Jaaga
Members-
Posts
19185 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Dziękuję. Już u Mariny, przyjadą razem. Dlatego jego zdjęcia dostałam, że jest jeszcze miejsce w transporcie. Po ostatnich dniach planowałam odczekać przynajmniej do końca roku, ale szkoda malucha. Może Tobiaszka dam na początek do córki, zanim Nataszka pojedzie do domu. Z takim podejściem większości ludzi tam, to nasze działania są jak syzyfowe prace
-
Mam bardzo dobre wieści odnośnie obu dziewczyn. Dziś byliśmy z Szyszką na wizycie PA w Mesznej. Wszystko idealnie, Szyszka została. Niestety, bardzo się bała. Wpatrywała się we mnie i skomlała, skoczyło jej chyba ciśnienie. Bardzo się do mnie przywiązała i doskonale, że tak szybko pojechała do nowego domu. Powiedziałam, żeby dziś z nią nie wychodzić, tylko dac ręcznik w przedpokoju. Jutro Pani ma dzwonić, co słychać. Kupiłam jej szelki kamizelkę, żeby była zabezpieczona, zachipowalam i poprosiłam państwa o szybką rejestrację chipa. Państwo przekazali 200 zł -50 zł na koszt paliwa i dla psów. Jeśli Tola nie zadecyduje inaczej, to za te 150 zł ogarnęłabym weterynaryjne Cudkę i Albinkę. W poniedziałek chciałabym je zaszczepić. Druga wiadomość jest równie rewelacyjna Martyna i Jacek, ci od naszych krukowatych, zamojskich Tuptusia i Lucynki chcą adoptować Nataszkę. Wysłali 500 zł na jej sterylke i jeśli wszystko pójdzie dobrze, to chcą po nią przyjechać już zabrać na święta. Martyna nią się zachwycała. Stwierdzili, że wygląda jak ich psy razem, a do tego jest tak mała, że mogą mieć je trzy. Wrzucam zdjęcia Szyszki z nowego domu i pierwsze zdjęcie Nataszki u nas, kiedy Andrzej mi ją podał po przywiezieniu, a ona objęła mi rękę i przykleiła się jak małpka, a nie piesek.
-
Pisałam powyżej, że mam ale Dylan stale kładzie się tą raną na podlodze, po której chodzą wszystkie psy. Po 2 min jest zsunięty z legowiska i obrócony raną do podłogi. Z miodem przyklei się w nią wszystko. Dziś tak się przesuwał, jak nas nie było, że zerwał sobie znowu te szwy koło odbytu. Niestety, oboje musieliśmy jechać z Szyszką i nie było nas 2 godz.
-
Dylan jest bardzo uparty. Zsuwa się z legowisk, przekręca i kładzie stale tą raną na płytkach. No i jego wielkość znacznie utrudnia wszystko. To bezwładne lub czasem oporne 40 kg z plączącymi się długimi łapami. Andrzej go unosi, a ja wtedy mogę zmienić podłoże czy poprawić. Samemu nic przy nim nie zrobi, a ja nawet go nie uniosę. Pomyślałam, że może dodawać jakieś suplementy przyspieszające regenerację skory? Może Wit A+E, kolagen? Czy coś jeszcze, co może pomóc? Jak myślicie, ma to sens?
-
Mam wieści i zle i dobre. Dobra to taka, że zmiana nie była nowotworowa, a zła że znowu szwy się rozeszły. Jutro kolejne szycie w znieczuleniu miejscowym. Dylan uparcie kładzie się tylko na ranie, szwy przecinają skórę i zostają z supełkiem po drugiej stronie dziury. Kupiliśmy największy kołnierz, żeby nie mógł sięgnąć, bo stale się skręcał, żeby polizać jak najblizej rany, przez co rozciągał szwy jeszcze bardziej. Jeszcze nigdy nie widziałam rany, która zupełnie nie goi się. Kupiliśmy pueluchomajtki, które nosi Linda i on jakiś potrafi się z nich wysunąć i leżeć na ranie.
-
Trafne spostrzeżenie Do ludzi super, ale do psów mała zołza. Zaborcza i zazdrosna, chyba wie, że robi wrażenie urodą Myślę, że i tak Toli rozdzwonią się o nią telefony i królowa znajdzie swoich prywatnych dworzan. Albinka to bardzo ciepły i miły psiak. Pies dla zestresowanych; wtuli głowę, popatrzy swoimi oczami z wrażeniem lekkiego zezika i w człowieku topnieje serce. Każde wejście do domu odczuwa się przy niej jak powrót z długiej podróży- pełen powitań, iskania ząbkami, radości ogonem. Tylko z jej zdjęciami będzie trudniej, bo ledwo zarejestruje uwagę na sobie to już biegnie na przytulanki lub chociaż polizać po nosie.
-
Bo jest urocza Ma krociutkie włoski, a te koszulki są rewelacyjnie mieciutkie i dopasowują sie. Kupiłam ich więcej, to te z najkrótsza sierści w nich chodzą. Jest wielkości mojej Lalicji, więc ma jej szafkę ciuchów do dyspozycji. Dziś przyszła różowa futerkowa kurteczka w serduszka, tylko mąż wstydził się z nią w tej kurteczce wyjść, bo byli u nas pracownicy z sąsiedniej wsi wczoraj od znajomej dostała skarpeteczki w świąteczne wzory. Ciuszki jej nie przeszkadzają, ale szelek już nie chciała.
-
Chciałam podziekowac Toli za podesłanie namiarów do nas małżeństwu zainteresowanemu adopcją suczki. Państwo byli dziś poznać Szyszkę i są nią zauroczeni i zdecydowani. I chyba ze wzajemnoscią, bo Szyszka ich szukała, kiedy wyjechali. Pani "kupiła" ją pysznymi smaczkami Jeszcze zrobimy wizytę, ale wydaje się, że będzie miała dom. Dziś zrobiłam zdjęcia Nataszce.
-
Jestem i ja. Córka właśnie wrocila do domu i jest Albinką zachwycona. Albinka przywitała ją, jakby wcześniej mieszkały razem. Dziś już cały dzień szalała z psami. Wchodzi, wychodzi, przybiega na zawołanie. Pomogła otworzyć się Szyszce. Zakumplowala się z Zoją, nawet Andżelę zachęcała do zabawy. Cudka musi być oddzielona w pokoju, ze względu na tendencję do ucieczek, bo jednak ciągle kogoś się wpuszcza i wypuszcza z domu. Nie może wychodzić bez kontroli. Jest też zazdrosna o inne. Typowa jedynaczka. Jest z naszymi cavalierkami z cieczką, bo one nie dadzą sobie dmuchać w kaszę. Nataszki nie dopuszczała w ogóle do miski. Za to do ludzi jest bardzo miła i już tak kontaktowa jak Albinka.