Jump to content
Dogomania

Lidan

Members
  • Posts

    5887
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lidan

  1. Taa... Tylko czemu nikt tu nie zagląda :-(
  2. Zdjęcia śliczne, piesiu jeszcze piękniejszy. Bardzo się cieszę, że jego sprawa tak się zakończyła. Psiak miał szczęście. Najbardziej mnie cieszy ten duuuży zaogrodzony ogród. Oby jak najwięcej takich wzruszających zakończeń :-)
  3. Bardzo się cieszę :-) Życzę Jantarkowi wiele szczęśliwych lat w nowym domku.
  4. Oj, żeby to była potwierdzona informacja....:kciuki: Takiemu ślicznemu pieskowi i już tak doświadczonemu przez los naprawdę przydałby się kochający właściciel.
  5. Nie ma szczęścia nasza strachliwa ślicznotka :-( Tym bardziej, że ona potrzebuje szczególnego domku z wyrozumiałym i cierpliwym opiekunem. W górę psineczko.
  6. :megagrin: Oto kobieta, która wie czego chce :megagrin: Twarda baba "z jajami". Nic jej nie powstrzyma :cool2: Trzymam kciuki za pomyslność akcji :thumbs: Nie daj się nikomu porwać w tym lesie. Jak nie masz obrońcy to może chociaz jakąś pałę weź do ewentualnej samoobrony (tfu! tfu!) :mad:
  7. Spokojnie, nie przyszłam tu, żeby się awanturować ;-) Jak już wcześniej napisałam, wiem, że z boku i z daleka wszystko wygląda inaczej. Wyraziłam jedynie swoje zdanie, a że z pewnym zdziwieniem... Od jakiegoś czasu czytam wybrane wątki na dogomani i w większości przypadków największy problem na ogół stanowiło znalezienie osoby mogącej zabrać do siebie psa. Przeważnie, gdy już taka osoba zgłosiła chęć adopcji pies „wędrował” do niej w ciągu kilku dni. Tak było z niewidomym Brajlem, beznadziejnie chorym Czarusiem, Bobikiem śpiącym na chlebie i z paroma innymi, których wątki w całości śledziłam. [quote][b]Lidan[/b] Przeczytałam z uwagą cały wątek o Lusi. Wiem, że z daleka pewne rzeczy wyglądają inaczej ale trudno mi było zrozumieć jak można transport organizować cały miesiąc. [quote][b] Frotka[/b] Odpowiem Ci jeśli powiesz mi ile psów masz aktualnie pod swoją opieką. [/quote][/quote] Na stałe jednego, ale to chyba nie ma zbyt wiele do rzeczy. [quote][b]iwop[/b] Przepraszam Lidan ile razy organizowałaś transport dla psa ? Jeżeli udaje ci się to tak szybko to chętnie skorzystam z twoich wskazówek i pomocy...[/quote] Nie mam doświadczenia w organizowaniu transportu zwierząt na wielką skalę, ani na wielkie odległości. Często wozimy z mężem psy (czasem ptaki lub koty) znajomych i rodziny, w nagłych wypadkach lub na umówione wcześniej wizyty do weterynarza, odwozimy zaprzyjaźnionych właścicieli z psami np. na wczasy czy na działkę. Raz przewoziliśmy wymiotującego po drodze szczeniaka z Kielc pod Kraków. Swojego własnego psa też osobiście przywieźliśmy z „tymczasowego domu”. Nie jesteśmy, niestety, zamożni. Mam jednak to szczęście, że posiadam samochód i mam uczynnego męża, lubiącego psy :loveu: i lubiącego jeździć, dla którego przewiezienie zwierzaka przeważnie nie stanowi problemu, najchętniej po wcześniejszym umówieniu się. Po psa dla siebie pojechalibyśmy osobiście pewnie nawet na drugi koniec Polski :lol: [quote][b]erka[/b] Lidan, chyba jednak nie czytałaś wątku zbyt uważnie , jak piszesz, bo głównie opóźnienie wynikło z faktu, że Lusia miała mieć dom stały, niestety osoba okazała się niezbyt odpowiedzialna.[/quote] To również przeczytałam, choć muszę przyznać, że wątki na dogomani mają tendencję do nadmiernego rozrastania się oraz zbaczania z bezpośredniego tematu co utrudnia powtórne znalezienie interesującej kwestii i wrócenie do niej. Nie chcę krytykować lub umniejszać niczyich zasług, ani mi to w głowie, ale w przypadku przetransportowania Lusi było w ogóle dużo, hm... nazwijmy to niejasności. Poszukiwanie chętnych do przewiezienia psa etapami to jedno, zamieszanie spowodowane przez panią chcącą „pieska do koszyczka” to zupełnie inna sprawa. Jednak z tego co pamiętam były kłopoty z kontaktowaniem się osób zaangażowanych w tą sprawę, problemy z ustaleniem adresu pobytu Lusi, kilkakrotnie padały pytania gdzie jest ta miejscowość, z której psa trzeba zabrać... Przepraszam, ale jeśli tak wygląda dobra organizacja transportu psa to wolę nie wiedzieć jak wygląda zła. Myślę, że w przyszłości należałoby na samym początku napisać wyraźnie gdzie potrzebujący pies przebywa (chyba, że ze względów bezpieczeństwa jest to niewskazane), a osoby zainteresowane pomocą bezpośrednią (transport, odwiedziny psa itp.) powinny wcześniej wymienić się nr telefonu, bo większość przecież nie siedzi cały czas przy internecie. Jeszcze raz chylę czoło przed lovefigaro za jej chęć pomocy, konstruktywne działanie, za odwagę, serce i determinację. Trzymam kciuki za szybkie doprowadzenie psinki do jak najlepszego stanu i za znalezienie jej stałego domku. Postaram się też dorzucić jakiś grosik ze swej „zapomogi” na leczenie tej ślicznotki.
