-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by evel
-
A wiesz, dlaczego tak długo to trwa? Bo odpuszczasz i zdejmujesz :) Gdyby pies miał okazję skojarzyć, że bieganie luzem w namordniku to coś zupełnie normalnego to raczej by nie robił problemów ;) Zu przez jakiś czas wychodziła codziennie w kagańcu, teraz zależnie od warunków, jakoś 50/50 w sumie. Jak jesteśmy w gościach na miejskim osiedlu, gdzie pół obiadu leci przez balkon 75% rodzin tam mieszkających :roll: to ma kaganiec zawsze. Walczyła długo i namiętnie, ale w końcu zrozumiała, że innej opcji nie ma. Ale jak tam uważasz ;) Mój przydługi wywód miał na celu pokazanie, że jednak litowanie się nad psem, który ma focha z powodu kagańca nie jest najlepszym pomysłem ;) A goldenka taka kształtna z natury? :mdleje: Chciałabym, żeby Zu miała kształt :evil_lol:
-
[quote name='Ewa&Duffel'] Ja wiem, że to nie jest zbrodnia, tylko że mi się odechciewa spacerów z nim w kagańcu, jak się nawet nie załatwia, tylko cały czas wlecze się za moimi nogami z miną skazanego na potępienie :shake: Poza tym on nic nie zje, jeśli idę z nim sama, nawet jak weźmie do pyska, to od razu wypluwa. Za to zaczyna się zachowywać jak debil wtedy, gdy kogoś spotkamy, nie wiem, czy sie popisuje czy co :roll:Na osiedlu to już zawsze wtedy biorę go na smycz,ale na polanie jednak często się bawi, to jest w zasadzie jedyne miejsce w okolicy, gdzie można spotkać psy, a ja też nie chcę go pozbawiać kontaktu z innymi przedstawicielami gatunku niż goldeny z naszych leśnych spacerów.[/QUOTE] Ewa, ale to jest faza przejściowa, z tym "jestem TAKI biedny!!!" w kagańcu. Zu na początku robiła takie przedstawienia, że obcy ludzie się zatrzymywali i wygłaszali swoje uwagi :roll: Ale co mnie to obchodzi, skoro to JA później się martwię, jak pies chodzi i widać, że mu niedobrze, bo coś zeżarł, albo musi wychodzić co godzinę za potrzebą, albo mi zahaftuje pół pokoju. U nas taka jazda trwała naprawdę dość długo, a czasem jak już suka "zapominała" to robiła tylko ośle momenty :lol: ale jest OK teraz, chociaż jak mówię, sporo czasu jej zajęło skojarzenie kaganiec = biegam luzem. BTW, nie wiesz może czy ta sunia z Twoich zdjęć jest strzyżona czy trymowana? Bo Zu po zimie wygląda jak stary niedźwiedź :evil_lol: i muszę jej jakoś kształt nadać i nie bardzo wiem, jak to zrobić :eviltong:
-
[url]https://lh6.googleusercontent.com/--67Coo3W88E/T0KqVZRqnNI/AAAAAAAABbs/5muqYMQasDc/s500/_DSC0496%2520male.jpg[/url] o mamuniu :lol: Ciasteczko? Paróweczka? ;) W ogóle miałam już wcześniej napisać, że Misiek ma zawsze perfekcyjnie zrobione oko :razz:
-
Nie znam za bardzo chartów, o whippetach ludzie się zwykle pozytywnie wypowiadają ;) Najlepiej rzeczywiście byłoby wkręcić się w środowisko "charciarzy" ;) Przy charcie trzeba jednak pamiętać o specyficznej naturze tych psów (nie wszędzie da się charta puścić, mimo że inne psy biegają w danym miejscu luzem). No i obecnie zdaje się trzeba mieć pozwolenie na charta. Co ciekawe, ponoć charty da się całkiem fajnie szkolić (czytałam gdzieś, że pani Mrzewińska, ceniona trenerka, lubi szkolić charty). Wybiegany chart w domu jest ponoć bardzo niekłopotliwym zwierzęciem :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jamnik standardowy Figiel vel Filip - w super domku!
