Jaaga
Members-
Posts
19316 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Zrobię w przyszłym tygodniu, ale proszę o udostępnianie mojego ogłoszenia z fb gdzie się da. Nie wiem ile ogłoszeń na olx ma Albinka? I czy są wyróżniane? Myślę, że problemem nie są zdjęcia, ale to że wymaga kogoś w domu i większej uwagi, niż większość psów. Dlatego potrzeba więcej cierpliwości i zapewne czasu. Dziś rozmawiałam z kolejnym panem zainteresowanym Albinką. Rozmowa była miła, w rozmowie uczestniczyła też żona pana, ale jak dla mnie to nie jest dom dla tego konkretnie psa. Pan ma 77 lat, zakładają że gdyby coś im się podziało, to psem zaopiekuje się ich córka, która ma nastoletniego psa identycznego jak Albinka, który z nią pracuje w sokolnictwie. Jednak pies jest starszy, z chorym sercem, Albinka nie jest maluchem, więc obawiam się, że gdyby coś się stało, to Pani trudno byłoby sprostać opiece nad Albinką. Powiedziałam Państwu, żeby nie rezygnowali z myśli o adopcji, ale adopcję Albinki powinni przemyśleć. Ja w tym domu widzę mniejszego, spokojnego psa w średnim wieku. Do tego nie białego. Pan ma 20 uli na działce, więc pies musi ogarnąć I pszczoły. Poprzednie psy załapały temat ponoć na zasadzie, że odpuszczały, kiedy zostały raz czy dwa użądlone. Jednak białe psy są często większymi alergikami i wykazują nadwrażliwość, więc dla ciekawskiej wszystkiego Albinki to może być bardziej niebezpieczne niż dla dotychczasowych psów państwa.
-
Dziękuję ślicznie za poloc Lindzie. Pieniążki mam na koncie.
-
Czy Albinka ma więcej ogłoszeń? Mogę dorobić zdjęcia, jeśli uda się komuś zrobić kolejne ogłoszenia. Tylko jeśli już, to za kilka dni, bo akurat od córki złapałam jakiegoś wirusa I dziś już ledwo żyję. Albinke trzeba wykąpać do zdjęć, bo z sadzy osiadłej w ogrodzie jest szaro- kremowa, zamiast biała, co widać na ostatnich zdjęciach. Kupiliśmy nowy węgiel, z którego jest tyle sadzy, że pokrywa ogród jak śnieg prawie. Zmyć to cholerstwo z psów jest bardzo trudno.
-
Wszystko razem. Udaje, że przestała istnieć. SMSami kontaktowała się ze mną córka państwa, ale też przestała. Wysłałam jej zdjęcia i była zaskoczona, że Albinka jest tak zgrana z psami, bo jakoś nie wiemy dlaczego państwo obawiali się agresji Albinki. Myślę, że do ogłoszenia warto jednak dodać też zdjęcia nie pozowane, takie zwyczajne, gdzie widać jej relacje z psami. Mogą zachęcić ludzi, którzy już mają psa.
-
W Łodzi nie ma chyba nikogo do wizyty? Z Opola prawie nigdy nie było odzewu, a po powodzi, to chyba mniejsze szanse niż z Wrocławia, gxie pojechalo najwiecej psów. Alaskan ma na Warszawę, Tola chyba na Katowice. Nie wiem tylko czy ogłoszenie katowickie jest wyróżniane? Wyróżnienie moich opłaca Jo37, ale daję znać, kiedy kończą się. Ostatnio ponad miesiąc nie mam żadnych zniżek, bo olx szaleje i łaskawie dali 15%zniżki przy 20 wyróżnieniach w jednej kategorii. Już drugi raz dostałam tą absurdalną ofertę.
-
Rozliczenie Dylana za styczeń 578 zł na zea. Karmę zakupiła Aska7. Od wczoraj Dylan znowu jest na antybiotyku w zastrzyku. W zeszlym tygodniu zaczął cuchnąco sikać, więc wróciły bakterie. Rana była prawie zagojona, dziurka miała ok 0,5 cm. Antybiotyk w tabletkach pomógł na pęcherz, ale widocznie bakterie znowu doszły do rany, a tam nie chwycił. Dziurka się powiększyła, zaczęła cuchnąć i wypływać z niej dużo krwistego płynu, mimo że cały czas opatrywałam i dezynfekowalam ją. Wczoraj więc lekarka wprowadziła zastrzyki. Dylan nie chodzi, Andrzej go unosi i podtrzymuje, kiedy porusza się, ale stópki tylnych łapach są wywinięte pod spód. Dobrze, że na 2 legowiska na zmianę, bo je stale wymieniam. Góra jest wodoodporna, ale dół nie, a jak się zsika, to leci w dół i wchłania się w gąbkę. To chyba tyle wieści, na razie Dylan czeka na ciepełko i słońce. W te ciepłe dni dopominał się często, że chce żeby go wystawić.
-
Rozliczenie Luny za styczeń- 620 zł z karmą na zea. Potrzebuję dla Luny tabletki na pchly na sezon. Podałam wcierki. Wczoraj udało się, bo córka zajęła ją karmą, a ja z tyłu zakropiłam, ale ilę się wchlonie, a ile zostało na sierści, to trudno stwierdzić, bo ma gęsta sierść, a rozchylić sobie nie pozwoli. Najlepszą więc opcją są tabletki.
-
Oby się udało, bo może sama będzie znacznie łatwiejsza w obsłudze. Tu na zewnątrz jest najlepsza kumpelą Malinki i chyba przed nią się popisuje. Ogród wygląda jak jeden wielki śmietnik. Najgirsze sa wyjścia oo zmroku. Wszystko, co da się wyjąć skądś, wywlec, zniszczyć, to jest zrobione. Pranie ze sznurów pościągane i wycierane w ziemi. Gałęzie z małych drzewek owocowych są wszystkie od- lub nad- gryzione. Wchodzi przez lukę w panelu do świni i ją oszczekuje, czasem nawet chwyci za nogę. W domu jest znacznie lepiej, bo oddzielamy ją od Zoji, więc wzajemnie nie nakręcają się już. Została zaszczepiona wirusowkami i dostała wcierke na pchly, bo niestety i je przyniosły. Albinka na zdjeciach raczej nie do ogłoszeń Rozliczenie Albinki za grudzień i styczeń po 600 zł. Cudka 380 zł. Oczywiście na fakturę zea.
-
Chciałam potwierdzić otrzymanie 70 zł od Nadziejki z bazarku. Bardzo dziękuję.
-
Czasem odnoszę wrażenie, że ludzie nie mają poważniejszych problemów i tworzą je sami. Moje małe psy drą dziuby kiedy mąż wejdzie w kapturze na glowie lub córki w czapce czy wchodziły maseczce. Nie sa po przejściach. wystarczy zdjęć kaptur czy maseczkę, odezwać się i uspokoić psy, rozpoznają glos. To naprawde problem? Cudka ma ok 6-7 kg i co, zje córkę, wywoła u niej nieodwracalną traumę ? Niektórzy nie powinni chyba miec zwierząt. Kiedy powiedziałam meżowi o tym, co tu przeczytałam jego reacją było - jpr. Albinka natomiast potrzebuje domu z ludźmi, którzy bedą z nią większosć czasu. Mysle, że trzeba zintensyfikować jej ogłaszanie i prosiłabym o to. Wyszłam ze szpitala, czekam na wynik biopsji. Czeka mnie jednak i tak druga operacja, bez wzgledu na wynik. Jesli jednak będzie żle, to psy muszą znaleźć inne miejsca. Albinka potrzebuje uwagi i zajęcia. Razem z Zoją stworzyły koalicję i wzajemnie nakręcają się. Nie dość, że za wspólną rozrywke wybrały sobie gnębienie Lindy, to rozwalają co sie da. Albinka wygryzła materac z psiego łózeczka, zniszczyła fotel, legowiska, wyciągnęła z mebloscianki ksiażki, zeszyty, psie rzeczy. Wszystko w strzepach. Dzis prosze męża, żeby zmienił drzwi na takie z kluczem. Gdzie się da, to wszystko niszczy. Linda jest do leczenia.
-
Witaj Nadziejko. Nie wchodziłam, więc przepraszam za brak odpowiedzi. Nie wiem, jak wygląda sytuacja z bazarkiem? Jeśli pieniążki nie poszly na innego psa, to prosiłabym na Lindę. Szyszka i Nataszka w swoich domach, a Lindzie kolejny raz rozpadł się wózek. Złamało się nosidło na biodro. W końcu będę musiała pomyśleć o nowym wózku. Na razie mąż spróbuję dorobić brakującą część. Bo nowy to jednak koszt ok 2 tys.