-
Posts
10156 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kakadu
-
sluchajcie! wtorek sie chyba znalazl! :multi: dzwonilam wlasnie przed chwila do tego schroniska i pani mi powiedziala, ze to w 90% owczarek belgijski :crazyeye:, ten czarny typ dlugowlosy (w doroznieniu od plowego) tyle, ze ma ucho klapniete jedno i ze go wyczesali i jest jak duzy szczeniaczek - bawi sie i jest strasznie fajny; ocenili go na ok. 1,5 roku wiec jest mlodziutki!!! prawdopodobnie zostal wyrzucony z samochodu w tamtym miejscu i dlatego tak czekal :-( dzis po pracy wpadne na chwile do schroniska i zrobie mu zdjecia; mam nadzieje, ze to nasz wtoreczek :loveu: pani powiedziala, ze mozna mu juz szukac domu i przyjezdzac i wychodzic z nim na spacerki; jest w dobrych rekach; do schronu przywiozl go jakis weterynarz, ale jeszcze sie dowiem dzis dokladnie;
-
jestem, wczoraj mnie nie bylo bo mi sie zepsul samochod i nie dojechalam do pracy; zaraz bede dzwonic do schroniska z pytaniem o wtorka; moze cos mi powiedza; co do okolicy to tam nie ma po prostu NIC; jest las i przystanek, a dalej rondo...
-
moglo byc i tak, faktycznie jak ktos przyjezdza po psa to nie ma artykulow biurowych pod reka; zabral, posprzatal i pojechal; moglam zostawic numer telefonu, ale jakos tak bylo mi nieswojo pisac numer i zostawiac na przystanku... :roll:
-
nie :shake: sprawdzilam wszystko bardzo dokladnie; nie ma sladu ni popiolu po wtorku; wszystko dokladnie posprzatane; nie ma misek, nie ma nawet tego surowego kurczaka ani watroby; nie ma niestety rowniez zadnej kartki z wiadomoscia... gdyby nie wygnieciona trawa to nie byloby nawet wiadomo, ze jakikolwiek pies tam przebywal; tak jak mowilam mru - to wskazuje na to, ze wzial go jakis porzadny czlowiek; taka mam przynajmniej nadzieje...
-
w zeszlym tygodniu jezdzila straz i ostrzegala przed tzw "cofką"; znaczy, ze do narwi mialo wplynac bardzo duzo wody z wisly; no i wplynelo, ale nie tak bardzo duzo jak przypuszczali; ogrodki dzialkowe podtopilo po drugiej stronie walu (tej od rzeki), ale nie tak bardzo na szczescie; a jak u ciebie [B]kaja[/B] wyglada sytuacja? a ty [B]isabel[/B]? przeciez mieszkasz pod krakowem?
-
ja zaraz spadam do domu i po drodze sprawdze wszystko; wejde glebiej do lasu i zobacze czy tam nie ma psa, albo chocby wiadomosci; martwie sie o niego, boje sie, ze ktos go zabral na lancuch; wczoraj jak poszlam mu nalac wode do miski (jedzenia mial duzo) to zobaczylam w rowie surowa watrobe, surowy korpus z kurczaka i jakies odpadki; ludzie maja doprawdy dziwne pomysly... trzymajcie kciuki, zeby byly o wtorku jakies wiesci, chocby glupia kartka...:roll:
-
nie wiem czy juz wstawialam to zdjecie ale chyba nie; wiec pokaze wam jak frodzio dzielnie u boku mureczki wyglada sobie przez okno na swiat :) a potem jak z kola sobie wygladaja i tak dalej :) oj, tu akurat spia :)u vegusi na poslaniu :) [IMG]http://img41.imageshack.us/img41/9733/frodzioimurka.jpg[/IMG] [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/3087/frodzioimurkawoknie.jpg[/IMG] tu wygladaja z mureczka :) [IMG]http://img203.imageshack.us/img203/9691/frodzioikola.jpg[/IMG] tu ze sznupcia :) [IMG]http://img413.imageshack.us/img413/5786/frodziknatrawie.jpg[/IMG] a tu frodzio wyleguje sie na trawce i dla ciotek frodzikowych kwiatuszki wlasnorecznie wyhodowane przeze mnie (pierwsze w zyciu moje wlasne tulipany :)), w ktore pewnego dnia wpadla vega i... zdobila im jesien sredniowiecza nie powiem z czego ;) [IMG]http://img59.imageshack.us/img59/4185/p5080493.jpg[/IMG] :)
-
kochani, wtorka nie ma :shake: ; nie bylo go juz wczoraj jak wracalam z pracy, dzis rano zniknely tez miski; nie wiem co sie stalo; nie zatrzymalismy sie nawet bo bylismy w lekkim niedoczasie, nie bylo psa, nie bylo misek, nie bylo mojego listu wiec pojechalismy dalej; dopiero potem przyszlo mi do glowy, ze moze ktos te miski zgodnie z moja sugestia przestawil troche glebiej w krzaki, ale to sprawdze dopiero jak bede wracac po 16; i najgorsze jest to, ze nawet nie bede mogla nic napisac bo nie mam w domu netu; ale powiem mru jak sie spotkamy na szkoleniu w sobote;
-
[quote name='Equus']Znalezienie bezpłatnego dt graniczy z cudem :( swego czasu szukałam czegoś takiego - oferowałam karmę i opłatę za weta i nic nie udało mi się znaleźć :( Jak były miejsca to była kwota za średniego psa około 300zł plus karma i opłaty za wet-a. Większość DT to teraz takie hoteliki tyle, ze tańsze :/[/QUOTE] szczerze mowiac to ja myslalam, ze platne dt to znaczy, ze trzeba w nim utrzymac psa, a dt wychodzi "na czysto" jedynie, bez zadnych profitow... no, czasy sie zmieniaja jak widze :roll:
-
nnnno, juz wstawilam z powrotem; przeciez moze byc do 5 zdjec w poscie, prawda?
