Jump to content
Dogomania

Rodzice Maciusia :)

Members
  • Posts

    5124
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Rodzice Maciusia :)

  1. Mru, a wyobraź sobie, że mój Mafiozik, niewidomy, sam szedł przy głównej trasie :shake::shake::angryy: NIEWIDOMY piesunio... szok normalnie jak ktoś takiego bąbla mógł w takie miejsce wyrzucić. Świetnie z tymi stronkami niemieckimi. Jeszcze raz się przypomnę z adopcjami.org. Tam jest bardzo łatwo się zalogować, czy może któraś to zrobić? :lol:
  2. acha, i jeszcze na przyjmę psa jest wątejk, gdzie dziewczyna przyjmuje psy do oghłoszeń na psy.pl czy coś takiego. Może tam ją też dorzucić??
  3. Charly, czy wrzuciłaś Lolipopka na strony adopcyjne niemieckie? Wiem, że sporo piesków, szczególnie niewidomych tam znalazło swoje domeczki. :) I mam prośbę - niech ktoś spróbuje na adopcje.org umieścić ogłoszenie Loli, bo moje jest niezmiennie DO AKCEPTACJI, mimo że Rudolfa od razu mi zaakceptowali. To jest jakiś błą, a ja nie widzę maila do admina czy coś żeby o to zapytać.
  4. tak, mała daje łapkę. I rzeczywiście nie mam pojęcia jak to się stało, ale jednak podejrzewam że umiała już wcześniej bo robi to niezwykle sprawnie. To, że nie widzi nic jednak widać. I to od razu. Nie ma się co oszukiwać :-( nie obija się o meble to fakt, ale na dworze już jest gorzej. U nas jest mnóstwo sprzętu, betoniarka, worki z klejem itd i ona na nie wpada kiedy tylko pozwolić jej iść samej. Charly natomiast ma rację. Jest tak, że Lolson się tym W OGOLE nie przejmuje. Jest radosna, zadowolona, szczeka za dziesięciu. Jest niezwykle przedsiębiorcza - znacznie bardziej niż mój Mafiozo Maciej. W poniedziałek idziemy do zdjęcia szwów. Acha, Charly, potrzebnje jest 16 zł, a nie 17, bo na poczcie mi inaczej policzyli paczkę i z bazarku jesszcze 1 zł będzie.
  5. Acha, przepraszam jeśli komuś jeszcze miałam podać nr konta, ale już nie wiem w końcu czy zbieramy też na Garncarza czy nie. Bo na transport do Wawy już mamy. Charly, Ty jesteś koordynatorką, więc zdecyduj czy zbieramy na Lolę jeszcze jakąś kasę na zapas, czy nie. Jeśli tak to masz moje konto, możesz je na pw podac gdyby mnie akurat nie buło a ktoś chciałby wpłacić. MOże to być też na konto MRU, bo ona też w Wawie przecież będzie z nami (:), dobrze myślę, nie?) W każdym bądź razie Lolson jest bezpieczny, śpi sobie w ciepełku i jest ok. A co z resztą tych biedzin, oj mówię Wam, przygnębiłam się na maxa, więc idę spać by to zaspać... ] dobranoc.
  6. próbujemy, bo ten psiur był taki zrezygnowany... całkowita apatia. Poddany losowi. Tak strasznie teraz sobie pluję, że go nie wzięłam, ale bałąm się m.in. czy Lola go zaakceptuje, bo Gacek na pewno. Nie miałam pojęcia co to się tak pod wieczór wyprawia na mieście - to małe miasteczko... i taka przestępczość. Co się dzieje z tymi biednymi zwierzakami, jakby w łapy takiej grupki popadły... RUDOLF GDZIE JESTES??? Jutro znów będziemy szukać. Charly, Krasnystaw to nie zamość :) od nas jest jakieś pół godziny drogi tam.
