-
Posts
23614 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by maciaszek
-
Co to za jakiś koszmar? Ten świat jest zdrowo porąbany :(. W sprawie tymczasów dla szczeniaków może spróbujcie napisać do Halbiny, MartynyP.
-
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
maciaszek replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Troszkę się stęskniłam za maluchem... Można prosić o jakąś fotkę? :) Napisz co u Was. -
A ja mam nadzieję, że Babetka już nie ma brzuszka...
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Cytuję sms od Jaszy: "[I]Byłam u Misi. Jest bardziej nieufna. jak wyjęłam jedzenie uciekła, pewnie skojarzyła z próbą łapania.Pan Adam był wczoraj do 24.00., nie przyszła i nie weszła do budy. Mam nadzieję, że w końcu tam wejdzie i uda się ją tam nakryć. On jako jedyny jest tak przejęty jak my. Łapać ją albo karmić Sedalinem nie ma sensu. Jest gorzej nie było[/I]" :( -
[quote name='Rybka_39']To jak oba będą OK, to drugiemu można podesłać innego psiaka, np. z okolic. :)[/QUOTE]W naszym schronie jest jeszcze taki ast: [url]http://www.katowice.schronisko.net/adopcja-id-41596.html[/url]
-
Cholerka.... 305 zł :(.
-
Anettta, jeśli posiada tatuaż to znaczy, ze rodowodowy jest (a jeśli tak to jakie rasy) czy to jakiś inny tatuaż? Ostrzegam przed panią Anną R. z Katowic. Mieszka na Tysiącleciu. Numer telefonu (domowy, nie ma komórki) 32 748 65 .. Już ją wrzuciłam na czarne kwiatki. Znalazła psa, oddała go do katowickiego schroniska. Po zakończeniu kwarantanny zaadoptowała go (byłam przy tym). Po miesiącu zadzwoniła, żeby szukać mu domu, bo nie odda go z powrotem do schroniska, ale zatrzymać też go nie chce. Pies objawiał zachowania dominacyjne w stosunku do jej 7-letniego syna. Schronisko skierowało ją do mnie (pomagam takim osobom robić ogłoszenia, szukać domu dla psa). Rozmowa była krótka, konkretna. Pani powiedziała, że wcale nie chce go oddawać, że chciałaby jakoś rozwiązać problem. Zasugerowałam kastrację (była bardzo na tak), pracę ze szkoleniowcem, ćwiczenia z psem. Skierowałam panią do amikat (za zgodą rzeczonej oczywiście), która zaoferowała udział w szkoleniach wolontariuszy ze schroniskowymi psami. I tu pojawił się problem. Pani ma w domu zablokowane wyjścia na komórkę, więc do amikat nie zadzwoni... Rozmowa nasza skończyła się na tym, że pani postara się z amikat skontaktować przez schronisko (złapać ją gdy tam będzie), że mam nie robić ogłoszeń, nie szukać domu. Po 2 tygodniach od rozmowy babka zadzwoniła do schroniska z awanturą kiedy wreszcie znajdziemy dom dla jej psa. Że ona ma już dość i w ogóle. Więc zadzwoniłam, gdy się o tym dowiedziałam, do babsztyla raz jeszcze. Była miła, grzeczna, zwaliła winę na schronisko, powiedziała, że na własną rękę szuka psu domu, że mam go nie ogłaszać, że (na moją sugestię, iż mogłaby łaskawie z automatu na komórkę zadzwonić) jeszcze postara się z amikat skontaktować, że pójdzie na akcję adopcyjną w SCC i tam ją złapie. A jak coś będzie nie tak to się ze mną skontaktuje. To było z 2-3 tygodnie temu. Dziś zadzwoniła do schroniska i powiedziała, że ktoś ma natychmiast przyjechać po psa.Ona go nie przywiezie, bo już zapłaciła za taksówkę, gdy wiozła go do siebie... Nawet z nią nie dyskutowali, bo po co? Pracownik pojechał i przywiózł psa. Pies jest cholernie smutny... [IMG]http://www.dogomania.pl/../images/smilies/icon_frown.gif[/IMG].
-
Czy ktoś może mi coś powiedzieć więcej na temat suni o numerze 471/09. Wolontariusz, który się nią opiekuje nadał jej imię Maja. W żadnych ogłoszeniach, czy to w necie czy na papierze [B]NIE PODAJEMY NUMERU TELEFONU DO SCHRONISKA !!![/B] Z kilku powodów. Ważnych. A przede wszystkim takiego, że tam pracownicy naprawdę mają co robić i nie ma osoby, która by cały czas przy telefonie siedziała i odpowiadała na przeróżne (czasem idiotyczne) pytania ludzi.