-
o kurcze, gdzies mi zniknelo to zdjecie portretowe!
-
on w ogole jest strasznie smutny, nawet koncowka ogona nie machnie jak sie do niego mowi, tylko patrzy...
-
[quote name='kaja555']to duży pies, DT czy hotel to mnóstwo kasy[/QUOTE] nie :shake:, w hotelu to go nie utrzymamy... napisalam list do osoby, ktora postawila dla wtorka miski z jedzeniem, zapakowalam w dwie koszulki i zakleilam, zeby w razie deszczu wytrzymal; zostwie dzis po drodze z pracy pod miska; moze cos odpowie, moze razem cos zdzialamy; ona karmi, ja pomoge, moze w jakims dt by sie go utrzymalo...?
-
[quote name='Isabel']Kakadu, a pytałaś sąsiadów, czy ktoś nie chce dużego psa do pilnowania obejścia (oczywiście nie na łańcuch!)? A może któryś z sąsiadów ma wolny kojec i zgodziłby się przechować Wtorka do czasu znalezienia mu domu? Nawet za odpłatą.[/QUOTE] nasza wioseczka jest mikroskopijna, wlasciwie letniskowa; stalych mieszkancow doslownie kilku; wiekszosc z sercem do zwierzat niebywalym, ale i zapsieni po czubek podworka (jedna pani ma 3 przygarniete psy...) skontaktowalam sie z wolontariuszka z jozefowa; napisze do niej maila i przesle link do watku; mam nadzieje, ze ona ma dobre zdanie o dogo (wiecie, cholera, ze roznie z tym jest niestety) i ze wpadnie zobaczyc co i jak, a potem pomoze... :roll:
-
[quote name='mru']cholera, kojelny?! łapać pomożemy (jest nas dwoje) - tylko dokąd go zabrać?[/QUOTE] ano wlasnie... ja nie wiem co jest na tym rondzie... w tej okolicy to juz 3-ci pies; jeden zginal pod kolami, drugi sie rozplynal (jak chcialam go nakarmic to uciekl w poplochu, byl podobny do sznaucerka mini - czarnego), trzeci jest na razie w lesie i sie stamtad nie rusza - chociaz tyle...
-
no niestety to jest najgorsze... poprosilam asiaf1 zeby tu zajrzala, ale ona chyba nie ma za duzo czasu...
-
czwartek: wczoraj po pracy zatrzymalam sie przy przystanku; wtorek byl troche glebiej schowany, ale byl; otworzylam mu puszke, ale grymasil i nie wiem w koncu czy zjadl; pogadalam do niego z 10 minut, ale byl zaniepokojony wiec dalam mu spokoj; dzis rano przygotowalam jedzenie i wode, zatrzymalimy sie i okazalo sie, ze przy przystanku stoja dwie metalowe michy - jedna z sucha karma wymieszana z pucha, a druga z woda; okazuje sie ze wtorka ktos jeszcze dokarmia :) byc moze to ta sama osoba, ktora zostawila wode i sucha karme dla tego zabitego przez samochod pieska (po drugiej stronie ronda)... dorzucilam swoja porcje bo w sumie to bylo cos innego (ryz, indyk, marchewka plus pokrojone w plasterki paroweczki do smaku) wiec moze sie wtoreczek skusi; marzy mi sie, zeby go wykapac; wygladalby wtedy o wiele lepiej... zostawie dzis list do tej osoby ktora postawila miski; wydaje mi sie, ze bezpieczniej bedzie schowac je glebiej do lasu; teraz stoja na swieczniku, sa widoczne z daleka, a idiotow nie brakuje... jeszcze jedno: [B]wtorek jest mlodszy niz pierwotnie przypuszczalam[/B]; sadzac po zebach [B]ma nie wiecej jak 2-3 lata[/B] wiec to mlodziutki piesek!
