O tak mam to we krwi, choć teraz, jak mam dzieci to jestem stosunkowo rozważna, ale całkiem inaczej się meczyki ogląda, jak się postawi, nawet malutko.
Emocje;)
I cały czas liczę na to, że jak dzieci już urosną to znowu usiądę przy zielonym stoliku, choć towarzystwo od brydża mi się po świecie rozjechało, a komputer to już nie to.:shake: