Jump to content
Dogomania

Ulaa

Members
  • Posts

    11377
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ulaa

  1. Nieee!!! :placz::placz::placz: Znowu dobcia :placz::placz::placz: Czym te biedne psinki zawiniły?? Czym zasłużyły sobie na tyle nienawiści i agresji ze stony ludzi?? Boże, jak patrzę na swoją Sonię, która również była maltretowana, płacz więźnie mi w gardle... Są takie podobne :placz:
  2. To potworne, nigdy nie widziałam takich skórzaków :crazyeye: Biedak, jak on musi cierpieć... :-(
  3. Proszę bardzo, oto pierwsza niespodzianka: Fredi i Psotka dzisiaj o 6:00 rano czekają na śniadanko :cool3: [IMG]http://img256.imageshack.us/img256/5005/fredipscociapj2.jpg[/IMG] Zobaczcie jak Psocia się łasi do niego :loveu: [IMG]http://img517.imageshack.us/img517/907/fredipscocia1ct1.jpg[/IMG] [IMG]http://img127.imageshack.us/img127/7411/fredipscocia2qi6.jpg[/IMG] Uwierzycie????? Na początku on chciał obedrzeć kota ze skóry!
  4. Z powodu burzy wczoraj net chodził albo nie, a dzisiaj dopiero włączyli. Zaraz spróbuję wszystko ogarnąć. I niespodzianki dla Was będą różne :knuje:
  5. [quote name='bea_m']Oj szkoda że tak daleko mieszkam. Pomogłabym z dzieciakami. A i z chęcią poznałabym całą rodzinkę.[/quote] a w czym problem? wakacje, urlopik jakiś pewnie będzie... Ciotka pakuje futra do autka i przyjeżdża do Chrzanowa :cool3::multi:
  6. Wczoraj nie dało się zbadać berneniek, bo było duszno (przed burzą) i tak dyszały, że osłuchiwanie i mierzenie temp było bezsensowne. Dostały antybiotyki i wzm ukł odpornościowego. Fredziak to samo. W środę idziemy znowu i zobaczymy jak to wygląda. Na moje oko, to Megi się chyba obroniła, nie słyszałam, żeby kaszlała wczoraj i dzisiaj :multi: Fredziak sporadycznie i mało intensywnie. Najgorzej nadal Abra, u niej wiek i wyniszczony organizm robi swoje :-( Ale i tak widać poprawę. Jest weselsza, chodzi sobie i odzyskuje apetyt. Także jesteśmy chyba na dobrej drodze :razz: Co do szukania domku dla Fredziaka. W przyszłym tyg może uda się wsadzić go do przełomu (Ania się zgodziła podciągnąć go pod "nasze" interwencje :multi:i będzie na pierwszej stronie :cool3: jeszcze nie wiem ile to będzie kosztowało, bo lecznica płaci ryczałtem, więc pewnie znośnie). Wszystko zależy od jego stanu. Nie wydam niedoleczonego (i chyba zgodzicie się z tym?), tak samo jak niekastrowanego. I tak nie może być kastrowany zanim się nie wzmocni. Co więcej, po kastracji musi jak najszybciej trafić do domku, żeby psychika kształtowała mu się już w nowym miejscu (choć w jego wieku to i tak chyba za bardzo mu się nie zmieni). Zaczynam się stresować. A jak nie będą potrafili być cierpliwi dla niego? Albo nie będą mu ufać i nie pozwolą bawić się z innymi psami? Aha, zapomniałabym!! UWAGA!! Dzisiaj rano przyszła do mnie do łazienki kotka Psotka połasić się. Głaskam więc kicię, gadam do niej i jednocześnie do Fredzia, który nie odstępuje mnie na krok. I nagle szczęka mi opadła. [B]On wogóle nie zwracał uwagi na kota!!!! [/B]Co prawda Psotka jest wyjątkowa, bo ona się psów nie boi i zachowuje normalnie przy każdym, ale on nawet nie próbował niczego w jej stronę! :multi: Będziemy to utrwalać, bo może będzie chętny jakiś domek z kotkiem :cool3: Jeszcze dzieci by mu się przydało odwrażliwić, tylko skąd ja wezmę dziecko doświadczalne :evil_lol:
  7. Suczka prezentuje się bardzo dobrze, jest radosna, śliczna i zadbana, czyściutka, ma lśniące, wyczesane foterko. Wygląda jak border collie :cool3: Okazało się, że jej właściciel jest znajomym mojego TZ-a. Głupio mi było zbyt dużo wypytywac o sunię, bo ja nie znam tego chłopaka, jednak dowiedziałam się, że niedawno miała 1 szczenię, które zmarło. Absolutnie nie zgadzają się na sterylkę ("okaleczanie psa" :angryy:). Nie wiem co jeszcze napisać. Widać, że sunia jest szczęśliwa, radośnie odnosi się do swojego właściciela i wogóle całego świata. Inna sprawa, że zapewne przy następnej cieczce znów będzie pokryta, ale to niestety nie jest zabronione i nie mamy już na to wpływu :-( Chyba, że byśmy ją ukradli....
  8. Jeszcze nie byłam, muszę czekać na kogoś żeby mi pomógł, bo sama nie dam rady z trójką. Chyba jest lepiej. Zwłaszcza Fredzio. Wczoraj ani dzisiaj nie miał żadnego napadu kaszlu, trochę chrząka, ale rzadko. Megi się leży tylko u siebie w pokoju na wersalce i nie okazuje normalnej u niej wiecznej radości. Nie słyszałam, żeby kaszlała. Abra też słaba, ale nie taka osowiała jak Megi, jako jedyna nie ma apetytu. Kaszle często. Dziś kupię im jakieś ciacha albo gryzaki na poprawę humoru. Szkoda mi ich... Tylko Sonia się cieszy, bo jako jedyna chodzi na dłuższe spacery. Reszta wychodzi jedynie rano, jak jest pusto. Wolę nie ryzykować spotkania z innymi psami, poza tym gdy pobiegają to trudniej im oddychać. Jest jeszcze BIG problem. Jutro Abra i Sonia umówione są w Krakowie w Arce. Abra u dr-a Derkowsiego w związku z operacjami, a Sonia u dr-a Stefanowicza z oczkami. Nie wiem jak pojedziemy. Przecież mają być izolowane od siebie, a poza tym osłabienie Abry napewno odwlecze wszystkie zabiegi :-( Cholera, a tak długo czekałam na tą wizytę...
  9. To napewno nie zarobaczenie, moje psy były odrobaczane i Fredzio też - pierwszego dnia u mnie. Objawy u suniek pojawiły się kilka dni po jego przybyciu i wyglądają identycznie, a więc z pewnością to ta sama choroba, którą przywlekł Fredek - potwierdziła to także wetka: wszystkim rzęzi w oskrzelach, mają powiększone węzły chłonne i bolące gardła oraz podwyższoną temperaturę. Pani Arturze, może Pan napisać więcej na temat tego pędzlowania? Jak to się robi i czym? Pierwszę słyszę, by stosować coś takiego u psów...
  10. Trzeba wstawić mu gdzieś ogłoszenie do gazety albo zrobić takie do powieszenia na mieście. Wtedy Brando przestanie być anomimowym zwykłym czarnym kundelkiem i ludzie się o nim dowiedzą. Ja mogę zrobić takie ogłoszenie i wstawić je tu do ściągnięcia, wtedy każdy będzie mógł sobie ściągnąć u powiesić u siebie. Jeśli zrobi to dużo osób, to Branduś napewno komuś wpadnie w oko...
  11. Bardzo proszę o podnoszenie bazarków :oops: Nikt o nich nie pamięta, a to jakiś sposób, żeby zostało więcej pieniążków na koncie MichałMi dla innych dalmaciaków w potrzebie.