  7. aaa...myślałam, że już domek się znalazł... :) Ja trochę przygnębiona jestem, bo niedawno wróciliśmy z miasta. Nie wspomnę już o tym, żę idąc za psem jakimś zatrzasnęłam samochód z kluiczykami w środku. Pół godziny szukaliśmy rudego Rudolfa. Nie było go. Natomiast po całym mieście łażą grupy młodzieży z piwem, akurat jak my byliśmy to podpalili śmietnik. Boję się, że coś mogą zrobić Rudolfowi. Więc jeśli go znajdziemy to go zabieramy, bezwzględnie. Będę mu szukać domu od nas, jak się nie uda, a myślę że tak, bo jest pięknym psem, to go zostawimy. Tylko mi trochę szkoda, bo wtedy nie będę mogła tymczasów brać, bo jak już Lolipop będzie na kanapie gdzieś w Polsce (albo w Niemczech :) ) to 4 pieski muszą starczyć ... :( aż mnie trzęsie jak pomyślę, że mogli zrobić krzywdę Rudolfowi i pluję w brodę że go od razu nie capnęliśmy. Ale chciałąm to zrobić rozsądnie no i mam. Z Lolą wszystko ok, podaje jej drobne kąski czegoś innego niż sucha karma, to takie grube kostki z żeberek. Bardzo jej smakują, połyka od razu. Na moje oko pogrubiała, ale nie wiem. Acha, Charly, zaraz prześlę Ci na pw konto.
  8. tak, podbijajcie rudzielczynę :) kochane moje!!! przestańcie z tym kojcem się bać!!!! wrzucam różne propozycje przecież i nie lecę oddawać Lolipopa!! Termin to sobota 26 lipca albo poniedziałek 28 lipca. Sobota byłaby SUPER, poniedziałek SŁABO pasuje, ale czego się nie robi dla swojego tymczasa :)
  9. nic nie wiem dokładnie z tym kojcem, bo gdyby było tak, że Lolipop byłaby w domu, a tylko czasem do kojca to przecież inaczej na to by można spojrzeć. Poza tym nie oddam jej przecież bez konsultacji z Wami, to oczywista. Ale różne propozycje wrzucać można. Nie wiem co jest grane i nie mogę się dowiedzieć z ADOPCJE.ORG!! Moja adopcja jest ciągle DO AKCEPTACJI, mimo, żę napisane tam jest że czeka się do 36 godzin. Czy ktośmoże ma jakieś doświaczenie na tej stronie?? Kiedyś dodawałam pieska i od razubył a tu klops. Lolcia już do kontroli nie chodzi od dziś, idziemy pod koniec tygodnia na zdjęcie szwów. Dziś cały dzień nie zrobiła kupska, mam nadzieję, żę nie nastąpi katastrofa, mimo że biegam z nią co 2 godziny na dwór... I mam nadzieję, żę to nie z powodu nowych elementów diety (dostała 2 razy małe kawałki mięsa)
  10. dziewczyny, czy Lola mogłaby mieszkać w kojcu? Bo jedna cioteczka z forum poszukuje dla swojej znajomej z moich okolic szczekającej suczki - warunki kojczyk + pełna micha. Nie wiem czy niewidoma mogłaby być no i ten kojczyk... ale zapytać nie zawadzi... Charly, odpowiem Ci później, bo zakochałam się w międzyczasie w wurzuconym rudasie i trochę jestem przejęta nim - założyłam wątek, podrzucajcie proszę i pytajcie - psiur jest PIĘKNY!!!!!!!!!!!!!!!!:loveu::loveu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=116411[/URL]
  11. Marcik, tak jak proponowałam możemy zrobić, czyli może na razie bez wpłacania pieniędzy skoro dziewczyny mówią że G. raczej nie weźmie kasy. Czyli, że na razie zbieramy deklaracje, pieniądze już po sprawie. Chyba, że zdecydujecie, że gdyby nie wziął i na Lolę nie były potrzebne to po prostu zrobię przelew na innego pieska przez Was wybranego. To jak kto chce, ja mogę na PW podać konto. Przed chwilą wróciłam ze spaceru. Poszłam się orzeźwić (edit, hi hi), bo śniły mi się jakieś okropieństwa o psach, może po wczorajszym TESCO (biegałam po terenie, a mąż jeździł, a spaniela czarnego ni widu ni słychu...:shake:) Lolson nie zrobiła kupska teraz rano, więc musi pozostawać pod moim ścisłym nadzorem. Podejrzewam, że nie załatwiła się , bo trawa mokra i nie chciała się moczyć!!:cool1: Chyba ciut pogrubiała po mru i po nas, bo ciałko jakieś solidniejsze. Acha, i ona UMIE DAWAĆ ŁAPĘ!!! też nie wiem czy już wcześniej umiała, czy od Gacka się nauczyła. Wczoraj była na wizycie u tymczasowej babci i była nieskończenie grzeczna. Nawet przeciwna moim poczynaniom babcia zapytała czy jej coś dać:eviltong: (choć niekwestionowanym jej ulubieńcem jest Maciuch-Mafiozo). Dobra, ja na razie zmykam.
