Jaaga
Members-
Posts
19190 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Zasady jak przy szczeniakach z hodowli. To trzeba może pisać, ze możliwa pomoc w transporcie ? Wtedy nikt nie powinien zgłosić takiego ogloszenia, bo miejsce chowu jest inne, ale nabywca nie jest wprowadzony w błąd. Ja w swoich na końcu piszę, gdzie pies do odbioru. Na razie nie usunięto mi żadnego ogłoszenia. Coraz trudniej szuka się domów
-
Drugi zostal zaszczepiony p. wściekliznie. Juz po szczepieniu zrobil kupę z glistą. Dostał więc tabletki na odrobaczenie, ale trzeba będzie powtórzyć odrobaczenie a najlepiej podać wcierke, bo likwiduje juz larwy czwartego stopnia i nie dopuszcza do rozwoju dorosłych osobników w przewodzie pokarmowym. Jako, że swoim psom cały czas badam kał i nic nie ma, to raczej wlasnie musiały z tkanek zejść mu larwy i rozwinąć się. Jednak na wszelki wypadek musimy wszystkie psy odrobaczyć. Szczepienie kosztuje juz 50 zł, ale jak dla moich psów, wynegocjowałam jeszcze po 30 zł. Do tego 20 zł dwie tabletki Dolpac. Dane na świadectwie szczepienia sa więc na mnie.
-
Dylan zostal zaszczepiony przeciw wściekliznie. Bardzo podobał się p. doktor. Pytala czy to ten, co nie chodził, bo teraz tylko imie zostało z tego chudego patyka. Mam zniżkę 70%na olx , to wszystkim powyroznialam ogłoszenia. Dodam to w rozliczeniu miesięcznym. Dylan jest teraz bardziej ożywiony, bo wróciła jego przyjaciolka Zoja. Zdecydowanie chętniej wychodzi i jest aktywny. Niestety czeka go jeszcze jeden wydatek, mianowicie odrobaczanie.
-
Fajnie, nawet przepisy i menu mamy. My jemy jajka, bo mamy własne kury i ich akurat nie jemy. żyją sobie naturalnie, cały dzień pasą na ogrodzie, karmimy je mieszanką ziaren dla gołębi, nie syfiastym kurzym granulatem. Lub sama przygotowuję im posiłki. Na potrzeby przemysłowe kury szybko przestają nieść, ale zwykłe niosą się latami. Mielismy kiedys wykupione kury z fermy. To tragedia, nie potrafiły chodzić, były łyse, miały wrzody na łapach, nie mogły normalnie zyć w ogrodzie, bo co pogrzebały w ziemi, to były chore i musiały byc leczone. Tak miały wyjałowione organizmy codziennym podawaniem antybiotyków. Od tamtego czasu nie zjadałbym kupnego jajka, tak mnie brzydzą. Tamte kury niestety szybko poumierały. Dopiero później, tu na wsi kupiliśmy normalne. I parę gęsi mamy, wiec i sezonowo od naszej gęsi jajka są. Te dostają głównie psy, czasem robię na nich nalesniki czy kluski do zupy. No i mam taki komfort (szczególnie zimą), że kiedy potrzebuję jajko, to idę do pokoju. Będzie albo w kuwecie, albo w kocim łóżku, bo Rudzik, to kura domowa, wychowana z kotami i nawet jesli wychodzi do ogrodu, to wraca do domu znieść jajko Teraz walczymy o naszego staruszka Jimmiego. Ma paskudne zapalenie płuc, jest na bardzo silnym antybiotyku. Przestał jeść i karmię go strzykawką zmiksowanymi mieszankami odżywczymi własnie z jajkami od naszych kur. Mam nadzieję, że i jemu pomogą.
-
Bardzo zgrabnie ujęłaś to, co myślę, a nie potrafiłam przekazać. Ostanim moim bliskim zmarłym byl tato. I kiedy już było wiadomo, że to kwestia czasu, to walczyłysmy z ciocią o każdą porcję środka przecibolowego, pilnowalysmy tlenu, czuwałyśmy przy nim na zmianę, żeby zminimalizować cierpienie i nie czuł się samotny. Oprócz bliskich ludzi jest tez wrazliwosc na cierpienie domowych pupilków. Odchodzenie naszych zwierząt to tez bol i strata. I staramy się robić, co tylko się da, żeby ratować, a jeśli nie ma już możliwości, to choc dac godnie odejść bez zbędnego cierpienia. I tylko te hodowane na mieso/mleko/jajka/futra/wełnę nie mogą liczyć na litość. Bardzo cieszę się, że Babuć czy nasze kury przełamują stereotypy, czasem sklaniają ludzi do myślenia, refleksji, zmiany postrzegania. Czy nawet dyskusji.
-
Prawda jest taka, że one chciałyby też żyć. Gdybyś jeszcze polowała na nie jak rdzenni Amerykanie, to ok. Podziękowanie w zamian za koszmarny i nie zapewniający zaspokojenia jakichkolwiek potrzeb chów w zwierzęcych obozach koncentracyjnych, za gehennę i poniżenie w ostatniej drodze do i w rzeźni w zamian, to tylko usprawiedliwianie przed sobą swojego wyboru. Dla zwierząt nie ma znaczenia. Moge podsyłać na na czas zakupów moją młodsza córkę. Potrafi tak obrzydzić jedzenie mięsa, że jej ojciec zrezygnowal juz nawet z indyka, którego kupował od czasu do czasu. Robila to parę razy, najpierw byl odporny, ale w końcu juz mial odruch obrzydzenia przy wzieciu tacki z mięsem do ręki i któregoś razu sam odłożył. Dużo ludzi w otoczeniu minimalizuje spożycie mięsa, nawet jeśli nie rezygnują z niego zupelnie. I dobrze, będą zdrowsi, a zamęczanych zwierząt będzie mniej.
-
Dzis było lepiej i prawie cały dzień cisza w domu. Snieg połamał gałęzie sosen, gdzie mąż stawia drugą zagrode dla psów, musiał wiec kilka godzin spędzić w ogrodzie na uprzatnieciu tego i dziewczyny cały czas byly z nim, razem bez spięć. Wieczorem zaczęły, ale Andżela wlasnie poszła znowu spać na piętro. Mam nadzieje, ze szybko jakoś nauczymy się funkcjonować i radzić sobie w tej sytuacji. Andżela mogłaby spać u Andrzeja , gdzie jest Grey, gdyby nie to, że z Greyem tez się konfliktują.
-
Andrzej juz wraca z Luną. Szelek niestety nie udało się im w przychodni Lunie założyć. Tak samo nawet wyczesać w okolicy szyi, bo usiłowała gryźć. Kladzie się i kłapie zębami wkoło. Bez narkozy nie poradzi, a obawiali się podać. Trochę mnie podłamały te wieści, bo liczyłam, że coś pójdzie do przodu, w kierunku adopcji. Kilka miesięcy i nadal niezmienny uraz oraz agresja lękowa przy próbach dotyku okolic głowy i karku. Razem za wszystko zaplacił 340 zł plus 30 zl będzie za paliwo dwa kursy.