  12. Fredziak starsznie lubi drzeć foliowe worki i reklamówki, kiedy jest sam :roll: Szuka ich gdzie tylko może. To lepsze niż lizanie i wygryzanie swoich łapek, ale doskonale pokazuje, jaki z niego neurotyk :razz: Właściciel będzie musiał regularnie inwestować w gryzaczki :eviltong: co napewno nie zaszkodzi też kropciaka ząbkom nieładnym...
  13. Sorki, że tak 3-ci post pod rząd, ale właśnie wetka Krecika przywiozła (uff) i spytałam przy okazji co psy dostały. To były zastrzyki na wzmocnienie ukł immunologicznego i antybiotyk jakiś. W poniedziałek się wszystko dowiem dokładnie.
  14. Boże co za dzień!!! :crazyeye::crazyeye::crazyeye: [SIZE=3][SIZE=2]Fredziak właśnie wykopał i[B] zjadł żywego kreta!!![/B] Robiłam coś w kuchni i zobaczyłam przez okno, że czymś trzepie, a to się wyrywa i jest zakrwawione, myślałam, że kot upolował ptaszka i Fredi go dojada, ale przypomniałam sobie, że przecież kota nie ma, bo jest na operacji, a drugi nie poluje. Wyleciałam szybko z domu, ale zwierzątko było już zjedzone, a w kącie ogródka wykopana dziura i tunelik krecika :placz: A to dopiero połowa dnia... [/SIZE][/SIZE]
  15. [quote name='maciaszek']Ulu, a wpis do książeczki? Wrzuć tu skan, dowiemy się co dostały. Mucosolvan na pewno im pomoże. Ale powinny przede wszystkim dostać antybiotyk![/quote] Książeczki zostały w aucie. Mogłabym zadzwonić do Ani, ale nie będę jej głowy teraz zawracać, sama jest. Ufam jej, napewno wie co robi. Dowiem się jutro jak nam Krecika podrzuci. [quote] Nie obwiniaj się. To nie Twoja wina. Skąd miałaś wiedzieć? Tym bardziej, że psa oglądało kilku weterynarzy... :calus:[/quote]Ale to tylko ludzie, omylni... Czasem czegoś się nie uwzględni, o czymś zapomni... A ja jako właścicielka powinnam być bardziej odpowiedzialna i myślec przede wszystkim o swoich psach. Jednak nigdy, żaden tymczasowicz ze schroniska, z ulicy czy z interwencji nie wymagał izolowania (z wyjątkiem Soni, ale u niej szybko się to okazało, zresztą było małe ryzyko, że nosówka przejdzie na inne dorosłe, szczepione psy). Wystąpił więc chyba syndrom "nam napewno się to nie przydarzy". Mam nadzieję, że moje one mi wybaczą... i Wy też. Chciałam, żeby było inaczej, żeby Fredzio szybko wyzdrowiał i szybko znalazł super kochający domek. A tutaj okazuje się, że nie dość, że nie można go jeszcze wykastrować (osłabiony), to jeszcze ma atopa, o którym nic nie wiemy :grab: Za to z charakteru to takie kochane stworzonko i tymbardziej nie mogę pogodzić się z tymi wszystkimi niesprawiedliwymi rzeczami :-(
  16. Masz rację Maciaszku, człowiek uczy się na błędach. Ale czemu kosztem niczemu niewinnych psów? Nie wybaczę sobie tego... Typowa mądrość po fakcie :flaming: od tej pory, jesli jeszcze wezmę jakiegoś schroniskowca (a pewnie nieprędko, bo rodzina mnie nienawidzi za narażenie naszych suniek) zawsze będzie izolowany. Wiem, że kk nie jest groźny, ale jest też niepotrzebny... To taka głupota, która być może uniemożliwi operację Abrze i na to jestem najbardziej wściekła :-( Zabij mnie, a nie powiem co dostały, nie zapamiętałam bo był kocioł (i jeszcze ten mój kotek biedny...). Będę im dawać mukosolvan, może nie będą się tak dusiły. Boże jaka ja jestem głupia. Co za dół :-(:-(:-(
  17. [I]No i czego mnie budzisz?? [/I](zdjęcie z przedwczoraj wieczora, Fredek na wersalce wyrwany ze snu:roll:) [IMG]http://img530.imageshack.us/img530/3981/s1xp1.jpg[/IMG] Zrobiłam mu to zdjęcie, bo zmiany były najbardziej widoczne - szczególnie w pachwinach, na głowie, łapach. Na fotce nie widać zmian w środku uszu i na brzuszki. Również w uszach ma czerwone strupy a skóra na korpusie pokryta jest bruzdkami. Fredzio ma dni lepsze i gorsze, wtedy drapał się i lizał jak opętany, wczoraj lepiej a dzisiaj wcale. Niestety bez testów nie dowiemy się, z czym to jest związane. Jedzenie raczej napewno nie, bo ciągle dostaje to samo, a jak zmieniam, to po trochu i nie mieszam z niczym nowym by mieć jasność. Ale to raczej nie pokarmowe...