  12. ok, OSTATECZNIE zrobimy to w poniedziałek. Tylko wtedy z samego rana, jak najwcześniej, żebyśmy potem szybko wracali. Czyli podsumowując - jakby było w sobotę to najlepiej. Jak nie to w poniedziałek (już się martwię, żeby coś nie wypadło :( )
  13. no żesz cholera jasna, przepraszam... Charly, to napisz mi przede wszystkim w jakie dni przyjmuje Edit: właśnie weszłam na jego stronkę, z której jakby wynika, że w soboty przyjmuje??
  14. tak wstępnie rozmawiałam z mężem, mówi, że na chwilę obecną moglibyśmy pojechać za tydzień w czwartek wieczór albo piątek rano, więc na południe lub wieczór piątkowy możnaby umówić Garncarza. Możnaby zrobić tak, żeby nie zbierać na Garncarza, tylko zebrać konkretne deklaracje na wypadek gdyby wziął, ja zapłaciłabym a potem dopiero przelewy.
  15. mru - tylko że jak byśmy mieli robić jak piszesz to musielibyśmy płacić za lekarza lubelskiego, podróz do Wawy + ewentualnie Garncarza = DUŻO w sytuacji gdy nawet 90 zł na transport ciężko uzbierać. Natomiast my po prostu nie możemy tego sami opłacić, bo i tak dorzucamy (podróż naszym autem do Wawy kosztuje około 120 zł, pali jakieś 13 litrów w trasie, o mieście nie wspomnę). jeśli się zgadzacie, ja jestem za zostawieniem tego lubelskiego w spokoju, zresztą ja żadnych znajomości nie mam, trzebaby szukać. Krasnostawski wet odpada, oni tak się nie znają, dziś nawet tłumaczyłam jednemu dlaczego Lolipops ma takie ślepka :) więc ja mówię żeby czekać i zbierać na Garncarza + transport. Na chwilę obecną mamy 13 zł z mojego bazarku + 50 zł pozostałe z wcześniej. Na transport trzeba jeszcze 17 zł + na Garncarza. Jak wspominałam, może uda się namówić mi męża na wyjazd za tydzień, samochód już mam nadzieję będzie sprawny. To wtedy dałoby się ją może na piątek umówić. Ale to oczywiście na razie gdybanie.
  16. więc tak: Charly, odmów Garncarza, mowy nie ma, że w czwartek pojedziemy :( . Jednak chyba bez sensu tez jechać do Lublina, płacić za wizytę po to żeby potem ponownie jechać do Garncarza, jak Charly pisze. Moje zdanie: czekać, mała dostaje codziennie równo o 21 krople. Poprawa nie mam pojęcia czy jest, bo nie jestem lekarzem :( Mała się czuje w każdym razie znakomicie, jest strasznie wesoła, ale czy to poprawa???? Namówię męża żebyśmy pojechali w przyszłym tygodniu, ale niestety, to specjalnie byłoby i 90 zł trzebaby uzbierać, resztę my dorzucimy. Ja z bazarku mam mało, bo kilkanaście złotych, no ale dobre i to. Jak mi się nie uda go namówić, to na 90 procent w sierpniu nasi odwołani goście przyjadą, może wtedy? Oj, juz mnie głowa boli od tych kombinacji, ciężko to ustawić..
