guccio
Members-
Posts
17303 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
48
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by guccio
-
Nie chcę żadnych nieporozumień.Tylko wreszcie piszę jak to było i jak to wszystko widzę.U mnie Tofik był dokładnie dwanaście dni.
-
Dzięki za poparcie.Ja uważnie czytam i jak widzę ty też.
-
Nie uciekałam.Nie miałam szansy.Stopa do stopy,niepostrzeżenie.Prze gwałtownym ruchu gryzłby gdzie popadlo.
-
No przyznaję się.Jak już Tofik był za zamkniętymi drzwiami to zaczęłam się bać.Został z synem i maleńką suczką.I te drzwi atakował słysząc mnie.
-
Tofik przed atakiem niespodziewanym był super fajny pies.Pisałam o tym. Nie miałam powodu go się bać.A jak niespodziewanie zaatakował to jak myślisz o czym myślałam?O sobie,synu i mojej malej suni.Nie było wtedy na strach czasu.I dziękuję opatrzności,że nie wpadłam w panikę.
-
Oj padło coś tak-wiemy co się stało tylko z relacji Guccio.Pies nie potrafi mówić i się bronić.Ja to sobie bardzo zapamiętałam.Nawet nie wiem kto to napisał.
-
Zdobędę się na dzień dzisiejszy,po długim czasie napisać co się dzialo po pogryzieniu ręki.Tofik nie dał mi się ruszyć.Atakował skacząc na mnie.Miałam na sobie długi lużny sweter i to mnie uratowało .Z ran krwawiłam strasznie.Rękę położyłam na głowie,wiadomo dlaczego.Potem włosy to był jeden strup krwi.Dosłownie stopa do stopy wycofywałam się w kierunku drzwi(ok.4m)Dla mnie to trwało wieczność.Ratowałam rękę i krwawienie lodem.Lodówka stoi koło drzwi za którymi był Tofik.Atak na drzwi i gardłowy złowieszczy warkot.Dominika z łublina chciała mnie wieżć do szpitala jak to zobaczyła.Nie mogłam.Syn zostałby bez opieki.nie użalam się nad sobą tylko ciągle się zastanawiam co z tym psem nie tak.
-
Staram się nie wypowiadać na temat Tofika.Odniosłam wrażenie,że dużo osób częściowo obwiniało mnie za zaistniałą sytuację.Trzymałam mocno kciuki,żeby Tofik wyszedł na prostą,.Śledząc losy psa doszłam do wniosku,że miałam dużo szczęścia.Gdyby nie zdecydowana interwencja Bgra byłabym więżniem psa,któremu chciałam pomóc.Nie odpuszczał.Nie mógł mnie nawet słyszeć.Zamknięty z niepełnosprawnym synem i sunią mniejszą od niego.Dominika z Lublina specjalistka od psów agresywnych nie miała wątpliwości,że trzeba jechać w środku nocy i dzięki jej za to.I dzięki Bgra,że w środku nocy pomogłaś.Ręka do tej pory nie jest w pełni sprawna.
-
Też tak myślę.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
guccio replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Sunia dzielna z wielką wolą życia.Jaago robisz wszystko albo jeszcze więcej dla tej bieduli.Wspieram myślami,kciukami a po niedzieli doślę grosik.