-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
[quote name='borderkowa'] Tylko oni sobie obrali za argument też to, że mi się pies znudzi. Tylko, dlatego że dostałam Korę {*} jak byłam młoda i głupia, a potem już nie miałam co z nią robić, bo trudno odzwyczaić dorosłego psa od złych rzeczy. I nie wiem jak ich przekonać, że będę się psem zajmować no i oczywiście, żeby w ogóle się zgodzili...[/QUOTE] No tak, w takim przypadku trudno przekonać rodziców... Cóż, możesz tylko pokazać swoje zaangażowanie - jeździć na wystawy, zawody, przeglądać strony, rozmawiać z hodowcami i właścicielami i relacjonować te rozmowy rodzicom. Spraw, żeby pies stał się naturalnym tematem codziennych rozmów ;) Ja tak zrobiłam jak chciałam drugiego psa. Po prostu ględziłam non stop, nie miałam innych tematów. Poza tym siedziałam całe dnie na Psach w Potrzebie, mamie pokazywałam różne bidy, robiłam im ogłoszenia itd - aż mama sama stała się psiarą przeze mnie ;) Życzę powodzenia i wytrwałości.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Łe, przykro mi z powodu tej chemii :shake: Bonsai, Ty byłaś z Birmą u jakiegoś szkoleniowca czy coś? Nie wiesz, czy w Gliwicach jest ktoś dobry od agresji? Bo szukam w pobliżu kogoś, kto mógłby mi trochę psa naprostować :roll:
-
[quote name='*Monia*']Zakładaj narty i możesz za nimi jeździć :razz:.[/QUOTE] Właśnie to sobie wyobraziłam i... Hm. Chcesz spróbować pierwsza? :evil_lol::evil_lol: Mi wystarczy sport ekstremalny pt canicross w lesie z Frotkiem - kiedy na ścieżkę wyskoczy słodziutka sarenka jest wesooołooo :cool1: [quote] Ale przynosi i to się liczy :eviltong:[/QUOTE] Przynosi głównie jak ktoś woła "lusia lusia lusia lusia!" :evil_lol::evil_lol: Ale jeśli się odwrócisz, żeby rzucić piłeczkę Chibi... To nagle Lusia gubi aport, biedne niewinne jagniątko, i robi taaakie wielkie słodziutkie oczy: ale o co ci chodzi, przecież ten sznur mi uciekł i zgubił się w krzakach...:puppydog::cool3:
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Słodkie :loveu: Hexa jest genialna :evil_lol: Z Frotkiem ktoś kiedyś musiał się bawić w kopanie piłki - on nie znosi wręcz piłek przynosić do ręki, rzuca pod nogi i masz ją kopać i tyle! A jak powtarzam, że DO RĘKI ma ją mi ODDAĆ to uzyskuję tylko "kłap-kłap-kłap" (tak, tak to jego ukochana kłapiąca piłeczka) a dopiero potem niechętne oddanie (wraz z warknięciem, że co to ma być, że on chce kopanie...). Z innymi zabawkami/patykami takich problemów nie ma :cool1: -
[quote name='*Monia*']Tak, a wydawało się że tak mnie kocha :placz:. Ja się nie odważyłam z dwoma psami iść na pole bo by mnie dopiero na wiosnę znaleźli :evil_lol:. A sarenki tak ładnie pachną i zostawiają takie fajne malutkie prezenciki po sobie, zła pańcia nie dała pieskowi poszaleć :mad:.[/QUOTE] Ja też z nimi naraz na pola nie wychodzę, bo by była makabra.. Chibi + Fro + sarny = totaaalne szaleństwo ;) [quote]dzielna dziewczynka z niej :loveu:[/quote] Taa, dzielna, żebyś słyszała jak ona marudzi, jęczy i mruczy jak ją proszę żeby mi łaskawie przyniosła zabawkę ;) I jeszcze za to żarcie dostaje! :mad::evil_lol:
-
Dzięki za gratulacje :cool3: Haha, Shina bardzo empatyczna i współczująca wobec kochanej pańci :evil_lol: Ja dziś się wybrałam z Fro na spacer po polach (bo na polach nie ma psów) i miałam makabrę (bo na polach są sarny) :cool3: Grzęźnięcie w śniegu, wspinanie się po nieużywanych torach, złażenie po górkach i wszystko w akompaniamencie lamentu pt. "tam są sarenki i ja je chcę" i mojego "wróć, cicho, stój, zostań, chodź, wróć, cicho, stój..." :evil_lol: Wiooosno wróć, ja chcę w końcu na jakiś logiczny spacer po lesie... I ani biegać nie mogę kurczaki pieczone, ostatnio próbowałam, to przy śliskim zakręcie Fro uznał, że trzeba przyspieszyć, ja tak nie uznałam - skończyło się na fruuu i ogromnym siniaku na kolanie :diabloti: Kilka okropnych "komórkowców" :cool3: [IMG]http://img130.imageshack.us/img130/4923/dsc00063li.jpg[/IMG] Lusia pt.