Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Oj, u mnie też tak było jak miałam jedną, łagodną (tylko) w domu suczkę. Jestem psim Hitlerem, za dużo wymagam, jestem okropna, jak ja mogę tak psa traktować... Bo wymagałam wykonywania komend, nie ustępowałam i uczyłam właściwego zachowania - pozytywnie! :roll: Dopiero jak wzięliśmy drugiego psa i moja mama zaczęła czasem z nami wychodzić... A teraz jak mamy trzeciego na tymczasie... Moja rodzina zrozumiała, że psy nieszkolone są z leksza kłopotliwe i nie da się nad nimi zapanować :diabloti: I że jednak trzeba coś wymagać, bo potem ma się problem, kiedy psy słuchają mnie, a innych to już nie bardzo...;)
  2. I na koniec śliczny uśmiech dla odwiedzających wątek :loveu: [IMG]http://img269.imageshack.us/img269/1681/dsc00496o.jpg[/IMG]
  3. Podnoszę wątek :razz: Frotek już się oswaja powoli, jest kochany i miły, nie nadpobudliwy, ale jednak ma małe ADHD :diabloti: Potrzebowałby właściciela aktywnego, chętnego do szkolenia i pracy. Pies nie sprawia problemów jeśli chodzi o ludzi (ślicznie ich ignoruje, ale odpowiada radością na zainteresowanie), większość psów akceptuje, ale zaczepiony potrafi odpowiedzieć agresją. Nie lubi jednak labradorów - ostatnio jeden go zaatakował :shake: Zabawa z moją suczką: [IMG]http://img242.imageshack.us/img242/5033/dsc00488c.jpg[/IMG] [IMG]http://img242.imageshack.us/img242/5484/dsc00491q.jpg[/IMG] Po obcięciu przez fryzjera - amatora (czyli mnie :diabloti:) [IMG]http://img242.imageshack.us/img242/7056/dsc00492z.jpg[/IMG] [IMG]http://img269.imageshack.us/img269/3064/dsc00497xxx.jpg[/IMG] Biedny, głodzony piesek, musi zajadać patyki...:-(:diabloti: [IMG]http://img269.imageshack.us/img269/7603/dsc00501l.jpg[/IMG]
  4. Och, ja to słyszałam już cały wykład o tym, jak to nie wolno mi wychodzić z psami bo jest chłodno i wieje wiatr! I "nie ciąg" też było, bo jakim prawem uczę psa chodzić na smyczy, skoro on na niej JUŻ chodzi (co z tego, że ciągnie jak koń:diabloti:). Nie dało się kobiecinie przetłumaczyć, że psy mają sierść, zimno im nie jest i na spacer muszą iść :cool3: [B]Arwilla[/B] - u mnie też są takie przepisy. To znaczy, nie jestem pewna - na klatce schodowej w pobliskim bloku wiszą 3 zawiadomienia. Te, na których jest pieczątka, więc uznaję je za "słuszne", piszą tylko o smyczy. Ale jest jedno, tylko wypunktowane, gdzie pisze się o kagańcu. Ale ono jest wypisane tylko tak "na odwal" chyba, nie wg obowiązującego prawa. U mnie nie ma SM, nie mam u kogo się dowiedzieć... Ale zauważyłam, że pan od laba boi się policji. Poza tym mam nagrany atak jego psa na mojego i jego groźby wobec mnie. Raczej to on miałby problem, a nie ja, gdyby doszło do bójki... Kopać psów nienawidzę. Raz taki jeden natręt lazł za mną i próbował pokryć moją sukę, wtedy 5miesięczną :roll: Odganiałam go jak mogłam, moje psy miały dość i aż piszczały... Ale nie było na niego rady. Nie kopnęłam go, ale kiedy lazł za mną już 2 kilometr, przywiązałam psy do drzewa i psa pogoniłam przez kilka metrów :oops: Nie jestem z tego dumna, ale nie dało się inaczej. Raz tylko tak serio kopałam psy - kiedy 3 zaatakowały moje zasmyczowane suki. Ale i tak nie trafiłam :razz: Używam tego w ostateczności i kiedy widzę, że własciciel ma niezły ubaw z tego, że jego pies atakuje moje...
