-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by evel
-
[quote name='engelina_88']Właśnie problem w tym, że jeżeli zdecyduję się na dorosłego psiaka to na socjalizację będzie troszkę późno. Ci właściciele, których znam raczej średnio przykładali się do pracy z psami, a mimo to futra są posłuszne. Stąd wywnioskowała, że cocker spaniel nie jest zbyt trudny w ułożeniu. Jak już chyba pisałam wcześniej z moim psem spaceruję jakieś 2 godziny dziennie: włączamy w to aport, gonitwy i co nam tylko przyjdzie do głowy. Uczę ją również komend. Z konsekwencją u mnie duuuuuuuży problem, ale jeśli chodzi o woję się jednak, ze może to nie wystarczyć w przypadku cocker spaniela. [B]evl[/B] błagam... jeszcze nie teraz. Za wcześnie. Myślałam właśnie o adopcji kogoś co najmniej czteroletniego... nie dość, ze czytasz mi w myślach, to jeszcze takich piękniuszków pokazujesz, kusisz, a to jeszcze za wcześnie... :([/QUOTE] Przepraszam ;) Zajrzyj tutaj, jest słowo o spanielach z pierwszej ręki, że tak powiem: [url]http://sundayivigo.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?217419[/url]
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Nono, niezła z niego czarownica :lol:
-
[quote name='engelina_88'][B]A jak to jest z tą agresją wśród spanielków? [/B]Przeszukałam ten temat, ale ciężko znaleźć coś na tylu stronach. Za to w dziale o rasie jest sporo tematów o problemach z agresywnym cockerem. Z tych, które ja poznałam osobiście, żaden nie przejawia agresji.[/QUOTE] Bardzo różnie. Spaniele potrzebują zdecydowanego opiekuna, który zapewni im mnóstwo ruchu i pracy a jednocześnie umiejętnie, konsekwentnie przekona psa, że w domu panują zasady i należy ich się trzymać. Patrz, jakiego cudaka mamy do adopcji w lubelskim: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/195099[/URL] [IMG]http://img64.imageshack.us/img64/1664/dsc3177.jpg[/IMG]
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='muzzy']Dzisiaj Dropucha przegiął. Byliśmy sobie w wąwozie, spotkaliśmy Szpulę i Nasę, ale Drop, jak to on, stwierdził że oprócz kitwaszenia się z dziewczynami, trzeba pozwiedzać krzaczory. No i najpierw zniknął na dobrych kilkanaście minut z jednej strony wąwozu. Potem wrócił, trochę się pobawił i poszedł w górę z wąwozu w stronę osiedla. Ponieważ były dwie koleżanki, to stwierdziłem, że niuchnie, siknie i zaraz wróci się z nimi bawić. A tu nie. Jak zniknął, tak przepadł. Szpula poszła do domu, Nasa też, a ja stałem i czekałem aż pies raczy wrócić. I czekałem. I czekałem... W końcu postanowiłem wdrapać się na górę w okolice, w których Drop był ostatnio widziany, dzięki czemu miałem widok na dużą część wąwozu i na osiedle. Ale Dropuchy ni chu chu. Więc powoli zaczęła we mnie kiełkować myśl, że trzeba iść do domu i organizować jakieś poszukiwania :) Ale stwierdziłem, że zejdę jeszcze raz do wąwozu i zrobię ostatnią rundkę. Przeszedłem po miejscach, w których Drop lubi sobie kontemplować w samotności (pewnie zwykle kontempluje smak znalezionej padlinki :) ) i byłem już na ostatniej prostej, z której skręciłbym w stronę domu, a tu zza zakrętu pędzi Dropucha, jak zwykle szczęśliwy :) Na polecenie 'do mnie!' przyszedł od razu, jak mało kiedy :) I na krótkiej smyczy, bez zatrzymywania się, poszliśmy prosto do domu. A naprawdę mało brakowało, że zamiast tego przydługiego wywodu byłaby tu właśnie rozpoczynana akcja poszukiwawcza :)[/QUOTE] I nie boisz się tak go puszczać? Ja bym chyba osiwiała... Może rozwiązaniem byłaby linka treningowa, gwizdek i nauka przywołania bezwarunkowego? [url]http://www.labteam.pl/?uzytkowosc=1&id=10&id2=10[/url]
-
[quote name='betty_labrador']a ja zaczęłam podawać kilka dni temu tabletki dr, seidla witaminowo-mineralne na sierść i skórę... bo ma troche matową :roll: na wiosne podawalam ze 3 pudełka i poprawa siersci byla znaczna. Więc odradzasz Martens? Ostatnio dieta mioich psoe sklada sie z podrobów wołowych, plus korpusy z kurczaka i szyi indyczych. Kostek np z karku przestalam podawac bo Tosca sobie zęby juz odłupywała od tego.[/QUOTE] Na sierść i skórę cuda działają regularnie podawane tłuszcze, np. oliwa z oliwek ;)
-
[quote name='as_ko']Ja ostatnio zwątpiłam, dostałam smsa o treści: Jestem zainteresowana adopcją Fado, proszę o kontakt. :wallbash: Myślałam że może ktoś mi wysłał maila i nie odczytałam albo dzwonił wcześniej, ale sprawdziłam i nie. Czy ludziom się wydaje że łaskę robią że tego psa chcą adoptować i może ja mam wydzwaniać i pytać czy będą tak dobrzy i go wezmą :angryy:[/QUOTE] A to jest już niestety standard :roll: Nie zdziw się Asiu, jak za kilka dni może łaskawie zadzwonią z wyrzutem, że tak Wam zależy a nie oddzwaniacie na każdego SMSa łaskawych potencjalnych adoptujących :cool3:
-
[quote name='Rosanna']Acha - kupię ten Rumen Tabs. Przeczytałam, że też pomaga kiedy piesek ma skłonności do zjadania nieczystości na spacerze. To się kupuje w zoologicznym?[/QUOTE] W zoologicznym są, na początek kup i zobacz, jak posmakuje suce, bo ja np. kupuję w necie większe ilości razem ze środkami na kleszcze, wychodzi prawie o połowę taniej ;)
-
[quote name='fioneczka']qrczaki biedny Zuzanek ... ale te świry biegające często mają kłopoty ... bo to takie sieroty są :roll: Mona ma wiecznie obdarte stopy i pięty bo na krawężnikach hamuje :roll: oby pierdołka szybko do zdrówka wróciła ... i już widzę dzień jak ją ze smyczki odepniesz :p ... ale będzie szaleństwo a my w połowie liściopada szykujemy się do sterylki ... chyba wykorkuję ze strachu ... na samą myśl mi niedobrze :shake:[/QUOTE] No właśnie, najwięcej problemów mają te futra, które są porządnie szajbnięte - i jak potem takiemu ruch ograniczyć? :shake: Ciocia, nie martw się, musi być dobrze ze sterylką, ja przeżyłam sterylkę histerycznej Zuzanny to i Wy dacie radę :kciuki: [quote name='zmierzchnica']O jaaa, współczuję wypadku :shake: Pamiętam jak ograniczałam po kastracji ruch Frotkowi, jeszcze latał w kołnierzu - wyprawiał cuda. Łapał piłkę, wypluwał i nosił ją w tym kołnierzu, szalał, podskakiwał, wyglądał jak niedorozwój zupełny :roll: Każde wypuszczenie na siku na podwórku kończyło się szaleństwem, bo pieska roznosiło... Wtedy więcej chodziłam z nim po mieście, wymagałam spokoju przy tłumie ludzi itd, żeby go choć psychicznie różnorodnymi bodźcami zmęczyć. Nie mówiąc o Chibi, która zjadła pół kaftana po sterylizacji, ściągała go sobie w nocy i biegała po domu wte i wewte... Wygryzła sobie szwy, a wet stwierdził, że to cud, że zagoiła się po 2-3 dniach :cool1: Przetrwacie to, dacie radę :p Ale po 2 tygodniach możesz mieć nerwy w strzępach :diabloti: Trzymam kciuki za wytrwałość i pomyśl, że to szybko minie i będziecie mogły już za niedługo szaleć :loveu:[/QUOTE] Ja dzisiaj mam już ochotę jej coś zrobić :evil_lol: Może jakoś zaraz po przerwie świątecznej pojedziemy do wetki, żeby obejrzała i powiedziała, co dalej, bo domyślam się, że rozruszanie psa musi się odbywać etapami, bo jakbym ją po trzech tygodniach nagle puściła ze smyczy to by osiągnęła czwartą prędkość kosmiczną :diabloti: i