-
Posts
5887 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Lidan
-
Sznaucerkowaty Hektorek już nie gaśnie w tyskim schronisku! MA DOM!
Lidan replied to grazyna9915's topic in Już w nowym domu
Taa... Tylko czemu nikt tu nie zagląda :-( -
Oj, żeby to była potwierdzona informacja....:kciuki: Takiemu ślicznemu pieskowi i już tak doświadczonemu przez los naprawdę przydałby się kochający właściciel.
-
maleńka Lusia - ODNALEZIONA - .... i ma swój dom.
Lidan replied to Frotka's topic in Już w nowym domu
Spokojnie, nie przyszłam tu, żeby się awanturować ;-) Jak już wcześniej napisałam, wiem, że z boku i z daleka wszystko wygląda inaczej. Wyraziłam jedynie swoje zdanie, a że z pewnym zdziwieniem... Od jakiegoś czasu czytam wybrane wątki na dogomani i w większości przypadków największy problem na ogół stanowiło znalezienie osoby mogącej zabrać do siebie psa. Przeważnie, gdy już taka osoba zgłosiła chęć adopcji pies „wędrował” do niej w ciągu kilku dni. Tak było z niewidomym Brajlem, beznadziejnie chorym Czarusiem, Bobikiem śpiącym na chlebie i z paroma innymi, których wątki w całości śledziłam. [quote][b]Lidan[/b] Przeczytałam z uwagą cały wątek o Lusi. Wiem, że z daleka pewne rzeczy wyglądają inaczej ale trudno mi było zrozumieć jak można transport organizować cały miesiąc. [quote][b] Frotka[/b] Odpowiem Ci jeśli powiesz mi ile psów masz aktualnie pod swoją opieką. [/quote][/quote] Na stałe jednego, ale to chyba nie ma zbyt wiele do rzeczy. [quote][b]iwop[/b] Przepraszam Lidan ile razy organizowałaś transport dla psa ? Jeżeli udaje ci się to tak szybko to chętnie skorzystam z twoich wskazówek i pomocy...[/quote] Nie mam doświadczenia w organizowaniu transportu zwierząt na wielką skalę, ani na wielkie odległości. Często wozimy z mężem psy (czasem ptaki lub koty) znajomych i rodziny, w nagłych wypadkach lub na umówione wcześniej wizyty do weterynarza, odwozimy zaprzyjaźnionych właścicieli z psami np. na wczasy czy na działkę. Raz przewoziliśmy wymiotującego po drodze szczeniaka z Kielc pod Kraków. Swojego własnego psa też osobiście przywieźliśmy z „tymczasowego domu”. Nie jesteśmy, niestety, zamożni. Mam jednak to szczęście, że posiadam samochód i mam uczynnego męża, lubiącego psy :loveu: i lubiącego jeździć, dla którego przewiezienie zwierzaka przeważnie nie stanowi problemu, najchętniej po wcześniejszym umówieniu się. Po psa dla siebie pojechalibyśmy osobiście pewnie nawet na drugi koniec Polski :lol: [quote][b]erka[/b] Lidan, chyba jednak nie czytałaś wątku zbyt uważnie , jak piszesz, bo głównie opóźnienie wynikło z faktu, że Lusia miała mieć dom stały, niestety osoba okazała się niezbyt odpowiedzialna.[/quote] To również przeczytałam, choć muszę przyznać, że wątki na dogomani mają tendencję do nadmiernego rozrastania się oraz zbaczania z bezpośredniego tematu co utrudnia powtórne znalezienie interesującej kwestii i wrócenie do niej. Nie chcę krytykować lub umniejszać niczyich zasług, ani mi to w głowie, ale w przypadku przetransportowania Lusi było w ogóle dużo, hm... nazwijmy to niejasności. Poszukiwanie chętnych do przewiezienia psa etapami to jedno, zamieszanie spowodowane przez panią chcącą „pieska do koszyczka” to zupełnie inna sprawa. Jednak z tego co pamiętam były kłopoty z kontaktowaniem się osób zaangażowanych w tą sprawę, problemy z ustaleniem adresu pobytu Lusi, kilkakrotnie padały pytania gdzie jest ta miejscowość, z której psa trzeba zabrać... Przepraszam, ale jeśli tak wygląda dobra organizacja transportu psa to wolę nie wiedzieć jak wygląda zła. Myślę, że w przyszłości należałoby na samym początku napisać wyraźnie gdzie potrzebujący pies przebywa (chyba, że ze względów bezpieczeństwa jest to niewskazane), a osoby zainteresowane pomocą bezpośrednią (transport, odwiedziny psa itp.) powinny wcześniej wymienić się nr telefonu, bo większość przecież nie siedzi cały czas przy internecie. Jeszcze raz chylę czoło przed lovefigaro za jej chęć pomocy, konstruktywne działanie, za odwagę, serce i determinację. Trzymam kciuki za szybkie doprowadzenie psinki do jak najlepszego stanu i za znalezienie jej stałego domku. Postaram się też dorzucić jakiś grosik ze swej „zapomogi” na leczenie tej ślicznotki. -
maleńka Lusia - ODNALEZIONA - .... i ma swój dom.
