-
Posts
5124 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Rodzice Maciusia :)
-
Czy jeśli chodzi o ogłoszenia można jeszcze jakoś staruniowi pomóc? Ja bym chętnie się tego podjęła, bo mam szczególne serce dla ślepaczków. :loveu: Albo czy można na niego jakieś pieniążki wpłacać, żeby mieć pewność że na niego pójdą?? I czy jest ktoś kto go dogląda? On się musi strasznie czuć, nic nie widzi...
-
Fraktus!-zostaje na stałe w domku tymczasowym :)
Rodzice Maciusia :) replied to lamia2's topic in Już w nowym domu
:cool3:oto link : [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=96556[/URL] :cool3: gapa ze mnie, zapomniałam na śmierć wkleić tutaj :oops: jedna rzecz już za 15 zł oferta padła, także już coś niecoś dla Frakcia będzie, zapraszam do licytacji.. -
Boże kochany... Misieńku malutki biedny, po prostu tylko bezsilny płacz.:-( Oktawia, a jaki transport? Napisz coś więcej, jaki kierunek itd. Jeśłi nawet nie mogę nic pomóc bezpośrednio z transportem to przekażę na 100 % jakieś pieniążki na transport, choćby nie wiem co. Debile ludzie, wziąć takiego i powoli mu też wydłubywać ślepia, ciekawe czy by rżał z zachwytu
-
Fraktus!-zostaje na stałe w domku tymczasowym :)
Rodzice Maciusia :) replied to lamia2's topic in Już w nowym domu
Ja robię właśnie bazarek m.in na Fraktusika, zaglądajcie tam czasem, może komuś coś się przyda ;) Link podeślę później, jak skończę bazarek :) -
Acha, zapomniałam napisać, że faktycznie jakiś pech czy co, pamiętam jak tydzień temu zarzekałam się że na pewno się auto nie popsuje. A tu ciach! Ledwo ujechaliśmy niecały km w Warszawie włączyła się kontrola silnika...:angryy: Na szcześćie dojechaliśmy szcześliwie, Adagiś odstwiony, ale nerwów trochę było...(auto jutro idzie do warsztatu :( ) A Adagiś dziwne, bo całe życie w schronie, a przy nodze ładniej chodzi niż moje niuchy...
-
Smoła-z radomskiego schroniska ... ma dom !
Rodzice Maciusia :) replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
:-(:-(:-( Biedna malutka, "nie taka jaka powinna być". I kolejni ludzie krzywdzą psinkę która tyle przeszła... A taka była radość, że teraz już będzie dobrze...:-( -
Bonsai, miałaś "nosa". To faktycznie niesamowity piesek, a co do "chcenia" go, czy raczej niechcenia to niestety odwieczna kwestia, wiele osób woli puchatą śliczną "rasową" kulkę niż mądrego kochającego pieska schroniskowego. Ja tego nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem. Przecież to samo serce na dłoni. No nic, kończę już, bo zaraz na poważnie się rozkleję. Adagiś jest przecudowny i będę śledzić jego losy z zapartym tchem.:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
-
Moja obserwacja: na parkingu w Łodzi Adagir trzymany przez Krzyśka zawrócił do mnie i schował się pod moimi kolanami. A on mnie znał raptem od dwóch godzin. To bardzo ufny i kochany pies. Taki cudwny, stateczy jegomość w podeszłym wieku bardzo szybko przyzwyczajający się do ludzi. Jestem pewna, że pokocha swych nowych opiekunów błyskawicznie i tak na zabój. On inaczej kochać nie umie. W imieniu swoim i psa błagam nowych piekunów o troskliwą opiekę i wielkie serce dla tego psa. Ona na to zasługuje najbardziej na świecie." - Reno słusznie zauważyła, Adagirek rwie za serce po prostu, bo ten piesek rozdzierająco pragnie miłości człowieka!!!!Ja nie widziałam czegoś takiego!!On się zako****e od razu i na zabój... Gdy oddaliśmy go rodzicom, patrzył za nami rozdizerająco, a mąż powiedział, że jakby coś nie wyszło to my byśmy go zabrali. Takie cudeńko chwytające za serce. Tak jak Reno przyłączam się do GORĄCYCH próśb o wielką miłość dla niego, bo jemu serce by pękło gdyby go porzucono. Ja go po prostu pokochałam :-(:-(... po 4 godzinach wspołnej jazdy... Mąż też wpadł...:-(:-(
-
Ależ to biedna kochana psinka, płakać mi się chciało jak niedawno (21:00) go oddaliśmy... Kochane cudeńko, ufne, wierne, grzeczne. Mama Adagira powiedziała, żę będzie mogła zamieszczać na dogomanii info o Adagisiu. Nie mogę się doczekać zdjęć z ogoniastym podniesionym dumnie w górę, teraz miał go wciśnięty między nóżki. Państwo Adagirka się śpieszyli, więc nie zdążyłam powiedzieć żeby może na początku nie szedł do budki...
-
znów jestem na chwilę. Nie wiem czy jeszcze dziś będę miała możliwość dostępu do netu, więc jeszcze raz powtzram, że MUSZĘ WIEDZIEĆ CO Z TYM ZAMOŚCIEM!!Proszę o reakcję na to moje pytanie, to nie może być do tej chwili nie wyjaśnione. Bonsai, czy nowi właściwciele Adagirka wiedzą o akcji i czy odbiorą jutro Adagira w Zamościu około godziny 21?? (to byłaby ta godzina gdybyśmy wyjechali z Wawy o godz.16.00). Powtarzam, że to trochę zbyt późno żeby krążyć po wsiach pod Zamościem w poszukiwaniu właściwego domu.
-
nie mogę siedzieć teraz na necie,więc szybko piszę , że nr do mnie ma quasimodo, proszę, kontaktujcie się ze mną na niego. Ja mam na studia na 12:00, 3 godziny mego pobytu to maks. Miejsce z quasimodo jest umówione. Myślę że od 15:00 możemy go odbierać od quasimodo. Ale pamiętajcie że ja muszę DOKŁADNIE wiedzięc gdzie w Zamościu go dostarczyć!!!!!I nie mogę kręcić po nocy po Zamościu, więc czy rodzice Adagira są umówieni na jgo odbiór w mieście Zamość?? Dograjcie to proszę!!!!!
-
Ja niedługo wyjeżdżam do Warszawy, mam nadzieję że do tego czasu będzie wiadomo. Ale jeśli się go nie udałoby wyrwać to prosiłabym o informację dlaczego właściwie. Czy to tak mozna po prostu sobie własne prawo stwarzać jak ten pożal się kierownik? Przecież mozna pójść, powiedzieć że to mój pies, nawet z policją. Policja zawsze jest gotowa ścigać porządnych ludzi, więc choć raz może by coś dobrego zrobiła. Nie wierzę że nie ma na to siły. Ostatecznie jeśłi zebrała by się kasa na transport to kto wie, może osobiście bym pojechała go odebrać :diabloti: i dostarczyć do rodziców zamojskich. Gdzie to właściwie jest, w Kaliszu czy w Łodzi?