więzadło by zrobiło papa... Krowy dalej są uwiązywane na ścieżce :roll: ale już psa za bardzo nie ruszają... Hitem dzisiejszego poranka była biała koza (z obciętymi rogami? bez rogów była :niewiem:), która znieruchomiała, jak nas zobaczyła... A musiałyśmy przejść obok niej, bo przejście obok krowy byłoby zbyt dużym wyczynem dla psiny. Zu uznała, że ten dziwaczny pies z płaskim ryjem jest podejrzany i trzeba go koniecznie obszczekać. Uciszyłam psa, zaproponowałam smaki, pies wypluł i dalej fuczał pod nosem. Żeby takie sceny robić o głupią kozę... :lol: Kształtujemy targetowanie, tym razem pudełka, no i... gadanie ;) Na razie pies szczeka, robi BUCH, i jęczy, ale to tylko do TŻta, nie wiem, o co chodzi, ale zawsze jak pies jęczy to on leci ją przytulać, więc Zu chyba rozkminiła, że trzeba zawsze udawać biednego pieska :evil_lol: TŻ mnie zabije jak to przeczyta... :roflt:
-
[quote name='Fauka']Moja mama ostatnio miała niemiłą sytuację wychodząc z naszym labem. Szła z nim rano, ona zaspana, pies zaspany (Lary nienawidzi wychodzić rano, woli dosypiać ze mną). Jakiś facet ma 2 yorki, jednego spuścił, nagle yorek zaczął na ulicy obskakiwać Larego i skakać mu do karku, mama przerażona bo nie wie co zrobi Lary, a Lary stał spokojnie jednak powoli zaczynął się jeżyć i tracić cierpliwość, mama krzyczy do faceta by zabrał psa a on na to "co pani, małego psiaka się boi?". Postraszyła go że przestanie krótko trzymać Larego i go puści a on na to "niech pani go puszcza". W końcu jednak zabrał psa... bezmyślność ludzi jest przerażająca, Lary waży 42 kg, jest spokojny ale do czasu, utrzymać wkurzonego bydlaka nie jest łatwo, a moja mama to drobna kobieta, pomaga wyprowadzać go tylko rano, kiedy nie ma ludzi...[/QUOTE] Tego nie rozumiem. Widać można mieć mózg w zadzie niezależnie od wielkości czy rasy swojego psa. W wypadku jak powyżej, najbardziej podnoszą mi ciśnienie ludzie, którzy chwalą swojego dzielnego szczurka, że się nie boi obskakiwać większego psa albo drzeć na niego ryja (tylko śmiesznie później jest, jak ten duży w końcu straci cierpliwość). Żeby nie było - sama mam małego psa, który ma skłonności do obszczekiwania dużych psów ze strachu, ale w życiu bym jej nie pochwaliła za to, że "taka dzielna" jest.
-
[quote name='blueberrykiss']U nas też nie można wyrzucać woreczków z psimi odchodami do zwykłych kontenerów... Już raz miałam z tego powodu nieprzyjemności. A jak mogłoby być miło gdyby postawić jeden, jedyny kosz w zasięgu całego bloku...[/QUOTE] Można. Sanepid któregoś roku ogłosił, że psie kupy można wyrzucać do zwykłych koszy. Kto się do Ciebie przyczepił? SM czy jakaś prywatna osoba? Bez przesady, u mnie nie ma nawet pół "azorka", a nie zamierzam nosić kup do domu :lol:
-
Są psy, na które to nie działa, ale zawsze można spróbować... Dajesz miskę z jedzeniem, zostawiasz psu na 15 minut, po czym zabierasz, niezależnie od tego, czy zje, czy nie. Nie dodajesz nic innego, nie dosmaczasz, nie biegasz za pieskiem z miską - normalny pies się nie zagłodzi, tylko po jednym czy dwóch dniach zrozumie, że jak nie zje, to nic innego nie dostanie. Wieczorem powtórka - miska, 15 minut, zabierasz. Na moją sukę podziałało niemal natychmiastowo, jak ogarnęło ja przerażenie, że nic innego nie będzie :P A weekendy? Możesz brać na aktywne spacery czy nawet treningi i dzieciaczka, i psinę ;)
-
A, tak mi przyszło jeszcze do głowy, może żwacze albo jakiś preparat, który je zawiera? RumenTabs choćby, dobrze wpływa na florę bakteryjną przewodu pokarmowego.