  17. słuchajcie, mamy problem. Nie jedziemy do Garncarza. Zepsuł się samochów, w środę mąż ma najbliższy termin i wstawiamy. Goście też nie przyjeżdżają. Nie pisałam wcześniej, bo w ogóle dogomkania nie chodziła. Nie wiem kiedy samochód będzie na chodzie, ale i tak nie będziemy już w Warszawie. Z Lolą musimy jechać specjalnie. W związku z tym czy nie ma jakiekoś lekarza w Lublinie podobnego do Garncarza? Wtedy moglibyśmy na swój koszt ją zawieźć pewnie w przyszłym tygodniu. Jeśli nie, to trzeba będzie zbierać niestety pieniądze na specjalną wyprawę z Lolą do Wawy, chyba, że ktoś by jechał od nas albo z Lublina. Ostatecznie może w sierpniu jeszcze będziemy jechac, ale to po pierwsze nie jest pewne, a po drugie czy ona może tyle czekać? Chyba że już zostawiamy tego Garncarza, bo Lola jest zadowoloną wesołą suczynką i jak same piszecie pewnie operacja nie będzie potrzebna a pieniądze zwrócę mru? Więc sprawa tak wygląda :-(
  18. No, kurują się... Lolipop był na wizycie, pogryzł mnie i musieliśmy nakładać ogromne rękawice ochronne, bo nawet kaganiec nie pomagał. Nie dałoby się zrobić zastrzyków. Że o popsiukaniu brzuszka srebrem nie wspomnę, bo nawet wecica zrezygnowała widząc rozmiar histerii. 5 minut czekaliśmy wszyscy w napięciu pomiędzy zastrzykami, czekając żeby ochłonęła, a ona z zębami też stała... Oj mówię Wam, tragedia pod tym względem, autentycznie. Ja jej więcej nie trzymam, w poniedziałek niech ją wecisko trzyma, a drugie niech jej aplikuje, bo jak słowo daję, zagryzie mnie na śmierć :( Po wizycie raźnym krokiem i machając kikutem jakby nigdy nic opuściła szczesliwa lecznicę... Z Gackiem pełna miłość, macha na niego kikutem. Zrobiła dziś niestety znów kupsko w domu, na szczęscie już same zwarte są, więc rach ciach i sprzątnięte. Podejrzewam że tak ją bolało, że nie interesowało ją nic, nawet mianery (to było przed wuzytą wetowską) Spaniela nie było, przynajmniej ja go nie widziałam, natomiast po mieście biega kolejny wyrzuceniec. Też widać, że wymoszczony w domu, lśniący itd, ale według wstępnych szacunków wyrzucony. Nie robiłam mu zdjęć, bo dziś sobota, człowiek na człowieku. Postaram sie przy okazji mu trzasnąć. Jest mały ciemno rudy taki kundliczek, bardzo sympatyczny (ale nie wiem jak do ludzi) Jak tam zainteresowanie Lolsem?
  19. Małż dziękuje i rozpływa się, że ktoś oprócz jego niedobrej żony się nim interesuje, hi hi... jaki on zabiedzony... a koło niego znowu 2 trupki zwinęte w kłębuszki :)
  20. jutro pojedziem,y i go obfocę. Podobno nie jest ufny i niechętnie podchodzi. Wezmę karmę i wodę i zobaczymy co z tego będzie. Dobra, ja zmykam, chyba już dziś nie będę bo zaraz mama przychodzi i będzie oglądać kąty, a trochę ich jest... Nie wszystkie posprzątane... :)
  21. nie wiem co to: ktoś mi przysłał na adres mailowy wiadomość o psiaku w Krasnymstawie, a nie mam tego w PW. Dlaczego??? Nie wiem co zrobić - u nas pod TESCO wyrzucili psa, czarnego ładnego spanielowatrego, ja też go widziałąm, ale myślałam że jest czyjś. NIestety...:-( Nie mogę go wziąć przecież... CO MAM ZROBIĆ???