  18. Szkoda, że nikt mi nie powiedział, że w katowickim schronie panuje KK. U Fredzia podejrzewana była nosówka, o kaszlu nie było mowy... Wróciliśmy od weta, dzisiaj była Ania. Najgorzej jest z Abrą. Temperatura, oskrzela i część płuc zajęte, spuchnięte i obolałe gardło i migdałki. Megi dopiero się "kluje", ale organizm nie walczy tak jak powinien (sorry ale uciekło mi gdzieś, dlaczego), temperatura lekko podwyższona. Migdałki powiększone, ale oskrzela ok. Fredzio średnio, temp lekko podwyższona, ale wetka uważa, że to może być związane z jego tempramentem i podnieceniem, oskrzela trochę jeszcze rżężą. Wszystkie dostały na podniesienie odporności i nie wiem co jeszcze, byłam ogłupiała. Wetka dała nadzieję, że to może jakaś angina, choć jak dla mnie pal licho co to jest - trzeba leczyć i jest bardzo zaraźliwe, a to wystarczy... Wogóle to jakiś wysyp dzisiaj. Pakowałam psy do auta, a siostra przyleciała z kotem, że coś mu się stało. Patrzę, a pyszczek cały zakrwawiony i łapki, kieł dolny na sztorc wystaje. Zajrzałam do pyszczka a tam masakra :-( Okazało się, że złamany dolny kieł w żuchwie i został w lecznicy, będzie miał operację... Tak jak pisałam do Buni (dziękuję jeszcze raz Buniu, za to, że jesteś:calus:), gdyby nie te zwierzaki to strasznie by było nudno... chyba człowiek siedziałby z nudów i seriale oglądał... Zaraz wstawię fotki Fredziaka skóry. On ma jednak tego atopa :shake:
  19. DZISIAJ RANO ZAUWAZYŁAM TO SAMO U MEGI!!!!!! Identyczne duszenie i charczenie :placz: Poszukałam po necie i okazało się, to, co ktoś już wcześniej sugerował - objawy wskazują na kaszel kenelowy :placz: Jestem rozżalona i wściekła!! [B]Dlaczego NIKT z tylu wetów oglądających Fredzia nie wpadł na to??[/B] W schronisku, w hoteliku, u nas badało go dwóch - i nikomu nie przyszlo to do głowy!! Przecież odizolowałbym swoje psy... A teraz jeszcze tylko Sonia się trzyma - łapią po kolei tak, jak kontaktują się z Fredkiem - najwięcej Abra, bo często śpi z nim w mieszkaniu, potem Megi bo biegają razem po podwórku. Jeszcze tylko Sonia się trzyma, bo praktycznie spotykają się niewiele, tylko na spacerach i podczas jedzenia. Nie mam pojęcia co robić. Przede wszystkim nie mam pieniędzy na leczenie wszystkich psów naraz. Abra ma mieć operację w lipcu, bez której bark jej wysiądzie. Musi ją mieć, a teraz stanęła pod znakiem zapytania. Mama jest wściekła na mnie. Ja na siebie też. Jak zwykle zawiodło najsłabsze ogniwo - ludzie - a cierpią psy... To nie tak miało wyglądać!!!! O 9:00 jadę do weta.
