Jump to content
Dogomania

Franca81

Members
  • Posts

    3015
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Franca81

  1. Borysku...... już tyle czasu a domku brak... :(
  2. Podrzucam.... bo tu zawiewa ciszą, że aż mrozi.
  3. A czy wiecie, że Dajtusia jest w nowym domku dokładnie 6 miesięcy i dwa dni? :razz:
  4. Ja tysz od Pysia :evil_lol: Faktycznie sam smutek w tych oczkach. :shake:
  5. Troszkę tu cichutko więc pozwolę sobie napisać co nie co o suni, która trafiła do mojego kolegi Marcina. Mała (już nie taka mała) nazywa się Gerda. Pannica jest dość bystra. Na tyle bystra, że nauczyła się otwierać sobie drzwi. Nawet te otwierające się do wewnątrz. Tak więc był sytuacje, że na spacerek wybrała się sama (oczywiście po własnym podwórku). A oto fotki, które dostałam od Marcina. [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/8241/77694308.jpg[/IMG] [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/6665/52226989.jpg[/IMG]
  6. No ja bym nawet nie zawracała sobie głowy tym zapytaniem. Po prostu koleś napisał, że zobaczył Twoje ogłoszenie i chce wiedzieć czy nadal jest aktualne i także jaka jest cena ostateczna. Skoro napisał po angielsku a widział ogłoszenie to możliwe, że nie zna polskiego (stąd napisał po angielsku). A jak nie zna polskiego to nie ma pojęcia co jest napisane w ogłoszeniu o psie bo nie rozumie języka. Więc chyba to nie miłość kieruje jego zainteresowaniem. Zwłaszcza jak pierwsze co to pyta o cenę....
  7. A może na aukcjach podpinać go pod labradora? :cool3: Zachowanie mi dość pasuje bo labradory to energiczne a mimo kilku lat na karku lubią szaleć jak szczeniak. Zawsze zwiększy się zainteresowanie. :cool3: Ja wiem, ze to nie tak do końca jest z tym podpinaniem psów pod daną rasę ale skoro pseudohodowcy mogą to czemu i my nie możemy? Przecież nie będzie napisane że "rasowy"... I interesanci doczytają w ogłoszeniu, że to pies w potrzebie. :razz: Więc może ktoś zdecyduje, że lepiej takiemu pomóc niż kupować szczeniora za 500 złociszy. :roll:
  8. A najbardziej zabawne zawsze było to jak wysiadałam z windy z psem (tym dużym) a do windy w tym samym czasie wpychała się zanim zdążyłam wyjść babka albo z psem małym agresorkiem albo z dzieckiem i jeszcze do mnie wyskakiwała z awanturą, że prowokuję psa by ją lub tego z kim szła (dzieciaczek lub pies) zaatakował... :angryy: Tiaaa nie miałam co robić tylko jeździć windą całymi dniami i czatować na tą kobietę i własnego mega łagodnego psa uczyć agresji.... Ciekawe jakbym go miała uczyć w tej windzie? Demonstrować mu jak wygląda atak i sama na czworakach rzucać się na kobietę lub dzieciaka lub jej psa? :diabloti:
  9. [quote name='Amber']Ja mam małe i duże psy więc potrafię się postawić w dwóch sytuacjach. Nie histeryzuje więc na widok małego podbiegacza, bo o ile nie skacze do gardła to może mojego dobermana najwyżej opluć. I nie reaguje też straszną agresją (raczej stoickim spokojem) na duże psy, które podbiegają i depczą mi jamniki. Wychodzę z psami na przemian więc raz mam sytuację taką, a raz taką, wszystkie odmiany chamstwa :evil_lol:[/QUOTE] Też miałam małego psa (i to bardzo agresywnego - odebrany ludziom, którzy znęcali się nad nim) i tego większego co wcześniej opisałam. Więc również znam sprawę z obu stron. Ale zawsze starałam się nie uprzykrzać życia innym moim psem. Nawet jak dałabym sobie rękę uciąć, że "mój piesek nic nie zrobi" to nie puszczałam go bez zgody do obcych ludzi czy psów. Bo mogli sobie tego po prostu nie życzyć. A może ich pies miał problem z łapą i nie mógł jej przeciążać... Różnie bywa... Mi szczególnie te małe jazgoty nie przeszkadzają. Ale jak paniusie (bo ich się zwykle zbierało kilka sztuk plus ich miniaturkowe yorczki w różowiutkich kubraczkach) stają bezczelnie pod blokiem na środku i tak wąskiego już chodnika i śmiały się jak ich psiaczki atakowały wszystkie psy i czasem ludzi.... (pominę sprawę, że te ich laleczki srały pod oknami i balkonami a nawet i na chodniku a one nic...). Nie dało się przejść samemu. A co dopiero z psem... Niech sobie idą gdzieś dalej (bo terenu