  22. Małżowi wdało się zakażenie... Ma wielką czerwoną gulę i lituje się nad sobą mówiąc że jak nie będę dla niego dobra to mu amputują :) Loluś czuje się po prostu znakomicie. Dziś dostała zastrzyk, jutro tez. Nienawidzi zastrzyków, miota się jak oszalała, rozpacza na całą wetownię (czytaj lecznicę) i kąsa na prawo i lewo. Ale słodka maluśka kąsa bardzo łagodnie, czyli nawet w bólu nie chce wyrządzić krzywdy. Pilnuje swojego terenu, gdy robotnicy chodzą po piwnicy a my jesteśmy na pierwszym piętrze, to mała groźnie szczeka :) fajna obronna psiucha :) Pazurków wetowstwo nie obcięli, bo stwierdzili, że ma bardzo unerwione paznokcie. Przyciął jej tylko jeden z tych wilczych, ale po pierwsze, że Lolka mało nie oszalała z przerażenia i nie spadła ze stołu, a po drugie, że mimo że jej samą końcówkę przyciął, puściła się krew. Także rzeczywiście ma niskie unerwienie czy jak to tam się określa :)
  23. he he, kto wie czy nie ustawiony, i mru nie maczała paluszków :evil_lol: ale cóż, miłością można wszystko usprawiedliwić :loveu: późno to troszkę niestety, ale od razu się przygotujemy i stamtąd wrócimy. W domciu będziemy na około 22.. Lolipops dobrze się czuje, znów nocka czyściutka, tylko kupska rano nie było na dworze, ale to może przez wczorajszą głodówkę. Małej nie śmierdzi z buzi :multi::multi::multi: to bardzo istotne, zważywszy na to, że ostro się działo :evil_lol::evil_lol: Po sterylce Lolcia się czuje dużo lepiej niż Stokrocia. Ruda była bardzo obolałą, ale to może dlatego, że okazało się że miałą ropomacicze, i gdybyśmy nie zrobili jej sterylki to by jej z nami nie było (niezłe wyczucie miałam :roll:) Lolka chodzi sobie zadowolona i w ogóle brzuszek ładniej wygląda. Jakoś później trzeba z nią do kontroli jechać, zresztą z małżem też, bo musicie wiedzieć, żę tydzień temu rozwalił sobie nogę na uciętej płytce i mu zszywali. Więc jemu też będą szwy zdejmować (jakby po sterylce :diabloti: tylko miejsce nie to :diabloti:) dobra, lecę sprzątać, bo dziś moja mama na ogląd postępu prac przychodzi :diabloti: i żeby się za córkę nie wstydziła :razz:
  24. o kurczę, no to nieciekawie... no ale wyjścia nie ma. W takim prazie proszę umów na najwcześniejszą możliwą godzinę. Wrócimy i od razu gości do spania wrzucimy :) A mru się cieszy, bo wtedy będzie mogła wycałować mała, co? nie wiem czy wymioty normalne, Stokrotka nie wymiotowała po sterylce, zresztą nigdy tak naprawdę tego nie robiła... ale ja już się wszystkiego spodziewam po psiunach ze schronów, to normalne, że mają pospaczane żołądki, więc nie ma powodu do martiwenia się. Ile my przeszliśmy z Maciuchem to nie wie nikt, a teraz proszę bardzo - czereśnie jak kombajn wżera... dziś mi wyrwał z ręki dosłownie swoje obiadowe udko kurczęce obmaczane w tłuszczyku, oj poużywał sobie grubol... jeszcze trochę i Lolipopa trzeba tuczyć, nie? ona jest taka chudzinka, że płakać się chce. A NIC nie chce jeść, choć jej Chappi podtykam pod nosek. Zobaczymy co jutro, mam nadzieję, ze apetyt wróci. Dobra, kładziemy się, chyba jeszcze wyskoczę na chwilę z nią przed dom, bo teraz już śpi z nami w sypialni, więc nie mogę ryzykować :)
×
×
  • Create New...