Łojej, jakie to straszne! :( Bardzo współczuję Ariskowi... Na Twoim miejscu też bym bardzo to przeżywała... Ale dobrze, że z ogonkiem jest wszystko dobrze. :) Już się wystraszyłam, że coś mu się stało :placz: Biedny, dla niego to był pewnie wielki szok. Na pewno mu przejdzie po jakimś czasie ;)
Ja, kiedy wyprowadzam czasem Bazylka, go w ogóle nie puszczam do wszystkich psów, szczególnie większych. Nawet kiedy Bazyli szarpie się do psów lub ludzi i tak go trzymam. Ostatnio z większym się prawie pogryzł... Ale ja go pociągnęłam i odszedł.
Ucałuj Ariska.