evel replied to LadyS's topic in Już w nowym domu
Jestem i ja. -
A myśleliście o krótkowłosym collie? Są "twardsze" charakterowo niż włochata odmiana, czujne, fajnie się szkolą, ale nie potrzebują aż takiej ilości zajęć jak np. malina czy stafik. ACD to moim zdaniem w ogóle pies dla koneserów, poczytajcie sobie fora ACD, zwłaszcza dział "wychowanie" ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Myślę, że psy-samce pobudzają się na suki w różnym stopniu. Jedne psy dają się przecież odwołać nawet od suki w cieczce a inne, gdy "cieczka" jest w bloku potrafią nie jeść, wyć całymi dniami itp. Teraz, biorąc takiego frustracika, który nic, ale to absolutnie nic sensownego nie robi, nawet durnej piłki nie aportuje, no totalnie nic, plus przeżywa obecność każdego psa spotkanego na spacerze tak, że aż się trzęsie (bo to w końcu jego jedyna rozrywka) mamy potencjalnego gwałciciela :cool3: Jak dla mnie psy, które są opanowane obsesją krycia powinno się kastrować choćby dlatego, że taki pies się męczy, jeśli nie żyje na jakimś totalnym odludziu, gdzie nie ma stad cieczkujących suk. Wiadomo że na osiedlu miejskim czy na wsi jak jedna suka kończy cieczkę to inna akurat zaczyna itd. Niektóre psy próbują kryć i psy i suki. Niektóre suki-kastratki potrafią kryć psy ;) Niektóre niekastrowane samce, które nigdy nie kryły suki ponoć nawet nie próbują kryć suk, nigdy. To chyba kwestia osobnicza? :) Niemniej jednak, moja suka bardzo by doceniła to, że wreszcie ktoś jej nie usiłuje gwałcić :evil_lol:
-
Co sądzicie o nazywaniu psów imionami ludzkimi?
evel replied to Navarette's topic in Wszystko o psach
Zapominacie o imieniu wszech czasów - Dżeki! :diabloti: Jak jeździłam do ciotki na wieś w dzieciństwie to co drugi burek łańcuchowy był Dżekim ;) -
Ona-bita młotkiem,On-wyrzucony jak śmieć...Shilla i Seth moje ANIOŁY
evel replied to darunia-puma's topic in Foto Blogi
[url]http://i39.tinypic.com/optwnq.jpg[/url] taki mały i już pyskuje, strach się bać co będzie potem! :lol: Z astkiem na obronę? A nie chciałabyś z nim spróbować jakiegoś sportu "charakterystycznego" dla ttb? :) Np. ciągnięcia ciężarów czy innych takich tam? :) Osobiście bym się mocno zastanowiła nad pójściem na IPO z molosem czy ttb właśnie, bo łatwo w psie obudzić pasję tylko później może być trochę ciężko ją ogarnąć (molosy miewają problem z przekierowaniem ataku hm... na ludzi). Nie myśl sobie tylko, że jestem jakąś czytelniczką faktu czy innych szmatławców dławiących się mitami o psach-mordercach, bo darzę wielkopsy dużą sympatią ;) jednak tak mi się obiło o uszy właśnie (konkretnie chyba chodziło o młodego CC, który zamiast na rękawek polował na pana pozoranta :diabloti:). -
[quote name='Bączek']To chyba nie ryż wywołuje sraczkę. Koty jedzą samo mięso i też srają. Ale tylko po wołowinie z chrząstką. Nie mogę dawać samego mięcha, bo finansowo bym nie wydoliła. Ja mam siedem psów. Kupuję 75 kg mięsa miesięcznie plus 60 kg ryżu. Po innych mięsach nie mają sraczki. Kupuję królika, teraz kupiłam dzika i flaki nieczyszczone. Czasem serca wołowe. Indyka unikam bo mi psy uczulił, teraz także kupuję mało wołowiny z tego samego powodu. A tak wogóle to nie wiem, czy ja przypadkiem za dużo tego mięsa nie podaję.[/QUOTE] Nie mówię o dawaniu samego mięcha, bo wyobrażam sobie, jakie to byłyby koszty, jednak może warto spróbować dawać dwa różne posiłki, skoro mieszasz jedzenie przetworzone (gotowany ryż) i surowe. Czyli np. rano surowizna a wieczorem "dosmaczona" breja ryżowa, albo odwrotnie. Nie zjedzą?
