Nie zgadzam się z taką oceną sytuacji.
Stan Lizy był/jest bardzo ciężki i pogarszał się. Z takiej serii ataków Liza któregoś dnia mogła nie wyjść. To już było zagrożeniem życia.
Nie zrobienie niczego, moim zdaniem, byłoby zgodą na powolną śmierć Lizki. Bo z tym ,że ataki ją męczyły i wykańczały wszyscy się zgodzą.
Niestety nikt nie mógł przewidzieć, że skutkiem ubocznym usunięcia kawałka kości z mózgu może być ślepota, ale nawet gdybyśmy wiedzieli, to jaki byłby wybór: śmierć, czy ślepota?
Wierzę, że mimo wszystko będzie dobrze i komfort życia Lizy będzie lepszy.
Tylko ten, kto nic nie robi, nie myli się.