Ojej, a to zmartwienie :( Ten las ciągnie się daleko? Jeżeli nie, to w którymś miejscu musi wyjść na drogę, a wtedy szansa na odnalezienie uciekiniera rośnie.
Bardzo Ci współczuję Marto, wiem co przeżywasz.
Jak się zrobi zimno, to już nie będą ją tak kusić nocne wycieczki. Lusia powinna właściwie dzwonić (tzn. miauczeć) do drzwi, jak wraca późno w nocy - "portier" też musi się kiedyś wyspać ;)
Bardzo mi przykro...:(
Oczywiście, że był u Ciebie, Zosiu, szczęśliwy - bardzo szczęśliwy.
Tak te nasze ukochane psy po kolei odchodzą, zostają wspomnienia, fotografie i wątek na dogo...
Barry
[*]