[I] muszę trzymać tą obrzydliwą szmatę w pysku żeby dostać ciastko :roll:[/I]:evil_lol: [IMG]http://img130.imageshack.us/img130/6906/dsc00064en.jpg[/IMG] [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/7797/dsc00065vse.jpg[/IMG] Chibi i jej piłeczka - Frotek ma taką samą, ale pustą w środku - można ją ugniatać i kłapać... I nie można się pomylić i rzucić Frotkowi tej od Chibi, bo gad jeden ją wynosi w krzaki i biega za Chibi potem, żeby ukraść Swoją Jedyną Niepowtarzalną Kłapiącą Piłeczkę. A potem biega i nią kłapie. Wariactwo :evil_lol: [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/8176/dsc00056ng.jpg[/IMG] A to Misia od mojej przyjaciółki :loveu::loveu: Miłość moja, Frotka i Chibi :loveu: (Luki nie, bo Misia jako szczeniak wyrywała jej piórka z ogonka i Luka na wszelki wypadek udaje, że Misia nie istnieje :cool1:) :diabloti:
-
Zazdroszczę ferii :p Moje "prawie-że-ferie" się właśnie kończą i nowy semestr się zaczyna, bleee :roll: [URL]http://i797.photobucket.com/albums/yy256/pecholl/18.jpg[/URL] Haha, cudowne, szczęśliwa śnieżna kuleczka :loveu::loveu::loveu:
-
[quote name='borderkowa']Liczy się, bo pies musi przypaść do gustu rodzicom ^^ A dla mnie wygląd do pryszcz, ale pudle... rodzice nie lubią ich. BC krótkowłose z linii pracujących, a Aussie? Jakoś nie spotkałam w Polskiej hodowli.[/QUOTE] Ale rozmawiałaś z rodzicami na poważnie? Bo nie wierzę, że patrzą tylko na wygląd przecież... Powiedz, że najbardziej pasuje Ci aussie, wymień jego zalety i powiedz, że jedyną wadą jest sierść, ale przecież to mały problem przy naprawdę fajnym charakterze tych psów. Rodzice wiedzą, że planujesz psa, czy na razie szukasz takiego, który by im odpowiadał i powiesz, że takiego chcesz jak już znajdziesz rasę pasującą do ich gustu? Jeśli to drugie, to szczerze mówiąc nieco bez sensu, bo przecież to Ty głównie będziesz się psem zajmować, będziesz go szkolić itd, więc lepiej, żeby pies pasował do Ciebie, a nie odpowiadał doznaniom estetycznym rodziców... Możesz wziąć sobie np. beagle'a, bo rodzicom odpowiada, ale przecież potem Ty będziesz miała problem np. z nakręceniem psa na zabawę w pobliżu lasków pełnych zwierzyny i tak dalej... Robisz jak uważasz, ale osobiście odradzam dobieranie psa tak, żeby każdemu pasował. Mój brat marzył sobie zawsze o owczarku niemieckim długowłosym i w sumie zawsze szukałam psa w takim typie, żeby brat w razie czego chciał z nim wyjść itd. A tak wyszło, że mam 3 kundle, w tym największy waży 25 kg, i mój brat sobie nie daje rady ani z posłuszeństwem ani z różnymi problemami z psami i z nimi nie wychodzi. Rodzina oczywiście chciała też "sceniaaacka, bo oni nigdy nie mieli sceniacka", to skapitulowałam i zamiast cudnej 5-letniej suki zgodziłam się na szczeniaka - i przeszłam swoje, wychowując dzikusa z działek na w miarę normalnego psa. Sama, bo "ten pies jest głupi" i tyle ;) Mój przypadek jest oczywiście zupełnie inny niż Twój, chodzi mi tylko o to, że przy wyborze psa nie powinno się iść na kompromisy - jeśli pies ma być Twój, to dobierz go do siebie (ale oczywiście tak, żeby rodzice nie łapali się za głowę na jego widok ;))
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='borderkowa'][SIZE=1]Wybaczcie z PpP[/SIZE] Właśnie się dowiedziałam od taty, że jeśli miałby mieć już psa to z dość krótką sierścią. Nieco dłuższą od np. posokowców / beagli. Coś takiego jak krótkowłose ONki, albo trochę krótszą.[/QUOTE] Ale to naprawdę się liczy? Dlaczego tak? Przecież chcesz psa do sportu, do robienia czegoś... Co ma do tego sierść? Pies nie jest do oglądania. Jeżeli musisz się do tego dostosować, no to pomyśl o ONach czy wyżłach. Ale np pudla już można krótko strzyc i bardzo ładnie wygląda. BC też są krótkowłose, chyba z linii pracujących, ale nie jestem pewna, nie znam się.