Mmd wyszła, nie odbiorę jej radości wpisu, choć swoje już wiem. To co mogę. Mmd zachwycona opieką i panem doktorem. Uff... Poza tym, biedna, zapłakana wzruszeniowo. Mojej relacji dość.
Boże, dopomóż, by dom trafił się w Łodzi (wiem, wiem...histeryczna, durna pała jestem). Tu byśmy miały go na oku, ja sama z kolei mogłabym pomóc choćby masażem, ćwiczeniem łapeczek, gdyby to było konieczne i w ogóle sobą. Eh, marzenia... :-(