-
Posts
11377 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ulaa
-
Staruszeczki z powodzi w schronisku: Lavinka ma domek, Bacuś już za TM[*] :(
Ulaa replied to Ulaa's topic in Już w nowym domu
[B]Cioteczki Bacusiowe!! przyznać się - [/B][B]od kogo dziadek dostał paczkę, hę? :loveu: [/B]Royalek hypoalergic, bardzo dobre lekarstwo na stawy i domowe ciasteczka - dziekujemy :loveu: Karma sprawiła dziadziowi niesamowitą radość, sterczy przy szafce jak żyd przy ścianie płaczu, a na mój widok mordka mu się cieszy i uszka nastawiają - bo "może to już teraz pora na pyszności!". I to jest jedyna dobra wiadomość odnośnie samopoczucia dziadzia... (tymbardziej dziękuję kochanemu darczyńcy - bo inaczej byłyby same niezbyt dobre wieści...). Upały uderzyły z nową mocą. Organizm misia jest coraz bardziej wyczerpany i coraz trudniej mu funkcjonować. Mam wrażenie, że jedynie leki, spokój i dobra karma+wspomagacze trzymają go jako tako w pionie... Przedwczoraj mama zauważyła, że ma drgawki jak śpi. Wczoraj rano ja z kolei znalazłam go w takim oto stanie: na swoim łóżeczku eżał z wygiętym kręgosłupem, przebierał wszystkimi 4 łapami, a oczy miał całkiem otwarte, wywrócone na drugą stronę i powleczone błoną. Nie reagował na moją obecność, a nie chciałam go przestraszyć. Najpierw położyłam dłoń na mordce, nic. Potem przesunęłam po głowie w stronę karku i łopatek. Nic. Dopiero gdy podniosłam jego głowę i chuchnęłam na nos, zaczął powoli odzyskiwać świadomość. Przestał biegać, oczy wróciły na miejsce i cała psia twarz przybrała w końcu normalny "realny" wyraz. Zaraz stulił uszka i przekrzywił główkę jak na powitanie zawsze, ale nie wstał. Nie wyglądało to tak przerażająco, jak atak padaczki czy wstrząs. Wyglądało na bardzo mocny sen, jednak te otwarte wywrócone oczy, przebieranie łapkami i wygięty kręgosłup... Myślicie, że on się budzi potem obolały po takim śnie i dlatego nie wstaje? Normalnie się przecież tak nie porusza... Co do alergii to nieco się zmniejszyła w związku z dietą (zamówiłam mu Boscha ziemniaki i ryba - aktualizacja w 1 poście), a teraz na tym Royalu napewno będzie jeszcze lepiej - i nie będzie dostawał nic innego do jedzenia, smutny z tego powodu napewno nie będzie ;). Nadal ma po bokach ud wygryzioną sierść i różowe plamy, ale wyczesywanie grzbietu nie powoduje już takiej gwałtownej reakcji. Nie wiem co napisać jeszcze. Co chwila ja albo mama znajdujemy go śpiącego beztrosko w kupie. Widać, gdy wstaje, aby się przywitać, drepta taki radosny nieświadomy obklejenia kupą, a nam się serce ściska na radość i bezbronność jaką ma wtedy w oczkach.. Załatwia się gdzie popadnie. Chodnik i podwórko przed domem ciągle zakupane, bo on nigdy nie robi na trawnikach, zawsze na betonie albo w domu na kafelkach i śmierdzi w całym domu. Sika też w domu, ale to już świadomie, bo inaczej nie może pokazać swoich intencji. Sika na miskę Soni, na wycieraczkę koło drzwi, na drzwi i na szafkę z karmami. Czyli wszędzie tam, gdzie chciałby mieć coś do powiedzenia ;) Na jego siki koło swojej miski sika potem Sonia, która też jest stara, niedowidząca i niedosłysząca i tak sobie tymi sikami rozmawiają, kto ważniejszy... A my sprzątamy, zmywamy na okrągło. Myślałam, że mama w końcu wkurzy się i zażąda żebym "coś zrobiła" z Gwiazdkiem, bo tak sobie lubi pogadać i ponarzekać jak jakiś tymczas jest bardziej problematyczny lub za długo siedzi... ale nie. Tylko wtedy, kiedy on nie może oddychać albo chodzić, mama trochę panikuje (wiadomo, o czym wtedy myśli i mówi). Ale my mamy taką zasadę: dopóki z powodu choroby męczy się tylko człowiek - pies ma żyć. Kiedy zaczyna męczyć się pies - człowiek musi zrobić wszystko, aby to cierpienie pokonać. Psiaki nie rozumieją swojego cierpienia, ale godzą się na nie... tak pokornie i bez skargi.... Tak