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Pies Pustyni']zmierzchnica, Jesli masz gdzies w okolicy miejsce ,gdzie psy moga bez ryzyka pobiegac spuszczone,a do tego jakichs znajomych z poslusznymi psami,to radzilbym ci zorganizowac kilka takich spacerow.Pies spuszczony zachowuje sie zupelnie inaczej,jest mniej sklonny do gryzienia.Takie spotkania pozwolilyby mu zmniejszyc lek (lub sie go pozbyc) w stosunku do innych psow i ludzi.Moglaby mu tez pomoc kastracja. Jest tez taki gadzet [URL]http://husher.pl/Husher_-_problem_szczekania_rozwiazany/Husher.html[/URL] Co prawda nigdy go nie stosowalem,wiec nie wiem czy jest skuteczny,ale moze warto sprobowac? pzdr[/QUOTE] Niestety, to jest mój największy problem - brak totalnie tutaj logicznych miejsc dla psów, a tym bardziej - brak znajomych z posłusznymi psami. To znaczy, wszystkie psy w miarę wychowane i fajne Frotek już wcześniej poznał i one są ok, ale inne, obce są złe i tyle. Też mi się wydaje, że luzem Fro byłby okej, bo nakręca się najbardziej na smyczy. Gdyby to obcy pies siedział, albo coś robił (ale nie wyrywał w stronę Frotka nawet w celach zabawowych, bo Fro to uznaje za atak), a Frotek by do niego podszedł to pewnie byłoby okej. Problem w tym, że nikt nie chce swojego psa wykorzystać w celach edukacji mojego :cool3: Jak mam możliwość to biorę go na 5m taśmę i tam gdzie są psy bawię się z nim piłeczką itd w odległości. Wtedy jest lepiej, Fro czuje się swobodniej, czasem sobie burknie na przechodzące gdzieś dalej psy i nie ma sprawy, skupia się na mnie. Problem w tym, że jakby taki pies uznał, że chce się z Fro zapoznać i byłby luzem... Nie wiem jak Fro by zareagował, na pewno niemiło. Choć np jedna labradorka luzem do nas podchodziła, ale miała piękne CSy - jak Fro się denerwował to siadała, odwracała głowę, popiskiwała. On się uspokajał, ona znowu kilka kroków i znów siad i odwracanie głowy, oblizywanie się. Frotek wiedział, że nie ma złych zamiarów, zaczął piszczeć i cieszyć się (a to niesamowite, bo nienawidzi labradorowatych po ataku laba). Suka niestety została zabrana, była z jakimś dzieckiem. [B]karjo2[/B] - właśnie tak robię, omijam płot w biegu jeśli się udaje, przechodzę na drugą stronę ulicy, zawracam. Ale to ogranicza mi bardzo miejsca spacerowe (najgorsze jest to, że do wszystkich jest dojście przez bardzo niebezpieczny wiadukt z wąskim chodnikiem, gdzie nie mam w ogóle pola manewru - nie mogę przejść na drugą stronę, a jak idzie ktoś za mną to nie jestem w stanie nawet zawrócić itd) I z tym atakiem na suki i szczeniaki jest tak, że do niego nie dociera że to szczeniak albo suka - [I]to pies! pies jest zły! atak! o boże szczeka/wyrywa się! aaa! atak! szybko! uciekaj gadzie! ;)[/I] Jak przyprowadziłam do domu szczeniaka jamnika na tymczas to Frotek na początku się wściekł, ale nie pozwoliłam mu małego ruszyć, z mamą wzięłam obydwa psy i poszłyśmy przed bramę i wróciłyśmy ("wspólny spacer") i Fro się w małym zakochał, przynosił mu zabawki, szarpał się z nim zabawkami delikatnie, opiekował. Był taaaki szczęśliwy, że ma kumpla na swoim poziomie intelektualnym i emocjonalnym :evil_lol: Bo Chibi go bardzo ustawia, a Luka nie chce go znać. Bo oddaniu szczyla Fro dwa dni był szczapiony, biedny. I dlatego wiem, że u Fro to nie jest atak, tylko właśnie strach... Jak drugi pies wyraźnie CSuje (musi być NAPRAWDĘ wyraźnie, żeby do Frotka to dotarło) albo/i piszczy to jest OK, nawet się Fro witał z dorosłym samcem flata przez płot, bo tamten popiskiwał. Tyle że pierwszą reakcją Frotka jest wrzask, więc mało który pies ma w ogóle ochotę do niego piszczeć i CSować. Fro sam powoduje większość ataków na swoją psią osobę w ten sposób :roll: Zielona Góra daleko ;) Szukam czegoś w Opolu albo Gliwicach, bo mam bezpośrednie połączenie pociągami... Fro został wykastrowany w sierpniu, w jego zachowaniu to nic nie zmieniło.