-
[quote name='blueberrykiss']Nie chcę wyjść na zgorzkniałą ale zawsze łatwiej jest zobaczyć wady innych niż zacząć naprawianie świata od siebie.[/QUOTE] Jak każdy tak będzie mówił, to grozi nam globalne, pardon, zasranie :roll: Dlatego warto zacząć od siebie i swojego psa, mimo ton śmieci ludzkiego pochodzenia, które można znaleźć na niemal każdym trawniku czy chodniku...
-
Można przez jakiś czas podawać indyka (indyki nie są tak faszerowane chemią jak kurczaki) np. z mocno rozgotowanym makaronem - nasze schroniskowe szczeniaki po ryżu miały bardzo luźne kupy, po makaronie było zaś w porządku, także zdarzają się widać psy z nietolerancją na ryż.
-
A może ta karma, co się z niej "sos" robi jak się ją zaleje wodą? Josera Festival bodajże? Polecają to niby dla niejadków. Moja poschroniskowa suka natomiast bardzo sobie chwali Brit Care dla ras średnich ;) A warzywa mieszam z jogurtem naturalnym, ale ona zjada też same, bez dodatków, taki typ mi się trafił :cool3: Może rzeczywiście warto spróbować surowizny?
-
A jaką karmę jej dajesz? Próbowałaś metody 15 minut z miską? ;) Skoro do sportów by się nadawała, to czemu nie? W Krakowie jest pewnie wielu psiarzy, którzy "coś" robią ze swoimi pupilami, może Wy też byście chciały spróbować? :)
-
No, elegancki kawaler, przynajmniej teraz Cię nie będą na ulicy straszyć TOZem, że zapasłaś szczeniaczka biedniusiego, bo nie będzie widać, że jest taki owłosiony :evil_lol:
-
Powiem Wam, że ,kurde, ograniczenie ruchu przy sterylce przy tym, co teraz, to było NIC... :mdleje: Psu zaczęła dzisiaj odwalać szajba, jak wróciłam do domu w przerwie między zajęciami to biegała w kółko po dywanie i w ogóle jej nie mogłam zatrzymać ani uspokoić :shake: To chyba oznacza, że dobrze się czuje... Oczywiście, to świetnie, ale JAK ja mam z nią wytrzymać jeszcze [SIZE=4]dwa tygodnie[/SIZE] bez biegania? :roll: Ofkors, zdzieram gardło przy wszelkich próbach skakania, śpię z potworem na materacu na podłodze (żeby to chociaż doceniała, małpa jedna :mad:), biorę na rączki jak widzę jakiekolwiek "niebezpieczeństwo" (będę mieć mięśnie jak Pudzian :mdleje:), gotuję śmierdzące galaretki z różnych dziwnych części ciała drobiu... A piesek co? A piesek jest wiecznie głooooodnyyyyyyy, bo zmniejszyłam racje żywnościowe na rzecz warzywek, piesek chciałby urwać łeb maltańczykowi, który ją wkurza, piesek drze mordę na listonosza przez drzwi, piesek próbuje gonić kota na dworze... No do grobu mnie wpędzi :shake: Dzisiaj mieliśmy bliskie spotkanie trzeciego stopnia z... krowami :grins: Ściślej, z dwiema krowami i jednym byczkiem, które jakiś skretyniały kmiotek przypalikował na polnej dróżce, którą chadzają dziesiątki ludzi z psami :roll: Obok krów Zu jakoś przeszła, ale przy byczku stwierdziła, że weźmie nogi za pas, ledwo ją złapałam :evil_lol: Byczek jakoś tak dziwnie popatrzył, spod byka :roflt: ale mu w krótkich, żołnierskich słowach powiedziałam, co myślę o ewentualnym nawiązaniu bliższej znajomości, więc spokojnie wrócić do przeżuwania :eviltong: Oprócz tego ściga nas mała bigielka na gigancie, której w końcu chyba zrobię krzywdę, ale jak mam wybierać między zdrowiem swojego psa a kopnięciem cudzego, niepilnowanego, to wybór jest okropny, ale prosty :roll:
