Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19280
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Erko, sunię z małymi wezme. Cieszę sie, ze kudłaczka ma zapewniony dom, bo pewnie nasłuchałabym sie za taki "hurt". Gdyby pies był w mega pilej, zagrażajacej zyciu sytuacji, to oczywiscie poświeciłabym swój spokój ;). Jednak nie chcę przeginać z powodu psa, którego ktos sobie wziął :roll:. Bardzo żal mi bezdomnej jasnej suni. Podobna do mojej Lulki. Tylko Lulki nikt kompletnie nie chce :shake:. Co do kotki, to ciachajcie. Chocby przy pierwszych skurczach. To tak, jakby wysterylizować kotke przy cesarce. Ja i znajomi hodowcy tak robimy, jeśli ma być to ostatni poród kotki. Porządny lekarz po prostu wyciągnie kocięta i pousypia, a macicę wytnie. Ewab, wiem, ze nie lubisz takich zabiegów, ze względu na to, ze to już całkiem rozwinięte maluchy, ale naprawde to lepsze, nich stada bezdomych kociąt skazanych na choroby, głód i bezdomość. Teraz wszystkie schroniska pękają w szwach od kotów. Maluchów jest chyba 10 razy więcej, niz chętnych na nie. To naprawdę jest bardziej humanitarne wyjście.
  2. Zapka, dziękuję za pieniądze dla Lulki. Wczoraj napisałam się tu, a potem wszystko mi znikneło, bo mnie rozłączylo. Maciaszek, bardzo dziękuję. Myszka Miki ma gotowe ogloszenia dla Lulki. Mam tylko prosbę, jakby ktos mógł co kilka dni zrobić jej kolejne ogłoszenie na Cafeanimal? Ja tam niestety nie jestem w stanie nic ogłosic, bo mnie błednie przekierowuje. Wiem, ze niektórzy tez maja ten problem. Gdyby udało sie jej załapać do Metra, to na pewno znalazła by dom. Zapka, miałam wspólny swój wątek, ale po 15-stym psie i kocie, już wszystko wszystkim się myliło. Za duża rotacja jest u mnie. Potem, to nawet brakło miejsca na pierwszej, do wstawiania zdjeć. Zazwyczaj zabieram bezdomniaki z Kielc. Wtedy wszystkie są na 1-szej stronie ogólnego kieleckiego wątku, a oprócz tego mają swoje wątki. Lulka jest najbardziej adopcyjna, więc zalezy mi, zeby znalazła nowy dom, bo kolejka psów w potrzebie jest długa. Łatki z wadą pecherza to nawet nie ogłaszam, bo i tak nikt nie weźmie wiecznie zalanego psa. Opócz Luli wszystkie sa z jakimis problemami i mało adopcyjne.
  3. Erka, malutką sunię od pijaka wzięłabym do siebie. Mamę z maluchami też, jesli nie jest ich jakaś gigantyczna ilość, bo mogę tylko do kojca. Ale co z transportem? Sunia pewnie dałaby się złapać, jak najpierw miałoby się jej maluchy. Też tak robiłam. Dziś jadę do Czech. Jakbyś miała jakiś pomysł, to zadzwoń wieczorem, albo napisz.
  4. Divio, tylko zdziwiłam się, że tak daleko i bedzie problem z transportem. Odnośnie adopcji zagranicznej, to np. po Wafelka przyjechali sami nowi własciciele, a przeważnie psy są zabierane przez kogoś z fundacji, które posredniczą w adopcji. Jesli jkp pomogłaby, to super, gdyby ktos ją wreszcie chciał.
  5. Miałaś szczęście. Własnie z ropomaciczem jest ten problem, że przy nim w czasie sterylki mozna już chyba tylko modlić sie, żeby suka przeżyła. Miałam w ten sposób dwie sterylizowane i na szczęście udało sie.