-
Ebola & Luśka -czyli staffikowo kundelkowa ferajna
zmierzchnica replied to Sylwia K's topic in Foto Blogi
[quote name='Sylwia K']baterie z aparatu cyfrowego tz umieścił w organkach małej O. i nie bardzo mam jak foty robić:/[/QUOTE] :roflt:Jeju, nie wiem, czy ja mam już takie biologiczne zboczenie, ale tak się przeraziłam czytając to zdanie - że jak to, w organkach, że połknęła baterie czy co?! :evil_lol::evil_lol: Dopiero potem dotarło do pokręconego umysłu, że to instrument a nie narządy...:evil_lol::evil_lol: A Lusława przecudowna jak zawsze :loveu::loveu: [URL]http://img9.imageshack.us/img9/9827/dscf6253q.jpg[/URL] Słooodkie :p -
[quote name='Sylwia K']moja ma beznadziejną -żółtą przezroczystą w kształcie kółeczka (z jakiegoś plastiku czy czegoś, ale wytrzymałą po mimo tego) -słabo widać, ze jest coś na niej napsiane:/ dlatego muszę jej kupić nową. A jak tam sesja? Juz po?[/QUOTE] U Frotka też kiepsko, cały czas się ściera napis :roll: Ale te z allegro są fajne (choć nadal nie wiem co się stało z Frotkową, złamał ją, zjadł czy co...) Po sesji - i nie mam żadnych poprawek :multi: Ale od poniedziałku nowy semestr z fatalnym planem :evil_lol:
-
[quote name='karjo2'] A na juz pies powinien byc zabezpieczony tak, by nie wyrzadzil krzywdy. Kaganiec np. [URL]http://chopo.pl/[/URL] Zmierzchnica, a na poczatek moze by tak niezbyt milusio usadzac psa na d... bez smakow, ryknac o ton glosniej na piesunia, niech mu sie w lebku poustawia, ze pani sie to nie podoba - bo rozumiem, ze stawia sie, ot tak z psiej zadziornosci i szukania guza za wszelka cene? Ewentualnie probowalas zmiany kierunku? Tez niezbyt wygodnie sie skacze, ryczy i stawia, jak wlasciciel dosc zdecydowanie prowadzi pieseczka na krotkiej smyczy w przeciwna strone. I dopiero, jak zacznie docierac do psa, ze cos nie tak, jak przestanie az tak sie stawiac, dopiero przejsc na nagradzanie.. Tyle, ze takie porady przez net to sobie mozna o... potluc, nie widzac, na ile sobie mozesz pozwolic z psem, czy Ci sie nie odwinie, nie wyrwie.. Probowalas innych pomocy, np. kolczatki? Coby dotarlo, ze nie nada?[/QUOTE] Właśnie nie stawia się, bo "jest maczo i jest zadziora"... To czysto lękowe zachowanie. Wcześniej wydawało mi się, że nie, wiele osób mi sugerowało, że on jest po prostu butny, bo młody samiec i tak dalej. Ale tak naprawdę on atakuje z czystej desperacji - stawia się na suki, szczeniaki, nawet odwrócone do niego tyłem. Rzuca się na oślep, histerycznie, poza tym kiedy właśnie siłą "usadzę go na d...", to zaczyna ryczeć i piszczeć (wie, że nie może odgonić psa tym swoim cyrkiem na smyczy, więc odgania go głosem). Im bardziej reaguję stanowczo i ostro, tym bardziej pies popiskuje i wrzeszczy - fakt, siedzi na tyłku, ale wydaje mi się, że przeżywa ogromną frustrację. Dlatego robię teraz tak, jak piszesz ;) Zmieniam kierunek. Na dłuższą metę to jednak ciężkie, bo nie zawsze możliwe, chciałabym sobie poradzić z tym, żeby po prostu nie robił cyrku, skupiał się na mnie, nie zależy mi na lubieniu przez niego pieseczków, nie musi też przechodzić metr od psa totalnie go ignorując, ale do jasnej anielki, niech zamknie paszczę, kiedy pies idzie po drugiej stronie ulicy...;) Nie, pies mi się nie odwinie i nie wyrwie na pewno. Tylko że już zauważyłam, że wszelkie metody w stylu - usadzanie, szarpnięcie + komenda i tak dalej, pogarszają sprawę. Działają przez jeden dzień, a potem pies zaczyna wyrywać bardziej i na zapas (bo spodziewa się, że go usadzę, a on przecież koniecznie musi odgonić wroga). Kazanie mu siadać na widok psa to u niego najgorsze co można zrobić (toteż teraz zawracam) - tylko czasem muszę przejść koło płotu za którym jest drący się pies... I taką drogę mój pies przebywa szarpiąc się, wrzeszcząc, na dwóch łapach. W momencie, gdy stanowczo i ostro mu tego zakażę, zaczyna piszczeć (to taki pisk z warkotem jakby) i patrzy na mnie, czasem trzęsąc się. Wyraźnie taka sytuacja go przerasta :( Staram się tego unikać jak mogę, nie chcę zauczać rzucania się na psy, ale czasem zwyczajnie się nie da. Kolce używam tylko rano, bo po wyjściu z domu jest tak pobudzony, że na obroży jest ciężko. Uprzedzając pytania - słucha się bardzo dobrze mimo wszystko. Tylko, że Fro jest strasznie impulsywnym psem. Stosuję coś takiego, że każę mu stać, odchodzę kilka kroków na długość smyczy, chwalę, mówię: idziemy, chwilę idziemy, potem siad-zostań, odchodzę na kilka kroków, chwalę i/lub nagradzam, idziemy znowu itd. Tylko że w momencie "idziemy" jest fruuu bo zobaczył człowieka i trzeba go na zapas postraszyć szczeknięciem (bo być może ma psa). Kiedy