Jump to content
Dogomania

AlfaLS

Members
  • Posts

    11679
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by AlfaLS

  1. Ja też najpierw miałam przez 20 lat tylko koty aż wreszcie dojrzałam do psa :lol:. I teraz mam dwie staruszki / o przepraszam - sumie w słusznym wieku/ z Tychów:loveu: W tym jedną głuchą :lol:
  2. [quote name='zlota_wilga']Alfa, będzie mój, zobaczysz ;) nie ma innej opcji :D[/QUOTE] NAWET NIE WIESZ JAK BYM TEGO CHCIAŁA!!!!!!!!! Ja mam jakąś "odchyłkę od normy" i najbardziej zależy mi żeby zmienić życie tych psiaków, które latami siedzą za kratami... Wiem po moich suniach jak one cudownie potrafią się przestawić, jak one są wpatrzone w tego "swojego" człowieka. Jak bardzo się starają......Jak szybko potrafią pokochać całym swoim sercem .... Kiedyś ZuziaM z Hoteliku do którego zawozimy nasze tyszaki tak pięknie napisała o mojej Dylance - [B]ona całe życie zbierała miłość i teraz tak bardzo chciałaby ją komuś dać....[/B] I ja tak postrzegam te starsze psiaki siedzące latami w Schroniskach......A czytając wiele, wiele innych wątków ze starszymi psiakami przekonałam się że zawsze tak jest :lol: Na razie rozmawiałam z Grażyną i jeśli tylko pogoda pozwoli to będą nowe fotki Urana. Szczególnie prosiłam o takie żeby było widać jaki jest duży np. przy człowieku, przy samochodzie..... Teraz trzymajmy kciuki za pogodę bo jak będzie lało to nic z fotek nie będzie.........
  3. [quote name='kaja555']Jasza - to samo robiłaś z Misią ;)[/QUOTE] Dokładnie to samo chciałam napisać :evil_lol:. Tylko tutaj mamy większą Lenkę to i problemy z nią większe...Ale za to jaki dreszczowiec mamy do czytania i kibicowania....
  4. [quote name='paulinken']Dziewczyny, no a co z tym allegro, co zamówiłam u lilki?[/QUOTE] Allegro jak najbardziej poprosimy..... Niestety nie możemy być na razie 100 proc. pewni propozycji Wilgi bo co będzie jak nie daj Bóg mąż powie stanowczo nie? Albo się okaże że mimo najlepszych chęci ze względów zdrowotnych Uran nie będzie mógł w tym domu zostać? Wtedy można by skorzystać z propozycji Wilki jako DT i szybko szukać domu stałego........ Choć przyznam szczerze że bardzo bym chciała żeby akurat ten dom wypalił i to jako DS bo Wilga mam wrażenie już pokochała Uranka i te jej wszystkie starania robią na mnie naprawdę bardzo, bardzo dobre wrażenie :lol:
  5. To Ty postaraj się dowiedzieć czy takie testy są możliwe a ja pogadam z Grażyną w sprawie tych kilku kłaczków :evil_lol: . Jednak powiem szczerze, ze nawet gdyby to był tylko tymczas to byłoby super bo psiak by odżył, zobaczył inne życie - nie tylko tułaczkę / jak kiedyś/ i kraty. Poznałby świat i sądzę że wtedy łatwiej byłoby o dom. Nie mówiąc o tym, że wiedzielibyśmy o nim dużo, dużo więcej........ Ja w każdym razie jutro lub w czwartek zadzwonię do Grażyny i będę ją Urankowo molestowała :diabloti:.
  6. [quote name='zlota_wilga']Nie chcę robić nadziei, ale może urobię małża na Urana... Chłopina wraca za mniej więcej dwa tygodnie i z rozmową wolałabym poczekać aż wróci niż via telefon, wiecie, na wypadek gdyby kapcie mu z nóg spadły ;) Problem mam taki, że: 1. wolałby raczej coś mniejszego, 2. w testach wyszła mu alergia umiarkowana 2/5 i boję się czy nie będzie żadnej reakcji. Czy myślicie, że moglibyśmy spróbować jako tymczas? On na psy znajomych (jamnik krótkowłosy i bokser) nie ma żadnej reakcji. Nie wiem jak będzie z innym pieskiem. Wygląda na to, że Uran ma raczej krótszą sierść, to może podciągnę go pod jamnika na dużych nóżkach ;) Tylko proszę, nie nastawiajcie się ... ja też nie będę, spróbuję jeszcze w ten sposób.[/QUOTE] Muszę przyznać że ten pomysł mi się podoba :lol:Tylko są przede wszystkim dwie sprawy do wyjaśnienia: 1. czy to byłby płatny tymczas? Jeśli tak to ile? 2. co z Uranem jak okaże się że się mężowi nie spodoba albo alergia się uaktywni? Nie zrozum mnie źle - jestem całym sercem za tym tymczasem / może znajomi zaczną żałować :diabloti:/ tylko jak weźmiemy psa ze schroniska to on [B]nie może tam już wrócić.[/B]..... Czy możliwa byłaby opcja że będzie u Ciebie do momentu znalezienia DS? Dla Urana nie byłoby nic gorszego gdyby znów czekały go kraty...... Też radzę tak osobiście pogadać z TZ-tem, przez telefon to raczej nie...... A mnie może uda się namówić tyskie Ciotki żeby zrobiły aktualne zdjęcia [B]chodzącego[/B] Uranka, może też jakieś przy człowieku.... Kurcze dlaczego ja mieszkam tak daleko od Tychów :razz:. Sama bym te fotki zrobiła ;) Kochani co wy o pomyśle zlotej_wilgi?????????
  7. [quote name='magda222']Ja wpłacam na skarpetę Talcott. Tylko tam jest taki zapis, że część pieniędzy trzeba będzie zwrócić. Zaraz sprawdzę...[/QUOTE] Magda tam jest na razie tak / bo mają być zmiany/, że deklarowicze muszą zwrócić 25% uzyskanej pomocy. Inni 50%. To może Ty napisz o 120 zł. pomocy korzystając z tego że jesteś deklarowiczem a ja postaram się zrobić bazarek dla Balbinki na zwrot tych 25%. Co Ty na to? Oczywiście jak coś więcej będzie z Bazarku to zostanie dla Balbinki ;). Chyba że czekamy na zmiany w regulaminie Skarpety - podobno może być nawet tak że stali deklarowicze nic nie zwracają.........
  8. Jestem i ja. Na razie podnoszę :lol:
  9. Ja też kibicuję Krukowi bo mam straszną słabość do starszych psiaków siedzących latami w schronisku. Sama adoptowałam dwie suczki z Tychów - obie 12 lat w schronie:-(. Całe swoje życie. Moje sunie nie znały domu wcale, ba nie znały niczego poza swoim boksem bo nawet na spacery nie wychodziły.....A ja mieszkam w centrum miasta, na 4-tym piętrze w bloku bez windy. W dodatku 600 km. od ich dotychczasowego miejsca pobytu. Obie fantastycznie przystosowały się do nowego życia. Sama nauka czystości trwała dosłownie po 2 dni........ W przypadku Kruka powinno być łatwiej, on bardziej zna ludzi, spacery, smycz....... Mocno trzymam kciuki za domek dla Kruka :thumbs:
  10. [quote name='paulinken']Cioteczki, lilk_a pyta na kogo kontakt do allegro?[/QUOTE] Telefon to najlepiej do Grażyny 601 294 064 a mejl to może być do mnie / bo Grażyna nie zasiada za często do kompa/ czyli [email][email protected][/email]
  11. Myślę że z czystym sumieniem możemy też napisać do Talcottowej skarpety o wsparcie. Balbinka wiekowo się łapie pod wymagania skarpety a i fakt że nam na leczenie potrzeba - czyli to co Skarpeta wspiera. Mamy na wątku jakiegoś deklarowicza Skarpety który mógłby wystąpić o wsparcie? Wtedy byłoby mniej do zwrotu....... A jak nie mamy to i tak trzeba napisać, najwyżej będziemy zbierać większą kwotę. Tam możemy wnioskować nawet o 120 zł. a to już coś na początek...... Mnie się też wydaje że trzeba jechać... I niestety też trochę boję się tego wyniku .....
