Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [quote name='Dariette.']no dobra, ale dopiero jak zabraknie ich w schroniskach :evil_lol:.[/quote] Taa, chciałoby się, chciało :cool3: A tak serio, to pisałam o sobie - że gdybym wybierała ONa to rasowego, bo nie chciałabym mieć takiego agresywnego histeryka jak moje znajome pseudo-ONki. Agresja lękowa i smyczowa to udręka - wiem po moich bidach. Ale jeśli chcesz ONka po przejściach - chwała Tobie :loveu: Ja po prostu czasem, [SIZE=1]tak po cichutku :evil_lol:, żeby moje durnie się nie dowiedziały :diabloti:, [SIZE=2]marzę o normalnym psie :eviltong:[/SIZE] [/SIZE] [quote] A co do Biedronki, miałam pójść, ale nie poszłam i już pewnie nic nie zostało :placz:. A napaliłam się na miseczki![/quote]Oj, nie zostało na pewno. Ja poszłam rano, wróciłam po 3 godzinach... I zostały dwie zabawki i kilka posłań :-o Ludzie wykupili od razu wszystko, no bo tanie i niektóre rzeczy dobre ;) Załapałam się jeszcze na ringo, które moje psy pokochały :loveu: Sylwia K. - noo, te miseczki piękne :lol: A moje dwie panny też małe są (wydaje mi się, że nawet mniejsze od Twojej Lusi?), ale piłeczki pochłonęły... nawet nie w minutę :evil_lol: Guma w ich środku jest bardzo krucha, taka łatwa do rozgryzienia, więc to żaden problem dla lubiącego niszczyć psiaka ;) PS. Fotki będą, jak będzie pogoda ;)
  2. [URL]http://img185.imageshack.us/img185/2240/dscf4725.jpg[/URL] Ale poważnie tutaj wygląda :evil_lol: I tak jamniczo :cool1: Słodziak :loveu:
  3. [quote name='paulina2904']Jak sobie pomyślę o tym jego ''zwyczaju'' to mi się robi strasznie głupio:oops: ,ale dobrze że szybo go nakryłam to nie będzie konfrontacji z sąsiadką:razz: Dzisiaj myślałam ,że dostanę zawału:crazyeye: Poszłam nad rzekę z Bingsem gdzie chciałam go puścic jak nie będzie innych psów. Na miejcu patrzę i nikogo nie widzę to go puszczam i ten od razu w wybrane miejsce leci. Ja się wpatruję co on tam widzi (była wysoka trawa na łące) i nagle widzę ,żę zza krzaków wychodzi małę dziecko(ok 2 lata:shake:) i ja już szok ,bo szogun leci jak błyskawica to ja szybko za nim biegnę i ten zatrzymał się przy dziecku tupnął łapami dla zabawy i kiedy zobaczył ,żę biegnę to wrócił do mnie. Okazało się ,że w tym trawsku siedzą sobie tatuś i mamusia (temperatura 18C i bez koca nawet dla dziecka:shake:) to ich przeprosiłam ,a oni że ic się nie stało. I były nici z biegania:roll:[/quote] Ja miałam podobną sytuację - puszczam suczki na dużej, zarośniętej parkowej łące. Najpierw ze sobą się bawią, latają po całej polance, potem znudzone przychodzą do mnie i zaczynamy zabawę w aport itd. Nagle jakieś 7-8 m od nas znikąd pojawia się kształt... Człowiek :crazyeye: Chibi poleciała go obszczekać oczywiście (jej irytujący zwyczaj - jak coś się dzieje nagle, to musi te dwa-trzy metry pobiec w tego stronę i szczekać alarmująco, dlatego jej nie puszczam, jeśli są ludzie obok itd), ale ją odwołałam... Chciałam przeprosić, ale człowiek zdjął bluzę i znów zniknął :-o Okazało się, że sobie chyba tam spał w tej trawie... :oops: A moje sucze tam latały, bawiły się, no musiały koło niego przebiegać, ale chyba nie zauważyły go, ja też nie, bo bym ich nie puściła. Teraz się z tego śmieję, ale wcześniej byłam zszokowana :evil_lol: Nie wiem jak to możliwe, że go w tej trawie w ogóle widać nie było :cool3:
  4. [quote name='Wredotka4']Pies mógłby zostawać w domu jak mama robi coś na zewnątrz,tylko że on strasznie piszczy jak zostaje sam.Mama spędza dużo czasu w ogrodzie,jest bardzo aktywna i ciągle coś robi dlatego wybrała opcje z linką.Pies uwolnił się tylko raz.Od wczoraj ma zakładane szelki,które nie wiadomo dlaczego nie wzbudzały w mamie zaufania i dlatego nie były używane.Pies jest zawsze prowadzony na smyczy jak mama idzie na podwórko wuja.Co do płotu ogradzającego posesję wuja to jest on raczej ozdobny niż ochronny i zarówno kury jak i mały pies przejdzie między elementami.Mama mieszka za sadem,który dzieli podwórze wuja od jej domku.Niestety sad nie jest ogrodzony i mamy kawałek ziemi też nie.Domek mamy jest poprostu" przytulony" do sadu. Wiem,że mamy nie będzie stać na ogrodzenie działki,dopiero uporała się z naprawą dachu ,który zniszczyło podczas burzy spadające drzewo. Narazie ja intensywnie myślę nad sfinansowaniem ogrodzenia,może się uda choć to spore koszty. Co do specjalisty to nie wiem czy się uda mama mieszka 80 km od miasta i nie jest mobilna,tym też i ja musiałabym się zająć:roll: No nic narazie piesek jest pod ścisło-ściślejszym nadzorem,a ja staram się zorganizować pieniądze na ogrodzenie,bo ta opcja wydaje mi się najlepsza.[/quote] Psa łatwiej jest nauczyć spokojnego zostawania w domu niż niegonienia kur ;) Ale pomysł [B]taks[/B] wydaje mi się bardzo dobry i logiczny - odpowiedni kojec jest takim właśnie "balkonem" dla psa. Nie ucieknie, nic mu się nie stanie, kurom też nie, a może sobie ogródek obserwować i mieć mamę na oku. Oczywiście psa trzeba nauczyć, że kojec to coś fajnego - np. karmić go tam, bawić się w kojcu z psem, zostawiać mu konga itd. Żeby nie kojarzył tego z "klatką", tylko z miejscem, w którym wypoczywa i ma wszystko na oku. Moja młodsza suka to dałaby się pokroić za siedzenie w kojcu, bo uwielbia nad życie wszystko obserwować :evil_lol: Ale nie może sobie oglądać okolicy z ogródka, bo drze paszczę na niektórych przechodniów :eviltong:
  5. Cieszę się bardzo! Szybko się sunia zaaklimatyzowała :loveu:
  6. [URL]http://images39.fotosik.pl/196/da1845f6a2583b57med.jpg[/URL] Co Ci opowiadała? :evil_lol: [URL]http://images48.fotosik.pl/199/5f0c23d753d78667med.jpg[/URL] 'Spaaaadaj' :evil_lol::loveu: Śliczne zdjęcia i śliczne zwierzaki :p
  7. Taa... Piłeczki... Gdzieś mi się ich resztki po domu walają...:cool1::evil_lol: Ale miseczki piękne były :loveu: Aż żałowałam, że moje burki mają komplet. I na obróżkę polowałam... ale ktoś mnie uprzedził :shake: Jeszcze kupiłam takie ringo ze sznura, szkoda, że ma piszczałkę tylko ;)
  8. [quote name='***kas']jest takie pojęcie "twarda ręka w jedwabnej rękawiczce"- i tu chodzi raczej o konsekwencję działań, o stanowczość, a nie o lanie psa;) isabelle30, ja powiem Ci szczerze, jestem pełna podziwu dla ciebie, jeżeli faktycznie Twoje metody działają tak jak opisujesz. Ciekawa jestem tylko jak taka metoda ma się do psa, który w ogóle nie czyta CSów, bo moja suka totalnie olewa oblizywanie sie, podchodzenie bokiem, mruganie. Dla niej każdy duzy obcy pies jest zły i na wszelki wypadek robimy mu kuku, albo chociaż staramy się przepędzić intruza. I pomimo, tego, że ma styczność z psami, które wspaniale CSują, które ze