-
Posts
18511 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mestudio
-
[B]wiosenko[/B], nie wiem, nie mam pojęcia na co on zareaguje zwyczajnie. Jak do tej pory jest w 100% na nie jeśli chodzi o próby uświadomienia mu, że coś robi nie tak. [B]wilczek007[/B], no miły nie jest, ja tam dziś bałam się obok niego przejść po akcji w łazience jak na mnie warczał za to, że do niego mówię, że źle robi. Nie wiem czy akurat my znajdziemy rozwiązanie, zaczynam wątpić. [B]mzetka37[/B], cierpliwość nic nie warta w tym wypadku, ja boję się o małe dziecko, piesek niestety nie powinien u nas być.
-
I tak z duszą na ramieniu siedzę dziś z tym tasmanem i go obserwuję. Zrobiliśmy do tej pory 3 spacerki, po trzecim, na którym zrobił wszystko co trzeba, psiak sobie podjadł chrupeczek i zaczął się kręcić po domu co jest bardzo niepokojące. Oczywiście nalał, a potem udał się do łazienki zrobić kupę. Stanęłam w drzwiach i zaczęłam do niego mówić, a on do mnie z warkiem. Warczał przez cały czas i nie odpuścił. Gdybym spróbowała go dotknąć w tym czasie, zwyczajnie by zaatakował i ugryzł. Dużo krócej dziś szczekał przy obiedzie, mam nadzieję, że to stały postęp.
-
Konik vel Vito tak długo czeka na swój domek... Gdzie on jest???
mestudio replied to dreag's topic in Już w nowym domu
Zaglądam do Konika:-). -
Podniosę chociaż pieska.
-
Straszyć ludzi chcecie powrotem do schronu? Niegrzeczne dziewczynki. Waldi481 pies ugryzł mnie kilka razy w różnych sytuacjach, nie tylko zresztą mnie. Pies jest właśnie w trakcie dochodzenia do siebie po kastracji i obcięciu ogona (w celu zachowania większej higieny - ogon był martwy). Nie podejmuję się zakładania mu pieluch. Jedyny plus bycia w nocy w domu to to, że ogonek nie krwawi, teraz też jest w domu i mam nadzieję, że w czasie weekendu ogonek się podgoi i już go niczym nie urazi gamoń mały. Psa nie ma co uspokajać bo ewidentnie jest spokojny jeśli jest ze mną czy TZ-em w domu. Złość pokazuje jeśli się go izoluje lub jeśli chce coś wymusić, agresję zaś pokazuje w różnych sytuacjach, często bez ostrzeżenia. Generalnie większość czasu śpi i nie widzę powodu do podawania mu czegoś no chyba, że właśnie takim dziwnym psom się podaje takie środki.
-
Wszystko fajnie, tylko ten konkretny pies jest mało kontaktowy i kiepsko reaguje na słowo proszę oraz obchodzenie się z nim jak z jajkiem, właściwie wcale nie reaguje i trzeba czekać na decyzję jaśniepana. Po nocy łazienka, przedpokój, kuchnia zasrana i zasikana.W jadalni została zabawka malucha - więc jest dokumentnie zaszczana. Rano wstaję i bardzo szybciutko ubieram wyjściówkę aby z nim wyjść. Niestety jego nie interesuje to, że zaraz wyjdziemy i nie poczeka jak każdy normalny pies. On w momencie jak zakładam kurtkę leje mi za plecami, a za moment odwracam się, a pies robi kupę w przedpokoju. Po spacerze wpuszczam go na werandę i idę z większymi pieskami, wracam, a drzwi obsikane. Ja nie mam pół roku aby się nim zajmować i liczyć na cud. Psiak musi szybko znaleźć dom z kimś kto ciągle z nim będzie. No i bez dzieci koniecznie. Nie mam pojęcia jak on się zachowa gdyby został w domu sam. Rano jak po spacerze wpuszczam go do domu i wychodzę to non stop szczeka bo myśli, że nikogo innego nie ma w domu.
-
[quote name='majowa']do takiego Jordanka to się by chiał człowiek przytulić :) u nas coraz zimniej[/QUOTE] Zasnął któregoś wieczora z TZ-em:-). Bardzo ładnie wyglądali tacy wtuleni w siebie.
- 1607 replies
-
- basset
- bezimienny
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Serdelek był na bardzo długim spacerze z moją córką, jakieś tajemnicze telefony:-). Teraz śpi aż chrapie. Zdjęć chwilowo brak, ale nadrobimy w najbliższych dniach.
- 1607 replies
-
- basset
- bezimienny
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Nie chcę go izolować, nie mam ogrzewanych pomieszczeń poza domem. Jest tu na takich samych zasadach jak inne stworzenia, myślę, że izolowanie go rozzłości tak samo jak klatka. W tej chwili śpi jak niewinne stworzenie - nie zamknę go dziś w klatce bo naprawdę boję się o ten ogon. Czasami trzeba się pogodzić z faktem, że nie damy rady pomóc konkretnemu psiakowi gdyż potrzebuje fachowca. Z drugiej strony wet powiedział, że po kastracji stopień agresji może się zmniejszyć, ale nie musi.
