Maluchy w drugiej lecznicy w porządku! Ta śmierć malutkiej i jej choroba jest dokładnie taka sama jak kamyczka, który był u mnie 2 lata temu. Szczeniak bez apetytu , osowiały. Codziennie byłam u lekarza. Nikt nic nie widział. Dostawał leki przeciw zapalne, wzmacniające. Pogorszenie nastąpiło wieczorem. Na sygnale pognałam na Gagarina, dostał kroplowkę i wrócił do domu. Od rana siedziałam w lecznicy a w południe już nie żył. Test na parwo niejednoznaczny, ze wskazaniem "na". Pozostałe maluchy z tego miotu po podaniu surowicy w porządku.