Jump to content
Dogomania

maciaszek

Members
  • Posts

    23614
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by maciaszek

  1. [quote name='Jasza']Czyli Bazylek ma tylko małą dziurkęw brzuchu? Nie było potrzeby go ciąć, dobrze zrozumiałam? To bez szwów się obyło?[/QUOTE]Tak, bez szwów. Wyciągnęli skarpetę endoskopem, czyli rurką wpuszczoną przez przełyk do żołądka (a w rurce kamera, która pomogła skarpetę namierzyć i szczypce, które ją wyciągnęły). A Ty myślałaś chyba o laparoskopii :). [quote name='Alicja']Bazylek :bigcool: Jedź teraz ostrożnie po chłopaka i wymiziaj :loveu:[/QUOTE]Tak, zaraz jedziemy. Spokojnie, bezpiecznie i z tysiącem buziaków dla białaska :loveu:. Wrócę potem z konkretniejszymi wieściami od weta.
  2. [quote name='Jasza']Oczy wytrzyjcie! Choć u Stefanka znowu łzy polecą, jak Bazyla przytulisz![/QUOTE] Już otarte. Gotowe do jazdy ;). Chusteczki na łzy wzruszenia w lecznicy gotowe :). [B]Alicjo[/B], przejść z Ozzym nie zazdroszczę :shake:. Dobrze, że pojechaliście szybciej do innej lecznicy, ufff.
  3. Zadzwonili :multi: :multi: :multi:. WSZYSTKO W PORZĄDKU :multi: :multi: :multi: Aż się poryczałam ze szczęścia. :cunao::cunao::cunao::cunao: Bazy oddał skarpetę, ale nie dobrowolnie ;). Udało się ją wyciągnąć endoskopem, obyło się bez operacji :multi::multi::multi:. Ależ jesteśmy szczęśliwi :laola:. Za godzinkę go odbieramy. Maleńki mój :loveu::loveu:. Dziękujemy wszystkim za trzymanie kciuków, za ciepłe słowa, za wsparcie :loveu: :loveu: :loveu:. Bardzo! :Rose::Rose::Rose:
  4. Nie wytrzymałam, zadzwoniłam. Odebrała jakaś miła pani, ale nic się nie dowiedziałam, bo pani nie może wejść na salę operacyjną i sprawdzić. Powiedziała żeby czekać. Do 15.00, aaaaa :roll:. Że pan doktor zadzwoni na pewno. Wnoszę z tego, że oni dopiero jak zakończą wszystkie zabiegi, to hurtem obdzwaniają właścicieli. Jak powiedziałam, że myśmy prosili, żeby zadzwonił po zakończonym zabiegu to odrzekła, że doktor na pewno zadzwoni. Skoro nie zadzwonił to znaczy, że zabieg trwa?! Czyli jednak operacja?! A może białas już po gastroskopii udanej się wybudza, a oni zadzwonią później? Bo myślę, że jakby działo się coś złego to by zadzwonili wcześniej... Kurcze, ta niewiedza mnie wykończy... :placz:
  5. Dajcie cynk jak przyjdzie pora zamawiania karmy :).
  6. [quote name='Jasza']Najgorsze dla mnie jest zawsze oddanie psa i zostawienie go .... Na szczęście jak ostatnio Miśkę zostawiałam to najpierw jej podali uspokajacz i pozwolili przy niej posiedzieć, dopiero jak się zrobiła senna, to wetka ją zabrała na rączki.[/QUOTE] No ja też myślałam, że tak będzie. Tak było, jak 5 lat temu, jak miał operację. Ale teraz chyba chodziło o tą atropinę. Ona podana miała być jako pierwsza, potem pół godziny przerwy i dopiero premedykacja.
  7. Wrażenia mam takie pół na pół. Przyjęła nas jakaś pani, nie wiem czy lekarka czy pielęgniarka. Zapytała ile Bazyl waży, dała do wypełnienia zgodę na zabieg i chciała od razu zabrać białasa. I już, po sprawie... Ani rozmowy z lekarzem, ani nic :roll:. Oczywiście powiedzieliśmy, że chcemy z wetem porozmawiać, żeby zapytać o to i owo, przekazać kilka ważnych informacji. W karcie-zgodzie do wypełnienia musiałam podpisać, że zostałam poinformowana jak będzie wyglądał zabiegi na czym polega, iż w trakcie mogą być podane psu jakieś dodatkowe leki i że zostałam poinformowana z jakim ryzykiem zabieg się wiąże. Od początku do końca naszej wizyty nikt nie bąknął na ten temat ani słowem... a chyba powinni, prawda? Wet rozmawiałam z nami bardzo krótko i dość zdawkowo (ale tu akurat odniosłam wrażenie, że ma taki sposób bycia, dość zasadniczy) i widać było, że mu się spieszy i chce nas "zbyć". Nie za bardzo wnikał w to, co białasowi dolega, jeśli chodzi o serce, skupił się jeno na zdaniu "nie ma przeciwskazań do narkozy". Nie zaproponowali, że do nas zadzwonią jak będzie po zabiegu albo żebyśmy my zadzwonili ok. tej i tej godziny. Zadzwonić chcieli dopiero wtedy, gdy Bazyl będzie zupełnie wybudzony i do zabrania. A przecież my tu w nerwach... chcielibyśmy wiedzieć czy skończyło się na endoskopii czy Bazylek się wybudza. Cała nasza rozmowa-wizyta trwała z 5 minut góra, wet kazał pielęgniarce zabrać białasa. Baliśmy, że jak będzie świadomy to będzie dramat. Że będzie płakał, szczekał, darł japę, że się zestresuje. A ten, o dziwo, poszedł z panią bez żadnego problemu, nawet się nie obejrzał :roll:. Widać było, że jest zestresowany i "spięty", ale żadnych scen i dramatów. Co prawda jak wychodziliśmy to słyszeliśmy jak zaszczekał, ale to tylko raz. Nie podważam kompetencji weta, być może jest specem w tym co robi (taką mam nadzieję), ale podejście do właścicieli nie bardzo mi się spodobało. To zawsze są nerwowe chwile i miło by było, gdyby ktoś na spokojnie wytłumaczył co i jak, co będzie się działo, co dalej. Gdyby na spokojnie posłuchał o co się martwimy, na co pies choruje, co źle znosi. Uspokoiło mnie to, że narkoza będzie wziewna i że przed premedykacją Bazyl dostanie atropinę na osłonę serca. Czekamy. W nerwach... Jak wróciliśmy do domu to jakoś tak dziwnie. Pusto, cicho... Niechże oni już dzwonią!
  8. Trzymajcie jeszcze kciuki, trzymajcie! Wróciliśmy do domu. Czekamy na telefon. Zaraz napiszę więcej o wrażeniach.
  9. Dzięki, że jesteście! Ja już na nogach. Bazyl leki dostał. Żołądek podchodzi mi do gardła. Nerwy. Poza tym czuje się podle. Wczoraj wieczorem białas tak bardzo i długo czekał na kolację :shake:. Patrzył na mnie nic nie rozumiejąc, zwłaszcza że jedzenie to dla niego coś szalenie ważnego... Potem tak sobie słodko spał, niczego nie świadomy. A teraz też nie rozumie co się dzieje, dlaczego pani wstaje o takiej porze, czego od niego chce i patrzy na mnie tymi zaspanymi oczkami. A ja mu taki los zgotowałam... :-(. Za godzinę jedziemy. Odezwę się jak będę przy kompie. Trzymajcie kciuki.
  10. [B]Malawaszka[/B], strzał w 10! Wiedziałam, że sznup kogoś mi przypomina ;).
  11. [quote name='zaba14']daj znać co wyszło na tym zdjęciu ... co za stworzenia jak można zjeść fuzekle?? :/[/QUOTE] Można, jak widać. Jeśli w środku są smakowitości... Poza tym nie takie rzeczy psy zjadają ;-). Naczytałam się przez ten czas i powiem Wam, że skarpetka to pikuś. [quote name='Alicja']Czekamy na wieści[/QUOTE] Jestem. Dopiero teraz mam chwilkę, żeby napisać. Miałam mieć dziś wolne, ale wolnego potrzebuję jutro, więc zamieniłam się z koleżanką i jestem w pracy. Poza tym chciałam się czymś zająć, żeby nie myśleć... I dać odetchnąć TZtowi, który też zdenerwowany i zmęczony. [quote name='Alicja']no to jutro o 10.00 ....:kciuki: na maxa zaciśnięte[/QUOTE] [quote name='Jasza']Zaciśnięte![/QUOTE] Dziękuję i proszę o jeszcze. Jutro. Po wmuszeniu w białasa 200 ml płynu z barytem (spróbowałam, zanim zaczęliśmy Bazyla poić, wcale nie taki zły...) i zrobieniu RTG (nawet grzecznie leżał!) okazało się, skarpeta nie dość, że nie opuściła białasa to spokojnie i w najlepsze leży sobie w żołądku :placz:. Na zdjęciu widać dużą białą kulę :shake:. Czyli nie rozwinęła się, w ogóle nie było szans, żeby weszła w jelita. Teraz wyjścia są dwa. Albo od razu ciąć białasa i wyciągać skarpetę (a potem 3 dni odżywiania kroplówkowego, kolejne dni papki i lekkostrawne żarcie). Albo próbować wyciągnąć skarpetę przy pomocy endoskopu. Jedno i drugie w pełnej narkozie :shake:. Po rozmowach z 3 wetami zadecydowaliśmy, że najpierw endoskopia i jeśli się uda to :multi: :multi: :multi:, a jeśli się nie uda to wtedy (od razu) operacja :-(. Bazyl ma zbadane serce. Na szczęście nie ma żadnych zmian w stosunku do poprzedniego badania i wet powiedział, że nie ma przeciwwskazań do narkozy, tylko trzeba pamiętać, że to pies z problemami sercowymi i odpowiednio go potraktować. Uspokajał mnie też (ale to może dlatego, że zobaczył jakam zasmarkana i zapuchnięta?), że nie ma się czym denerwować, że będzie ok. Endoskopy ma niewiele lecznic. Do wyboru był między innymi Brynów, Bojarski (na Giszowcu), Mikołów i Fabisz/Stefanek w Chorzowie. Zdecydowałam, że pojedziemy do Chorzowa, bo jakoś same dobre rzeczy o tej lecznicy słyszałam. Stresuje mnie to, że zabieg będzie w kompletnie mi nieznanej lecznicy, ale nie ma wyjścia... Jesteśmy umówieni na jutro. Mamy być przed 10. Bazyl od teraz ma już nic nie jeść. Tylko leki (rano też, żeby serce dobrze pracowało). Trzymajcie kciuki, żeby udało się endoskopowo wyjąć skarpetę. Cholera, 2 i pół tygodnia nerwów, cuda wianki, oleje parafinowe, kapusty, ziemniaczki, masełka, macanie brzucha, nerwy, sprawdzanie kupalonów - wszystko bez sensu i na nic. Trzeba było robić to RTG od razu, już dawno mielibyśmy sprawę za sobą. Jestem zła na siebie, bo myślałam po drodze o tym, żeby prześwietlenie zrobić. Weci (wszyscy, z którymi w międzyczasie rozmawiałam) mówili "czekać, czekać, czekać. Może wyjdzie. A jak do 2-3 tygodni się nie pojawi to wtedy dalsze szukanie, w postaci RTG z kontrastem". Trzeba było ich nie słuchać. Kolejna moja głupota. Zwłaszcza, że ja wiedziałam i wiem dokładnie jak ta skarpeta wygląda i że nie było szans (o ile się nie rozplątała), żeby do jelit przeszła. A swoją drogą, to skąd oni mieli taką prawie, że pewność, że jej w żołądku nie ma? Dlaczego nie zastanowiło ich, że skoro Bazyla jelita mają przekrój 1,5 cm, a supeł skarpety ok. 2 cm to niemożliwe, żeby - jeśli skarpeta jest w jelitach - nie były one rozciągnięte w żadnym miejscu? Popełniłam wiele błędów po drodze. Nie ogarniam już powoli wszystkich spraw, troszkę życie zaczyna mnie przerastać, zmęczenie psychiczne i pewnego rodzaju rezygnacja powodują, że nie mam jasnego umysłu, że nie potrafię prowadzić klarownych analiz... Ale największy mój błąd to po prostu danie tej skarpety Bazylowi :placz:. Boję się jak cholera.
  12. [B]Pajda[/B], a Ty jaką karmę poleciłabyś dla jamniczego seniora?
  13. To bardzo rozsądna i dobra decyzja.
  14. [quote name='henikar']Jedni państwo się zastanawiaja[/QUOTE]O! To mocno trzymamy kciuki!
  15. http://lh5.ggpht.com/_ByJq1rHjQuQ/TTRTimTy9OI/AAAAAAAACac/PqP5Y1fSulg/s640/IMGP5835.JPG - ślicznie Agra tu wyszła. Czekamy zatem na wyniki badań krwi i trzymamy kciuki!
  16. Jesteśmy umówieni jutro na 10.00 na RTG. Mam nadzieję, że wreszcie się coś wyjaśni...
  17. A ja chciałam napisać, że dt Juniora przerodziło się w ds. [IMG]http://zdjecia.adopcje.org/adopcje/1/normal/62138.jpg[/IMG] I jeszcze napisać, iż rozumiem, że milczenie pozostałych osób wątek odwiedzających oznacza, że wszyscy się zgadzają na to by na pręgusa ze złamaną łapą przelać 250 zł, a na "dług" po malamucie 310 zł. Tak?
  18. Wet powiedział, że jak po tygodniu (a tydzień minie we wtorek) skarpeta nie wyjdzie to trza by powtórzyć USG i zrobić RTG z kontrastem. Myślę, więc że najpierw pojedziemy na RTG z kontrastem (w Katowicach), a potem ze zdjęciem do weta (w Tychach) na USG. No chyba, że do wtorku skarpeta raczy wyjść...
  19. 16 dzień bez fuzekli... Zaczyna mnie to męczyć i wkurzać. Wygląda na to, że nie obejdzie się bez RTG z kontrastem. Cholera...
  20. To teraz nowi właściciele będą mieli w pełni rasowego kota ;).
  21. Mój Bazyl zjada 15 kg Brita miesięcznie, a waży 57 kg, więc sznup zje pewnie nieco mniej :).
  22. Może warto zaglądnąć na wątek Skarpety im. Talcott, poprosić o wsparcie. Link podawałam w którymś z poprzednich postów. Można dostać do 150 zł! Część potem trzeba zwrócić, ale i tak warto skorzystać :).
  23. Niedobrze... Na allegro ma już kilkadziesiąt wyświetleń, ale żadnego obserwującego.
  24. Tak mi przykro... :( Szkoda, że tak to się zakończyło. Ale dziewczyny nie obwiniajcie się, to nie Wasz wina... Po prostu, stało się. :(
×
×
  • Create New...