Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. [quote name='panbazyl']Zawsze też na dzień czy dwa możesz do nas przyjechać i coś tu porobimy razem z psią psychiką (mam nadzieję, że sieczki z mózgu nie zrobimy)[/QUOTE] Ej, ale jak już będziecie coś wiedzieć odnośnie terminu tego spędu psiego, a błoto wyschnie na tyle, że da się przyjechać małą francuską żabą do celu, to ja też chcę :evil_lol: Co do jaj - hm, czy ja wiem... W końcu pies to żywy organizm. Może być bardzo różnie. W kwestii szkolenia choćby - może się trafić perełka szkoleniowa, a może się trafić, za przeproszeniem, młotek, którego ogarnięcie jako takie będzie kosztowało Was dużo czasu, pracy, samozaparcia a być może także pieniędzy. Inna sprawa to kwestie zdrowotne - może się trafić pies problemowy, a może się trafić "pancernik" jak panbazylowe :) To nie takie hop-siup, jak by się zdawało :cool3: Ja wzięłam Zuza jakoś zupełnie nieprzemyślanie no i bywa ciężko, nie powiem, że nie. Choćby "organizacyjnie" (bo uczelnia, bo wyjazd, bo coś tam). Wtedy się zastanawiam, czy drugi raz postąpiłabym tak samo? A jak jeszcze słyszę jęczenie TŻta, że pies to, że pies tamto, to mam ochotę go :mad: [SIZE=1]Oczywiście, on tak jęczy dla jęczenia tylko, jak to facet. Wczoraj się cieszył jak dziecko, że go piesek "broni" na spacerze jak Zu wychodząc z klatki schodowej wydarła japę na jakiegoś psa puszczonego luzem - tak, że ja usłyszałam w mieszkaniu :evil_lol:[/SIZE]
  2. evel

    galeria Vato :)

    A jak to jest, że Vato się dogaduje z innym samcem? I to tylko z tym konkretnie, czy ogólnie jest przyjaźnie nastawiony do innych? ;) Ciekawe to bardzo, bo wydaje się, że mało dobków jest w stanie tolerować drugiego dużego samca.
  3. evel

