-
Posts
23614 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by maciaszek
-
Zośka to złote serce w ciele czarnego niedźwiedzia. MA DOM:)
maciaszek replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
Przepiękna Zosia, przepiękna! Podmieniłam zdjęcia na stronie schroniska. -
[B]Istar[/B], te twoje zdjęcia + komentarze są świetne :). Ramzes to taki fajny psiak, naprawdę nie rozumiem dlaczego nikt go jeszcze nie zaadoptował...
-
Bardzo się cieszę, że Napoleon już poza schronem :)! Mam nadzieję, że szybko znajdzie domek, gdzie spędzi spokojną jamniczą starość. Mam pytanie w kwestii karmy. Kupić 8 g czy 15 kg? Dawkowanie na psa do 10 kg (a Napoleon chyba nie waży więcej. Waży?) to 120 g dziennie, czyli taki 8-kilogramowy worek Napoleon zjadałby przez nieco ponad 2 miesiące, a 15-kilowy przez 4. To może na początek kupimy ten mniejszy? Jak myślicie?
-
Soboz, dzięki za info adopcyjno-tymczasowe :). Jeśli chodzi o trutki to... :( Ktoś wrzucił to info na wątek krakowskiego schronu? Tam szybko wieść się rozejdzie. [quote name='Klucha']mam pytanie co do kasy - wnioskuję z wypowiedzi, że wolontariusze robią zbiórki we własnym zakresie? Jak się to odbywa? Proszę o więcej info, chętnie się dorzucę![/QUOTE]Pytasz o zbiórkę pieniędzy na tak zwane katowickie konto czy konto Fundacji SOS? Ażeby zasilić to pierwsze można robić bazarki albo dokonywać wpłat własnych, aby zasilić konto fundacyjne można robić bazarki, dokonywać wpłat własnych, poza tym fundacja zbiera (przy pomocy wolontariuszy ) właśnie pieniądze na akcjach adopcyjnych w Silesii.
-
No to Napoleon wkracza w nowe życie :). W weekend zamówię karmę. Soboz, Jak się czuje Iga?
-
Bo szczęście nie jedno ma imię - zapraszam :)
maciaszek replied to Tengusia's topic in Już w nowym domu
Jest :). Np. tutaj: [url]http://allegro.pl/caniviton-forte-plus-90-tabletek-od-ss-i1410472817.html[/url] -
Bo szczęście nie jedno ma imię - zapraszam :)
maciaszek replied to Tengusia's topic in Już w nowym domu
Caniviton forte wychodzi wyraźnie taniej. I ma więcej glukozaimy i chodroityny. A historia z bestią wyżerającą wnętrzności... :evil_lol::evil_lol::evil_lol: -
[quote name='soboz4']Jeżeli chodzi o terierkowatą, to wczoraj Ania mówiła żeby jej nie ogłaszać? Czy teraz można ją ogłaszać??? [/QUOTE]Oj, to nie wiem. Pani Ani dziś nie było jak robiłam zdjęcia. [quote name='soboz4']Wielka szkoda, że nie prowadzą wątku, nawet nie wiem czy sunia jest ogłaszana na necie...[/QUOTE] Poprosiłam dt o założenie wątku na dogo.