  5. [quote name='olekg89']Gdzie wy żyjecie ,że musicie kopać czyjeś psy.Uciekać przed nimi? Ja nie mam takich problemów czasem jakiś podbiegnie sie przywitać ,obwąchać i idzie dalej.Ludzie na polach schodzą sobie z drogi i każdy jest zadowolony. A opowieści o Birmie mordercy mnie już bawią jaka to łona straszna jest.[/quote] To śmieszne, że ja niedawno też tak pisałam :cool3: A teraz mam same problemy. Mój tymczas był gryziony (nie POgryziony bo interweniowałam) przez psy już 3 razy podczas tygodnia pobytu u mnie. Na moje suki też napada sporo latających luzem psów... Ale luzem latają głównie samce, małe zawadiaki... Dlatego jak idę z samcem mam więcej problemów. [B]Saite - [/B]obawiam się, że skończyłoby się to kolejną pyskówką - ale zapewne tak zrobię, jeśli jeszcze raz podejdzie z tym psem. Dowiedziałam się coś niecoś o tym człowieku. Wszyscy psiarze mieli z nim zatargi, większosć twierdzi, że jest chory psychicznie...:roll: Teraz noszę przy sobie dezodorant, może odstraszy psa w razie ataku...
  6. Wiedziałam, że tak będzie. Pan od agresywnego labka postanowił mnie "ukarać". Byłam z Frotkiem rano i oczywiście się na niego napatoczyłam - wow, jego pies na smyczy. Doskonale wiem, gdzie mieszka, więc idę sobie spokojnie, myśląc, że skręci - [B]nigdy[/B] nie zdarzyło się, żeby poszedł inną drogą, a chodzi ok 9 lat z psem. Dziś postanowił iść dokładnie naprzeciw mnie, mijając zakręt do domu. Frotek pomny na wczorajsze wydarzenia zaczął się denerwować, poszczekiwać. Pan z labkiem stanął na środku drogi i stał długo, śmiał się. Zmusił mnie do zawrócenia i pójścia inną stroną...:roll: Poradzicie mi, co mam z tym zrobić? Znam tego człowieka, teraz będzie robił tak cały czas. Jako że rzucałam się, że pies ma być na smyczy - pies na niej będzie, ale facet będzie do mnie podchodził i denerwował mojego psa. Jego też się rzuca, zresztą... Czy jeśli jego pies rzuci się na mojego, mimo że oba są na smyczy (facet nie utrzymuje tego laba, to bardzo prawdopodobne), to użycie gazu będzie przekroczeniem obrony? Jestem wściekła, bo Frotek nigdy aż tak nie reagował na psy, a dziś się wyłączył, przestał na mnie reagować, tak się zdenerwował... Wypluwał smakołyki itd :shake:
  7. [B]Bonsai_88[/B] możliwe, moja mama do teraz nie potrafi dwóch psów w prysznicowym brodziku wykąpać, a mi stoją obie suki spokojnie i je myję, bo wiedzą, że żadne odpały nie przejdą :diabloti: A odpuszczanie przy pisku w mojej rodzinie to moja zmora, teraz starszej suce zdarza się przy każdej komendzie piszczeć i miauczeć, żeby dostać szybciej ciasteczko :mad:
  8. [quote name='wilczanda']Podnoszę topic!:p Podczas spaceru na łączce (dosyć duża połać samej trawy ok.200m2) Łowca wypatrzył aportujące piłkę dwa BC. No i oczywiście pies ogłuchł i z 10 metrową linką poleciał do psów. :diabloti: Chciałam złapać linkę, ale Łowca biegł wyjątkowo szybko, więc tylko oberwałam lecącą linką po ręce i tyle go widziałam. Ja, bojąc się reakcji właściciela BC poleciałam za nim (wiem, że nie powinnam tego zrobić):oops: . Doleciałam i właśnie łapałam oddech i czekałam na reprymendę od gościa, ale ten dalej rzucał piłkę borderom.:roll: (Psy tak zapatrzone w piłkę [jak to BC], że nie zwracały uwagi na Łowcę).:loveu: Mój diabeł latał naokoło pana BC i okręcał mi linkę w okół nóg:diabloti: Przydepnęłam linkę i przeprosiłam faceta. A on na to: - Pomóc ci [B]ją[/B] złapać?:crazyeye: Byłam tak zdziwiona tym komentarzem, że tylko przepięłam Łowcę( [B]tego Łowcę[/B]) na smycz i poszłam do domu.:lol:[/quote] Hm... Może pan uznał, że Łowca to od Owca? Że to tak żartobliwie? :cool3: I nie przyjrzał się uważniej psiemu podwoziu...;) Normalne, wczoraj labrador zaatakował mojego psa. Wrzeszczałam do pana, żeby tego psa zapiął, a on do mnie "to suka jest!". Mówię "nie, to pies!". Pan: "Suka, suka, bo przecież jej nie gryzie" (a psy się szarpały). No cóż, a wszystkie... dodatkowe elementy między nogami to pewnie atrapa, tak? Biedna Frotek, faceta z niej robią, a to taka suczka miła...:shake::diabloti:
  9. Ech, ja to jeszcze jakoś się wybronię, nawrzeszczę, skopię. Ale mój brat raczej nie, za grzeczny jest na to. A czasem po prostu trzeba bluzgnąć i tyle, czemu ja mam się męczyć z psem jakiegoś chorego psychicznie człowieka...
  10. Nie jest rozpuszczony na razie, traktuję go tak samo jak moje sunie, czyli ma swoje przywileje ale i musi być posłuszny ;) Szkoli się go łatwo, jest zapatrzony w człowieka :loveu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/strzelce-opolskie-piekny-mlody-kremowy-frotek-jest-bezpieczny-szuka-domu-138795/[/URL] jego wątek ;)
  11. Ciśnienie mi skoczyło. Po prostu mam dość! Brat poszedł z Frotkiem na spacer, potem ja w tą samą stronę z sukami. Zaczęło lać, więc po chwili widzę jak brat wraca z psem. Nagle zza rogu wyskakuje labrador, zaczyna atakować Frotka, jest wrzask i szamotanina. Podbiegam do kolesia i wrzeszczę "PROSZĘ WZIĄĆ TEGO PSA!". To ten sam labrador o którym 20 razy tu już pisałam, atakuje, lata luzem, jest agresywny i nieodwoływalny. Wyobraźcie sobie, koleś podchodzi do nas (nasz pies szamocze się z jego) i zaczyna dyskusję! Że to na pewno jest suka, bo przecież jego pies na serio naszego nie gryzie. Wrzeszczę "WEŹ PAN PSA, TO SAMIEC JEST!". Dalej - jego pies luzem biega 9 lat i nikogo nie pogryzł. Psy dalej się szarpią! Wrzeszczę w końcu "FACET ZAPNIJ TEGO PSA!". Wtedy dowiedziałam się, że jestem gówniarą, że ja chyba chora jestem, że jak dorosnę to mam się odzywać, że on mnie zaraz k*wa strzeli więc mam się zamknąć, do brata powiedział, że ma mnie wychować i że mu współczuje. W końcu JA zaczęłam wrzeszczeć i piszczeć na jego labradora żeby zostawił Frotka... Brat to nagrał na komórce, opieprzył mnie, że mam nie pyskować (fajnie, ale do cholery mam 19 lat a nie 10, a poza tym - co to za pyskowanie? kto tu pyskował? i kto tu miał do tego prawo?!) i w końcu jakoś poszliśmy. Ja już nie wiem, mam dość :shake:
  12. Byłam :multi: Jeśli chodzi o zwiedzających, to największym zainteresowaniem wystawa cieszyła się wśród dzieci :cool3: Ale to pierwsza tego typu impreza w Strzelcach... Za rok też będzie tu, może ktoś wie? Z każdym rokiem pewnie będzie przybywać zainteresowanych.
  13. Wiesz, zajmują go, ale jak tylko przestaną - znowu zaczyna szaleć. Ale okazało się dzisiaj, że on nie tyle szaleje, że JA wychodzę, tylko że JA wychodzę Z PSAMI. Wyszłam na miasto, to było ok, a jak wyszłam z sukami - znów szaleństwo. Jeszcze to byłoby ok, gdyby chciał wychodzić z kimś innym na spacer - ja bym brała gdzieś moje suki, brat gdzieś indziej Frotka i byłby spokój... Ale się zapiera :roll: Choć i tak jest coraz lepiej. Widocznie nabiera poczucia bezpieczeństwa :cool3: No tak, Balto rzeczywiście miał burzliwe to życie... Nie wiem jak to było z Frociastym, wiem, że przez zimę koczował pod klatką na osiedlu, teraz był koło marketu... Przywiązuje się bardzo szybko do tego, kto jest dla niego dobry. To taki pies, który potrzebuje kogoś, kto byłby dla niego ostoją. Ale ma cudowny charakter, to trzeba mu przyznać :p
  14. Chibi nie pozwoliła młodemu położyć się koło mnie na łóżku, to wziął mojego kapcia i położył się na nim gdzie indziej :cool3: Nie wiem, co zrobić z tym jego przywiązaniem. Nie jestem w stanie stopniowo ćwiczyć w sensie przedłużania powoli czasu mojej nieobecności, bo czasem po prostu muszę wyjść na dłużej, a wtedy znów panika...:roll:
  15. Teraz będzie 6 dni, jak jest u mnie ;) Ale zachowuje się tak od około 4. Na początku był taki sam dla wszystkich, teraz wyraźnie preferuje mnie. Nie no, do łazienki mogę iść sama, tak samo z zamykaniem się w pokoju :cool3: Jak mu też powiem, że ma nie iść to nie idzie - to jego plus, jest bardzo posłuszny, choć tu nie ma mojej zasługi. Jeśli jestem w domu to wszystko jest ok, pies jest spokojny (choć co jakiś czas sprawdza, czy jestem, przybiega, tryka mnie pyskiem i idzie w swoją stronę). Tylko jak wyjdę zaczyna się szał. Nie wiem jedynie, czy to chodzi o to, że wychodzę z psami (a Frotek uwielbia spacery). Jutro sprawdzę, czy szaleje tak samo, gdy wychodzę z domu sama, bez moich suk. Też mam nadzieję, że po czasie się uspokoi. Na DT u mnie będzie dość długo, bo mam sporo roboty z jego sierścią, a takiego brudnawego kudłacza nikt nie zechce... Zanim do mnie trafił błąkał się po ulicy, był psem pijaka, przeganianym z miejsca w miejsce. Może dlatego tak się mnie czepił, bo czuje się przy mnie bezpiecznie, a tego mu cały czas brakowało...:roll:
  16. Przygarnęłam z ulicy psiaka, ma tutaj wątek w PwP. Jest u mnie na DT. Psiak trochę w typie sznaucera średniego, tej samej wielkości. Jest bardzo inteligentny - potrafi sobie otworzyć drzwi jak są zamknięte tylko na klamkę i przeskoczyć mój 1,5 płot :diabloti: Pilnowanie go jednak to nie problem. Największy kłopot to jego zbytnie przywiązanie do mnie. Jak zostawię go w domu nawet z rodziną to piszczy, drapie w drzwi, biega od okna do okna i próbuje jakoś się nimi wydostać (strącając kwiatki). Z nikim oprócz mnie nie chce chodzić na spacery. To bardzo uciążliwe, bo mam 3 psy w domu teraz a nie wychodzę z nimi naraz. Więc raz biorę swoje, raz jego, ale jak biorę swoje to Frotek w domu szaleje. Wtedy ktoś nawet mógłby wziąć go też na spacer, ale w inną stronę, ale się zapiera jak osioł i taki spacer to męka dla niego i dla tej osoby, co go wzięła. Macie jakieś pomysły? Wszyscy z rodziny się z nim bawią, szkolą nagradzając smakołykami - ja w sumie najmniej, żeby nie być bardziej atrakcyjną. Ale mimo to ja jestem jego "alfą"...:roll:
  17. [quote name='bonsai_88']Matko jak wy z tymi psami wytrzymujecie? Moja dziewczyna nawet nie śmiała by się na mnie krzywo spojrzeć w trakcie obcinania :diabloti:... a jest to pies bardzo, ale to bardzo charakterny, który nie cierpi jak się przy nim cokolwiek robi [tylko mi pozwala], od strzyżenia, poprzez czesanie i obcinanie pazurów do oglądania zębów...[/quote] U mnie jest w sumie podobnie... A nigdy na nic nie odczulałam. Po prostu jak coś robię to robię, koniec kropka, mają stać i nie wierzgać. Nowy też próbował być sprytny i nie dać sobie nawet łap umyć... Teraz daje, nie ma wyboru :diabloti: Ale może na takie psy trafiam, co to aż tak bardzo tego nie nienawidzą...
  18. W sobotę o 19.30 jest jeszcze powtórka ;)
  19. Podnoszę wątek i przy okazji napiszę co u Frotka słychać. Cóż. Wierny jest i uparty, to na pewno. Bardzo lgnie do ludzi, szczególnie tej jednej osoby, którą wybierze sobie na przewodnika - w tym wypadku mnie. Niestety, zostawienie go samego jest udręką. Bo Frotek umie otworzyć sobie drzwi zamknięte tylko na klamkę, przeskakuje przez mój płot (jak już pisałam), a jak się nie da to biega do okien, bo a nuż jakieś będzie otwarte...:shake: Ogólnie jest bardzo inteligentny i kochany, przylepa i miłośnik pieszczot. Tylko to jego nadmierne przywiązanie bywa kłopotliwe... Nadaje się dla osoby raczej aktywnej, która ma chęć do robienia czegoś z psem (choćby zabawy piłeczką i aportowania, co Frotek uwielbia) i ma dość dużo czasu dla psiaka. Do fryzjera idziemy chyba w piątek, jeśli się tylko uda. A potem ogłaszamy. Stare zdjęcie, Frotek z moimi suczkami: [IMG]http://img392.imageshack.us/img392/1369/psy.jpg[/IMG] [IMG]http://img392.imageshack.us/img392/8097/psy1.jpg[/IMG] I aktualniejsze, Frotek już nieco wystrzyżony przeze mnie: [IMG]http://img392.imageshack.us/img392/945/dsc00477i.jpg[/IMG] Zdjęcia kiepskie, bo to z komórki... Frotku, szukaj domu...