  12. [quote name='paulinken']Poprosiłam lilk_ę o allegro dla Urana, będzie na dniach.[/QUOTE]Bardzo pięknie dziekuję. Moje właśnie wczoraj wygasło to nie będę wznawiała - niech ma takie super, super!!! [quote name='zlota_wilga']Ze znajomymi będzie trudno. Jedni zaczęli marudzić, że w sumie to mają czterolatkę w domu i chyba jednak jeszcze poczekają, drudzy, że też chyba odłożą plany na później ponieważ w przyszłości chcą mieć dziecko (w dodatku bliżej nieokreślonej! :( ) a trzeci marudzą dla marudzenia chyba. Przykro mi, nie udało mi się. Jedyne co konstruktywnego (chyba) zrobiłam to porozwieszałam ogłoszenia w okolicznych weterynarzach. Żaden nie miał nic przeciwko na szczęście. Podałam kontakt telefoniczny do siebie. Szkoda. Psina super jest.[/QUOTE] Nic na siłę. Musi zaiskrzyć bo bez tego to obie strony by się męczyły.......Bardzo dziękuję za chęć pomocy i za porozwieszanie ogłoszeń - może ktoś się zakocha???? A jakby dzwonił ktoś to pamiętaj - jak dobry dom to my już wszystko załatwimy :lol:
  13. Nareszcie się nam ucywilizował :multi: A jak tam szczekanie?
  14. Witamy nową osobę na wątku. No teraz to już czuję się [B]bardzo[/B] zobligowana do wpisywania tu częściej co się dzieje u Taruni i reszty :lol:
  15. [quote name='Cudak'] [B]AlfaLS [/B]podziwiam Cię za adopcje staruszków :) i życzę im dużo zdrowia :kciuki: Pomyśl nad DT ;) Rudzielce szybko powinny znaleźć nowe domki, nie zdążyłabyś się za mocno przywiązać - a nawet gdyby... to nikt nie miałby Ci tego za złe :p DS nie wchodzi w grę? Poza rudymi są 2 czarno-białe i jeden szary z sierpnia.[/QUOTE] Ja też życzę im duuuuuuużo zdrowia :lol: DS raczej nie bo zawsze musi być jakieś miejsce dla bożej sieroty, której nikt nie chce :-(..... choć serce nie sługa i różnie bywa. Na szczęście najczęściej mi mocno pika tylko dla tych najbiedniejszych :lol: Poza tym ja na razie słaba w ogłoszeniach jestem a i czasu na to trochę mało.........