-
[quote name='N&N']Witam. Poproszę o radę. Szukam psa od średnio-dużego (60 cm) do dużego (75-80 cm), o spokojnym, zrównoważonym charakterze, łatwego do ułożenia dla nowicjusza/osoby o "słabym" (bardzo spokojnym, bez zapędów dominacyjnych), [B]niekonsekwentnym, ze skłonnością do rozpieszczania[/B], charakterze. Najlepiej psa o gładkiej, bezpodszerstkowej sierści. Bez problemów z dysplazją (masywne, duże psy często cierpią na skłonność do dysplazji). Mieszkam na 4 piętrze, w bloku, ale przy "bezpiecznych" (ogrodzonych), dużych terenach zielonych. Mogę poświęcić psu dużo czasu na zabawę i szkolenie. Lubię psy spokojne. Wprawdzie bardzo podobają mi się dobermany, ale wiem, że to psy nie dla mnie. Niestety. Pomimo pięknej powierzchowności zupełnie nie odpowiadają mi "charakterologicznie". :-( Są za szybkie, za zwinne, za pewne siebie, zbyt dominujące. Chcę żeby psu było dobrze u nas, i żebyśmy my mieli satysfakcję z posiadania psa, a nie męczyli się oboje, przez zły wybór. Jakiego psa moglibyście mi polecić, doradzić? Będę wdzięczna za sugestie. Pozdrawiam :-)[/QUOTE] Moim skromnym zdaniem albo powinnaś popracować nad swoim charakterem, albo pomyśleć czy tak duży pies na pewno się nadaje dla Ciebie. Każdy pies, nawet najmniejszy yorczek, potrzebuje dyscypliny, konsekwencji, pracy, inaczej zaczynają się różne problemy a problemy z psem od 30kg w górę są jakby ciut większe niż psa dla przykładu poniżej 15kg, którego "w razie czego" zwiniesz pod pachę czy coś. Jeszcze coś - duże i bardzo duże psy potrzebują szczególnej ochrony stawów. Jeśli nie masz w bloku windy to będziesz musiała małą krówkę wnosić/znosić po schodach jak najdłużej. Co do charakteru - stateczne molosy to właśnie zazwyczaj psy ze skłonnością do dysplazji i różnych innych przypadłości zdrowotnych. A jak coś się sypie u psa takiego kalibru to koszty leczenia też są porządne. Jeśli szukałabyś mniejszego psa o suchej budowie i bez podszerstka to rozejrzałabym się po grupie psów myśliwskich i gończych - może węgier, może weimar a może suka dalmatyńczyka (bo rozpuszczony samiec dalmat może być bardzo problemowy - w ogóle niezależnie od rasy radziłabym Ci szukać uległej ale zrównoważonej na tle miotu suki bardziej niż samca). Ale im z kolei do spokojnych psów daleko - to wyżły i gończe, więc muszą swoje wybiegać, choćby za piłką czy przy rowerze. Pewnie spodobałyby Ci się również rodezjany, ale nie wiem, czy nie są trochę "twarde" z charakteru właśnie. Trudne zadanie :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='panbazyl']to jurki takie seksualnie niewyżyte? (wybaczcie lekką uszczypliwość)[/QUOTE] Jurki jak jurki, ale moje osiedlowe pseudo-maltańczyki to są napalone 24h/dobę, gwałcą moją kastratkę za każdym razem :roll: Z pięć ich jest i każdy tak samo zaczyna powitanie - próbuje toto wskoczyć na Zu i heja. A Zu je wtedy glebuje i tak sobie teraz pomyślałam, że w sumie gdyby chciała to by pewnie mogła krzywdę zrobić, skoro te waciki ważą tak ze 2kg na sztukę :roll:
-
Ja nie sądziłam, że ten mit surowe mięso = agresja jest tak popularny w narodzie... Rozśmieszyła mnie ostatnio moja rodzicielka, twierdząc, że Zu "w końcu kogoś ugryzie" jak jej tak daję surowe i surowe :lol:
-
[quote name='sacred PIRANHA'][...] a Pani chce ode mnie tysiąc złotych za "trwałe oszpecenie wizerunku jej psa" dosłownie tak mi powiedziała.[/QUOTE] Szkoda, że jej własny pies nie chce od niej odszkodowania, że akurat nie wzięła mózgu z domu na spacer... Sprawa oczywiście jest jednoznaczna, aczkolwiek ciekawa jestem, czy wariatka rzeczywiście się zgłosi do sądu :roll:
-
[quote name='Marmasza']Jedynym skutkiem skarcenia psa jest "rozładowanie złości właściciela" czyż nie tak?[/QUOTE] Tak, bo każdy, kto ośmiela się skarcić psa, wybiera do tego tak uroczy sposób jak np. walenie psa smyczą po zadzie aż się pies posika :) Ewentualnie jeszcze go kopnie i pociągnie za ucho, żeby sobie nie myślał! Nie wiem naprawdę, dlaczego ludzie, którzy dopuszczają korekty, są traktowani przez "pozytywistów" jak jacyś hitlerowcy co najmniej. I źle rozumiesz "mierzenie się z problemem" - my mamy np. ogromny problem z petardami, a jednak w tym roku suka sobie pięknie dała radę, wystarczyło uruchomić parę schematów, które zna i lubi (zabawa, praca) plus lekki wspomagacz ziołowy. Nikt normalny nie wrzuca psa na głęboką wodę, nie konfrontuje go siłą z bodźcem, który go przerasta/przeraża/frustruje, w imię jakichś dziwacznych zasad (coś a'la Czarek Milan w starych odcinkach jest dla mnie nie do przyjęcia). Ale jak na kilku spacerach jest względny spokój, a na jednym "wygrywamy" kumulację idiotów to pies chodzi podkurzony dłuższy czas, co na pewno nie jest dla niego komfortowe. I nie chodzi mi o podbiegające psy, które rzeczywiście nic nie robią, powąchają się z moją suką i odbiegną z powrotem, bo do tych już przywykłam, jest ich po prostu za dużo. Ale jak podbiega do nas pies i gryzie moją sukę w dupsko czy próbuje podgryzać po łapach to nie widzę pozytywnego i eleganckiego sposobu rozwiązania tej sytuacji. Albo jak leci do nas jakiś ogromny pies, którego moja suka się boi i za wszelką cenę usiłuje go odstraszyć - co, mam własnemu psu łeb ukręcić, żeby nie szczekał, bo się boi, bo dla kogoś hańbą jest trzymanie psa na smyczy albo pod względną kontrolą? Właściciel takiego psa zazwyczaj krzyczy, że "on nic nie zrobi". Fajnie, ale może miło by było, gdyby moja suka też mogła czuć się komfortowo, czyli np. sama mogła wybrać, czy chce się z nim zapoznać czy nie, a nie być przytłoczona przez psa kilka razy większego od niej, a często takie sytuacje zdarzają się przy ulicy, gdzie ja suki za nic nie spuszczę ze smyczy, bo nie jestem kretynką i nie chciałabym mojego psa zobaczyć w formie naleśnika na jezdni. To nie wygląda tak, że ja mając "problemowego" psa się ładuję w grono psiarzy i każę im spadać na bambus, bo ja idę. Jak widzę z daleka, że na łączce stoi grupka psiarzy to przechodzimy z suczą bokiem i nie jest to jakaś tragedia dla żadnej z nas. Jak widzę, że idzie ktoś z obcym psem, czy z psem, którego nie jestem "pewna" to idę inną uliczką, jeśli tylko mam możliwość, albo sadzam sukę na trawniku i czekamy na mijankę. Ale w momencie, gdy napada na nas wyrośnięty szczeniak laba pod blokami, z jednej strony plac zabaw, z drugiej główna ulica osiedla to naprawdę nie mam najbledszego pojęcia jak zastosować "management" (a spotykaliśmy takiego "szczeniaczka" praktycznie całe lato mimo kombinowania i różnych pór spacerów). Chciałabym mieć realny wpływ na to, z jakimi psami zapoznaję własną sukę, ale jak widać dla niektórych właścicieli myśl, że nie wszystkie psy świata będą się bawić z ich kilkudziesięcio-kilogramowym dziubaskiem jest nie do pojęcia :razz: Nie wiem, co rozumiesz konkretnie poprzez karanie, bo u mnie działa korekta głosowa, żeby psu przypomnieć, że sobie nie życzę szurania do innych psów. Natychmiast po korekcie proponuję psu inne zachowanie, które radośnie wykonuje (nie jest zgaszony, sfrustrowany, przestraszony, jakiś tam, bo nie ma na to czasu). Nie zapada mu się nic w mózgu, nie przechodzi w schemat jestem-takim-skrzywdzonym-pieskiem, nie odmawia zabawy ani jedzenia. I tak, karcąc psa w ten sposób (tu konkretnie za bezsensowne ujadanie) i nagradzając zachowanie zastępcze, zauważyłam sporą poprawę, bo często w sytuacjach "zapalnych" pies [B]najpierw [/B]patrzy na mnie [B]zanim [/B]podejmie decyzję (np. o rozdarciu jadaczki). Kara, podobnie jak nagroda, ma działać "tu i teraz" ale efekty [U]prawidłowo[/U] zastosowanej kary czy nagrody rozciągają się w czasie. I o ile nagrodę możesz odwlec, wprowadzić marker, podtrzymać motywację, o tyle kara ma dotyczyć sytuacji "tu i teraz", bo karanie "wstecz" czy "do przodu" (?) nie ma przecież najmniejszego sensu. Jeśli po karze/korekcie nastąpi przekierowanie zachowania na inny tor i nagrodzenie tego zachowania, to z psa naprawdę nie robi się zgaszone zombie.
-
Marmasza, ale JAK "pracować nad środowiskiem", gdy np. ja i mój pies na 75% spacerów spotykamy niezrównoważone psy, właścicieli imbecyli? Psy, które z wściekłym jazgotem do nas dopadają i wrzeszczą z odległości paru metrów? Psy, które tak się burzą, że często gęsto przyciągają do nas swoich właścicieli? Psy, które tłamszą moją małą sukę z hasłem właściciela "Ależ się pięknie bawią!" (BTW, po tym mam ochotę naprawdę niepozytywnie postąpić z właścicielem). Moja suka na placu, w trybie pracy ma w zadku wszystkie psy świata, jednak nie wyobrażam sobie trzymać psa w trybie pracy cały czas. I o to mi chodzi - "sterowanie środowiskiem" jest w polskich warunkach utopią, po prostu. P.S. Chętnie poznam tajemnicę panowania nad środowiskiem, zwłaszcza nad irytującymi kąśliwymi albo prowokującymi podbiegaczami, najlepiej w taki sposób, żeby do nas w ogóle nie podbiegały, uznając, że się nie opłaca, ale na chwilę obecną na myśl przychodzi mi jedynie miotacz ognia :diabloti:
-
Chyba chodziło o konkretny rozkład składników, bo są różne jadłospisy BARFowe ;)
-
[quote name='yamayka']"Aranżacja środowiska" na "czas nauki"...? Bardzo pięknie, ale codzienne trzy-cztery spacery to co to jest, jak nie czas nauki? Mam psu wytłumaczyć - "teraz sie uczysz, a teraz nie?" ;) Poza tym - pies nie jest głupi. Doskonale odróżnia sytuacje aranżowane, placowe (gdzie psy są - bo muszą być- pod kontrolą) od sytuacji "cywilnych", gdzie bardzo często spotyka się psy bez kontroli (nie chodzi tylko o smycz) i niezrównoważone.[/QUOTE] Spójrzmy prawdzie w oczy - nie umiemy stosować menydżmentu :(
-
Ekipa z zielonego dżipa, czyli Avril, Iwan, Tekila i Kali :D
evel replied to omry's topic in Foto Blogi
Hm... Jak tak sobie pomyślałam, to ja też się bez sucza nigdzie nie ruszam, najdłużej byłam "na urlopie od psa" chyba cztery dni, po czym po powrocie stwierdziłam, że chyba to był kiepski pomysł. Może gdybym mogła ją zostawić z kimś sensownym, kto jej nie popsuje... :roll: -
A jak tam sytuacja z kotyma? Zakręcona jestem ostatnio, coś niecoś czytałam o jakiejś adopcji, ale nie z PL chyba? Tak w ogóle to jakaś płeć konkretna Cię interesuje? Bo jakoś tak mi się wydaje, że w temacie myszy łowniejsze są kocice :) Jak widziałam taką jedną dwumiesięczną jak śmigała za myszami (skutecznie!) to mi szczęka opadła :)
-
[url]http://i1083.photobucket.com/albums/j400/kataszynoviec/Spacer%2016%2002%202012/DSC_2041-1.jpg[/url] Santa Claus is coming to town :evil_lol:
-
A czy to nie jest czasem tak, jak z opinią na temat preparatów na stawy? Część ludzi, w tym lekarzy, uważa, że wszelkie tabletki "na stawy" w ogóle nie działają. Inni uważają, że takie specyfiki na pewno działają i mają dużą skuteczność. Natomiast jest chyba jeszcze trzecia grupa, która uważa, że zaszkodzić nie zaszkodzą, a może polepszą stan zdrowia ;) Nie wiem, jak Wy, ale ja czytając czasem barfnyświat mam wrażenie, że BARF jest jakąś sztuką tajemną :D
-
[quote name='lis']Powiedz mi, gdzie ja pisałem, że[B] popieram puszczanie psów luzem w lesie?[/B] - bo odnoszę wrażenie, ze wszyscy chcecie mi wmówić, że jestem zwolennikiem takiego rozwiązania co do psów na łańcuchu: w jednym z tekstów o tym, że gminy nie radzą sobie z bezdomnością zwierząt stoi, że rolnicy pozbywają się swoich psów, gdyż muszę je trzymać na łańcuchu nie dłużej niż 8 godzin - jak widać, są też tacy ludzie.[/QUOTE] A gdzie ladySwallow napisała, że popiera walenie do wszystkich psów jak popadnie, jeśli tylko myśliwy akurat ma taki kaprys? Bo uważnie przeczytałam wątek i wychodzi mi na to, że zarówno ladySwallow jak i a_niusia są zdecydowanie przeciwne niekontrolowanemu puszczaniu psów w terenach, gdzie można spotkać dziką zwierzynę. Jest "pińcet" sposobów, aby psa wybiegać i zmęczyć, a jak ktoś koniecznie chce z psem chodzić tam, gdzie występują dzikie zwierzęta w swoim naturalnym środowisku, to powinien podjąć odpowiednie środki ostrożności, żeby po pierwsze nie stracić psa, a po drugie nie przyczynić się do bestialskiego zabijania innych zwierząt. Tylko tyle, czy aż tyle? [quote name='Beatrx']bez obrazy, ale nie mam malutkiego pieska, którego da się wybiegać na 15metrowej lince;-)[/QUOTE] Bez obrazy, ale osobiście uważam, że - dla przykładu - pewne "porąbane" i super nakręcone na pracę bordery mojej znajomej są też trudne do wybiegania, bo właściwie one się nie męczą. Gdyby im pozwolić, to by biegały i wymyślały głupoty 24h/dobę. I jak to jest, że ich właścicielka jest w stanie je zmęczyć, wybiegać i przy tym nauczyć odpoczynku, bez robienia z nimi codziennie długiej trasy, gdzie pieski "se biegają" luzem po polach? I od kiedy potrzeba aktywności psa zależy od jego wzrostu?