  20. [B]badmasi[/B] - genialny tekst :diabloti:
  21. [B]bonsai_88[/B] - wiedziałam, że mi ktoś tak napisze :diabloti: [B]zerduszko[/B] - moje suki to też "małe szczekacze", ale nie gryzą każdego psa i nie rzucają się na inne psy tylko dlatego, że są duże. No i chodzą na smyczy. A z dwoma spokojnie umiem chodzić (początkowo miałam problemy, teraz bez problemu;)), z trzema nie lubię, ale jak muszą się wysikać rano wszystkie to cóż. Nie chodzę jednak z nimi daleko, bo to byłoby jednak ryzyko... I za duży chaos. Jakieś nagromadzenie chamstw ostatnio u mnie. Dzisiaj miałam wziąć na ostatni spacer Frotka, ale w końcu wzięłam Lukę. Spotkałam się z koleżanką i jej psem w typie sznaucera. Z daleka widzę facetów, jeden z małą terrierowatą nienawidzącą mojej suki i drugi stary ze spasionym labem - oba psy totalnie nieposłuszne i bez smyczy, bo po co. Widzimy z koleżanką te psy, więc mijamy ich po łuku, daaaleeeko od nich. Oczywiście nie zostały zapięte na smycz i zaatakowały. Mała wredota moją sukę, lab psiaka koleżanki (a lab ma co najmniej 40 kg, pisałam jak obskakiwał moją koleżankę, by jej 10 kg psiaka dorwać). Psy biegną w naszą stronę, sztywne, najeżone, ich właściciele nawet nie próbują wołać - obserwują sobie. Więc, żeby nie doszło do tragedii, wyskoczyłam przed nasze psy i koleżankę, zagradzając labowi drogę (on jest prowokatorem) i drąc się wniebogłosy. Jakoś w końcu odgoniłam te psy. Jak się domyślacie, nie usłyszałam przeprosin, za to pan (facet ok 60-70 lat) zaczął mnie przedrzeźniać, wykonując takie same ruchy jak ja i udając, że odgania psy. Następnym razem jak go spotkam to nie będę próbowała być grzeczna. Oj nie. Ale dziękowałam Bogu, że nie wzięłam Frotka, bo by fruwały kłaki. Moja suka została tam, gdzie ją zostawiłam, ale młody byłby bardzo szczęśliwy, mogąc się zabawić z labkiem... Tyle, że to jednak spasiony pies miałby przewagę, a nie moje 20 kg. I wszystko byłoby stracone...:roll: Nienawidzę takich sytuacji.
  22. Od paru dni mam w domu przybłędę, dość sporego psa. Szczerze mówiąc, w ciągu tygodnia z moimi sukami nie miałam tyle ataków obcych psów, co w ciągu jednego dnia z Frotkiem... Non stop atakują nas (i to na serio - rzucają się i gryzą) biegające luzem kurduple, które Frotek mógłby "zepsuć" jednym kłapnięciem. Jak go brałam z ulicy, to kochał wszystkie psy. Teraz na widok każdego się denerwuje - bo nie było ani jednego, który by z ryjem do niego nie wyskoczył. Jestem zmęczona tym, bo mam trzy psy teraz, czasem muszę wyjść na siku ze wszystkimi, a tu podbiega do moich suk jakieś g... wielkości cziłki i zaczyna gryźć Frotka. Szczerze mówiąc, nie myślałam, że właścicielom większych psów jest aż tak trudno :shake: Ciężko jest pracować z młodym samcem (może 10 miesięcznym), w sumie dość chętnym nie tylko do obwąchania innego psa, kiedy cały czas trzeba się oganiać od małych szczekaczy...
  23. Oj, to niestety tak to się zdarza. U mnie było jeszcze lepiej - Luka była mało szczekliwa, przyszła Chibi i obie się rozszczekały :mad: A ja tego nie znoszę. Teraz tak się złożyło, że mam psa na tymczasie, przybłęda z ulicy, młodszy od moich dwóch suk. Nie nauczył się szczekać na przechodniów od moich, patrzy na nich spokojnie, wrzaski moich suk ignoruje (i tak je ukrócam i rzadziej dziamają). Tak więc to dużo zależy od psa...
  24. Taki młodziutki piesek... Przykro mi :( [*]
×
×
  • Create New...