Zawozłam Nesi. Szkoła jest w ładnym miejscu, boksy piekne, z drewniana podloga. Psow niewiele. Boksy zacienione, zaciszne. Wszędzie pozagladalam. Pan Tomek jest rzeczowy, zajmie sie Nesi i sprobuje tez jej szukac domu. Bo to moje najwieksze zmartwienie. Zmarnujemy cala prace p Tomka jesli ona bedzie musiala wrocic do schroniska.
Obserwowalam ja. Ona zamiera przy dotyku. Nie byla agresywna. Dobry DT z osoba uczaca ja dotyku i bycia z czlowiekiem wyprowadzi ja na psy. To biedna nieszczesliwa sunia.