-
[quote name='Bella1']Coś bardzo dziwnego z tą jego kupą , on depcze po tym co wydalił bo logiczne że to spada na podłogę czy zostaje trochę w odbycie , na ogonie i tym wszystko brudzi[/QUOTE] Rupi w większości przypadków załatwia się na dworze (pomijając znaczenie w domu). Załatwia się zwyczajnie, raz trochę luźniej, raz normalnie i bez względu jaka ta kupka jest to jak wracamy do domu, kiedy usiądzie to wszystko brudzi. Po załatwieniu się na dwórku zawsze sobie jeszcze chodzimy więc niczego nie rozdeptuje, nie przysiaduje, ani nic. Ogona już nie ma, wszystko wokół jest wygolone, a problem pozostał, nie jestem w stanie zachować w domu czystości kiedy jest Rupi, mam pełen kosz prania bo każdego dnia uda mu się wskoczyć na koc, pościel itd. O myciu podłogi nie wspomnę. Nie wyobrażam sobie dywanów w tym wypadku. Oczywiście legowiska też brudzi. Co jest dziwne - na dworze robi kupę w jednym - dwóch miejscach łażąc jak pająk, a w domu jak w nocy się załatwi to sa to placki w kilku - kilkunastu miejscach. To nie jest rozdeptane. Zaczęłam już podejrzewać Jordana, że to on bo nic mi tu nie pasuje. Rupi np. w nocy w klatce się nie załatwił - w dzień owszem mimo spaceru i to na misce z wodą???? Ja nie pojmuję o co tu chodzi.
-
Troszkę informacji, zawsze mam nadzieję, że kolejny dzień przyniesie zmiany na dobre. Wróciłam z pracy, poszliśmy na spacerek. Po spacerku pies natychmiast żądał jedzenia i chciał wymusić szczekiem więc najpierw ogarnęłam trochę wokół aby się uspokoił. Po kilkunastu minutach nakarmiłam go widelcem, podałam antybiotyk i chciałam jak zwykle wyczyścić mu kołnierz w środku - robiliśmy to już dwa razy po jedzeniu. Spokojnie i delikatnie włożyłam rękę do kołnierza i chciałam przetrzeć go papierem toaletowym. Rupi rzucił się na moją rękę i ugryzł. Zostawiłam go więc w spokoju i zajęłam się swoimi sprawami. Chodząc po jadalni zauważyłam na podłodze leżący pojemniczek po karmie - przytachany z kuchni przez jakiegoś zwierza. Zwyczajnie schyliłam się po pojemnik aby go podnieść i w tym momencie skoczył mi do ręki Rupi i gdyby nie kołnierz to by mnie pogryzł. Rupi stał w odległości co najmniej metra i rzucił sie do mojej reki błyskawicznie. Nad pojemnikiem stał z groźnym warkiem przynajmniej pół minuty. W tej chwili nie mam pojęcia co z nim zrobić. Próbuje obszczekiwać koty też z warkiem. Jak go wyniosę na werandę do klatki (szczerze boję się go dotknąć) to będzie minimum godzinę szczekał, a maluch próbuje zasnąć. Ponadto w klatce on dziczeje i znowu całe legowisko wymienione rano jest mocno zabrudzone krwią. Boję się o ten jego ogon. Jak zostanie to wskoczy mi do łóżka i wszystko usyfi, nie pozwoli też mi się wywalić. Czy ktoś może mi coś doradzić? Ja nie mam na tego psa pomysłu. Wiele lat temu miałam takiego koszmarnego psa - to był mój pies. Miał problemy psychiczne od szczeniaka i już jako szczeniak rzucał się na ludzi, na domowników też. Wielokrotnie byłam pogryziona do krwi, a pies miał wykupione ubezpieczenie w razie gdyby kogoś ugryzł i ktoś żądał by odszkodowania. To jest taki sam typ, może nawet gorszy bo zupełnie nieprzewidywalny i ktoś mądry musi z nim popracować.
-
[quote name='Owieczka']No tak... Tylko kto go teraz na tymczas weźmie ;/ Oj... cieżka sprawa :([/QUOTE] Nie wiem jak to będzie z tym kurduplem. Jak nocował w klatce to sobie nie nabrudził, a jak jest w domu na noc to masakra. To samo jak spał ze mną w łóżku kiedyś, to nie nabrudził w domu. Nie wiem też czemu tak brudzi pupą wszystko za każdym razem po wypróżnieniu. To jest okropne - pół biedy jak są to kafle, ale jak tak wskoczy zaraz na kanapę to już kiepska sprawa. Nie wiem też co mówić potencjalnym zainteresowanym gdyby dzwonili. W naszym domu ten pies zrobił koszmarną rewolucję i naprawdę trzeba się rozejrzeć za innym miejscem - bez dzieci.
-
Rano było karmienie widelcem oczywiście. Niestety z brudzeniem pupą dalej jest to samo, nigdy się z czymś takim nie spotkałam, po spacerze porannym usiadł w kuchni dupką i pobrudził podłogę w kilku miejscach bo on nawet usiedzieć nie umie spokojnie diabeł. Przez chwile łaził po werandzie też po spacerze i oczywiście musiał nalać na drzwi. Bardzo mi szkoda tego ogonka, nie rozumiem czemu nie ma jakiegoś opatrunku, po nocy nowe posłanko całe we krwi. Rano poszedł do klateczki i znowu szczekał jak wściekły. Ja niestety jeszcze jutro muszę być w pracy i on musi być w klatce bo skoro Jordan go atakuje to nie zostawię ich razem z córką bo sobie nie poradzi. Proszę, rozglądajcie się za miejscem dla niego.
-
Brina strasznie nie lubi jak ktoś biega. Psy nie mogą biegać - mają chodzić i już. Jak któryś przebiegnie obok, to od razu go 'atakuje'. Niestety kilka razy zrobiła to z onkowatą Lady, która nie zna słowo iść. Na razie obyło się bez większych ekscesów, ale trzeba na to uważać. TZmestudio
-
[quote name='Ziutka']Dobrze piszesz :diabloti: tasman po prostu jest...hmm...nie do opisania :talker::flaming::cooldevi:[/QUOTE] A może po prostu trafił swój na swego? Musze się mestudio zapytać. TZmestudio
- 1607 replies
-
- basset
- bezimienny
-
(and 3 more)
Tagged with: