Mądry chłopak,wie co dobre.Po schroniskowym betonie takie ciepełko w brzuszek,pełna micha,czlowiek i jego głaszcząca ręka.Szczyt psiego szczęścia.Jeszcze tylko zdrówka brakuje.miejmy nadzieję,że szybko przejdzie.
To cud,ze po tylu latach w schronie piesek jest tak przyjazny i ufny.A swoją drogą wspaniale wykorzystuje swoją szansę.Może dlatego,że za dwa życia...?
Najbardziej chyba głos akceptowanego człowieka ma znaczenie.Np Bulinek,:zawołam Niuniek-przyjdzie,Pypek(króciutki ma ogonek wiecznie merdający)-też przyjdzie.A tak wogóle to zostawiłam Bulinek.
Współczuję!Na szczęście dla psiaków te przykrości nie zniechęciły Cię.Dobrze napisałaś-po trupach aby zaistnieć.Nieważne,że kogoś bardzo się krzywdzi,naraża na ciężki stres,zniechęca..