  20. Wyciągam temat, bo chyba moje psy to złapały. Jakiś czas temu wzięłam na tymczas dalamatyńczyka ze schroniska z podejrzeniem nosówki. U mnie już była suka z nosówką też ze schronu (wyleczona, została na zawsze), więc pod tym względem miałam doświadczenie. U dalmatka Fredzia okazało się, że to napewno nie nosówka, jednak objawy dziwne: duszenie się, kaszel, kichanie. Niedawno tak samo zaczęła mieć moja Abra i dzisiaj zauważyłam u Megi!!! Sonia na razie nie ma żadnych objawów. Jestem zrozpaczona, Fredka oglądało tylu wetów (w schronisku, w hoteliku i u nas dwóch) i NIKT nie pomyślał, że to może być kaszel kenelowy :placz: Nie izolowałam moich psów i one się zaraziły :placz: Czym to grozi? Jak się leczy? Słyszałam, że podobne objawy może mieć też parainfluenza, czy jakoś tak... Co to za choroba?
  21. Nie byłam jeszcze :niewiem: Dzisiaj też nie da rady, chyba że pod wieczór, a najpewniej to jutro rano, bo Fredzik też ma wizytę. A Fredzio to księżniczka na ziarnku grochu. Śpi już teraz oczywście tylko na łóżku, ewentualnie fotel :roll: Ale jak tylko jest nierówno pościelone albo coś leży pod kocem (np komórka) to on wszystko rozgrzebuje i ścieli od nowa, po swojemu :lol:
  22. Zapalenie oskrzeli. Jednak może byc ono wynikiem CZEGOŚ (czego?) większego, bo samo zap. oskrzeli chyba nie jest zaraźliwe? Strasznie mi szkoda Abry, ona i tak taka bidulka kaleka, a jak jeszcze ataku dostała to już wogóle wyglądała rozpaczliwie :placz:
  23. Niestety chyba mam złą wiadomość. Wygląda na to, że moja Abra zaraziła się od Fredzia. Wczoraj wieczorem dostała ataku kaszlu takiego samego jak on ma i dzisiaj rano to samo :placz:. Nigdy wcześniej tego nie było... zbiegło się z jego pojawieniem i wygląda identycznie - kaszle i kicha :-( To już starszawa sunia po wielu przejściach zdrowotnych i ma słaby organizm... Dzisiaj biorę ją do weta i się okaże.
  24. [quote name='ewadr']Cieszę się, że Dianka sie dogadała ze zwierzakami:multi: i nic sobie nie robi z rządzenia królowej Tojki. My strasznie za nią tęsknimy, dom stał się taki pusty i cichy. Najbardziej teskni Kinga i nasza Shila, bardzo lubiły razem ganiac po ogrodzie. Ale najważniejsze, że Dianka jest szczęśliwa. Postanowiłyśmy wszystkie suczki na tymczasie nazywać Dianka, bo widać to szczęśliwe imię.[/quote] A jak będzie chłopczyk, to jak? Dianek :evil_lol:? Wczoraj byłam z Fredkiem u weta, zastałam Maćka i akurat zgadaliśmy się tak o Diance, przy okazji rozmowy na temat ogłoszenia w przełomie. Maciek również był zachwycony i pod silnym wrażeniem domku Smółki, wyglądalo to tak jakby sam chciał być zaadoptowany przez Devilindisque ;):lol: No ale kto by nie chciał? Te wszystkie szczęśliwe uśmiechnięte pycholki mówią same za siebie :loveu:
  25. Ja też zamówię w najbliższym czasie. [SIZE=5]Są ŚWIETNE!!!!!!!! [/SIZE][SIZE=5]Bigos gratulacje!!![/SIZE]
×
×
  • Create New...