-
Uch, ale miałam zaległości :cool3: [URL]http://i717.photobucket.com/albums/ww172/adikwiat/Smaczna%20Beza%20vel%20Mona/IMG_5880.jpg[/URL] mamo, weź się :roll: [URL]http://i717.photobucket.com/albums/ww172/adikwiat/Smaczna%20Beza%20vel%20Mona/IMG_5860.jpg[/URL] bzyyydal :loveu: Ale... nic nie przebije tego: [URL]http://i717.photobucket.com/albums/ww172/adikwiat/Smaczna%20Beza%20vel%20Mona/IMG_5906.jpg[/URL] :roflt: Monisia się kamufluje w parku, dobre ma umaszczenie na jesień :razz: Doczytałam tez o rozterkach religijnych - jak tam ocenka? :evil_lol:
-
Hm. Czyli, hipotetycznie, powinnam pozwolić swojej suce skręcić kark maltańczykowi, który w ogóle (!!!) nie ma smyczy a jako bonus ma swoją panią daleko i głęboko pod ogonem i podbiega do wszystkich psów i je gwałci? :hmmmm: Dobra, teraz praktyczna zagadka dla bywalców wątku. Miejsce akcji: wieś, straży miejskiej, wiejskiej, gminnej czy jakiejkolwiek innej - niet. Bigielek. Suczka. Tak no może półroczna, może ośmiomiesięczna, na oko. Ulubione zajęcia: wymykanie się z ogrodu (bez ogrodzenia - sic!) i zwiedzanie okolicy. Bieganie za rowerzystami. Bieganie za ludźmi. Szaleńcze pogonie i taranowanie innych psów. Na razie szczęśliwie się mijamy. Moja suka jej nienawidzi, bo to jest typ, którego Zu nie może znieść - wesoły obskakiwacz i obśliniacz, niereagujący na coraz bardziej wyraźne sygnały ostrzegawcze drugiego psa, z podszczypywaniem zębami włącznie. Psina biega całymi dniami a jej ulubioną rozrywką jest dopadanie innych psów i ciągnięcie ich za rozmaite części ciała, ku wzrastającej w szaleńczym tempie irytacji obiektu ciąganego przez narwaną gówniarę. Myślę, że jednak w końcu się spotkamy face-to-face, bo aż takiego farta nie mamy (zakładając, że szczenię w czasie swoich radosnych eskapad nie zostanie wkrótce pasztetem na pobliskiej drodze szybkiego ruchu). Mam więc do wyboru albo brać swojego psa na ręce i wiać, albo sprzedać bigielce porządnego kopa zanim poturbuje mi sukę... Na właścicieli bym za bardzo nie liczyła, pańcia tego uroczego stworzenia kiedyś, jak popatrzyłam na nią wymownie, wyznała mi z chichotem, że głupiutki piesek się jeszcze nie nauczył, że nie wolno wychodzić samemu za betonową podmurówkę ogrodzenia :splat: Może ktoś chce bigla? :diabloti:
-
[quote name='Pies Pustyni'][B]evl[/B] Ty chyba kiedys zarzucalas mi wyrywanie z kontekstu i takie tam. Widac nauka nie poszla w las.[/QUOTE] Och, wycięłam ten fragment, bo mnie wyjątkowo rozbawił :) Nie mogłam się powstrzymać :grins: Ale i tak mi zaraz powiesz, że moja suka nie lubi obcych psów przeze mnie, a to, że była przez pół roku gryziona w schronisku nie ma z tym nic wspólnego, jak również to, że parę razy psy ją zaatakowały i ugryzły, jak już była u mnie. To zapewne wszystko moja wina, bo ja nie puszczam swojego psa do obcego i tego samego wymagam od całego świata. A wyobraź sobie, że spotykam czasem osoby wyznające taką samą zasadę, czyli, że chyba nie jesteśmy kosmitami, my, niepuszczacze psów do wszystkiego, co się rusza :cool3:
-
