Kazdy ma swoje zdanie...
Aby przekonac do kastracji zaprosilabym chetnie na jeden dzien, to wystarczy do pracy w schronie, przytulisku itp. Jakby sie taki oponent napatrzyl na cuda i koopska ponosil przez kilka godzin, gdyby zobaczyl jak psy walcza miedzy soba nie sadze aby nie byl za kastracja. Fajnie sie pisze o swoich psiakach, milo zobaczyc, dotknac zadbanego futrzaka sasiada, ba nawet 1% wysyla sie na schron, jest jakas akcja to sie wrzuci worek karmy. Potem odchodzi sie do swojego poukladanego zycia z poczuciem spelnionego obowiazku.
Politykow o ktorych mowa zaprosilabym w pierwszej kolejnosci.