczone, na początku potrafiła zaatakować[/B] Nie musze trzymac go na krotkiej smyczy, gdy ktos gwaltownie sie obok nas zatrzymuje pytajac o godzine? Wytlumacz mi, dlaczego ten pies mnie nie broni? Jesli nie wiesz, odpowiedz znajdziesz w jednym z postow Mrzewinskiej. A jesli sie dobrze wczytasz, znajdziesz ja i w moim poscie.[/quote] [B]Trochę lat już żyję na tym świecie i jeszcze nikt nie zatrzymał się przy mnie pytając o godzinę z wymaganą przez Birmę gwałtownością.... tak więc jeśli będziesz obok szła i po prostu zatrzymasz się i spytasz o godzinę to młoda usiądzie mi przy nodze [tak ją tego nauczyłam] :lol:.[/B] Problemem dla mnie są dalecy znajomi biegnący wygłaskać mojego psa [nie znający jeszcze Birmy], ale już z daleka wołam, że pies może ugryźć - to zazwyczaj stopuje. No i jeszcze pałętające się luzem psy - 90% psów chce Bi no co najmniej obniuchać, a najlepiej przelecieć... nietstey ona tego nie cierpi i na właściciela danego psa zazwyczaj czekamy na krótkiej smyczy, z pyskiem młodej podniesionym do góry :shake:
  19. Na szczęście nie mam tak źle jak ty miałaś z Jointem. Birma sygnalizuje atak [po swojemu, ale ja to umiem zauważyć], w domu jak są goście muszę ją po prostu bardzo pilnować, jeśli chodzą po domu. Jeśli wszyscy są w tym pokoju co ja to młoda chodzi i się łasi. Jeśli dane osoby są przez nią dobrze znane to w ogóle nie muszę jej pilnować - mogli by wynieść mi cały dom, a ona by ich jeszcze wylizała na koniec ;). Tylko z kagańcem jest problem - Birma ma naprawdę długi i wąski pysk [ma charcią głowę, wiele osób myli ją whippetem], więc jeszcze nie udało mi się niczego dobrać po za nylonowym. A on nie nadaje się na długie spacery.
  20. No dobrze... postaram się odpowiedzieć na wszytskie pytania po kolei: -czemu Bi nie broni Kamil atak jak mnie i dziecka? Bo potrafi traktować go jak obcą osobę... niektórych znajomych potrafi się lepiej słuchać niż jego. A Birma znajomych nie broni... -kompletnie stresuję swojego psa... dobrze, że się o tym dowiedziałam... rozumiem, że moje 11-miesięczne dziecko tez terroryzuje Birmę i dlatego jest przez nią bronione? Szkoda tylko, ze szkoleniowiec tego nie zauważył i nic mi o tym nie powiedział... -czy którakolwiek z was doczytała, ze na obronę pójdę z Birmą tylko i wyłącznie jeśli zda testy psychiczne? -chyba tylko M@d zrozumiał po co chcę szkolić Birmę w takim kierunku...
  21. Taaak... ten groźne pies ze schroniska to mój. Skoro aż tak bardzo chciało wam się w wnikać w psychikę Birmy to czy poszukałyście tego, że w schronisku NIE WYKAZYWAŁA ŻADNEJ AGRESJI? Dopiero u mnie [i to od 1 dnia] zaczęła mnie bronić... a może czytałyście to, że jestem w stanie zapanować nad swoim psem, a na szkolenie obronne żebym miała 100% pewność, że mogę nad nią zapanować? Nie po to, żeby inni byli bezpieczniejsi, ale po to, żebym ja sama miała komfort psychiczny.... Ponieważ napisałyście o Birmie to pewnie wiecie też ile z nią pracuję... doszukałyście się tego, że z powodu jej zachowania posłyśmy na szkolenie PT, na którym jest jednym z najszybciej uczących się i najgrzeczniejszych psów, gdzie uczy się tez normalnego zachowania w stadzie [przed i po zajęciach psy razem biegają]. Jeśli jednak nie chciało wam się pogrzebać o młodej więcej to może nie wypowiadajcie się na jej temat. Bo o tym, jaka jest Birma niech wypowiadają się osoby znające ją osobiście, pracujące z nią [np. na agility... o dziwo nie odgryza ręki trzymającej smycz, jak ja idę na 2 stronę przeszkody], a nie wy...
  22. Są tez farby trwae dla psów - schodzą dopiero po ścięciu włosa ;). Tak więc albo włos jest dosłownie pomalowany [nie wchodzi w strukturę włosa - nie niszczy go] albo farbowany tylko raz [ale porządnie].
  23. Farbuję włosy od lat... i serio, jeszcze nie jestem łysa :D. To nie po farbach wypadają włosy, tylko po rozjaśniaczach ;)
×
×
  • Create New...