  6. Wykupiłam Lulce ogloszenia. Pisałam do Myszki Miki, bo miała wstawić linki na wątku, ale nie dostałam odpowiedzi, więc chyba dalej nic sie nie ukazało. Ma wyróznione Allegro, zrobiłam jej Gumtree. Jakby ktoś zrobił na innych serwisach, to byłoby super. Nawyżej ogłoszenia sie pokryją, ale lepiej wiecej, niż wcale. Tekstów nie potrafię wzruszających pisać, więc ma taki: Lula to roczna, jasnoruda 15 kg suczka. Jest zdrowa, wysterylizowana, odrobaczona. To pogodny, wesoły pies, lubi dzieci, jest bardzo łagodna, uległa. Lubi bawić sie, jest towarzyska w stosunku do innych psów. Trafiła do schroniska po wypadku samochodowym. Na dodatek została tam powaznie pogryziona przez inne psy. Ze schroniska zachudzona, zrezygnowana, we fatalnym stanie fizycznym i psychicznym została zabrana do domu tymczasowego, gdzie dziś oczekuje na własny prawdziwy dom. Oprócz kilku blizn nie poznać, że przeszła tak wiele w swoim krótkim życiu. Lulka chciałaby poznać człowieka, który zaopiekuje się nią na całe życie. Suczka zostanie wydana do nowego domu po podpisaniu umowy adopcyjnej. Zastrzegam sobie prawo wyboru nowego opiekuna Lulki. Kontakt w sprawie adopcji suczki: (32) 3533135, 660124623, [email][email protected][/email] Co z sikaniem to nie wiem, bo teraz mieszka w ogrodzie. Śpi sobie w garażu i załatwia się tylko na zewnątrz, więc myślę, że już wytrzymuje noc i w domu też dałaby radę. Jest dosyć głośna i lubi pilnować swojego terenu. Jednak tego nie piszę w ogłoszeniu, żeby ktos nie wziął jej do budy. Na razie jest ciepło i lepiej jej niż w gorącym mieszkaniu, ale w innych porach roku musi być w domu. Jesli chodzi o finanse, to Lulka będzie całkiem bez pieniędzy, bo w sobotę muszę ją zaszczepić wirusówką, żeby czegoś nie podłapała. Leonadra, chyba musiałabym załozyć sobie pseudohodowlę, bo hodowlę to mam i szczeniąt rasowych też nikt nie chce. Mam piątkę półrocznych w domu. Kundelków też nie biorą, czyli tylko "rasowe bez rodowodu". Byłam przedwczoraj w przychodni i oprócz mnie było 7 psów. Wszystkie rasowe bez papierów. Nasz był jedynym rodowodowym, a kundelka nie było żadnego. Jak dla mnie to tragiczna statystyka. Jedna pani stwierdziła, że przecież jej szczeniak tez bedzie taki jak mój pies, a kosztował połowę ceny rodowodowego psa. Psów na DT mamy kilka. To Sonia, Albinka, Teri, Kala, ale tamte maja robione teraz ogłoszenia. Kala tylko nie ma, ale czeka na usunięcie oka. Najbardziej przydałby się dla Lulki plakacik. Taki nieduzy, ze zdjęciami i krótkim tekstem oraz numerami tel. do odrywania. Niestety, ja takich nie umiem dobrze zrobić. Czy ktoś dałby radę i przesłał mi na maila do wydrukowania? Ciągle jeździmy po różnych przychodniach i takie plakaciki mogłyby pomóc więcej, niż ogłoszenia w internecie, których jest przecież mnóstwo.
  7. Ja tez nie zostawiam u lekarza na kilka godzin, bo z własnymi zwierzętami jadę sama i jestem przy zabiegu, a tymczasy zostają tez od razu zabierane, prosto ze stołu. Tylko wiem, że operacje są robione dobrze i przez fachowca i to mnie uspokaja. Moje psy sa przygotowywane do zabiegu badaniami krwi, RTG, EKG, wiec dzięki temu tez jestem dużo spokojniejsza. To, ze mam więcej psów, nie oznacza że nie traktuję ich jak członków rodziny. To tak, jakby powiedzieć, że ktoś, kto ma więcej dzieci, to je mniej kocha, niż jedynaka.Tylko nagłe zachorowania przezywam o wiele gorzej, niz planowy zabieg zdrowego, przebadanego psa. Jeśli chodzi o moje psy, to zdaniem mojego męża i lekarzy (szczególnie budzonych w środku nocy), jestem podobno wyjątkowo histeryczna. Z moją najukochańszą Cilą z ropomaciczem jechałam w niedziele do Wrocławia pociągiem, potem tramwajami do chirurga, bo nikomu w Katowicach nie ufałam. Z Tomim (ze zdjęcia) na czyszczenie zębów ( z RTG, EKG, badaniami) jechałam do Myslenic, bo mają tam najbezpieczniejsza z mozliwych narkozę wziewną. To już chyba jest szczyt histerii własciciela psa ;). Będzie dobrze, za kilka dni nie będziecie obie o tym pamiętać. Za to później nie bedziecie mieć problemów z cieczkami,ciążami urojonymi, guzami, ropomaciczem.