-
[quote name='ewatr']Maciaszku az mam łzy w oczach jak czytam to co piszesz ...[/QUOTE]ja się posmarkałam jak to pisałam... [quote name='ewatr'] i to nie jest tylko moje zdanie ..boi mój Tz nie chce nawet myslec ze Arnika kiedys nie będzie [/QUOTE]Właśnie... [quote name='ewatr']cos jest takiego w wiezi człowieka z psem ze tego nie da sie nazwac i nie da zastapic ...[/QUOTE]Śmiem twierdzić, że to jedna z najpiękniejszych rzeczy na świecie. Przynajmniej dla mnie.
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Janie dostałam żadnego info. -
Trzy lata na sznurku - Kazan szuka domu ma dom, bardzo fajny!
maciaszek replied to jotka's topic in Już w nowym domu
Na stronce schroniska Kazan wciąż "wisi", z info, że jest w hotelu. Zdejmę go dopiero, gdy dom znajdzie. -
Allegro: [url]http://www.allegro.pl/item916990173_pies_do_strozowania_do_dzieci_wyjatkowy_stroz.html[/url] Alegratka: [url]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/3628597_pies_do_strozowania_do_dzieci_wyjatkowy.html[/url] I jest jeszcze gumtree. Wiem, że zdublowałam alegratkę i gumtree, ale tam chyba nie ma takich obostrzeń jak na allegro ;).
-
Ale to skoro tamto wygasło to będzie tylko jedno :).
-
Kopiuję z wątku hotelikowego Agi. [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images43.fotosik.pl/255/61fef420dc98abda.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images36.fotosik.pl/142/7840acf61eaf461f.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images47.fotosik.pl/255/585db14a871221af.jpg[/IMG][/URL] Zrobię mu allegro. Ma jakieś, prawda? Ale drugie nie zaszkodzi ;).
-
Kisiaraf? Czekamy na info.
-
Malutka jamniczka FENDI już w nowym domku :)
maciaszek replied to mahtalie-zuzia's topic in Już w nowym domu
Ooo, coś się wreszcie ruszyło! :) -
Wiem, ale jakoś nie potrafię się z tą myślą pogodzić :(. Za mojego żywota odeszły 3 nasze domowe psy. Jeden, gdy miałam ok. 3 latka. Mam w pamięci obrazy, sytuacje z nim związane, ale jak odszedł (i wszystkiego, co z tym związane) nie pamiętam. Znam to tylko z opowiadań. Drugi, gdy miałam lat ok. 20. To był mój taki młodszy "braciszek". Miałam 6 lat, gdy trafił do naszego domu. Byłam przy jego usypianiu (miał operację, wet popełnił błąd, nie dało się nic zrobić...), głaskałam go i mówiłam do niego, dopóki nie odszedł. Jego stratę odchorowywałam dość długo... Trzeci, gdy miałam ok. 26 lat. To był łódzki znajda :). Mieszkał z rodzicami i to z nimi był najbardziej zżyty. Odszedł na przewlekłą niewydolność nerek. Mama musiała podjąć tą cholernie trudną decyzję (do dziś czyni sobie wyrzuty, że może nie zrobiła dla niego wszystkiego :shake:). Byłam z nim do końca. I wciąż nie mogę zapomnieć, gdy po rozmowie z wetką szłam po niego do samochodu, żeby zabrać go na... :-(, a on wstał (choć bardzo słaby był) i przywitał mnie, jakbyśmy się dłuuugo nie widzieli :placz:. I tak się cieszył... A ja wzięłam go na ręce i zaniosłam do gabinetu :-(. Byłam z nim do końca. Głaskałam, całowałam, mówiłam do niego. Wiem, że to było najlepsze dla niego wyjście, ale nie mogę tego wszystkiego zapomnieć. A teraz czas biegnie nieubłaganie i za lat kilka (mam nadzieję, że za najwięcej jak się da) będę musiała pożegnać swojego psa. Bo to taki pierwszy mój (no i TZta oczywiście, ale wiecie o co chodzi - pierwszy pies po wyjściu z domu, pierwszy w dorosłym samodzielnym życiu, itd.) czworonóg. Ukochany, najwspanialszy, jedyny w swoim rodzaju, taki, z którym rozumiem się bez słów albo w pół szczeku. Taki, który sam mnie wybrał, bez którego sobie życia nie wyobrażam. Po prostu nie umiem tego ogarnąć, przeraża mnie to i przerasta :placz:.
-
[url]http://images47.fotosik.pl/258/9a9ce7c9d73eb3a9med.jpg[/url] - "aaaaa, coś mi się do pyska przykleiło" ;). Zdjęcia bombowe. Rufusowe miny takie, że hej! Lepiej się nie zbliżać ;). A susząca się Herka urocza :).
-
Pani ela ścipień arturówek potrzebna każda pomoc!!!
maciaszek replied to Fundacja Medor's topic in Już w nowym domu
Największym problemem jest brak osoby, która by w miarę regularnie odwiedzała p.Elę i zbierała info o psiakach, robiła fotki...