[quote name='Pies Pustyni']Twoj komentarz byl bez sensu[/QUOTE] A Twój był z sensem? :roflt: Myślę, że zaczynasz coraz bardziej bawić czytelników, jeszcze trochę i dobijesz poziomu Greya :grins:
-
Jak nie przepadam za owczarkami... (:oops:) tak Twój jest po prostu naprawdę pięknym psem :) I w niebieskiej obroży bardzo mu do pyska :)
-
[quote name='Pies Pustyni']Dlaczego wymagasz od calego swiata wiedzy na temat tego, co stresuje Twojego psa? Przeciez to normalne, ze psy widzac innego podchodza, zeby sprawdzic co i jak. Czy one Was atakowaly? Bo chyba nie. Ludzie ida z grupa psow, jeden potencjalnie agresywny ma kaganiec, wiec w czym problem? Jak tak bardzo chcesz go chronic to moze powinnas wozic go autem zeby nikogo nie spotkac po drodze. Moze popelniasz jakies bledy skoro Celar jest taki zestresowany.[/QUOTE] Aż mi się humor polepszył po przeczytaniu tego posta :evil_lol: Psie Pustyni, ja bardzo ubolewam nad tym, że większość ludzi ma mózgi w zadniej części swojego ciała i uważa, że wszystkie pieski muszą się loffciać :loveu: bo otóż wyobraź sobie, że są pieski, które się nie będą kolegować z innymi pieskami, ba!, są pieski, które na te inne, obce psy zareagują dwojako - albo wybuchem histerycznego jazgotu, albo szurnięciem obcego pieska o glebę. Tak czy siak, to chyba nie są dobre podstawy do przyjaźni? [quote name='bonsai_88']nigdy nie pozwalałam na podbieganie do obcych psiaków. Jak chcę, żeby moja potworzyca się z jakimś nieznanym psem pobawiła, to się grzecznie pytam czy może. Korona mi z głowy nie spada, a dzięki temu nie stresuję niepotrzebnie cudzych psiaków. Z drugiej strony wymagam tego samego od całego świata - żeby obce psy bez mojej zgody nie skakały po mnie czy mojej suce. Oczywiście co innego jak spotykam znanych sobie psiarzy z pupilami - wtedy wiem, czy mogę Birmę puścić do psa.[/QUOTE] Otóż to, tutaj się podpisuję obiema rękami. Nic nie potrafi tak spieprzyć pracy z własnym psem jak wymuszone kontakty z obcymi psami, niekoniecznie kochającymi cały świat. [quote name='Martens'](tu pies pustyni powie pewnie, że pies był nienormalny przez błędy właściciela i jak nie umiał się zachować, to musiał zginąć)[/QUOTE] 10/10! :roflt: A tak w temacie - mam sukę świeżo po wypadku. Czekają nas trzy tygodnie spacerów wyłącznie na smyczy, po dość równym terenie. Czyli głównie między blokami. Wczorajszego wieczoru spotkaliśmy chyba tego samego małego, napalonego wacika, co kiedyś (on próbował zgwałcić Zu, Zu próbowała go unicestwić). Piesek radośnie wyrwał w naszym kierunku, a pańcia ze śmiechem "Wracaj! Chodź tutaj! No mówię do ciebie!"... Wzięłam głęboki wdech, sukę na ręce i poszłam dalej, wacik został złapany przez pańcię, która zaczęła mu grozić słodkim głosikiem, jakim upomina się roczne dziecko: "Nie wolno, jesteś niedobry!". Przyznam szczerze, że opadły mi ręce. Nie wiem, czy wesoła pańcia wie, że jak Zu wyzdrowieje, to nie będę jej brać na ręce za każdym razem, jak zobaczę wacika na horyzoncie... Skoro widać jest tak posłuszny i wychowany, że nie potrzebuje smyczy to niech sobie radzi sam z rozjuszoną suką, dwa razy większą od niego. Lajf iz brutal.