Przecież zamknąć schronisko, to nie jest tak hop siup.
Coś trzeba z tymi zwierzętami zrobić, a później też gdzieś muszą się podziewać bezdomne, choćby tylko te z terenu Mielca.
A jakie będą towarzyszyć temu ew. zamykaniu emocje to trudno przewidzieć.
Przecież to może się zrobić "zadyma" na całą Polskę.
Bo rozumiem zamykać schronisko-mordownię. Ale dlatego, że mały teren?
Przecież kierownik nie rozciągnie schroniska, bo nie jest z gumy.
A kto winien, że tyle bezdomnych psów, też Kierownik?
Mam nadzieję, że włodarze miasta zdają sobie z tego sprawę i w końcu ktoś mądry pójdzie po rozum do głowy i załatwi sprawę tak, żeby nikt, a szczególnie zwierzęta nie ucierpiały.