-
2 sprawy. Jedna psio-schroniskowa. Druga finansowa. 1. Do schroniska trafiła taka oto terierkowata suczynka: [URL]http://www.katowice.schronisko.net/kwarantanna-id-64454.html[/URL] Jest na kwarantannie, więc może ktoś ją odbierze. Ale jeśli nie to [B]warto by jej znaleźć szybko jakiś fajny domek, żeby nie wpadła w łapy pseudohodowców...[/B] Do schronu trafiła też suka w typie pitbulla (?). Problem z nią jest taki, że ma alergię na wołowinę i wieprzowinę, może jeść tylko drób. Jak wiadomo [B]w schronie będzie jadła wszystko, więc momentalnie dopadnie ją mega alergia[/B] :-( :shake:. Też warto by jej szybko dom znaleźć. Bardzo szybko. [URL]http://www.katowice.schronisko.net/kwarantanna-id-64462.html[/URL] 2. Kwestia finansowa jest następująca. [URL]http://www.katowice.schronisko.net/adopcja-id-61194.html[/URL] Tina to suczka z katowickiego schroniska, która już od jakiegoś czasu jest w dt. Na początku mocno chorowała - miała problemy z pęcherzem. Dt zwrócił się o wsparcie finansowe. Wczoraj dostałam zdjęcia faktury i wyników badań. Oto one: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1012/28123d8ef49d5378.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=654df4a170261959"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1012/654df4a170261959m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=bb6a4d4258d22368"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1012/bb6a4d4258d22368m.jpg[/IMG][/URL] W sumie za jej leczenie wychodzi 231 zł (216 zł faktura + 15 zł za trzy badania moczu). [B]Mam więc pytanie jaką kwotę zwrócimy dt? Całość? Część? A jeśli część to jaką?[/B]
-
Dzisiaj już nie ma śladu po całym zamieszaniu :). Białas zachowuje się jak dawniej :). A tak wyglądał wieczorem w dniu zabiegu. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1014/2c6d5506868cc1e1.jpg[/IMG][/URL] Naćpany i zaspany wzrok ;). [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1014/6e5cff098461f35c.jpg[/IMG][/URL] Mogłam nakręcić filmik jak robił takie "zjazdy" jak to czasami zdarza się widywać na ulicy, gdy ćpun próbuje się utrzymać na nogach :evil_lol:.
-
Bo szczęście nie jedno ma imię - zapraszam :)
maciaszek replied to Tengusia's topic in Już w nowym domu
O kurcze... :( To trzymamy kciuki i czekamy na wieści. Oby dobre! -
Ktoś tu domagał się fot Promki. Proszę :). [IMG]http://i56.tinypic.com/15n88ds.jpg[/IMG] Znalazłam na wątku Cinka, z którego też dowiedziałam się, że Furciakową i Cinka napadł dziś jakiś wiejski burek. Cinkowi nic się nie stało, Furciakowa dziabnięta w rękę (szyty palec) i w nogę (w łydkę). :( Pies był z właścicielem, właściciel nie zrobił nic. Ma przynieść książeczkę z aktualnym szczepieniem. Jeśli nie przyniesie albo szczepienia nie będzie Furciakową czeka seria zastrzyków. :( Mam nadzieję, że niczego nie pomieszałam... A swoją drogą to ładnie... Żebym to z innych wątków musiała się takich rzeczy dowiadywać, a nie stąd :mad: :mad: :mad:.
-
To i my cierpliwie czekamy.
-
Ewidentnie wychodzi na to, że wypuszczanie Rubika to działanie celowe. Ech... Jak tu znaleźć w 3 dni inny dt?
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
No Ty Jaszo to raczej odchudzać się nie musisz ;). -
Bo szczęście nie jedno ma imię - zapraszam :)
maciaszek replied to Tengusia's topic in Już w nowym domu