już wracamy to nie ma czegoś takiego, energia uszła i do psa więcej dociera, nie odgania wszelkich ruszających się obiektów.. badmasi - właśnie tego w Frotku mi brakuje - łapania kontaktu wzrokowego. Uczę go od początku równania z patrzeniem na mnie, ogólnie patrzenia na mnie - ale bardzo ciężko mu to idzie. Zwalam to na jego impulsywność, choć może gdzieś jest mój błąd? Uczę go z klikerem. Nawet kiedy są małe rozproszenia, Frotek po prostu nie znosi komendy "spójrz na mnie" - przecież on musi węszyć, szukać, patrzeć, wypatrywać, obserwować. To u niego typowe - ma problemy z chodzeniem normalnie, przy mnie, bez podniecania się otoczeniem (zapachami, ludźmi, głosami). Uczę go tego, ale dla niego chodzenie obok mnie tak po prostu, jest zwyczajnie męczące. Uczę go też noszenia aportu jak idziemy (miałam nadzieję, że niesienie zdobyczy go zajmie, skupi się na zadaniu), ale to też go irytuje. Nawet swoją najukochańszą piłkę wypuszcza, kiedy poczuje jakiś zapach lub coś go zainteresuje. Powoli wprowadzam rozproszenia, nie wymagam noszenia kiedy np wokół jest dużo ludzi czy szczekają psy, bo wiem że to za trudne, ale tak czy siak - Frotka to nudzi. Frotka nudzi wszystko praktycznie, jeśli trwa dłużej niż dwie minuty :roll: [QUOTE]Jeżeli suka zaczyna się drzeć, szarpać, stawać na łapach to nie ma przebacz-ostro mówię nie i ściągam psa do siebie. [/QUOTE] Dokładnie tak robi mój pies na widok innych. Tylko że "nie" tutaj nawet podziała, ale wywołuje lament i wrzask, a ściągnięcie do siebie u Frotka jest niestety niemożliwe przy tej jego chorej zwinności i skoczności. Czasem naprawdę łatwiej by mi było mieć większego psa, takiego przynajmniej da się zatrzymać na ziemi ;) A Fro wywija takie dziwne numery, że szczerze mówiąc, w życiu nie widziałam czegoś takiego, a jednak znam sporo psów.. Cóż, na pewno bez specjalisty się nie obędzie, tylko szukam jakiegoś sposobu na teraz, żeby sytuacji nie pogarszać ;)
-
[quote name='borderkowa']Czy ty ze mną mieszkasz? Bo to idealny opis mojego brata ;) Właśnie myślałam też o Aussie. Co do ONków, to moi rodzice są przekonani, że są zbyt duże do takiego mieszkania. Barbet i PPW - myślę, że rodzicom zbytnio przypominałyby pudla. Ech ;( Trudno dla mnie wybrać psa. Beagle z manią tropienia? A co powiesz na to, że miałam posokowca bawarskiego? :razz:[/QUOTE] To może spróbuj pokazać rodzicom, poczytaj o rasie i opowiedz ;) No chyba, że samej Ci się nie podobają. Ja jestem zakochana zupełnie w psach tego typu... Hah, no ja wczoraj właśnie byłam świadkiem jak posokowiec przegonił stado saren, a ludzie za nim lecieli wrzeszcząc - raczej nie wrócił... Ale sama wiesz, jak to jest z takim psem. Rzucisz frisbee w krzaki, pies pobiegnie za frisbee... I psa nie ma ;) Ja tak mam z moją suką, dlatego linka u niej obowiązkowa, mimo że jest b. nakręcona na zabawki, to trop jest silniejszy niestety. Pomyśl o aussie ;) I pamiętaj, że onki (PRAWDZIWE ;)) są niewielkie - to psy średnie. A wszelkie te "poczwarki" widywane za płotami to zwykłe wariacje na temat... Jak kiedyś zobaczyłam rasową sukę onka to mi oczy wyszły na wierzch, że to takie małe psy ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Tak, przez allegro ;) Specjalnie szukałam takiej aukcji, żeby była adresówka z łapką właśnie ;) Luka ma serduszko, Frotek miał mieć kość, ale oczywiście zepsuł i zgubił w ciągu pół godziny i kupiłam mu jakąś taką świecącą, ją zgubił także - ale znalazłam i przywiesiłam na nowo, jeszcze ją ma :cool3:
-
[quote name='borderkowa']Tak, wiem. Dlatego mam zamiar teraz ganić brata za takie zachowanie, a nawet własnym kosztem. Po prostu będzie miał zakaz zbliżania się do psiaka. :angryy: Bo ja mam zamiar mieć dobrego kompana, a nie wroga, którego będę musiała non stop trzymać w klatce, żeby nikogo nie ugryzł. Z tą klatką to oczywiste przenośnia.[/QUOTE] Przy takim bracie przemyśl poważnie posiadanie psa, szczególnie takiego o delikatniejszej psychice. Albo wpłyń na rodziców, żeby bratu wytłumaczyli to i owo - bo Ty możesz mówić, że będziesz "bronić psiaka", ale bratu to Twoje "ganienie" pewnie będzie albo zwisało, albo będzie psa drażnił Tobie na złość - wiem, bo mam starszego brata ;) i przerabiam różne durne zachowania, jak np. klikanie klikerem bez powodu, żeby pies się podniecał, drażnienie psa, żeby szczekał, a potem wrzeszczenie, żeby się zamknął, dawanie żarcia, a potem darcie się, że ma nie żebrać itd... Tylko że ja jestem z tych upierdliwych i potrafię ględzić pół godziny bez przerwy jak mnie ktoś zdenerwuje, dlatego rodzina zwykle odpuszcza głupie zachowania ;) Tylko ja