  16. Wątku co prawda nie znalazłam / na razie/ ale mam to co dostałam mejlem: [COLOR="navy"][FONT="Verdana"]Malutka staruszka Ninka zamordowana w 36 godzin od adopcji ! Taki tekst miał się ukazać na naszej stronie internetowej po adopcji naszej ukochanej fundacyjnej suczki Ninki. Jednak nawet nie zdążyliśmy go umieścić, Ninka została bestialsko zlikwidowana przez osobę, która ją adoptowała. Przeczytajcie ten tekst i roześlijcie do wszystkich schronisk, stowarzyszeń, fundacji. Wszystkich, którzy prywatnie zajmują się wydawaniem do adopcji zwierząt. Wszystkich zaprzyjaźnionych lecznic – niech powieszą ten tekst w poczekalni. Jeśli zadzwoni do was „cudowna pani Ela”, bibliotekarka z Krakowa, Wy też dacie się nabrać i wyślecie psa do piekła. Pewnego dnia trafiła do naszej fundacji malutka, wychudzona, niemłoda już psinka, która natychmiast została Ninką. Trafiła do nas z ulicy, na której stała przez parę godzin i rozpaczliwie płakała. Nie ruszała się z miejsca, jakby nie tracąc nadziei, że jej pan jednak po nią wróci. Tak się jednak nie stało. Jednak jej skowyt poruszył kogoś na tyle, że nie przeszedł obojętnie i tak w naszej fundacji pojawiła się Ninka. Ninka natychmiast pokochała mojego męża: spała wtulona pod swetrem w jego plecy, wchodziła po nim jak kot, byle tylko ją wziął na ręce a jak nie zwracał na nią uwagi, to oczywiście płakała tak długo, aż ją w końcu jednak wziął. Ninka okazała się być psiakiem zupełnie niekłopotliwym, jednak ze względu na to, że jest malutka cały czas drżeliśmy, żeby inne, większe psy nie zrobiły jej krzywdy. I nagle dwa dni temu zdarzył się cud: zadzwoniła przemiła pani z Krakowa z informacją, że zamierza adoptować Ninkę. A ja upadłam ze szczęścia, zwłaszcza, że poprzedniego pieska pani adoptowała ze schroniska w Pabianicach a miał on wówczas 11 lat. Piesek, a właściwie suczka przeżyła w swoim nowym domu jeszcze cudowne 2,5 roku a pani po jej śmierci postanowiła przygarnąć kolejną nie najmłodszą sierotkę! Oczywiście aż się poryczałam. Pani Elżbieto! Przywraca mi Pani wiarę w człowieka. Bardzo Pani i Pani Mamie za to dziękuję. I oczywiście za cudny dom dla Ninki. Okazuje się, że adoptowany piesek nie musi być Yorkiem, nie musi być słodkim szczeniakiem, nie musi mieć maksymalnie rok, aby wart był miłości i zainteresowania. Może natomiast być dziesięcioletnią Ninką, zupełnie nierasową. Jestem za to zupełnie spokojna, że tej decyzji nikt nie będzie żałował, bo Ninka swoim przywiązaniem, przytulaniem i wiernością zrównoważy brak rodowodu! A jak mi ktoś jeszcz,e choć raz powie, że starszy pies się nie przyzwyczai, to chyba nigdy nie przestanę się śmiać: Ninka dwie godziny po przyjeździe do nowego domu na zmianę wylegiwała się z jedną swoją panią w łóżku, a następnie natychmiast przesiadała się na kolana drugiej pani. Jeszcze raz wielkie ukłony dla nowych właścicieli Ninki. Taki tekst napisałam po pierwszej rozmowie z nową właścicielką Ninki, kilka godzin po tym, jak wolontariusz naszej fundacji zawiózł Ninkę do Krakowa. Gdybym wówczas wiedziała, jak bardzo się myliłam! Chciałam zadzwonić do nowych właścicieli już w czwartek, ale pomyślałam, że poczekam kilka dni, żeby nie pomyśleli, że będę ich tak nękać telefonami i zadzwoniłam w sobotę rano, zupełnie spokojnie, ot tak dowiedzieć się, jak tam nasza mała dziewczynka się sprawuje po tych pierwszych kilku dniach. I po pierwszych zdaniach „cudownej pani Eli” chciałam umrzeć: „Ninka była bardzo chora, musieliśmy ją uśpić”. A ja nie rozumiałam, co