Rumcasj bardzo dziś prosił o spacerek. Ale nie zdołałam go zabrać. Piszczał i szczekał za mną. :oops: Aż mi go żal było.
Nawet nie mogę obiecać, że jutro go zabiorę.
Było cudownie, ale po powrocie padłam na twarz i zasnęłam. Spacerki mnie wykończyły. Zaraz wszystko opowiem i powstawiam zdjecia.
Ależ te nasze psiurki kochane. :loveu:
wiesz co Anula..jak tak sobie myślę, czy ciągnać wątek Reksi, skoro ona i tak w tej chwili nie nadaje się do adopcji.
Co o tym sądzisz?
A może jednak pisać, jak postępy u Reksiulki?