Karen116
Members-
Posts
379 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Karen116
-
Wybiegać - w znaczeniu obiegowym, czyli mieć własciwą dawke ruchu. Nie znam psa, który na spacerach cały czas biegnie, mam nadzieję, że mamy juz jasnośc co do znaczenia tego słowa i nie będziemy do tego wracać. Z tego, co wiem, temat ogłoszen jest zamknięty, nie rozumiem, czemu służy drążenie tego tematu. Iza ma juz teksty. Zamierzasz napisac ogłoszenie? Wielkość Koriego średnia, waga 22 kg - nie wiemy, ile mierzy i w żadnym ogłoszeniu adopcyjnym nie widziałam takich danych, a mimo to pieski znajdują dobre domy. Przecież tu nie chodzi o to, zeby podać w punktach dane według tabelki, tylko zeby kogoś on po prostu zainteresował. Dalsza częśc to juz kwestia poznania z psem i wywiadu, najlepiej z obsobą bezpośrednio znającą pieska. Jak mi kiedyś powiedział pan w schronisku, kiedy adoptowałam psa: "bo to, proszę pani, trzeba psu popatrzeć w oczy i będzie wszystko wiadomo, czy to ten". Moim zdaniem, coś w tym jest. Problemy w pierwszym domu były diagnozowane przez behawiorystę i pani orzekła, ze państwo odpuścili. Pies miał pozwolone na wszystko, więc uznał, ze wszystko moze robić. Pierwsza właścicielka nie była konsekwentna i mijała się z prawdą, bo przez jakiś czas nie było z psem problemów, a kiedy podjęli decyzję o pozbyciu się Koriego, problemy zaczęły wyskakiwac jak z rękawa. Dopatrzyła się też przyczyn, o kórych nie chcę i nie mogę tutaj pisać, a które nie leżą po stronie psa. I dla mnie one wyjaśniaja wszystko, co nie jest jasne. Zresztą, o czym tu mówić, pozbyli się go jak smiecia, nie był już "ukochanym pieskiem mamusi", tylko "tym psem", którego proszę zabierać natychmiast. W drugim domu pani rzeczywiście była neurotyczna, sądząc po opisie i zachowaniu. I nie wiem, po co jej w ogóle był Kori. I proszę, nie dodawaj Koriemu wad na siłę, bo za chwilę dojdziemy do konkluzji, że Kori zjada małe dzieci, ale na szczęście tylko w nieparzyste dni tygodnia. We wtorki, czwartki i soboty dzieci sa bezpieczne. Pies jak pies, tyle że potrzebuje konsekwentnych i doświadczonych właścicieli.
-
jakaś wieża Babel nam się zrobiła z tej wymiany zdań i widze, że to KOMPLETNIE niczemu nie służy, tylko łapaniu za słówka, co jest bez sensu. Nigdy bym się nie domyśliła, że Kori nie jest chartem ani koniem, serio! Cenna uwaga! Tak się po prostu mówi obiegowo - wybiegany pies znaczy tyle, ze ma zapewniona dawkę ruchu niezbędną dla siebie. Nie tylko husky potrzebują ruchu, ale każdy pies - mniej lub więcej. Szkoda, ze takie oczywiste rzeczy musimy wyjaśniać. Naprawdę, szkoda na to czasu. Widze, ze wiesz o Korim wszystko, więc nie będe dłużej prostować
-
Nie zapominajmy, ze w pierwszym DS on nie miał tyle ruchu, ile powinien. Był po prostu niewybiegany. Behawiorystka, która tam była, potwierdziła to. Poza tym, te wszystkie wymagania, które tu wymieniasz, znowu mitologizują Koriego - jeżeli chciałoby się je spełnić, to on nigdy nie znajdzie domu, chyba że ktoś zrezygnuje z pracy, kupi posiadłość ziemską i tam się przeniesie z Korim. Co do drugiego psa, to nie jestem przekonana, ze to konieczne, nie zgadzam się z tym. Natomiast wyciszanie - jak najbardziej.
-
A choćby dlatego, ze to spory pies. I dlatego, ze dwóch niedoświadczonych właścicieli "zachlapało" mu kartotekę. Pies nic złego nie zrobił, a dwa powroty z adopcji są faktem. Trzeba miec trochę wiedzy i doświadczenia, zanim ktoś się porwie na taką adopcję. Nie powiedziałam, ze jest przytulanką, bo nie jest w 100%. I własnie o to mi chodzi - nie wszystko jest tylko czarne i biał, przytulanka - pies pierwotny. Jest jeszcze sporo pomiędzy skrajnościami.
-
Raczej nie ma tendencji do ucieczek, Magda wspominała, ze wyszedł z kojca pierwszej nocy pobytu, ale to wynikało z tego, że chciał być blisko człowieka. Sam jednak nie moze zostawać na długo w ogrodzie, bo jest nie lada spryciarzem - wymontował furtkę z kojca:) Magda mówiła, ze nigdy nie widziała czegoś takiego:)
-
Zgadzam się - dla kazdego psa jest wskazana inna aktywność. Miałam dwa psy - Dino, choć nieduzy, był zapalonym spacerowiczem. Misia uwielbiała aportowanie piłek. Z tego, czego się dowiedziałam o Korim wynika, ze to nie jest pies potrzebujący dziesiątek kilometrów. I ja też go nie widzę biegającego za rowerem czy chodzącego po górach. Zresztą, ma ok. 5 lat, przez trzy lata siedział w radysowej klatce, więc taki nagły skok na aktywnośc może spowodować urazy i kontuzje. Stawiam raczej na dłuższe spacery, regularne, tak, zeby mógł połazić, powęszyć i przywitać się z kolegami. Jako wyczynowca zupełnie go nie widzę.
-
A mi się wydaje, ze problem z tymi adopcjami był innego rodzaju - w obu przypadkach to byli ludzie bez doświadczenia. Dodatkowo okazali sie niepoważni. Ale główny problem to chyba brak doświadczenia i motywacji - dla jednych to był pierwszy pies, dla drugich zabawka-dodatek do westa. Posiadanie małego pieska to zupełnie co innego niż posiadanie sporego, niezależnego psa. Jestem daleka od podciągania Koriego pod jakąkolwiek rasę, szczególnie jakąś specyficzną oraz dzieleniu czy ma być przytulanką, czy psem pierwotnym. Nie jest ani jednym, ani drugim. Dla mnie bardziej przytulanką, bo on bardzo lgnie do ludzi. Skoro chciał spać koniecznie koło pani, to tez o czymś świadczy. Z tego, co mówiła Magda, Kori jest aktywny, ale lubi tez wypoczywać i obserwować otoczenie. Dla mnie to on potrzebuje przede wszystkich doświadczonych opiekunów, którzy będa potrafili go docenić i przede wszystkim pokochać, ale też spokojnie nauczyć panujących zasad. Jest bardzo mądry, szybko się wszystkiego nauczy. Magda powiedziała też, ze nie jest to pies, który potrzebuje przebiegać dziennie wiele kilometrów. Żadne survivale i przełaje nie są mu potrzebne do szczęścia. Dla mnie to jest pies, któy moze nawiązać wspaniały kontakt z opiekunem, byle tylko opiekun tego chciał i umiał się z nim zaprzyjaźnić. Co do ogłoszeń, mogę napisac teksty, przeciez juz je pisałam, więc nie ma problemu. Szczerze, to trochę Cię, Iza, nie rozumiem - dwoniłam, pytałam, jak można pomóc i czego potrzebujesz. Powiedziałaś, ze żadna pomoc nie jest Ci potrzebna..... Daj znać, ile tekstów jest potrzebne, to napiszę.
-
Iza, masz rację, rzeczywiście Kori miał ważne szczepienie jeszcze z Radys i był szczepiony na jesieni, już w hoteliku u Pani Moniki. Swoją drogą, dobrze by było mieć to zaświadczenie albo wpis w książeczce, zeby w papierach było ok. Strasznie się cieszę, ze Korcio wrócił do swojego zwykłego stanu ducha:)
-
Pokopani ludzie i tyle! To nie z Korim jest coś nie tak, tylko z nimi. Mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie po pobycie u tych dziwnych ludzi. Nie chcieli go po prostu i zachowali się jak nieodpowiedzialni gówniarze. Pierwszego dnia zmienić zdanie, bez żadnej konkretnej przyczyny - tak własnie zachowują się niedojrzali i nieodpowiedzialni. Co to za problem, ze pies śpi przy łóżku! Mnie to nigdy nie przeszkadzało. No i jeszcze jedno - po jakie licho biorą drugiego, w dodatku dużego psa, skoro nie mają pieniędzy na ewentuale nieprzewidziane wydatki? Posiadanie psa nie jest dla każdego, a w dodatku wiąże się z kosztami, czasami sporymi kosztami. Co do wścieklizny, to przecież weterynarz, który szczepił, ma obowiązek prowadzenia ewidencji szczepień, więc i to szczepienie Koriego jest na pewno odnotowane w rejestrze. Mogę zapytać o to Magdę. Weterynarz może przecież wydać zaświadczenie potwierdzające szczepienie. Teraz nie można go drugi raz zaszczepić, z tego, co się orientuję.