Fajnie, że go odwiedziłyście:loveu:. Trochę cięzki jest, ja przychodzę codziennie po pracy i czasem nie mam juz siły dzisiaj na przykład tak się wyrywał, niemal biegł, już nie miałam siły, w dodatku zgięta w pół;).To ja potrzebowałam przystanków a nie on:evil_lol:.
Znam te jego minki na pożegnanie- zawsze serce mnie boli tak smutno patrzy.
Wózek od Selengi na razie się raczej nie nada, przynajmniej na razie, bo Lucek ma druty w łapce.
Dobre wieści- łapka znowu ładnie się goi, już nie widać paprania.
Ja też wymyłam mu brzuszek i okolice wilgotną chusteczką- Luckowe są w granatowym opakowaniu żeby go tak nie moczyć. Podjadł też, poczesałam i poprzytulałam:loveu:
Jutro ma USG zeby sprawdzić jak tam śledziona i inne narządy.
Aha, ważna sprawa, niestety niedobre wieści- w przyszłym tygodniu wyjeżdzam służbowo, nie będzie mnie w poniedziałek a potem od środy do piątku włącznie, wracam w piątek poźnym wieczorem. Mogę byc u Lucka tylko we wtorek :-(
Czy ktoś zechciałby pomóc i wpaść do niego parę razy? Wiem, że Martulinek też przychodzi co drugi dzień, ale to troszkę mało:shake:jeśli mnie nie będzie:shake:
Lucek będzie zachwycony.