z moimi psami nic nie trenuję, wszystkie mają psychiczne urazy, to kundle i pracuję raczej nad ich "normalnością", nie marzy mi się nic więcej na razie. W każdym razie, na początek raczej bym Ci polecała[B] aussika[/B] wystawowego lub spokojniejszego z miotu. Podobny do BC, energiczny, ale z zachowania przyjaźniejszy, choć i tak nakręcony na pracę. Wydaje mi się, że jakbyś porozmawiała z hodowcą i podała swoje możliwości i wymagania to dobrałby odpowiedniego psa do Ciebie. Jednak BC nigdy nie miałam, na pewno warto popytać się ludzi, którzy je mają, hodują i spotykają się z innymi borderomaniakami. Zapisz się na forum o BC i zapytaj ludzi, którzy na co dzień mają te psy, co o tym sądzą. A co sądzisz o[B] owczarkach niemieckich[/B]? U nich trzeba bardzo uważać na dysplazję i niestety hodowla poszła w stronę dość histerycznych psów, ale odpowiednio wybrane i socjalizowane nadają się do sportów i są cudowne. Szkoda, że rodzice są przeciwko pudlom - może pokażesz im zdjęcia pudli przy pracy, ładnie obcięte pudle (niewystawowo) i dodatkowo zaargumentujesz, że nie tracą sierści i mniej sprzątania w domu? (Bo np aussie i BC to makabra pod tym względem, sypie się z nich okrutnie). A może [B]barbet[/B] albo [B]portugalski pies wodny[/B]? Takie psy wydają mi się dla Ciebie idealne. Wierz mi, nawet jeśli nie wyglądają efektownie, dla kogoś, kto lubi owczarki, to przejrzenie filmów i zdjęć z tymi psami przy pracy naprawdę sprawia, że można się zakochać - wiem po sobie, moje marzenie to ostatnio pudel, a wcześniej marzył mi się aussie ;) Jeszcze w Twoim przypadku pomyślałabym o wyżłach. Beagle ze względu na tą ich manię tropienia mogą być trudne, tak samo jak np. gończe polskie, też świetne w sportach. Ktoś polecał sznupa średniaka. Bardzo fajne psy, ale impulsywne. Podobno wielu właścicielom sprawiają mnóstwo problemów (cytuję za p. Mrzewińską ;)), ja mam psa trochę w typie, no i faktycznie, tak impulsywnego psa w życiu nie poznałam ;) Jest nakręcony na pracę, skoki, piłeczki na maksa i to jest w nim świetne, ale z drugiej strony każde złe doświadczenie bardzo wpływa na jego zachowanie, a ma doskonałą pamięć... Choć u niego nie wiem jak wyglądała socjalizacja, na pewno nie jest sztampowym przykładem rasy ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='czerda']sory -buddyzm nie jest religją , re ligere-wiesz co to znaczy jest poglądem na życie , życie ...i śmierć i praktyką współczucia niesądzisz chyba że ktoś współczujący chciałby czyjegoś cierpienia a zwierzęta są rówież -jak ludzie istotami czującymi i nie sa traktowane jako przedmiot , i ja byłam przy śmierci moich pięciu ciężko chorych psów i 6 ciu kotów sama wybierałam latem z ich ran larwy much -i , może to dla ciebie niezrozumiałe -zbierałam je pojedyńczo potem wynosząc bo one też czują ból a w naturze ------nie cierpiałoby-no wybacz , włącz na national geografic program -o drapieżnikach i zobacz jak wygląda umieranie , czy śmierć ,i zabijanie[/QUOTE] To, że wyznajesz buddyzm to akurat Twoja sprawa. Ja nie wierzę w to dokańczanie cierpienia i te sprawy. Więc poza tym, podaj mi jakiś racjonalny argument przeciwko eutanazji cierpiących, chorych psów. Bez mieszania w to Twoich światopoglądów, bo akurat one nie mają tu nic do rzeczy. Jeśli nie wierzymy w to samo, nie wyznajemy tego samego, to naprawdę bezsensowne jest przekonywanie siebie do czegoś - bo wynika to z poglądów na sprawy życia i śmierci, które są akurat różne. Trzeba by sięgać głębiej, do wiary, do wyznania i tak dalej, a tu nie o to chodzi. Mnie jednak trochę przeraża, że masz takie poglądy. Bo nie wyobrażam sobie przedłużania agonii psa, nieusypiania go, bo taki mam pogląd na życie. No okej, pogląd poglądem, a zwierzę się męczy, charczy, skowyczy. I co, oglądamy to spokojnie, żeby w następnym życiu nie cierpiało? Jeśli leki już nie pomagają, jeżeli następuje moment długotrwałej agonii... W takim momencie wszelkie zasłanianie się poglądami i wyznawaną filozofią wydaje mi się niestosowne. Ja, osobiście, wolałabym w imię miłosierdzia NIE być zostawiana w spokoju, żeby sobie umrzeć przeraźliwie cierpiąc. I nic mnie nie obchodzi czyjaś filozofia, w takim momencie człowiek chciałby zwyczajnie umrzeć i powinno mu się to umożliwić, tak samo zwierzęciu. Szczególnie, że zwierzę jest nieświadome, nie myśli o śmierci - czuje ból, strach, ale nie wie co się dzieje i nie możemy mu tego przekazać. Po co go skazywać na dłuższy strach, skoro i tak umrze i tak, i to boleśnie? PO CO, jeżeli nie bierzemy pod uwagę względów światopoglądowych, bo mnie one nie interesują w tym momencie.