-
u nas troche wyszlo sloneczko, moze go osuszy jak jutro tez bedzie to zrobie mu lepsze zdjecia aparatem; ugotuje gar jedzenia i jakos wykarmie wszystkie ogony
-
nie wiem, kaja... jest caly przesiakniety woda :( siersc na plecach ma skoltuniona jak nieszczescie; przydaloby sie go wykąpac i porzadnie wyczesac
-
[quote name='Isabel']Melduję się na wątku. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że problemu bezdomności chyba nie da się rozwiązać. Człowiek jest załamany swoją bezsilnością. Trzeba by samemu, osobiście przygarniać wszystkie zwierzęta, żeby im naprawdę pomóc. A jest to oczywiście niemożliwe! Do tego te płatne DT! Jak rejestrowałam się na dogo, takie przypadki były sporadyczne, w sytuacji naprawdę podbramkowej, teraz stało się to nagminne,:( Nie wiem, Kakadu, co Ci doradzić, może ktoś z okolicznych mieszkańców zgodziłby się przyjąć Wtorka do kojca i szukałoby mu się potem domu.Może ktoś przyjąłby go na DT przy opłaceniu tylko karmy i weta? Wtedy może finansowo, wspólnymi siłami + bazarki, dałoby się radę finansowo to udźwignąć?[/QUOTE] no tak, faktycznie te platne dt to byly sporadyczne, ale i teraz chyba tylko sie placi za karme i ew. leczenie, a nikt na tym nie zarabia wiec nie jest tak zle; ktos daje miejsce w domu/zagrodzie dla psa, a zainteresowani go utrzymuja... latwiej sie komus zdecydowac zeby dac dt bez kosztow finansowych; co do wtorka to faktycznie nie ruszymy z ogloszeniami dopoki go gdzies nie ulokujemy, bo trzeba go poznac lepiej, sprawdzic na rozne okolicznosci no i musimy miec pewnosc, ze bedzie w kazdej chwili dostepny dla ewentualnych zainteresowanych...
-
[quote name='kaja555']a jakie tam macie schronisko? jest w ogóle cokolwiek? przecież nie może tak tam sterczeć[/QUOTE] jest niedaleko w jozefowie, ale oni go nie przyjma - z tego co slyszalam brakuje miejsc... zresztą nie wiem czy bym go chciala oddac do schroniska, tak prawde mowiac; nie znam tego schronu :shake:
-
gorzej, ze i ja nie mam... :placz:
-
dostalam smsa od pani izy (tej od rehabilitacji) ze wlasnie oto na jej oczach wniscli do lecznicy basen rehabilitacyjny!!! :crazyeye: obiecala dac znac jak wszystko ruszy i wtedy (choc bedzie pewnie bolesnie drogo) pojedziemy na jedna sesyjke plywania, zeby przyjrzec sie na czym to polega i czy aby nie robimy czegos zle namaczajac frodzia w basenie :) przyznam sie wam w tajemnicy, ze juz mam troche dosyc tych masazy... wydaje mi sie, ze one wcale nic nie daja... z utesknieniem czekam na sezon basenowy, zeby frodzia znowu rozciagac w wodzie; ten masazer tez nie za dobry chyba, bo tam napisane, zeby nie przy stawach uzywac, a w takiej frodziowej nozce to przeciez same stawy sa... wiec zarzucilam uzywanie i masuje znowu lapami; 3 razy w tygodniu frodzio jest masowany; czasem czesciej; wiem, ze powinnam codziennie, ale tyle do zrobienia w ogrodzie i w ogole... glupio mi przed frodziem... dziewczynki, mam prosbe, zajrzyjcie na watek pieska ktorego zaczelam dokarmiac; moze bedziecie mialy jakies pomysly bo ja utknelam w czarnej d. i nie wiem co dalej...: [url]http://www.dogomania.pl/threads/185853-czarny-wtorek-(w-typie-ON)-na-rondzie-pod-legionowem?p=14699479#post14699479[/url]
-
widze, ze nikt za bardzo nie ma pomyslu co dalej...
-
zlapac to go chyba dam rade, pare dni go podkarmie to w koncu mi zaufa; byc moze uda sie go wykąpac bo bardzo brzydko pachnie; tz powinien sie dac namowic na transport; tylko gdzie go zawiezc? co dalej robic? naprawde nie mam pieniedzy na utrzymanie go w hotelu, ani na platnym tymczasie szczegolnie ze nie wiadomo jak dlugo on tam by musial przebywac; naprawde nie wiem co mam dalej robic; boje sie, ze znajde go w koncu rozjechanego na asfalcie tak jak jego poprzednika... :(