ona do mnie mówi. Przecież byłam z Ninką jeszcze w dzień wyjazdu u lekarza, w przeddzień miała zrobione wszystkie badania krwi, a pani doktor zażartowała, że chciałaby mieć takie wyniki, jak ona! Jeszcze myślałam, że może był to wypadek, Ninka im się wyrwała, wpadła pod samochód, choć przecież chodziła jak trusieczka przy nodze i reagowała na każdy najmniejszy gest przywołania. Ale nie. Okazało się, że „cudowna pani Ela” uśpiła ją, bo „;Pani doktor podejrzewała niewydolność nerek”. Dziwne jest tylko to, że „cudowna pani Ela” nie zgłosiła się na powtórzenie badań, które zresztą były zupełnie w normie, tylko jak się później okazało, pani doktor nie spojrzała na jednostki i źle je zinterpretowała a natychmiast skierowała się do najgorszej w mieście lecznicy, słynącej z tego, że usypia zwierzęta „na życzenie klienta” i tam zamordowała naszą Ninkę. Niestety jedynym wytłumaczeniem, jakie nam się nasuwa jest to, że nasza Ninka się „cudownej pani Eli” nie spodobała i w tej sposób się jej najszybciej, jak to możliwe pozbyła. A przecież doskonale wiedziała, że przyjechalibyśmy po Ninkę natychmiast, gdyby tylko zadzwoniła. Mogła ją oddać do schroniska, mogła ją w końcu wyrzucić na ulicę – wszystko byłoby lepsze od tego, co zrobiła, bo tego już odwrócić się nie da. Niestety po fakcie okazało się, że Ninka była kolejnym zamordowanym przez nią psiakiem. My wiemy o następujących zwierzakach: sunia wzięta w listopadzie 2005 roku ze schroniska w Krakowie (według „cudownej pani Eli miała guza mózgu i musiała być przez nią uśpiona), kolejna sunia wpadła jej pod samochód, kolejna „zasnęła”, następna była ta szczęściara, która przeżyła u niej ponad dwa lata – podobno ze schroniska w Pabianicach ale też nie wiemy, jaki był jej koniec, podobna, podobno, podobno … Ile jeszcze psów „musiała uśpić cudowna pani Ela”? Może ktoś skojarzy fakty i zorientuje się, że też wysłał do tego piekła psa, który miał trafić do raju.. Każdą taką osobę prosimy o kontakt – ten potwór musi ponieść odpowiedzialność. Dziś rozmawiałam z niekończącą się ilością osób. Każda z nich twierdziła, że miała z nią kontakt. Tylko jedna sunieczka uszła z tego z życiem, chyba jedynie, dlatego, że osoba wydająca psa mieszkała bardzo blisko „cudownej pani Eli” i ta zorientowała się, że gdyby i ten pies zniknął, to sprawa by się bardzo szybko wydała i samo zwróciła psa. I niestety na to miejsce pojechała nasza Ninka. Do tej pory przeklinam ten moment, kiedy odebrałam od niej telefon. A tak się wówczas ucieszyłam: przecież tak rzadki, ktoś chce adoptować starszego psa. Przecież nie chcieliśmy się Ninki pozbyć, przecież była najcudowniejszym z naszych psiaków, przecież szaleliśmy z radości, że będzie tam miała lepiej, niż u nas… Gdyby tak można było cofnąć czas… Tak bardzo Cię przepraszam Ninko! Przecież tak nam ufałaś. Tak radośnie podskakiwałaś poszczekując, kiedy biegłyśmy na dworzec, żeby zdążyć na ten przeklęty pociąg do Krakowa! Pewnie myślałaś, że to nasz najpiękniejszy spacer… Tak rzadko mamy czas, żeby wyjść z naszymi psami poza nasz teren… A później nagle znalazłaś się w obcych ramionach, w pociągu, w obcym sobie otoczeniu. Podobno cała drogę płakałaś. Może coś przeczuwałaś? Ale przecież nikt nie słucha takiego małego, starego psiaka. My wiedzieliśmy lepiej… Było nam przykro, ale myśleliśmy, że to tylko moment, trochę potęsknisz a później już będziesz szczęśliwa, szczęśliwsza niż u nas… Nie mogę znieść myśli, że Ninka tak bardzo bojąca się obcego otoczenia, tak bardzo bojąca