    Barf

    Ajeczka, ostatnio parę znajomych psów albo grymasi albo ma drobne problemy żołądkowe - nie wiem, co jest nie tak, może rzeczywiście "coś" wisi w powietrzu? [quote name='alex_sandereczka']Powiedzcie mi jeszcze jak z koopami na barfie? Mam wrażenie, że N. robi żadziej niż po karmie... To normalne, czy może czegoś za mało daję na poślizg?[/QUOTE] Moja po dłuższym okresie barfowania robi jedną kupkę dziennie, od święta dwie ;) Na karmie były to raczej 2-3 kupy. Po prostu taka forma żywienia powoduje, że składniki pokarmowe lepiej się wchłaniają, więc i "odpadów" mniej ;)
  4. [url]https://lh6.googleusercontent.com/-WJgpBlxp-y8/T1DyvKQl0GI/AAAAAAAAAJs/-Bzsc3CSg5U/s512/_3028830.JPG[/url] mrówkojad :loveu: Dyskusja o kastracji ciekawa, ja tam jestem zdania podobnego jak ladySwallow, PIRANHA i dog - czyli jak jest konieczność to jajka lecą, bez sentymentów ;) A jak pies jest OK i właściciel daje radę z psem pełnojajecznym to przecież nikt go nie zmusza do zabiegu :)
  5. [url]http://i1090.photobucket.com/albums/i376/pennstaff1/02032012-083.jpg[/url] takie widoki wprawiają mnie zawsze w konsternację, ale o ile u innych to zazwyczaj po prostu nałożone zdjęcia, to u Ciebie to po prostu kaszankowa rzeczywistość :evil_lol: Kto by pomyślał, że Bogusław to taki szkodnik? Z tą plaskatą paszczą, jak on gryzie meble? :hmmmm: No chyba, ze rogi :evil_lol:
  6. [B]Vectra[/B], Zuz też jest do opanowania, no chyba, że znajdzie super ekstra ludzką kupę. Wtedy mam jakieś 3 sekundy na wrzask (i nie jest to cenzuralne wyrażenie :evil_lol:), bo inaczej musi skosztować, no musi, choćby się miała zwinąć w chińskie es. Oczywiście karne warowanie, wrzaski, jakieś inne różne wymyślne tortury :evil_lol: powodują, że pies owszem, omija tę konkretną kupę, ale jak znajdzie nową to "od nowa Polska Ludowa". Mam ochotę czasem przelecieć się po wsi z jakąś strzelbą i powybijać tych przychlastów, co srają po krzakach :roll: [B]Panbazylu[/B], jak znajdę chwilę to zajrzę na Waszą stronę :) oczywiście jak będzie działać. Ja miałam oczyszczające 4 dni bez internetu :evil_lol: Zajmowałam się głównie spaniem, potrzebami typu jedzenie i takie tam, spacerami z psem i oglądaniem filmów. Strasznie mi tego było trzeba po tych wszystkich stresach ostatnich... Szkoda tylko, że sucz akurat postanowił mi dostarczyć wątpliwej rozrywki ;) [quote name='pędzelopka']Dobrze, że wyniki dobre, i że Barf nie zabija :lol: bo jak tak zniknęłyście po dramatycznej akcji z biegunką to zaczęłam się porządnie martwić. [SIZE=1]Aż napisałam , a zawsze tylko podczytuję[/SIZE] :evil_lol:[/QUOTE] :) Spoko, na weekendy czasem się urlopuję od internetu po prostu ;)
  7. [quote name='Vectra']Franio ma inne zdanie w tym temacie :diabloti: patrząc na Emile i Rekina , teoria niegłupia[/QUOTE] Franciszek to ma pańskie podniebienie, nie będzie jadał byle gnatów :eviltong: Czasem się wściekam na zuzową żaroczność, bo ona zeżre wszystko co jej dać oprócz rzodkiewki, ale z drugiej strony jak sobie pomyślę, jak ciężko mają właściciele niejadków to mi mija jak ręką odjął:evil_lol: Ostatnio Zu ma fajną zabawę. Zabawa nazywa się Skóra z Boczku. Polega na tym, że suka podbiega do skóry z boczku, wyrzuconej dla ptaszków, które oczywiście tego nie żrą, bo zżerają sto kilo innych śmieci (aż się dziwię, że są jeszcze zdolne do lotu w ogóle), pokazuje, że tu oto leży skóra z boczku!!! I że pies niniejszym się powtrzymuje i nie zjada jej, tej skóry z boczku znaczy się! Po czym ja ją chwalę i sucz dostaje smaka. Potwornie niewychowawcze, ale uwielbiam to jej kombinatorstwo :evil_lol:
