Melduję, że spacerek Kajtusia był. Śrutka była pierwsza i większość czasu leżała sobie w cieniu i poddawała się zabiegowi głaskania. Kajtuś jak wychodziłam jeszcze spał a jak wróciłyśmy był już rozbudzony i konusmował resztki karmy. Na spacerku było sikanie i kupka - miękka ale pewnie taka łatwiej się przeciska przez te guzy. Ponieważ upał ogromny a na łączce zero cienia spacerowaliśmy chodniczkiem w cieniu drzew. Był bardzo grzeczny dreptał powolutku i obwąchiwał co ciekawsze krzaczki. Po powrocie niestety nie chciał nic pić, dawałam mu wodę na palcach do pyszczka ale niestety nie był zainteresowany na całe szczęście karma bardzo mu smakowała.
Puszki z karmą dowiezione a na dobry początek pieniążki w lecznicy tez zostawiłam.