  8. Jakbyście miały przeżyć sterylizację z powodu ropomacicza, to dopiero miałybyście stracha. Lepiej wczesniej, niż za późno. Ja tylko raz miałam sukę sterylizowaną u innego weta. Wysikiwała mi kałuże krwi i był tydzień jeżdżenia po lekarzach. Dlatego nie wybieram opcji najtańszego zabiegu, tylko sprawdzonego lekarza. W gruncie rzeczy to nie wiem, że mam suki po sterylkach. Jadą na zabieg, wracają wybudzone, cięcie ma 2 cm, po 48 godz. antybiotyk i tyle. Potem wystarczy wyjąć szwy. U swoich suk czy kotek w razie potrzeby też robię sterylizację w trakcie cesarki i wszystko zawsze jest w porządku. Możecie do mnie przywozić suki po zabiegu. Każda koteczka z mojej hodowli wychodzi po sterylizacji, wiec tych zabiegów naprawdę robimy wiele. U kotów to już zupełnie bezstresowo. Ciecie z boku ciała 1 cm, na drugi dzień po zabiegu kocięta śmigaja po meblach jak małpki. Jestem ogromnym zwolennikiem sterylek. O wiele bardziej stresujace byłoby dla mnie przeżycie cieczki, niż zabieg. Kolejnym realnym wskazaniem jest profilaktyka przeciwnowotworowa. Strzygę psy, więc widzę sporo przykładów. Prawie każda niesterylizowana suka w wieku 6-8 lat ma guzy. Operacja usuwania guzów, badanie ich, czy nie są złosliwe, robienie RTG, czy nie ma przerzutów na narządy wewnętrzne, to dopiero jest stres.
  9. Miałam nadzieję, że na Erkę, dlatego taka cisza. Gosiu, czy przesyłałaś pieniądze na DT?
  10. Jakie śliczne okruszki. Dobrze, ze moja córka ich nie widzi, bo zamęczyłaby mnie o nie. Jakby potrzebny był transport, do nowego domu, to jadę do Cieszyna, Wroclawia, Warszawy. Gdzie maluchy są w schronisku?
  11. Na kogo były zrobione ogłoszenia, bo nie miałam żadnego telefonu?
  12. U nas podobnie. Nikt inny nie atakuje ludzi. Nawet 50 kg Soni nie przyjdzie to do głowy. Wolf na schodach wskakuje na każdego, ale zeby sie przywitać, a ta złośnica tak krąży, aż doskoczy, żeby ugryźć. Jej obojętne kogo gryzie. Normalnie tez płochliwa. przy zakładaniu obroży piszczy ze strachu, a do obcych taka ostra. Chyba Gosiu mamy podobny typ psa.
  13. Szkoda tylko, ze na tyle wystaw jest zapraszana.
  14. Oczywiście, ze mógł zarazić. Sama nazwa wskazuje, ze rozprzestrzenia się w kennelach, czyli duzych skupiskach psów. Najlepszym zabezpieczeniem (rada na przyszlość, bo teraz już to nic nie da) jest zaszczepienie własnych psów Pneumodogiem, który daje odporność na kk wirusowy i bakteryjny. W przypadku kaszlu ken. musisz zabezpieczyć psa porządnym antybiotykiem przed bakteriami. Jesli jest wysięk ropny, to znaczy, że juz sa baterie, z samego wirusa jest surowiczy wysiek (pochrzakiwanie, psikanie). Możesz podawac także do nosa i oczu krople, np. dicortineff. Nie stosuje się leków przeciwkaszlowych. Możesz podać leki rozrzedzające wydzieliny i ułatwiające ich odksztuszanie. Wg mnie najlepiej działa ACC (dostepny w aptece bez recepty), moze tez być Mucosolvan. W przypadku bardzo dużej ilości flegmy nie podaje się tych środków, żeby nie zalać płuc rozrzedzoną flegmą. Do tego wskazane preparaty podnoszące odporność, np. Scanomune, Zylexis (dla bogatych),tran oraz Rutinoscorbin i wit. C i jak przy każdej antybiotykoterapii bakterie, np. Lakcid, zeby nie rozwinęły sie jeszcze drożdzaki. Kaszel ken szybko nie mija. Psy kaszlą ok. 4 tyg. Najwazniejsze, zeby choroba nie przeszła na dolne drogi oddechowe i nie wywiazało sie np. zapalenie płuc.