  8. [quote name='Vectra'] Naj mnie wkurzają weci , co mędrkują i próbują na siłę mi coś wcisnąć.W myśl zasady , że droższe = lepsze albo że on wet to wie lepiej. Czasem ma racje , nie powiem , ale forma przekazu jest istotna. Gdyż blondynką nie jestem.[/QUOTE] Ja się dowiedziałam zeszłego roku, że to nieistotne, że suka leżała na zimnych płytkach przez parę rześkich poranków majowych wygolonym po badaniach bebechem, gdyż być może to posikiwanie behawioralne i pan wet mi zamówi kropelki do dyfuzora :cooldevi: Uprzejmie podziękowałam, acz miałam ochotę ryknąć śmiechem :cool3: Dzwoniłam do wetki. Nerki i wątróbka zuzowa czują się doskonale. Czyli a) barf nie zabija piesków, b) dajemy antybiotyki i ma przejść, a jak nie, to będziemy coś kombinować.
  9. [quote name='gops']nie, nie ma u nas nikogo takiego a szczerze to średnio mi sie widzi jechanie nie wiadomo gdzie na kilku godzinną porade tylko i zapłacenie nie wiadomo ile ;) druga sprawa, ja sobie radzę , nie widze potrzeby wydawania setek złotych by ktoś mi powiedział coś co sama wiem , przeczytam . jakbym miała pewność że powie mi coś co na pewno zadziała , ale ja znam swojego psa i wiem co juz próbowałam , nie wiem co jeszcze mogliby wymysleć :lol: i powtarzam , JA NAD SWOIM PSEM PANUJĘ , nie stanowi zagrożenia! więc nie jest to dla mnie wielki problem, nie musi kochać wszystkich .[/QUOTE] Ale nie napisałam przecież, że nie panujesz, czy że Miśka codziennie dusi fyfnaście psów :) Chodziło mi raczej o nakręcenie np. filmików i konsultację mailowo na przykład, wiadomo, że to nie to samo co na żywo, ale jakiś tam ogląd daje. Wiem natomiast, że strasznie ciężko jest panować nad pobudliwym psem czy odwrażliwiać go na coś, żyjąc w kraju debili, którzy w 80% przypadków nie dorośli do posiadania psa i mogliby mieć co najwyżej chomika :roll:
  10. [quote name='gops']trzymamy kciuki by nic złego nie wyszło ! wygłaszcz Zuzanke od nas .[/QUOTE] Wygłaskana zestresowana śpi odkąd przyszła do domu. Parszywiec mój najukochańszy :oops: [quote name='gryf80']evel może uzupełnij o sikuty do badania.może to "zwykłe zapalenie pecherza"z krwi rzadko cos przy tej jednostce wychodzi[/QUOTE] Właściwie to chciałam, ale nie bardzo jest możliwość, a po wdrożeniu leków to chyba nie ma większego sensu. Krew poszła do badania na profil nerkowy, bo wetce się nie bardzo podobały nerki "na macanego" i bardzo wysoka drażliwość psa na dotyk akurat tam. [quote name='Vectra']Gdyby Zu była rasowa , to byś się nasłuchała że to genetyczne :diabloti: przerasowione rasy. Niektórzy weci , powinni sobie palnąć czymś ciężkim w łeb. Rozumiem gdyby nagle się nażarła kości i po tym wystąpił problem .. ale jada je na co dzień , skoro było dobrze , to mniej prawdopodobne że jest źle. Ja dziękuje losowi , że mam wetów którzy leczą psy na podstawie objawów , wyników .. a nie bo pies je kości czy jest rasowy :) ale na swojej drodze spotykałam różnych wetów ;) niektórym śmiałam się w twarz.[/QUOTE] Hehe, za to jest przedstawicielem kundelków, co to nigdy nie chorują ;) Biegunka w ogóle nie została skomentowana, jutro jeszcze dopytam, ale skoro była a nie ma, a sucz pod względem żołądkowym jest OK to nie ma co kombinować - chyba. Każdemu się czasem zdarza ;) No ja mam zestaw dwóch wetów - babka jest fajna jeśli chodzi o ogólne schorzenia, nie wciska leków na siłę, bada, maca, zagląda, kombinuje, pyta o wszystko, jest otwarta na różne nowe rzeczy, stwierdziła, że jak pies je kości od prawie 5 miesięcy i jej służy to to nie ma nic do rzeczy, szkoda, że Zu jej nie lubi ;) A facet z kolei to taki trochę psi House :lol: Trzeba przywyknąć, bo nie jest zbyt przyjemny ani uprzejmy, ale jest całkiem niezły, jeśli chodzi o nasze problemy sercowo-oddechowe. Dużym plusem są też "studenckie" ceny, bo jeździmy do klinik weterynaryjnych uniwersyteckich ;) A że ma alergię na słowo "barf", cóż... Nikt nie jest doskonały ;) Natomiast "wiejski" wet to jakaś porażka. Ciągnie kasę, daje jakieś leki, które wcale nie działają, leczy "na oko". Nie zaglądam tam w ogóle, gdy mam do załatwienia cokolwiek poważniejszego niż standardowe szczepienie czy odrobaczenie.
  11. Czytam sobie Wasze wpisy i zastanawiam się nad jednym - gops, próbowałaś nawiązać kontakt z jakimś dobrym szkoleniowcem? Tylko nie jakimś titu titu, klikamy, tulamy, ignorujemy, tylko takim normalnym, otwartym, stosującym różne metody. Oczywiście kretyni z metodami rodem z PRLowskiej milicji też odpadają. Nie chodzi mi o wysłanie Miśki na jakiś kurs, tylko o konsultację. Rozumiem, że agresja może mieć różne podłoże, a Miśka to ciekawy przypadek... Ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie może przyswoić jakiegoś zachowania zastępczego zamiast osaczania/grożenia albo ataku. Wiem, że to pewnie wygląda na mądrzenie się zza klawiatury ;) ale jestem bardzo ciekawa jak by Miśkę ocenił ktoś kumaty.
  12. [quote name='filodendron']Troszkę schodząc z tematu ;), to jestem ciekawa, ile osób wołając psa używa imienia, które pies teoretycznie nosi, a ile używa skrótów lub w ogóle innego zawołania :) W praktyce jednak lepiej sprawdzają się imiona krótkie, takie do szybkiego zawołania. Kiedyś też czytałam, że psy lepiej "identyfikują" imiona z jedną samogłoską a większą liczbą spółgłosek, albo wręcz jednosylabowe, takie trochę "zgrzytające" jak Grom, Brom, Zgred, Irga, Drań, Fuks itp.[/QUOTE] To chyba różnie bywa, bo moja poprzednia suka dwusylabowo nazwana ;) reagowała na swoje imię zawsze i wszędzie, ale było używane tylko w podstawowej formie, natomiast Zuz jak się czymś zafrapuje to najlepiej działa Zuzankuuu/Zuzolkuuuu (jakaś pani kiedyś - to piesek, tak? samczyk, Zuzol? :lol:) ;)
  13. [url]https://lh3.googleusercontent.com/-24ijc0yPk2o/TmZ8R1JZrYI/AAAAAAAABoI/2qHrG-K4WkU/s576/IMG_6684.JPG[/url] ach, znamy to - wygląda jak aniołeczek :loveu:, bo przez uroczą czuprynkę rogi nie wystają :evil_lol: Zu ma mniejszy fryz co prawda, ale rogi chyba nie mniejsze :evil_lol:
  14. [quote name='dog193']Skoro ja, widząc innego psa, swojego odwołuję i zajmuję sobą, to chyba oczywiste jest, do jasnej cholery, że nie życzę sobie konfrontacji smarkacza z innym, obcym psem. Tak ciężko jest wtedy zapiąć swojego, zawołać, trzymać przy nodze, skoro słownie ktoś nad psem nie panuje?[/QUOTE] Niestety, to zazwyczaj bardzo, bardzo, BARDZO trudne do zrozumienia dla tępogłowych właścicieli, że jakiś pies może się nie chcieć bawić z innym psem/innymi psami akurat w danym momencie, albo w ogóle. Jakby to było takie naturalne, że wszystkie dorosłe pieski świata sobie wesoło razem hasają, jest sielana i w ogóle :cool3: Ja ostatnio się poddałam. Szłam po wąskim chodniku, po drugiej stronie ulicy maszerował shih tzu, nagle jakieś 50 kroków przed nami z klatki wyłazi facet a za nim młody leonberger luzem. Na środku osiedla, całego poprzecinanego ruchliwymi uliczkami. Stanęłam, sucz też, czekamy na rozwój wypadków. Pan nie poczuł się zobligowany do zapięcia psa (zresztą, ja przepraszam bardzo, ale po spojrzeniu na pana miałam od razu skojarzenie ze starym, grubym, wiecznie pod wpływem % sołtysem :evil_lol:), więc westchnęłam ciężko, poleciłam suczy wskoczyć na ręce i minęliśmy się bez słowa. Leon powąchał suczę, na co ona odpowiedziała gardłowym warkotem, ale po moim upomnieniu się ogarnęła. Cóż...
  15. evel

    Barf

    [quote name='filodendron'] Przy chorobie parę łyżek jest ok, ale jeśli będzie poprawa, to dawkę trzeba zwiększać. Gotowanego daje się więcej niż barfu. A jak się dziewczyna czuje?[/QUOTE] Jasne. Na początku dostawała małe porcje, teraz dostaje tyle, ile chce, oczywiście w ramach rozsądku. Nie mam pojęcia, ile to wychodzi "na wagę" ;) [quote name='filodendron']A co z Evel i Zu? Coś się nie odzywają, a miały iść do weta. Mam nadzieję, że brak wiadomości, to dobra wiadomość.[/QUOTE] Żołądek suczowy już OK, ale żeby nie było nudno, znowu mamy problem z sikaniem. Szczegóły u nas w galerii (trzeba kliknąć w ten obrazek - suwaczek), bo nie chcę tu śmiecić. Edit: dzwoniłam do wetki, badania krwi pod kątem nerkowym i wątrobowym są w porządku, czyli BARF nie zabija piesków ;)
  16. Witajcie :) Problemy żołądkowe się zakończyły równie nagle, jak się zaczęły. Potrzymam jeszcze sucza trochę na gotowanym i jeśli nie będzie przeciwwskazań od wetki to wracamy na barfa. Zresztą, żołądek to małe miki, bo sucza znowu mi leje w domu... Dzisiaj wybrałam się na drugi koniec miasta do wetki, która nie reaguje histerią na słowa "surowe kości", sucz został obmacany (w trakcie macania wydawał oczywiście dźwięki jak z piekła i pluł przez kaganiec, bo tak trzeba), krew została pobrana (mimo trudności typu: a zacisnę se wszystkie żyły, hahaha!), wieczorem mam dzwonić, co tam wyszło ciekawego. Oprócz tego suczita dostała zastrzyk w dupsko (po którym darła się i wiła, pełzając po podłodze gabinetu) oraz antybiotyk na tydzień. Wieś tańczy i śpiewa :roll: Mam nadzieję, że z nerkami wszystko w porządku, bo jak nie, to chyba sobie w łeb strzelę :(
  17. evel

    Barf

    [quote name='filodendron']Osobiście to mnie bardziej przekonuje niż surowizna w leczeniu biegunki. A czemu makaron sprawdza się lepiej u barfującego psa niż ryż?[/QUOTE] Właściwie to nie mam białego ryżu w domu :lol: A miałam makaron pod ręką... To chyba wszystko jedno. Chociaż wiem, że sa psy źle znoszące gotowany ryż i lepiej przyswajające makaron. Ugotowałam garść makaronu, małe udko z kurczaka, dwie cienkie marchewki i wyszła mi wielka micha żarcia po zmieleniu tego :| Pies będzie to chyba parę dni jadł, zupełnie nie wiem, jak jej to dawkować - na razie dostaje parę łyżek dziennie i nie wiem, co dalej :cool3:
  18. Przed sterylką i tak czeka Was głodówa, Penelopkę znaczy się ;) A po sterylce można zapodać coś lżejszego jak np. mielone mięsko czy inne podroby, ja w sumie nie pamiętam za dobrze, musiałabym poszukać, ale u nas było chyba gotowane przez 2-3 dni a później z powrotem karma (w przypadku barfa pewnie podałabym po tych 3 dniach lekkostrawnego gotowanego najpierw właśnie mielone mięso albo serca albo żołądki kurze). A może puchę, podobno można kupić jakieś super wypasione z fullem mięcha - Animonda Gran Carno to się nazywa bodajże? A po paru pierwszych krytycznych dniach luz blues, pies jak nowy ;)
  19. Darunia, trzymam kciuki, musi być dobrze! Moją małą też jakieś cholerstwo złapało, jakiś taki dziwny czas teraz :shake:
  20. Konsultuję się na bieżąco z mądrymi głowami i wychodzi na to, że to niekoniecznie barf. Weź też pod uwagę, że Zuz chodzi często (niestety) po masakrycznie zasrakanych trawnikach, a ona jest osobnikiem z lubością i konsekwencją wylizującym swe czarne cielsko, zawsze i wszędzie, a zwłaszcza nóżki śmierdziuszki. Jak nóżki niewylizane, to cały dzień spalony :evil_lol: Oczywiście staram się jej myć stopy po każdym spacerze, no ale czasem nie daję rady czasowo, dlatego właśnie się skłaniałam do opcji wirus czy jakieś inne cholerstwo przywleczone z zewnątrz... :roll:
  21. Suuuuper szelki, bardzo pasują do Miś :)
  22. evel