Biedny Bolek.. :( Tak właśnie pomyślałam, że to reakcja na pogodę może być i że to jakieś bóle stawów. Weta chyba i tak warto odwiedzić. Może poleci jakiś specyfik na bolkowe stawy (jeśli to one bolą)? Może Caniviton forte? -
[B]Rufusowa[/B], po 2 lampkach szampana zasnęłam jak zabita. Nawet nie słyszałam jak TZ wychodził z Bazylem. Normalnie nie chciałam mu uwierzyć jak mi powiedział, że byli na spacerze :evil_lol:. [B]Jaszo[/B], ja uważam, że ubezpieczyć warto. Jakiś czas temu zmieniły się zasady, ale i tak się opłaca. To bazylowe ubezpieczenie nazywa się "Cztery Łapy" i jest w PZU. Jak wpiszesz w wyszukiwarkę to wyświetli się jako jedno z pierwszych albo nawet i pierwsze :). [B]Tengusiu[/B], trzymam kciuki za Bolka. Mam nadzieję, że to chwilowa niedyspozycja. Może pogoda tak na niego wpływa? Ale sprawdzić u weta oczywiście warto. --------------------- Bazyl spał wczoraj do jakiejś 21.30, posikując przez sen tu i tam (w zależności gdzie leżał ;)). Jak się obudził to zarządził natychmiastowe wyjście, podczas którego zrobił 2 ogromne siku. Potem nie mniej nachalnie zaczął domagać się jedzenia. Kolację (o połowę mniejszą niż zwykle) zjadł z apetytem i poszedł spać z powrotem. Spał do jakiejś 2.00, kiedy to po raz pierwszy poszedł, piszcząc, pod drzwi. TZ zabrał go na krótki spacer (ten, który przespałam). Było siku. Dosłownie 5 minut po tym wyjściu zarządził następne, ale kiedy poszłam się ubierać to wlazł na łóżko i zaczął zasypiać. O 2.45 znowu zaczął intensywnie domagać się wyjścia. No to poszłam z nim. Zrobił maleńkie siku i w ogóle wyglądał i zachowywał się tak, jakbym wyciągnęła go z domu na siłę :evil_lol: :mad:. Więc ewidentnie nie o spacer chodziło. Ale o co? Sytuacja powtarzała się regularnie do 6 rano. 5 minut spania, piszczenie pod drzwiami, 10 minut spania, piszczenie pod drzwiami. Ale wychodzić nie bardzo chciał. Hmmm... :hmmmm: Myślałam, że może coś go boli, dałam mu środek przeciwbólowy, ale nic się nie zmieniło. W końcu o tej 6 rano się wkurzyłam, pogoniłam dziada do spania, strzelił focha i spał już spokojnie do 10.15. O co mu zatem chodziło? Może miał jakieś wizje ponarkotyczne? Może wydawało mu się, że musi się wydostać, wyjść, uciec :evil_lol:? Któż to wie... W każdym razie niezbyt się wyspałam (a tak dobrze mi się zasnęło :roll:), jeszcze na dodatek rano mnie obudził kolega z pracy, zupełnie niepotrzebnie, no i budzik, z przypomnieniem o lekarstwie dla białasa (Vetmedin co 12 godzin i przynajmniej na godzinę przed jedzeniem). Dzisiaj Bazyl jest już kompletnie normalny, tylko jeszcze troszkę zmęczony po wczoraj. Humor ma, apetyt ma (a jakże), cieszy się na nasz widok i chce się z nami integrować (bo wczoraj wieczorem i w nocy nie chciał - tak jakby był obrażony albo nas nie znał...:-(). Było przeciąganie poranne, tarzanie się i wystawianie brzuszka :loveu:. Wenflon wyciągnęłam. Rankę po wycięciu guza przemyłam i zabezpieczyłam (bo wylizywał).
-
Wypuszczają go, żeby pobiegał?! :shake:
-
Bazylątko na szczęście ubezpieczone. Co prawda tylko na 300 zł, ale zawsze to coś :). Mam nadzieję, że nie będą robić problemów ze zwrotem. Ponieważ nastąpiła 2 awaria na łóżku i powoli nie było gdzie leżeć (mokro, mokro, mokro), zabezpieczyłam białasowe legowisko folią i przetransportowałam go tam. Śpi.