  15. U mnie jednak jest inaczej, choć dzieci cudownych nie mam, a krzywdę niechcący i my robimy, robią zwierzęta sobie. Gdyby tak patrzeć, to w ogóle nie można by mieć psów. Minia jak była mała przewróciła się w zabawie i niefortunnie upadła na szczeniaka. Ja za to kilka razy już położyłam sie na moim Tomim w nocy czy nogą niechcący zepchnęłam z łóżka. Niby nic, ale dla psa 1,6 kg, to groźne. Suka skoczyła na swoje dzieci w legowisku i jednej małej złamała kręgosłup. Do dziś jest kaleka. Czyli takie wypadki zdarzaja sie nie tylko dzieciom, ale i nam oraz zwierzetom. Ja jednak uwazam, że większość zależy od rodziców. Jesli dziecko zamęczyło kotka, to z winy rodziców, nie swojej. Ci ludzie nie powinni mieć zwierząt, bo jak nie zamęczy dziecko, to przejedzie auto, albo umrze z powodu jakiejś choroby, bo zaniedbaja. Moje dzieci są uczone szacunku dla życia, odpowiedzialności za życie zwierząt i konsekwentnie tego wymagam. Wiedzą, że nie wolno gonić gołębi w parku, przenosza ślimaki z drogi na trawę, wypuszczają owadki z domu na wolność, uratowana myszkę wypusciły na łąke. Za to nie radzę sobie z tym np., zeby były grzeczne, sprzątały po sobie. Widocznie w tej dziedzinie juz nie wykazuję tyle determinacji.
  16. Divio, a czemu nacisk akurat na Poznań? To od nas bardzo daleko i byłby pewnie problem z transportem. W przypadku nieudanej adopcji (a czasem z tym tez trzeba sie liczyć) podwójny. Czy Albinka jest tez ogłaszana na Śląsk lub Kraków? Gdyby dom był tu, to łatwo byloby monitorować adocje i miec potem kontakt z nowym domem.
  17. Zuzka, najlepiej spraw dzieciakowi jeszcze koty i rodzeństwo :evil_lol:. Wtedy psy odetchną :diabloti:.
  18. Jak wychodziłam z pokoju, to najbardziej bałam sie pomyslów dziecka odnośnie jej bezpieczeństwa, bo zaraz ładowała się na wszystko, co sie dało. Jak była maleńka, to rzeczywiście łapała psa za włosy, bo to odruch u maleństwa i tego trzeba pilnować. Może u nas ze wzgledu na wiekszą ilość psów jest trochę inaczej. Dla dzieci one nie sa szczególną atrakcją. Młodsza córka bardziej boi sie psów i wybiera koty. Tu musiałam pilnować, żeby w przytulaniu nie ścisnęła za mocno, z drugiej strony, żeby jej nie podrapały. Wiele zalezy tez od dziecka. Kuzyn ma dwoje. Starszy syn to troskliwy, grzeczny aniołek, który opiekuje sie swoim psem, a młodszy to diabełek, którego najlepiej izolować od psa i pies juz to wie. Nie uważam, że malutkie dzieci sa ogólnie super dla psa, bo psa trzeba odpowiednio dobrać, ale mysle, że posiadanie psa po 5 r.ż to za późno, bo bedzie jednak miało dystans. Dzieci wychowywane w ogóle bez zwierząt wiele emocjonalnie tracą.
  19. Zuzka2, psychologię rozwojową miałam na studiach, a dzieci w praktyce ;). Moja pierwsza córeczka od 4 mies.życia była rehabilitowana z psem. Ten pies kochał ją tak bardzo, że ciągle ja lizał po buzi, wywalał brzuch, jak na niego wpełzała i pilnował w wózeczku. Teraz Minia ma 5,5 roku, a od trzech chodzi ze mną po schroniskach po psy. Niektórych to szokowało ze względu na dziecko, ale za to nie musiałam jej wielu rzeczy uczyć, przyszło samo przez się. Krzywdy psu świadomie nie zrobiła nigdy, a jestem z nią cały czas. Wypadki oczywiście zdarzyły się. Od 2,5 roku ma swoją własną mopsiczkę, którą bardzo kocha i to z ogromną wzajemnością. Opiekuje się nią, dba o nią. Dla mopsa ja jestem tylko do karmienia, słucha jedynie Minii. Zresztą wszystkie psy, które przewijają się u nas na DT, najlepszy kontakt łapią własnie z naszymi dziećmi. Wyjatkiem jest jedna Teri, której dzieciaki robiły krzywdę i panicznie boi sie ich. Także nie demonizowałabym malutkich dzieci w kontaktach z psami. Z własnego doświadczenia mogę tylko powiedzieć, że do malutkich dzieci nie nadaja się małe psy. Dlatego, że im najłatwiej niechcący zrobic krzywdę i one wszystkiego bardziej boja się. Lepsze są zamiast dziecka, niż dla niego. Dla dziecka i psa adopcyjnego najlepszy jest wybór większego, sprawdzonego, dorosłego psa. Podręczniki podręcznikami, wiele teorii wpajanych mi na studiach, całkowicie nie sprawdziło sie w życiu z dzieciakami. Uważam, że dzieci od małego muszą mieć kontakt ze zwierzętami i trzeba jednak ciągle im powtarzać co wolno, co nie. Poza tym uwrażliwiać. Od małego. Moje córki swoje naturalne dziecięce sadystyczne zapędy szybciej rozładowują na sobie :eviltong: i tu musze mieć oczy wkoło głowy, bo nie ma litości.