stoickim spokojem reagują, na jej jazgot, to jakoś Sygnały uspokajające są dla niej nieczytelne. No więc zapytuje, co z takim delikwentem zrobić? To samo mniej więcej dot. psa rzucającego się w amoku, jest ślepy i głuchy, na wszelkie twoje csy, smaki, komendy, na stoicki spokój też. W stosunku do drugiego psa wygląda to mniej więcej tak samo, dlatego korzystanie z wiedzy nt. sygnałów uspokajających jest przydatna, ale to nie jest złoty środek na każdego psa i każdy problem ;)[/quote] Dokładnie. Mój pies ma spore braki w socjalizacji z psami, bardzo wyraźnie to widać w stosunkach Frotek (mój pies-agresor) - Chibi (moja suczka, wychowana z wieloma psami). Frotek nie umie odczytać czy Chibi chce się akurat bawić, czy nie, zachęca ją do zabawy mimo że mała wyraźnie mu grozi, bo np. wieczorem chce spać i już. Zwykle gryzie i ludzi i psy za mocno, mimo że zabawowo, za co Chibi często mu grozi podczas zabawy - a on gryzie ją dalej, bo nie odróżnia jej warkotu "rozrywkowego" od tego na serio. Tym bardziej Frotek nie czyta CSów obcych psów - mały szczeniak, merdający ogonem, biegnący w jego stronę = potencjalny agresor, którego trzeba odgonić rykiem. Ostatnio na mieście podbiegł do Frotka szczeniak dobermana luzem od jakiejś kilkuletniej dziewczynki. Frot wrzasku narobił jakby to był wielki, agresywny mastif, a nie pozytywnie nastawione szczenię :shake: Ale był luzem, podbiegł - no to to na pewno atak! Frotek już lepiej reaguje na psy za płotem czy na smyczy. Ale psów luzem nie uznaje zwyczajnie :roll: Wobec niego muszę być naprawdę bardzo konsekwentna i stanowcza. Inaczej byłoby niewesoło, bo to co on wyprawia na smyczy na widok psa, jeśli się go nie stopuje, to się nadaje do "mam talent" :cool3: CSy tu nie pomogą zupełnie w niczym. Choć wolałabym mu zaCSować i mieć łagodnego pieska :roll: [QUOTE]do Ona czy dobermana trzeba podchodzic bardziej konsekwentnie niz do jamniora czy goldka. [/QUOTE] Ehm. Niby dlaczego? Bo on i dobek to złe i gryzą, a goldzio to miód dla dzieci, a jamnik mały i kanapowy? :shake: Konsekwencja jest ważna w wychowaniu każdego psa. Młody, "rozbuchany" samiec goldena wymaga na pewno wychowania bardziej konsekwentnego niż np. bardzo chętna do współpracy, kreatywna i zapatrzona w człowieka suka ONa. To skrajny przykład oczywiście...;)
  9. Mi bardzo do Nestygirl pasuje cavalier king charles spaniel ;] a może buldożek francuski?
  10. Szkoda... Czekamy dalej. Tyle ogłoszeń, może ktoś ją wypatrzy...:roll:
  11. Szkoda tylko, że wyglądają na nim jak ostatnie sieroty :evil_lol: Frotek i homar z Biedronki :diabloti: [IMG]http://img183.imageshack.us/img183/6610/dsc00885x.jpg[/IMG] [IMG]http://img183.imageshack.us/img183/3656/dsc00886u.jpg[/IMG] [IMG]http://img183.imageshack.us/img183/1430/dsc00888o.jpg[/IMG] Z homara została już tylko wata :loveu::diabloti:
  12. Wierzę, że Ci ciężko, ale to była dobra decyzja ;) Pewnie jakbyś miała swojego pupila to inaczej by było, czuje się ulgę zwykle, że już nie trzeba na trzy raty wychodzić, uważać, żeby nie było pogryzień czy kłótni itd :evil_lol: Mam nadzieję, że z Ninki-Lusi nie wyjdzie diablątko jak ją państwo tak rozpuszczą :diabloti: Gratuluję silnej woli :p Oby mała się zaaklimatyzowała szybko i wszystko było dobrze. Cieszę się, że pani zgodziła się na sterylkę :p