-
Be_eL, mam podobny problem, tylko że mój pies jest agresywny w stosunku do psów. Też nie działają żadne smaki, nic - jego mózg się wyłącza zwyczajnie na widok psa. Frotek, gdy w pobliżu nie ma psów, "chodzi jak automat" - zna mnóstwo komend, sztuczek, pięknie się na mnie skupia. Gdy pojawi się pies na horyzoncie - wstępuje w niego "diabeł". Już zupełnie nie wiem co mam robić, pracowałam z nim, kilka razy miałam efekty - ale potem znów jakiś pies go zaatakuje i znów zabawa od nowa... Co ciekawe, najgorszy jest po południu. Na popołudniowym spacerze po prostu nic do niego nie dociera, podczas gdy np na wieczornych jeszcze jestem w stanie go nakręcić na coś, pracować z nim. badmasi - jak Twoja sucz "histeryzuje" i ją sprowadzasz do siadu - nie próbuje Ci się wyrwać, nie ryczy, nie wrzeszczy? Bo mi właśnie wszyscy radzą - jak pies atakuje, to krzyknij "nie" (albo inny sygnał braku nagrody), każ mu siąść i dawaj żarcie. Tylko że u mnie na siad pies siądzie... i wrzeszczy, piszczy, ryczy. Potem wyłamuje komendę, skacze, szarpie, próbuje się wyrwać i zaatakować spomiędzy moich nóg. Rycząc, piszcząc, wrzeszcząc, skamląc i szczekając... Żarcie nie robi na nim wrażenia. I nie jestem w stanie go zmusić (w desperacji) smyczą do siadu - zaczyna wyskakiwać do góry, staje na dwóch łapach, ryczy... Naprawdę nie wiem co z nim robić. Nie mogę go nawet barować, bo barowanie zakłada, że psu wpychasz żarło w pysk, JAK zobaczy psa, ale ZANIM się rzuci, a np tylko napnie - a Frotek nie ma czegoś takiego jak etap "przed rzuceniem się". Jest pies, jest rzucanie się. Czasem "pies" to rower, taczka, walizka, nieważne. Coś małego, coś ruszającego się, zauważone choćby kątem oka - pies się rzuca. Ma ktoś jakiś pomysł...? Do szkoleniowca się wybieram, ale z kasą teraz krucho (co mnie dobija, bo chciałabym jak najszybciej coś z tym psem robić, bo to jest nie do zniesienia).