  20. Nie, nie gryzie, jak sie boi. Atakuje tylko "intruzów", którzy zblizają sie do jej domu. Po prostu intensywnie stróżuje. Jak na nieogrodzony tenen, za intensywnie. Zaniedlugo listonosz i kurierzy przestaną do nas przyjeżdżać. Jutro spróbuję jej załozyć materiałowy kaganiec.
  21. 40 zl . Gosiu, przesle Ci jutro rachunek, zebyś wstawiła, bo przez ten program jaki mam, zeby dogo chodziło, znowu nie działa mi imageshack. Dziś koleżanka z Miau przyjechała i Kala ją ugryzła w nogę. Atakuje znienacka. Wystrzeliła jak strzała i ugryzła dość dotkliwie. Potem w ramach przeprosin podeszła skruszona do mojej córki i lizała ją po rękach. Nie bardzo wiem, jak sobie z tym problemem radzic, bo strofowanie jej czy "nie wolnowanie" nic nie daje :shake:. Nie chcę jej zamykać, ale nie moze też gryźć wszystkich, którzy pojawiają się przed domem :mad:. Moze w tekście ogloszeń podkreśl jej oddanie w stosunku do opiekuna i to strózowanie :eviltong::diabloti:. Nie znam wczesniej kosztu operacji.
  22. Wczoraj zaszczepiłam Kalę. Za 2 tyg. może być operowana. Potem myslę z tydzien i może iść do adopcji. Divio, może spróbować już ja ogłosic z tymi zdjęciami, które są, bo po operacji bedzie wygladac gorzej? Włosy bedą wygolone, powieki zszyte, więc zdjęcia mogą zniechecić. Może ktos poczekałby na nią? Dzis próbowałam ją obfocić, ale ona panicznie boi sie aparatu w rękach. Boi sie wszystkiego, co sie trzyma, oprócz misek. Ucieka z podkulonym ogonem, a w legowisku wygląda jak ofiara. Płaszczy się i komponuje w podłoże. Poza tym jest cwaniarą. Wczoraj chciała ugryźć listonoszkę i jakoś nie kuliła sie ze strachu. Z trudem odciągnęłam ją od nóg. Do nas już nikt nie chce przynosić poczty. Dowód na plaskatość Kali: [IMG]https://mail.google.com/mail/?ui=2&ik=74036fc17b&view=att&th=1296e6fa73465acb&attid=0.5&disp=inline&realattid=f_gautggiu4&zw[/IMG]
  23. Jeszcze nikt nic Myszce miki nie wysyłał, ja tylko zapytałam, czy dałaby rade zrobic dodatkowy komplet. Właśnie Teri tez miała zrobić, tylko Erka póxniej wysyłała tekst. Saga, wielkie dzięki. W ostatnich dniach jestem tak uziemiona przez moje nowonarodzone mopsiątka i ich mamę, że nie mam chwili na zajecie się ogłoszeniowymi sprawami. Trzecią dobę śpie po 2 godz i trochę już wysiadam.
  24. Zamówiłam, mogę Ci przesłac maila do Myszki Miki, zeby wysłać tekst i fotki? Wpłacę jutro na jej konto 15 zł. Czy Sonia ma allegro, bo tam są tylko darmowe ogłoszenia. Myszka Miki wstawi tu póxniej linki z ogłoszeniami.
  25. Najważniejsze, ze stworzenie rodzinnej atmosfery działa :eviltong:. No, skandal :mad:. Pewnie psy zjada, z tłuszczu robi smalec, a koty przerabia na skórki. Innego wytłumaczenia nie widzę, chyba że inwestuje w pseudohodowlę :razz:. .
×
×
  • Create New...