Jeszcze nie rządzi, dzięki Bogu, ale już próbuje!...
Dziś mu sadystycznie powiedziałam, że to nie jego dom i żeby się zachowywał, jak na gościa przystało. Merdał ogonkiem, ale tak na mnie patrzył, że koleżanka stwierdziła, że wszystko zrozumiał i teraz jest w rozpaczy... :oops: