Dzisiaj na 12.00 mamy wstępnie umówioną chemię. O 11.00 ostateczne wyniki. Nie wiem czy chcę jej fundować to cierpienie. Nie, żeby poddać już teraz eutanazji, ale leczyć paliatywnie i dać jej fantastyczną końcówkę życia. Mam w tyle głowy leczenie naszego ludzkiego przyjaciela na raka trzustki. Lekarze się prężyli, że przedłużyli mu życie o 3 miesiące, ale jego żona twierdzi, że przedłużyli mu o te 3 miesiące niewyobrażalny ból. : (((. Po diagnozie żył 8 mcy.