się wszystkich zabiegów w lecznicy przeżyła najkoszmarniejsze 36 godzin swojego życia zupełnie nie rozumiejąc, co się wokół niej dzieje, a później w samotności, w najgorszej lecznicy, została po prostu uśmiercona. Jak bardzo musiała się wyrywać, walczyć o życie? A nas przy niej nie było. To boli jeszcze bardziej, niż to, że ktoś tak po prostu pozbył się niechcianego psa, psa, którego myśmy kochali. Psa, którego oddaliśmy chcąc poprawić jego los. Psa, którego ktoś pozbył się, jak nieudanych zakupów. Przecież wystarczyłby tylko jeden telefon a przyjechalibyśmy po Ninkę, szczęśliwi, że ją odzyskaliśmy. Nic, co teraz zrobimy, nie wróci życia Nince, choć przecież oddalibyśmy wszystko, by tak się stało. Nic nie spowoduje, że nasze poczucie winy będzie mniejsze, choć przecież zrobiliśmy wszystko, by Ninka była szczęśliwa. Ale możemy przynajmniej sprawić, że może kolejny pies nie trafi do tego piekła. Dlatego prosimy: roześlijcie historię Ninki, wszędzie, gdzie tylko możecie, zakładajcie wątki, piszcie o tym i ostrzegajcie wszystkich. Tam już nie może trafić żaden pies. A wiemy, że „cudowna pani Ela” będzie szukała psa po całej Polsce, bo w Krakowie już psa nie dostanie nigdy. A każdy, do kogo zadzwoni znowu da się nabrać na cudowną opowieść o tym, „jak bardzo chciałaby dać, choć na krótko dom jakiejś suni staruszce, żeby nie umarła ona w schroniskowym boksie” Za to możemy być pewni, że umrze bardzo szybko w swoim nowym domu a pretekstem może być wszystko: że nasiusia, że popiszczy, że się nie spodoba. A „cudowna pani Ela” szybko wyda i wykona wyrok. Jak na naszej Nince. Uwierzcie mi, że każdy z Was oddałby tam zwierzaka: czyściutki, przyzwoity dom, stateczna, „;Przemiła” pani Ela bibliotekarka, do tego starsza mamusia, stale przebywająca w domu z pieskiem i córka. Trzy przemiłe, wymarzone opiekunki. Trzy potwory…[/FONT][/COLOR] Mam wątek: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/187398-malutka-Ninka-zamordowana-w-36godzin-po-adopcji!!!"]http://www.dogomania.pl/threads/187398-malutka-Ninka-zamordowana-w-36godzin-po-adopcji!!![/URL] Z Krakowa na pewno jest Asior.
  17. Bo ja zakochana jestem w Tyszakach :loveu: :bigcool::bigcool::bigcool: Tak, tak od Tary / wtedy jeszcze Zuli/ to wszystko się zaczęło....... i od poznania Grażyny - super osoby, która ma ogromne serce do zwierzaków...... Miłe wspomnienia........Nasza wizyta w Tychach, w schronisku, super schronisku, w którym Tarunia spędziła 12 lat swojego życia.... I Wy kochani, którzy jesteście na naszych tyskich wątkach - tacy pozytywni, uśmiechnięci bez złości i zaciekłości. Dziękuję Wam że jesteście!!!!!!!!!! Bo pewnie też macie słabość do tyszaków, prawda??????
  18. [quote name='Grosziwo']Dzięki wujkowi UBOCZE i ja dotarłam na wątek pierwszej Tyszanki co do Anioła tyszaków trafiła. Zaraz poczytam od początku :lol:[/QUOTE] Życzymy miłej lektury i zachęcamy do zaglądania. Ja muszę się solidniej zabrać za wątek mojej pierwszej suni bo coś ostatnio za mało tu piszę :oops:
  19. [quote name='MagdaNS']Też sobie myślę, żeby zmniejszyć te dopłaty, bo odkąd mamy nowe zasady to z kolei nikt nie prosi o pomoc, a przecież nie o to nam chodziło.... Tylko żeby był ruch zarówno o pomoc, jak i zasilający Skarpetę. Może zróbmy ten zwrot na 25% a dla stałych deklarowiczów - nic?[/QUOTE] Wcześniej wszyscy prosili o pomoc bo to nic nie kosztowało, teraz trzeba dać coś od siebie... A te nowe zasady nie będą za bardzo liberalne? Może tylko trzeba bardziej rozreklamować skarpetę?