  8. Przeczytałam z uwagą cały wątek o Lusi. Wiem, że z daleka pewne rzeczy wyglądają inaczej ale trudno mi było zrozumieć jak można transport organizować cały miesiąc. Strach pomyśleć ile trwałoby załatwienie przewozu psa gdzieś poza Polskę. Cieszę się, że już skończyły się wszystkie perypetie związane z tą adopcją i że suczka już nie mieszka w tej "budzie". Życzę Lusi zdrówka i dużo szczęścia w szukaniu stałego domku. Będę tu zaglądała i trzymała kciuki za Lusi :kciuki: :kciuki: :kciuki:
  9. Hm... co za życie, co za ludzie? Nikt nie widzi ślicznej sunieczki?
  10. No, malutki, niech cię dobry domek szybko znajdzie.
  11. I co z domkiem? Jakieś nowe wieści?
  12. Nie wypowiadam się w tej kwesti bo nie zdążyłam wpłacić na niego pieniędzy. Nie wygląda zbyt szczęśliwie w tej klatce :-( Nigdy nie byłam w takiej wielkiej klinice, a swoją suczkę po operacji odbierałam już w gabinecie dlatego zapytam z czystej ciekawości: czy psy cały czas przebywają tam w takich klatkach?
  13. Sama jestem ciekawa czy wiadomo co konkretnie powoduje ten przykurcz i na jakiej podstawie weterynarz w schronisku twierdzi, że Maxiowi niby tak niewiele czasu zostało. Jeśli dobrze pamiętam to najpierw Max trafił sam do innej pani weterynarz, która na pewno też go badała i nikt nie pisał jakoby psiak był u schyłku życia. Było powiedziane chyba, że to stary pies, ale zdrowy... A może pomyliłam wątki i psy?
  14. Oby tak było :loveu: Cepik zasługuje na dobry domek i kochających pańciów. Jaki jest obecnie stan jego zdrowia? Czy jakieś rany nadal wymagają codziennego przemywania lub innych trudnych lub kosztownych zabiegów? Trzymam za niego :kciuki: :kciuki:
  15. Dziwne, bo ładna z niej sunia :lol: Niestety jest tyle biednych piesków, a dogomaniacy pewnie mają i tak często więcej psów niż mogą sobie na to pozwolić. Z kolei ci, którzy psów nie mają na psie strony nie zaglądają, A jak się Olga zachowuje w stosunku do innych małych psów?
  16. Tak bardzo mi Cię żal pieseczku :placz: Żeby tylko inne psy go nie atakowały w schronie i żeby bidusiowi jedzonka nie zabierały, gdy juz trafi do kojca.
  17. [CENTER][SIZE=5][COLOR=Magenta]Olga, hop do góry![/COLOR][/SIZE] [/CENTER]
  18. Boże, jakie biedactwo :-( Może właśnie z powodów choroby skóry ktoś go tak potraktował. Zamiast leczyć pozbył się kłopotu. Mam nadzieje, że ten "miłośnik zwierząt" parcha dostanie jakiegoś, świerzba i nużycy w ciągu kilku dni, a leczenie pochłonie wszystkie pieniądze zaoszczędzone na tym biednym psie. Trzymam kciuki żeby psinka szybko trafiła w dobre ręce :???:
  19. Hi hi ... tu jak na chacie a nie na wątku czarno - białego, dłuuugiego psa szukającego nowego domku :evil_lol: Wprawdzie osobiście jeśli mam wybierać coś z kolorowych bąbelkowych napojów to wole pepsi, ale w tym wypadku: [CENTER][SIZE=5][B][I][COLOR=Magenta][B] HOP COCA - COLA [/B][/COLOR][/I][/B][/SIZE][/CENTER]
  20. Tak niewiele trzeba Maxiowi a tak trudno to znaleźć. :niewiem: Kto by pomyślał, że w całym kraju nie znajdzie się jedna mała buda i miska jedzenia dla takiego małego staruszka :wallbash: Bardzo to przygnębiające :-(
  21. Co słychać u Ceporexa? Nikt nic nowego nie pisze... :???:
  22. Przykro mi, że nic więcej zrobić dla Olgi nie mogę :-( poza zaglądaniem tu i kibicowaniem. Jak pewnie większość z nas mam znajomych , którzy już mają psy lub takich, którzy nie mają i mieć nie chcą lub nie mogą mieć.
  23. Faktycznie piękność z tej sunieczki. Nie wiem czy miesiąc wystarczy, żeby przestała się bać ludzi :???: Moja Gapcia (zaniedbana suczka wyrzucona pod lasem) gdy do mnie trafiła bała się wyciągniętej ręki, podniesionej do góry nogi, głaskania. Po półrocznym pobycie u nas za przyjacielskie klepnięcie można było jeszcze zostać nieprzyjacielsko kłapniętym zębami. Tak naprawdę nasz pies prawie całkiem znormalniał dopiero po roku. I nawet jedzenia już nie kradnie, a na początku rozmoczony chleb gołębiom kradła na spacerze. To mój pierwszy przygarnięty pies, pierwszy nie od szczeniaka i pierwszy kudłaty ale najcudowniejszy i najwierniejszy jakiego miałam do tej pory :-) Olga, powodzenia w szukaniu domku :glaszcze:
×
×
  • Create New...