  13. Jakieś wieści...? Podbijam sunię przy okazji.
  14. [quote name='Zuzka i shelciaki']Kin Kong go nazwij! Albo... macie pomysł na jakieś imię dla duuuużego psa?[/quote] Tytan, Gigant, Ares...:diabloti: hm... Godzilla? :hmmmm: :diabloti: Ja znam westie o imieniu Ziomek, fajnie to brzmi :loveu: Ale Drago mi się podoba :cool1:
  15. [quote name='Poker']jak już tak miło wymieniamy sobie opinie, to powiem ,że nie wystarczy. Ja mam 160 cm w kapeluszu, więc u mnie do kolanka jest 45 cm , a osoby o wzroście 180 cm będzie to ok.65 cm. :eviltong: A waga przy tych wzrostach też może być różna , od 15 do 40 kg.[/quote] To może być "do kolanka osoby mającej 160 wzrostu" :evil_lol: Nie no, żartuję - masz rację. Co prawda dla mnie wielkość psa nie ma znaczenia, ale dla kogoś może mieć i ma prawo się pytać. Tylko takie dopytywanie się dokładne jakoś złe wrażenie robi :eviltong: Ale pewnie osoby pytające mają swój powód. [B] evl[/B] - może powiedz pani, że przez to, że suczka jest z ulicy to jest dość emocjonalna i może histerycznie zareagować na Twoje wyjście, ale jej minie. Powinna zrozumieć, przecież bierze psa po przejściach a nie szczeniaczka z hodowli, zresztą taki panikuje też... I uprzedź, żeby przez co najmniej dwa tygodnie nie spuszczała jej ze smyczy i pilnowała, żeby obroża nie była za duża, bo Nina może próbować Cię szukać na własną łapkę i się wyrwać...:roll: Zostawisz ją nawet jeśli pani nie zgodzi się na sterylkę, tylko powie, że będzie ją pilnować? Bo ja w to pilnowanie nie wierzę jakoś, wiele osób tak mówi, a potem "zdarzają się" szczeniaki...
  16. A pies nie mógłby zostawać w domu, jak mama z niego wychodzi? Żeby nie prowokować takich sytuacji? Każde pogonienie, zaduszenie kury to utrwalanie tego zachowania. Dopóki nie znajdziecie rozwiązania, to pies na spacerach na smyczy/lince, żeby do kur nie poleciał i brak biegania bez nadzoru po podwórku, nawet na lince, skoro się z niej uwalnia. Ogródki mamy i wujka są połączone? Pies ma swobodny dostęp do kur? Czy jest jakieś ogrodzenie, przez które pies może się tam dostać? Bo jak jest, to trzeba je załatać, można dokupić sztywną siatkę i na górze zamocować, żeby pies nie mógł przeskoczyć itd... Fizycznie odgrodzić psa od kur. No i przydałby się szkoleniowiec, żeby ocenił psa i realnie oszacował, czy uda się go tego oduczyć. Niestety, psy z ulicy często mają już wyuczone zachowania łowieckie. Mój sznaucerowaty przybłęda bardzo chętnie by zjadł moją świnkę. Jak jest w klatce to nie zwraca uwagi (nauczyłam go tego, na początku było totalne podniecenie), ale gdyby świń biegał luzem to nie wierzę, że Frotek nie próbowałby jej dorwać. Nie prowokuję takich sytuacji, dlatego świnia biega po pokoju jak mam drzwi zamknięte, a pies jest gdzie indziej. Bo wiem, że to zachowanie jest już utrwalone - mój pies żyjąc na ulicy musiał sobie sam radzić, pewnie nieraz na jakieś gryzonie polował, ze śmietnika coś wyciągał (jak jest głodny to nawet na spacerze na smyczy potrafi skoczyć, żeby zobaczyć co jest w śmietniku), ptaki też by chętnie dorwał, szczególnie właśnie kury, bażanty i tym podobne. Może też ma parę na koncie - nie wiem. Do domu z kurami najlepszy by był pies, który jeszcze kontaktu z tymi ptakami nie miał - wtedy szybko da się go nauczyć obojętności wobec nich. No albo już nauczony, że kur się nie rusza, ale tego w schronisku nie sprawdzisz, co najwyżej w DT :shake:
  17. [URL]http://imgcash2.imageshack.us/img10/3658/1001592a.jpg[/URL] Świetnie ze sobą śpią :lol: [URL]http://imgcash5.imageshack.us/img185/2355/1001547.jpg[/URL] Słodka :loveu: Ale wyrosła niesamowicie :-o Nocnej przygody nie zazdroszczę :shake: Może Shira się czymś zatruła? zjadła na spacerze albo cuś... Biedna, dobrze, że już jej lepiej ;)
  18. sliwka_w_kompocie - a ile ruchu, zajęć, szkolenia, miały Twoje znajome dalmatyńczyki? ;) Ja znam jednego w typie (nie ma rodowodu) - straszny agresor, rzuca się, ucieka. Jego spacer to dwa razy dziennie przed blok i do domu i tak od zawsze - masakra :shake: Trudno się dziwić, że mają z nim problemy. I znam drugą suczkę dalmata- od pana, który lubi sobie popić. Suka biega przy rowerze. To wzór wyszkolenia - cudowna, olewa inne psy, zapatrzona w pana, świetnie rozumie i wysyła sygnały uspokajające. Ale była dobrze socjalizowana (w sumie mimochodem - facet ją wszędzie brał ze sobą po prostu) i wychowana :p Wiesz, tak samo wszystkie labradory, które znam, są agresywne (jeden pogryzł mi psa), mimo że powinny być łagodne. Znajome owczarki niemiecki są histeryczne, dzikie, w ogóle nie słuchają się - a dobrze wychowane to przecież "robociki", tak kochają pracę. I tak dalej, i tak dalej... Jeśli psa nie wychowasz, masz z pseudohodowli, w dodatku z kiepską socjalizacją, to niestety prosisz się o problemy... Niezależnie od rasy ;) Jakoś pasował by mi dalmatyńczyk do Ciebie, ale to tylko moje wrażenie ;) Hodowcy możesz powiedzieć o swoich planach, co masz zamiar z psem zrobić, dobierze odpowiedniego szczeniaka do Ciebie (np. mniej pobudliwego, bardziej nastawionego na człowieka itd). Dalmatom bardzo zaszkodziło "101 dalmatyńczyków", ludzie kupowali te psy (najczęściej na giełdzie), no bo takie słodkie pieski w kropki, milutkie i mądre. Miały same się wychować, być ładne i posłuszne tak o. No i niestety, większość się przeliczyła, stąd tyle niezrównoważonych dalmatyńczyków lub psów w typie...:shake: BOS super sprawa, tylko to jednak owczarek - podoła biegowi na pewno... ale raczej będzie prosił o więcej, żeby coś robić i już, no bo takie bieganie to nuda, róóóbmy coś..:eviltong: Ale jeśli wciągnie Cię szkolenie to na pewno się dogadacie, i tendencja do gonienia zwierzyny na pewno nie jest taka silna...
  19. [quote name='karola&gacek']Pinczer miniaturowy, hodowla [URL="http://www.memoryfromdream.webity.pl/"]Memory from Dream[/URL] :loveu::loveu::loveu: I nie ukrywam mam również plany wystawiać pieska :evil_lol: (już nawet imie wybrałam! O! Drago będzie się zwał :loveu:).[/quote] To trzymam kciuki za realizację marzenia :p Fajne imię, szczególnie dla małego pinczera :cool1: Znałam takiego (w typie oczywiście) co się Killer zwał, ale to już mało oryginalne :eviltong:
  20. Oko potwora :evil_lol::loveu: Jaka rasa, jaka hodowla? :lol: To życzę sukcesów, żeby Ci się marzenia spełniły :p
  21. [quote name='sliwka_w_kompocie']Przede wszystkim witam wszystkich:) Zwracam się do Was z prośbą o poradę - szykuję się do kupna psa:) Co prawda w moim rodzinnym domu zawsze towarzyszyły nam psy, ale były to zwykle kundelkowate kajtki-znajdki, dlatego też nie znam się na psich rasach. Chciałabym dobrać psa według następujących kryteriów: 1. Trenuję biegi długodystansowe i chciałabym w psie znaleźć towarzysza do biegania. Musi być to zatem pies wytrzymały, mogący przebiec 20km (oczywiście w szczycie formy). 2. Ze względu na to, że biegam głównie w lasach, nie ma konieczności, by krępować psa smyczą. Psiak może sobie śmigać wolno, byle zareagował na polecenie "do nogi". Dlatego nie jestem pewna psów myśliwskich - czy nie dadzą się zwieźć instynktowi łowcy... 3. Wolałabym, żeby to nie był zbyt duży pies - myślę, że wielkość labradora to maximum. Przez większą część roku mieszkam w niedużym mieszkaniu, stąd ten wymóg. 4. Husky i Alaskan Malamute'y odpadają, bo biegam też latem. Bardzo proszę o pomoc psich znawców. Pozdrawiam serdecznie![/quote] Po pierwsze - pies, szczególnie większy, do roku życia nie może trenować intensywnych biegów ze względu na stawy. Trochę biegania, zabawa itd to tak, ale te intensywne 20 km to myślę, że za dużo... Drugie - las = smycz. Nie wolno w lasach puszczać psów luzem. A husky i malamuty także biegają latem :cool1: Może bieganie w samo południe nie jest mądre ani wskazane, ale rano czy wieczorem to pewnie. Do biegania polecam pas z amortyzatorami. Zakładasz taki, podpinasz do niego smycz - masz ręce wolne, pies biegnie przed Tobą, ma luz, ale nie ucieknie, kiedy np spod łap wyskoczy mu zając. A amortyzatory uchronią Cię w tym momencie przed wywaleniem się. Żeby pies nie tykał zwierzyny, trzeba go szkolić, a żeby efekty były utrwalone, to trzeba to robić od szczeniaka, najlepiej pod nadzorem szkoleniowca. Ja mam coś w typie sznaucera z ulicy, niby pies zupełnie NIE myśliwski, ale na widok saren dostaje szału, wyrywa się itd. Pies, któremu raz zdarzy się pogonić za kotem/sarenką, zwykle takie zachowanie powtarza, bo jest samonagradzające i bardzo się utrwala... Ja bym tu widziała dalmatyńczyka, z tego co czytałam o tej rasie w Moim Psie, bo nie miałam nigdy ;) Labradory to też psy myśliwskie, aportery, a owczarki wiadomo - najważniejsza praca z człowiekiem. 20 km to znowu nie tak dużo dla psa jakiejkolwiek rasy... Oczywiście przyzwyczajonego do takiego wysiłku. Husky też by się sprawdził, tylko on bez smyczy raczej nie pohasa w miejscu pełnym tropów zajęcy czy saren. [B]***kas[/B] - charty były stworzone do polowań, pogonią za obiektem poruszającym się na horyzoncie ;) i też nie są długodystansowcami, u nich stawia się raczej na szybkość. [B]sliwka_w_kompocie[/B] - planujesz coś jeszcze z psem, prócz biegów? jakieś szkolenie, praca, psie sporty? lubisz szkolić psy, robić coś z nimi prócz spacerów, gdzie każdy idzie swoją ścieżką bez wchodzenia sobie w drogę? większość ras została stworzona do określonej pracy, dlatego też wymagają szkolenia i zajęcia umysłowego - labki jako aportery uwielbiają bawić się w przynoszenie rzeczy, kochają zwykle wodę, owczarki nad wszystko stawiają współpracę z człowiekiem itd. Pies bez zajęcia, mający tylko spacery które męczą go fizycznie, zwykle znajdzie sobie coś do roboty - może to być tropienie i szukanie saren, rozwalanie patyczków, podnoszenie i obgryzanie kamieni itd. Dla psa samo bieganie, sam wysiłek fizyczny, jest nudny i raczej go nie zmęczy tak jak bieganie + wysiłek umysłowy (ćwiczenia komend, posłuszeństwo, jakieś sporty, szukanie ukrytych zabawek itd). Pewnie jesteś tego świadoma, tak tylko piszę, dla przypomnienia ;) Zanim zdecydujesz się na jakąkolwiek rasę, wejdź na forum tej rasy i porozmawiaj z właścicielami, poczytaj trochę- żeby potem się nie męczyć z psem, który Ci nie odpowiada :p Edit: na wiele rzeczy wcześniej odpowiedziałaś, ale nie zdązyłam tego przeczytać ;) Teraz nie będę zmieniać już postu, odnosi się do Twojego pierwszego postu, a nie odpowiedzi do ***kas ;)
  22. [quote name='karola&gacek']To Gacek napewno przypadłby jej do gustu :diabloti:[/quote] Też tak myślę :lol: Myślałam, czy by jej nie zabrać na "Zerwijmy łańcuchy", ale zobaczę. Ona w nowym terenie potulna i kochaniutka jest, myślę, że nie sprawiałaby problemów, ale... kto ją tam wie :diabloti: [quote] Też się ciesze, ale na jednego laba tak się zawziął... inne labki biszkopty są- ok, ale tego trzeba obszczekać :diabloti: (i własnie te dwa laby są na moim osiedlu, a że ja nie obeznana w labach jestem to dla mnie każdy identyczny i tylko patrze po właścicie czy to ten xD)[/quote]Ja przeciwnie, rozpoznaję właścicieli po psach :evil_lol: A jak potem idzie bez psa... To mam problem, bo nie rozpoznaję zupełnie, albo mylę :cool1: Ale u nas laby = wariacje na temat labradorów, każdy z innej giełdy, to są do siebie niepodobne :eviltong: Frotek labów nie znosi przez pewnego spasionego osobnika, który mu skórę przetrzepał :cool1:
  23. [quote name='gorki330']jedzenie qupy to brak witamin z grupy B , należy podać po konsultacji z wet. (ustalić dawkę), ja w takich przypadkach podaję poprostu drożdże spożywcze - skutkuje , co do owoców i warzyw to moje onki jedzą czosnek , śliwki (renklody) takie duże śliwy, poprostu uwielbiają , posiadam takie drzewko i zeżarły wszstkie owoce,jedzą jabłka a mandarynki poprostu uwielbiają , w ramach urozmaicenia kupuje skrzynkę siadam obieram i wsuwają jak zaklęte, czosnek podaję 1 ząbek w okresie zimowym na tydzień , co do winogrona to moja mama kupując yorka od bardzo znanej hodowczyni dostała instrukcję obsługi tego szkrabka i tam było wyrażnie napisane że ma jeść owoce min. winogrona , a jak nie zechce to podawać na siłe jak tabletkę ;) , a na qupę napewno drożdże - sprawdziłam pomaga[/quote] Winogrona? Wciskać na siłę? :-o Długo ten psiak nie pożyje. Oby mama nie wpadła na pomysł, żeby podawać psu rodzynki, bo będzie kiepsko...
  24. Noo, dobrze by było, gdyby się dała przekonać ;) Oby wszystko poszło sprawnie. Będzie Ci ciężko... ale to dla dobra suni, przyzwyczai się do nowej pańci i będzie szczęśliwa :p
×
×
  • Create New...