    Barf

    [quote name='gryf80'] evel-jak tam suczyna?dawałaś jej może gastrolit?kurcze jak miała "ostre laxis'to może tydzień na gotowanym?niech sie przewód pok.uspokoi,no i może jakis probioty bo pewnie wyjałowiona[/QUOTE] A dziękuję, dobrze. Podaję probiotyk z prebiotykiem właśnie (w jednej kapsule to jest) i gotowane żarcie (na razie malutkie porcje rozbabranego makaronu z ociupiną masła, jeszcze - tfu tfu - nie opuścił gwałtownie psiego żołądka, jutro dam też ugotowane mięsko w małej ilości) i zobaczymy co dalej.
  23. No, no, sexi gacie :razz: A ze żwaczami - miałam podobny problem... Nie jestem jakoś wybitnie "obrzydliwa", schronisko mnie zahartowało ;) ale jak powąchałam żwacze to myślałam, że padnę :roll: Ciekawscy mają ciężkie życie :diabloti:
  24. evel

    Barf

    [quote name='filodendron']A jak wygląda zatrucie typowo pokarmowe? Tego się raczej na oko nie odróżni od wirusa? Może jednak czymś się struła? *** Na chłopski rozum mięso powinno być całkiem dobrze trawione przez psa. No bo jak nie mięso, to co? Szczerze mówiąc, jeśli sposobem na utrzymanie "ładnych" kup w barfie miałoby być po prostu zagęszczanie ich kośćmi, to taka idea trochę jest, bo ja wiem? Lekko naciągana?[/QUOTE] Tak nam wyszło z Martens, patrząc konkretnie na pory kolejnych posiłków i wypróżnień - jeśli byłoby to zatrucie stricte pokarmowe to Marta twierdzi, że odstępy czasowe byłyby inne, niż były w naszym przypadku. Jednak masz rację, na oko się nie da ustalić konkretnie, co to za cholera. U nas przy dużej ilości mięsa są trochę brzydsze kupy, dużo lepiej idą mięsne kości. Może to jakaś kwestia osobnicza, w końcu Zuz jest kosmitą ;) i zwykle to, co sprawdza się u innych psów, u niej totalnie odwrotnie ;) Na chwilę obecną jest spokój, jutro jedziemy do wetki. Myślicie, że po tej papce makaronowej można za czas jakiś wrócić do barfa? Znowu zacząć od żwaczy?
  25. evel

    Barf

    [COLOR=red][B]Uwaga, jak ktoś właśnie coś spożywa to proszę nie czytać! ;)[/B][/COLOR] [QUOTE]ale jak wyglądają te kupy? są zielone? [/QUOTE] [COLOR=silver]Nie. Są hm... jasnobrązowe, wodniste. Kolor taki standardowy jak na Zuza, tylko konsystencja paskudna :shake: Po węglu wiadomo - ciemne. Właśnie gotuję breję z makaronu :cool1:[/COLOR]
×
×
  • Create New...