-
[quote name='Jasza']No, to czekam na zdjęcia uśmiechniętego Bazylka![/QUOTE]Jak na razie będą tylko śpiącego. [quote name='JOMA']- to się Bazylek wyspał :sleep2: - :bigcool: :bigcool:[/QUOTE]I nadal śpi. Chrapie. [quote name='halbina']uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuffffffffffffff... ależ napięcie lubisz budować, Maciaszku... Bazylku, cieszę się, że już po wszystkim![/QUOTE]Tym razem to nie ja budowałam napięcie, choć ode mnie wszystko się zaczęło :oops:. Napięcie wszakże budował białas, nie chcąc oddać skarpety. I weci każący czekać. Jesteśmy w domu od dwóch godzin. Jak przyjechaliśmy do lecznicy to białas jeszcze spał. Nie chciał się obudzić nawet po antidotum. Uparciuch. Ale w końcu złapał kontakt ze światem i nam go przyprowadzili. Nóżki mu się plątały, w główce się kręciło, zarzucało to w prawo to w lewo, ale radość była ogromna :loveu:. I machanie ogonkiem, i buziaki, i popiskiwanie, i kręcenie się w kółko :loveu:. Wycałowaliśmy, wyprzytulaliśmy. A potem przyszedł dr Stefanek (wet rano to był ktoś inny, ale nie wiem kto) ze skarpetą. Poza tym, że była mokra i w związku z tym bardziej zbita to nie różniła się kompletnie niczym od tej sprzed zeżarcia. Kwas żołądkowy w ogóle jej nie naruszył :-o. Miałam nawet myśl, żeby wziąć ją na pamiątkę, ale w końcu jednak jej nie zabraliśmy. A aparatu zapomniałam zabrać... Dostaliśmy za to filmik z nagraniem wydobywania skarpety. Fajny jest :evil_lol:. Próbowałam go wrzucić na Yotube, żebyście mogli zobaczyć ;), ale w jakimś dziwnym formacie jest nakręcony i się nie da. Dr Stefanek zrelacjonował nam przebieg zabiegu, dał wytyczne (poić normalnie, karmić normalnie, jutro wyciągnąć wenflon) i wytłumaczył, że jeszcze przez kilka godzin Bazyl będzie jak naćpany. A nawet dosłownie naćpany, bo dostał (w związku z problemami sercowymi) jakieś dodatkowe leki (których psy normalnie nie dostają) o działaniu narkotycznym. Hmmm, ciekawe czy ma jakieś wizje... :evil_lol: Przy okazji zabiegu wet usunął mu guzek z łapy (okazał się tłuszczakiem, więc nie posyłaliśmy na badanie histopato) i obcięli mu pazury (z tym zawsze mam problem, więc poprosiłam, żeby wykorzystali zmulenie białasa). Więc teraz tylko wyciągnięcie wenflonu i za 2 tygodnie wyjęcie szwów. :multi: :multi: :multi: Z lecznicy do samochodu szliśmy powoli i krokiem pijanego, ale doszliśmy bez większych problemów. W samochodzie białas od razu uderzył w drzemkę. Z samochodu do domu szedł już bardziej "graćmato", ale dał radę. Natomiast po wejściu do domu od razu nastąpiło to: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1001/8faf3e4375cd8cf3.jpg[/IMG][/URL] Więc wycieranie łap odbywało się w pozycji horyzontalnej białasa ;). [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1001/e13dbdd8bd94f84c.jpg[/IMG][/URL] Potem zmobilizowaliśmy niemotkę do wstania, żeby przetransportować go do pokoju, coby nie leżał na zimnej podłodze. Wstał, nie bez problemów i ruszył prosto na moje łóżko :evil_lol:. Tam sobie wygodnie zaległ i w ciągu kilku sekund zapadł w głęboki sen. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1001/db2a6f259cd144c8.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1001/56427400d054142d.jpg[/IMG][/URL] I tak sobie śpi cały czas. No prawie cały. Ożywił się jak TZ wychodził z domu. Spojrzał przymulonym, tęsknym wzrokiem :loveu: i zaczął się kręcić. Pomyślałam, że to dobry moment, żeby namówić go na zmianę pozycji. Zmobilizowałam go do większego ruchu i wtedy okazało się, że mam na łóżku awarię ;). Zapomniałam kompletnie, że po tych głupich jasiach, narkozach i innych lekach, gdy Bazyl śpi przymulony jego mięśnie (nie wiem jak to jest u innych psów) się "luzują" i z pełnego pęcherza mocz po prostu wypływa i nie zabezpieczyłam uprzednio łóżka... Mam małe jeziorko :evil_lol:. Ale co tam! Pomogłam białasowi przesunąć się nieco, żeby nie leżał na mokrym i śpi maleńki dalej :loveu:. A my chłodzimy szampana :). :drink1: Ufffff. Ufff. Ufffffff. :multi::multi::multi: Na koniec RTG z najdroższą skarpetą świata ;) - wszystkie badania i leki kosztowały nas ok. 800 zł.... Wklejam zdjęcie ku pamięci i z ostrzeżeniem dla innych... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1001/a5b15d6e0221fdae.jpg[/IMG][/URL]