Lidan replied to Frotka's topic in Już w nowym domu
Przeczytałam z uwagą cały wątek o Lusi. Wiem, że z daleka pewne rzeczy wyglądają inaczej ale trudno mi było zrozumieć jak można transport organizować cały miesiąc. Strach pomyśleć ile trwałoby załatwienie przewozu psa gdzieś poza Polskę. Cieszę się, że już skończyły się wszystkie perypetie związane z tą adopcją i że suczka już nie mieszka w tej "budzie". Życzę Lusi zdrówka i dużo szczęścia w szukaniu stałego domku. Będę tu zaglądała i trzymała kciuki za Lusi :kciuki: :kciuki: :kciuki: -
Sznaucerkowaty Hektorek już nie gaśnie w tyskim schronisku! MA DOM!
Lidan replied to grazyna9915's topic in Już w nowym domu
No, malutki, niech cię dobry domek szybko znajdzie. -
I co z domkiem? Jakieś nowe wieści?
-
Nie wypowiadam się w tej kwesti bo nie zdążyłam wpłacić na niego pieniędzy. Nie wygląda zbyt szczęśliwie w tej klatce :-( Nigdy nie byłam w takiej wielkiej klinice, a swoją suczkę po operacji odbierałam już w gabinecie dlatego zapytam z czystej ciekawości: czy psy cały czas przebywają tam w takich klatkach?
-
Poznań. POMOCY! Coca-cola PILNIE szuka domu.... JUŻ NIE! MA DOM!!!!
Lidan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
Hop! Cola w górę! -
Sama jestem ciekawa czy wiadomo co konkretnie powoduje ten przykurcz i na jakiej podstawie weterynarz w schronisku twierdzi, że Maxiowi niby tak niewiele czasu zostało. Jeśli dobrze pamiętam to najpierw Max trafił sam do innej pani weterynarz, która na pewno też go badała i nikt nie pisał jakoby psiak był u schyłku życia. Było powiedziane chyba, że to stary pies, ale zdrowy... A może pomyliłam wątki i psy?
-
Oby tak było :loveu: Cepik zasługuje na dobry domek i kochających pańciów. Jaki jest obecnie stan jego zdrowia? Czy jakieś rany nadal wymagają codziennego przemywania lub innych trudnych lub kosztownych zabiegów? Trzymam za niego :kciuki: :kciuki:
-
Boże, jakie biedactwo :-( Może właśnie z powodów choroby skóry ktoś go tak potraktował. Zamiast leczyć pozbył się kłopotu. Mam nadzieje, że ten "miłośnik zwierząt" parcha dostanie jakiegoś, świerzba i nużycy w ciągu kilku dni, a leczenie pochłonie wszystkie pieniądze zaoszczędzone na tym biednym psie. Trzymam kciuki żeby psinka szybko trafiła w dobre ręce :???:
-
Poznań. POMOCY! Coca-cola PILNIE szuka domu.... JUŻ NIE! MA DOM!!!!
Lidan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
Hi hi ... tu jak na chacie a nie na wątku czarno - białego, dłuuugiego psa szukającego nowego domku :evil_lol: Wprawdzie osobiście jeśli mam wybierać coś z kolorowych bąbelkowych napojów to wole pepsi, ale w tym wypadku: [CENTER][SIZE=5][B][I][COLOR=Magenta][B] HOP COCA - COLA [/B][/COLOR][/I][/B][/SIZE][/CENTER] -
Co słychać u Ceporexa? Nikt nic nowego nie pisze... :???:
-
Faktycznie piękność z tej sunieczki. Nie wiem czy miesiąc wystarczy, żeby przestała się bać ludzi :???: Moja Gapcia (zaniedbana suczka wyrzucona pod lasem) gdy do mnie trafiła bała się wyciągniętej ręki, podniesionej do góry nogi, głaskania. Po półrocznym pobycie u nas za przyjacielskie klepnięcie można było jeszcze zostać nieprzyjacielsko kłapniętym zębami. Tak naprawdę nasz pies prawie całkiem znormalniał dopiero po roku. I nawet jedzenia już nie kradnie, a na początku rozmoczony chleb gołębiom kradła na spacerze. To mój pierwszy przygarnięty pies, pierwszy nie od szczeniaka i pierwszy kudłaty ale najcudowniejszy i najwierniejszy jakiego miałam do tej pory :-) Olga, powodzenia w szukaniu domku :glaszcze: