Mam podobne doświadczenie - moje psy w KAŻDEJ, dosłownie każdej rozmowie rozpoznawały słowa "spacer". "ciasteczko", "dwórek" oraz słowa "pójść", "iść" , "przyjść" we wszystkich odmianach itp. Misia, średnia mix sznaucerka, miała ukochaną miejscówkę na szerokim parapecie w pokoju i na - często przypadkowo - wypowiedziane "przyszedł" od razu na ten parapet wchodziła (wejście po kanapie), wypatrując, kto "przyszedł". Nieplanowane wypowiedzenie słowa-klucza z gatunku - idziemy, przyszli itp. często kończyło się nieplanowanym spacerem u obu moich psiaków:)
Co do bułek, mój piesek Dino je uwielbiał, codziennie po obiedzie domagał się połówki bułki. To był taki rytuał. Czasami ją zjadał (fajny to był widok), czasami zakopywał w ogródku "na czarną godzinę".