  20. [quote name='Nutusia']O matko, nieuchronnie zbliża się godzina "W" :)[/QUOTE] Napięcie rośnie :nerwy:
  21. Już odpisuję na te pytania na które wiem co napisać. Uran podobno jest wielkości mojej Dylanki. Dylanka waży 16 kg. i jest do mojego kolana / ona ma długie nogi a ja to mała jestem niestety:shake:./. Opis wielkości to info. od Grażyny więc z czystym sumieniem coś ok. 2-3 kg. bym dodała :evil_lol:. Ale to dalej będzie średni pies :lol:. Kastracja psiaka to nie problem. Jeśli nie zrobi tego schroniska to my się tym zajmiemy :lol:. Transport to też nie problem. Ja mieszkam w Szczecinie a mam dwie sumie z Tychów. Jedna jechała do mnie bezpośrednio ze Schroniska - 600 km. a druga po pobycie w Hoteliku - 400 km. Z tym to my sobie damy radę :lol: Wizyta przedadopcyjna - nie ma problemu :lol:. Może nawet nasz UBOCZE dałby się namówić? On z Warszawy... A jak będzie zajęty to zawsze kogoś tam znajdziemy :lol: Uran jest pozytywnie nastawiony do świata. Tylko coś chęć do życia w nim coraz mniejsza :shake:. Lubi ludzi, lubi inne psiaki.......Na koty nie był testowany ale jak się uprzemy to zawsze można test zrobić... A teraz z moich doświadczeń choć ciągle w temacie. Ja mam dwie sunie, które w tym schronisku spędziły po 12 lat. Obie praktycznie nigdy ni wychodziły poza boks. Dylanka co prawda miała później okres że pół roku była w Hoteliku ale Tara nic... Tarę wziełam jako psa "nieadopcyjnego". Ona bała się ludzi, załatwiała się pod siebie jak człowiek tylko do niej podchodził :-(. Nie miała styczności ze smyczą, schodami, samochodami.... A ja - mieszkam w samym centrum miasta, ruchliwe ulice naokoło, w dodatku 4-te piętro... Wystarczyło kilka dni w domu u Grażyny i dwa dni u mnie i Tara zrozumiała że siusiu i koo robi się na dworku, schody zaakceptowała do tego stopnia że teraz jest maniaczką schodową. Wchodzi po nich tylko po to żeby zejść....Uwielbia jeździć samochodem. Sama podchodzi do ludzi i nawet do innych zwierząt / na początku był z tym problem chyba na zasadzie "tyle lat byłam ze zwierzakami że teraz ich nie chcę"/. Zawsze miałam w domu koty i psy przechodzą nad tym do porządku dziennego. Kociaki nawet im z misek wyjadają......Dylanka też tylko 2 czy 3 dni uczyła się czystości w domu, reszta od początku była super ....... A tak ogólnie to nasuwa mi się jeden wniosek - Tyskie schronisko dba o swoje psiaki naprawdę dobrze i te zwierzaki z tego schronu są takie jakieś chętne do współpracy. Nawet ten 16-letni Antoś, który pojechał do Warszawy wzbudza tam zachwyty a on miałby prawo z racji wieku do pewnej ulgi;). Zaletą jest też to że oni tam zdrowotnie dbają o psiaki. Moje sunie i te psiaki, które wyciągnęliśmy do Hoteliku naprawdę nie mają większych kłopotów ze zdrowiem a przecież prawie wszystkie całe swoje życie spędziły za tymi kratami...... I jeszcze jedno - jak nie Uran to może Parysek się spodoba? Też od nas z Tychów;). On jest w Hoteliku ZuziM. Wiemy już że jest super przyjazny do wszystkich, pięknie chodzi za opiekunką pomagając jej w doglądaniu innych psiaków. Ładnie chodzi na smyczy...... W schronisku prawie odchodził w tak strasznej był depresji. U Zuzi od razu odżył i teraz kocha cały świat... A Zuzia może wszystko o nim bezpośrednio powiedzieć bo on już tam kilka miesięcy :lol:. Wątek Paryska: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/185211-Parys-ju%C5%BC-w-hoteliku-u-ZuziM!!!-Depresj%C4%99-zostawi%C5%82-w-schronie."]http://www.dogomania.pl/threads/185211-Parys-ju%C5%BC-w-hoteliku-u-ZuziM!!!-Depresj%C4%99-zostawi%C5%82-w-schronie.[/URL] I jakby co to zawsze służę radą bo już troszkę doświadczeń z Tyszakami mam :lol:
  22. Ja też myślę że będzie dobrze a Zuzia i Jej wetka znając Balbinkę na pewno podejmą najlepszą dla suni decyzje. I myslę że im szybciej tym lepiej no bo jak ją boli.........
  23. Zapytajcie może jeszcze o miejsce w hoteliku u ZuziM. Co prawda troszkę daleko bo to okolice Zgorzelca ale hotelik mogę polecić z czystym sumieniem:lol:. Są co prawda budy ale bardzo solidnie ocieplone, oddzielne kojce, suczki biegają też swobodnie po terenie a opieka Zuzi - pierwsza klasa:lol:. My tam za nasze tyszaki, których trochę tam mamy to 350 zł. za miesiąc /z karmą/. Tel. do ZuziM 695 555 221.
  24. Właśnie przebrnęłam przez cały wątek. Masakra!!!!!!!! Strasznie szkoda psiaków :-(. Już maszeruję na wątek Bony bo może ZuziaM by ją przyjęła do siebie?
  25. Cudak - jeszcze chyba nie teraz :shake:. Wiesz ja to się boję brać na tymczas bo ja strasznie szybko się przywiązuję do zwierzaków i boję się że nie oddam dalej....... Poza tym w ubiegłym roku pożegnałam na zawsze swoje dwa kociaki, które odeszły za TM :-(. Kubusia, który był u mnie 15 lat i Tosię, która była tylko 3 lata ale ważne trzy lata... Zgarnęłam ja z podwórka z potwornym nowotworem łapki, niestety łapkę trzeba było amputować i tak kicia już została na zawsze... W Wigilię byłoby nasze wspólne trzy lata, odeszła 4 dni wcześniej........:-(:-(:-( Ja to w ogóle biorę do domu tylko stare albo chore a później strasznie przeżywam jak odchodzą.... Bez sensu.....:lookarou: Adoptowałam dwie sunie z Tychów, obie po 12 lat za kratami, tylko w boksie...Są z dogomanii... Wzięłam sobie z podwórka kicię, która ma 13 lat...... Teraz czasami zastanawiam się jak to będzie jak odejdą .... Choć nie powiem - świadomość, ze się pomogło takiemu zwierzakowi, którego nikt nie chce bo jest stary, chory czy "nieadopcyjny" pomaga..... Zawsze jest ta myśl w głowie że gdybym nie pomogła to dla tego psa czy kota życie byłoby jeszcze trudniejsze, boleśniejsze czy krótsze...... Ale jako taki tymczas awaryjny, na dzień, dwa czy trzy to mogę się pisać - czemu nie? Mam nadzieję, ze się nie zakocham w tak krótkim czasie :evil_lol:. Tylko mi całych czarnych nie dawać bo wtedy nie wiem jak będzie - mam coś słabość do czarnuchów :lol:
×
×
  • Create New...