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Haha, Shina-nakręcony świr genialna :lol: A uchol po prostu wymiata: [URL="http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28704&photoID=1519679"]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=28704&photoID=1519679 :evil_lol:[/URL] Żeby mi tak Frotka wymienili...:cool1: -
To super, że dokarmiasz zwierzynę ;) A na ganianie jest rada: 15-metrowa taśma ;) Pies ma luz i może spokojnie sobie węszyć, połazić, ale nie ucieknie za zwierzyną. Choć przepłoszyć mimo wszystko może (ja dziś przypadkiem spłoszyłam stado saren, wyszłam zza działek i jak mnie tylko z psem zobaczyły to biedne uciekły ;))
-
[quote name='czerda']czy myślicie że jest przyjemna -i -nieprzyjemna śmierć tą - przyjemną i łatwą - możemy zapewnić zastrzykiem a ta -bolesna i okrutna jest bez niego? sory ... śmierć to śmierć , zawsze jest na końcu i naprawdę nie ma znaczenia co jest jej bezpośrednią przyczyną naturalnie-znaczyło -każdy pies też , ma swoje życie i swoją śmierć -zostawmy bogu to co boskie -tak naprawdę już życie jest cierpieniem i nie ma zastrzyku dającego szczęście tak jak zastrzyk dający śmierć to tylko łagodzi nasze sumienie a skąd wiesz ? że śmierć przez uduszenie mniej boli niż śmierć po zastrzyku z barbituranów? skąd wiesz? może ten fałszywy spokój po leku to tylko efekt jego uspokajającego działania , a cierpienie i tak zostaje tylko ty myślisz że ten ktoś już nie cierpi a tak naprawdę nigdy nie dowiesz się jak było...[/QUOTE] Nie wiem i się nie dowiem, co nie zmienia faktu, że wolę skrócić cierpienie umierającej istoty. Skrócić, bo przecież trwa krócej. A czy to robię dla siebie czy dla zwierzęcia, czy z pobudek egoistycznych, czy nie - nie ma dla psa znaczenia. Znaczenie ma to, że cierpi krócej. A że uspokaja to sumienie człowieka, co w tym złego? Ból po stracie psa i tak jest wielki. Tak jak pisałam, w żadnego boga nie wierzę, więc boskie nieboskie dla mnie nie wchodzi w rachubę. Jeśli widzę, że zwierzę cierpi, będzie cierpieć długo i coraz bardziej, a w dodatku nie ma szans, że wyzdrowieje, to nie ma sensu go męczyć, bo człowiek nie umie zdobyć się na ten krok, bo chce trzymać psa przy sobie dłużej, bo chce, żeby było naturalnie i lepiej. Każdy by tak chciał, ale czasem trzeba się na to zdecydować. I oczywiście, że nie ma przyjemnej śmierci. Co nie zmienia faktu, że są bardzo bolesne i mniej bolesne.
-
Tak zrozumiałam to zdanie: "moje psy odchodziły otoczone miłością i opieką , nikt ich nie oszukiwał , że będzie łatwo , proces umierania jak i i choroby u zwierząt jest wielokrotnie szybszy niż u człowieka , bo żyje też krócej", jeśli źle, wybacz. W każdym razie ja jestem zwolenniczką usypiania psów, które cierpią i ich stan nie rokuje na poprawę. Po prostu nie widzę sensu w męczeniu zwierzęcia, w utrzymywaniu jego życia (bądź co bądź, sztucznie, bo pies bez ingerencji człowieka nie żyłby tak długo np z rakiem), jeżeli każdy następny dzień przynosi mu coraz więcej cierpienia i może w miarę funkcjonować tylko na silnych lekach przeciwbólowych. Nie mieszam w to religii, bo żadnej nie wyznaję. Uważam to po prostu za bezsensowne - po co? Nie chodzi o współczucie, ale o logiczne myślenie. Żeby pies umarł naturalnie - ale czy pies wie o tym, jak umiera? Pies nie myśli o śmierci, ale czuje ból realnie, tu i teraz. Na środkach przeciwbólowych może ciągnąć przez jakiś czas, ale jeżeli jego stan się ciągle pogarsza, a jego agonia jest bolesna i okrutna (jak przytaczane przez saJo uduszenie) to czy uśpienie jest złym wyborem?
-
Wydawało mi się, że jesteś zwolenniczką naturalnego umierania. Więc po co leki przeciwbólowe? Po co morfina? Niech cierpi, przecież nikt nie mówił, że będzie łatwo. A może od razu przeskoczmy do dalszych wniosków: po co leczyć psy, skoro natura stworzyła choroby? Jeśli stworzyła to widocznie jest w nich jakiś cel, tak? Likwidacja słabszych i te sprawy. Więc może nie leczmy, może nie skracajmy cierpienia, może nie uśmierzajmy bólu - przecież to naturalne... Wybacz, czerda, masz prawo do swojego zdania. Ale być może nie miałaś na rękach psa, który wyje z bólu. Być może nie decydowałaś o śmierci starej, chorej istoty, gdyż miałaś dla niej wybór: życie w schronisku przez kilka dni i śmierć czy śmierć od razu. Nie wiem, co czuje umierający pies, bo nie wiem nawet, co czuje umierający człowiek. Nie wiem co czuje jakikolwiek inny człowiek poza mną, więc tym bardziej osobnik innego gatunku. Mogę tylko postępować wg serca, które podpowiada, że najkochańszą istotę powinno się przeprowadzić przez tęczowy most, a nie pchać i podtrzymywać jej życie lekami, a potem przez ów most wypchnąć i patrzeć jak spada w bólu i krzyku. Jeśli Twoje serce podpowiada inaczej, masz do tego prawo. Mam nadzieję, że takim myśleniem nigdy nie sprawisz swojemu lub cudzemu psu strasznej krzywdy pod koniec życia.
-
Może po to, by pozwolić im godnie odejść? Bez olbrzymiego bólu, bez cierpienia i wrzasku? To jest coś, czego nie możemy niestety zafundować sobie, bo nam nie pozwalają jakieś dziwacznie pojęte względy etyczne.