zielonego było tam spoooooro). Niech się tam psiaki bawią do woli. Nie mam nic przeciwko małym psom ale wkurzają mnie psy totalnie nie ułożone wręcz rozbestwione a takie najczęściej występują w małych gabarytach (i niestety najczęściej to są yorki - tak jest u mnie na dawnym osiedlu). Bo po co go czegokolwiek uczyć skoro krzywdy nikomu nie zrobi. A taki wyskakujący do wszystkiego co się rusza to dla właścicielki takie pocieszne... Masakra ;/ Takie jest podejście właśnie tych Pań.... Aaa i zapomniałabym o pewnej starszej właścicielce Maltańczyka. Pies bardzo milutki. Właścicielka zresztą też. Z psiakiem spacerowała dosłownie godzinami. No ale było właśnie to "ale". Jak wychodziłam z bydlątkiem to oczywiście Pani leciała z psiakiem z drugiego końca łąki by pieski się pobawiły. Początkowo jak bydlątko dopiero rosło to nie miałam nic przeciwko bo się fantastycznie bawiły. Ale jak bydlątko miało te swoje 30 kg to bałam się już o tego małego maltańczyka. Bo bydlątko jak goniło maltańczyka i go doganiało to maltańczyk w zderzeniu z kolumbryną fikołkował jak formuła 1 podczas wypadku na torze. A jak z kolei bydlątko chciało się bawić w skakanie po sobie (tak jak robią to zwykle boksery) to maltańczyk się taki plaskaty robił i nieco ubrudzony jak błotko było. Pani to jakoś nie przeszkadzało ale bałam się że bydlątko kiedyś za mocno przygniecie maltana... Więc z czasem jak tylko Panią i psiaka widziałam to czym prędzej odchodziłam by się nie natknąć. Z czasem to przed wyjściem na spacer patrzyłam za okno czy jej nie ma.... Ta Pani lubiła mojego byczka a że miał bardzo łagodne usposobienie to bardzo chciała by jej psiak się bawił z moim...
  10. Jeszcze jak miałam psa. Bydlątko (z 30 kg miał) mieszaniec boksera z jakimś astem lub czymś w tym stylu mordującym. :diabloti: Wyszłam na spacer na lince. Nagle wyskoczył york ze szczeneczką na mojego. A mój jak na mordercę wypada zaczął merdać ogonem i chciał się bawić mimo że ten "łagodniusi" yorczek chciał go zjeść bez popitki... Psa trzymałam na krótko przy nodze. Zwracam uwagę paniusi by zabrała swojego upierdliwca jazgoczącego i szpanującego średnio już białymi kłami. A ona się śmieje mi prosto w twarz. Więc się wkurzyłam (bo to nie pierwsza taka sytuacja z nią ale zawsze wcześniej mój pies był na krótkiej zwykłej smyczy). Odblokowałam linkę (docelowo miała 5 metrów). Mina pańci bezcenna. :evil_lol::diabloti: Zaczęła się drzeć, że mój zje jej psiuńcia. Więc jej bezczelnie mówię żeby sobie zabierała swojego yorka jak chce go mieć żywego. Bo to ona nie ma swojego psa pod kontrolą a ja mam. Paniusia oczywiście nie wiedziała, że mój "morderca" to zalizać może kogoś na śmierć bo z zębów korzystał tyko jak jadł karmę lub bawił się zabawką. Nie cierpię takich ludzi. Mam na nich alergię i straszliwie źle trawię... I jak mi jakiś taki delikwent podskakiwał to zawsze puszczałam mojego psa na długą linkę. Psiak był (już za TM) mimo wyglądu mordercy bardzo kochanym psem. Agresji zero. Ale nigdy nie pozwalałam mu by podbiegał do innych psów (chyba, że je znałam i wiedziałam że właściciele się na to zgadzają). Dlatego miałam spokój z podbiegającymi dzieciakami. :diabloti: Ale bywało, że dzieciaki chciały pieska pogłaskać ale zawsze rodzice pytali czy można go pogłaskać. I zawsze wtedy wyrażałam zgodę.
  11. [quote name='Poker']namówię kogoś na wpłatę 1 %.[/QUOTE] Ja wpłaciłam.. szkoda, że to takie grosze wyszły....
  12. Bardzo się cieszę, że Ares ma dobry dom. To dzieki wam dziewczyny. Bo tak łatwo miałby dopiętą łatę "agresywny" i jego szanse na dom byłyby żadne.... Bo tak łatwo wytłumaczyć wszystko agresywnością..... I zniszczyć psu życie byleby się pozbyć i samemu mieć spokój....
  13. Madziu musisz zaktualizować pierwszy post. Aresa. ;)
  14. Podnoszę pannę. Bardzo się cieszę, że zdolna dziewczynka z niej i że się zatrzymała. Szkolić szkolić pannę. Nigdy nie zaszkodzi. ;) W zeszłym tygodniu przelałam małe co nie co. ;) Miało być więcej ale rachunek za telefon mnie zaszokował wredny jeden...
  15. Cudo pies to teraz cudo domek potrzebny. ;)
×
×
  • Create New...