Mamy weekend babci i dziadka . Po zachowaniu w obecności wnuka widzę ,że nie nadaje się do dzieci.Najwyżej takich już po podstawówce.
Każde machnięcie ręką przez Maćka czy bieg traktowała jak zamach na nią .Warczała i nawet raz go stuknęła zębem w rękę :mad: ,mimo że byli z metr ode mnie. Ona była w rogu ogródka , a Maciek pogonił za piłką w jej stronę , no i stało się .Mały wystraszył się i rozpłakał.Ślad na paluszku niewielki ,ale był rozżalony, bo nie miał zamiaru jej dokuczyć.
Fryga była dziś bardzo zmęczona, bo ja z małym byłam dużo na ogródku,a ona biedna chodziła za mną jak cień. Z domu, do domu, w różne kąty na ogródku ,ani chwili nie odpoczęła, dopiero jak mały poszedł spać, to ona tez padła.
W tym wszystkim jest naprawdę karna. Potrzebuje domu z mocną ręką i zrównoważonego.Chociaż wczoraj ganiała po ogródku jak szalona.