bardzo chciałoby się ofiarować temu staruszkowi na koniec jedynie szczęście... A jemu tak trudno z niego korzystać, bo ciałko nie wytrzymuje, tylko ciałko... Bo w środku on wciąż jest radosnym młodym psem, ma ochotę na spacerki, uwielbia smakołyki, lubi wizyty i gości, domaga się uwagi i pieszczot... Ale ciałko nie nadąża :-( Może któraś ciocia miałaby ochotę nas odwiedzić i poznać dziadziusia, pomiziać? On bardzo lubi gości, a nie wiadomo dlaczego ludzie mają jakieś opory żeby go dotknąć, pogłaskać, przytulić. Z daleka ręka wędruje... ale z bliska, gdy okazuje się, jaki to staruszek, ta ręka się cofa. Tak jakby się brzydzili - jego zniszczonych ząbków, niedowidzących oczek... albo bali... że jest taki kruchy, że się rozsypie pod wpływem dotyku. Nieraz sama mam takie wrażenie dotyczące kruchości... Które on w sekundę przełamuje. On nie ma takich refleksji. Bierze, co jest i korzysta z tego co ma. Jest wspaniały. Dziękuję, że mu pomagacie. To daje siłę nam wszystkim.:multi: -
[quote name='Javena']Własnie czytałam ogłoszenie u nas. Odpisałam nr tel. Chciałabym sie dowiedziec,gdzie odbywały by się takie szkolenia? Wiem ,ze w Libiażu,ale konkretnie w jakim miejscu? Chyba,że to sa jakies inne ogłoszenia. Mam szczeniaka ,który był u mnie tymczasowo,ale przez siedem miesiecy nie znalazł domu i został .Nie potrafiłabym go teraz oddac. Za duzo w nim miłosci do mnie i tylko do mnie.( Reszta rodziny sie nie liczy) Są jednak z nim problemy jesli chodzi o chodzenie na smyczy i lęki przed małymi dziecmi. Czasem nawet zęby dzieciom pokazuje.:) Mam wrazenie ,ze gdyby nie był na smyczy ,to by zaatakował.Prosze o odpowiedz,czy to własnie o te szkolenia chodzi?[/QUOTE] Raczej nie, bo my jeszcze się nie ogłaszamy... Piszesz, że czytałaś u Was - czyli gdzie? Kto je organizuje? Co do miejsca, to niestety nie mamy takiego, więc w grę wchodzi praca w miejscu zamieszkania psa w przypadku problemów "domowych" i mobilność godzin i miejsc w sytuacjach takich jak np Twoja (również po to aby uniknąć czegoś, co często zdarza się na szkoleniach grupowych: pies pracuje i robi postępy tylko tam i tylko wtedy, poza szkoleniem nic się nie zmienia - wina właściciela, bo mało trenuje, a z drugiej strony przyzwyczajenie psa do okoliczności).
-
Kwestia wynagrodzenia za usługę, która zasilałaby konto fundacji, ale jednocześnie pokrywałaby: - dojazdy do klientów - środki potrzebne do działalności jak materiały szkoleniowe itd. Reszta zależna od powodzenia działalności (jeśli byłoby takowe, chciałybyśmy z Dorotą pracować za karmę dla psów - a resztę pozostawić do dyspozycji fundacji). Niebardzo wiemy jakby to miało wyglądać od strony technicznej, żeby nie narobić bałaganu.
-
Miło jest mieć takich sąsiadów :) Moi sąsiedzi przynosili jedzenie, którego sami nie mogli zjeść moim psom tymczasom, kiedy było ich wyjątkowo dużo w jednym czasie np 5 czy 6 mordek, a inna sąsiadka młoda pożyczała psy na spacerki i wszyscy byli zadowoleni. Z kolei zdarzyło się też, że ktoś wezwał hycla olkuskiego, aby zabrał mi tymczasy... Nie wiem, czy to miała być "pomoc" czy znacznie mniej czyste intencje... w każdym razie hycel został pogoniony;) Fajne uszka ma Maja:)
-
Gdybym znała, mała już miałaby dawno DT... Justyna pisała do mnie o suni na gg już jakiś czas temu, ale jedyne co mogłam poradzić to właśnie założenie wątku na dogo...
-
Trochę to dziwne, że tak od razu obydwie zareagowały gwałtownie. Czy sunia może być w ciąży? Jakiej wielkości i w jakim wieku jest sunia, z którą mała się nie zgodziła? (tylko podobne "parametry" mogły spowodować taką obustronną reakcję, inną przesłanką jest właśnie ciąża). Chyba że okoliczności spotkania miały wpływ na reakcję. Hmmm... Szkoda :( Jeśli mogę w czymś pomóc, jestem do dyspozycji.
-
Ast i Leonbergerka w jednym kojcu w gnoju-> MAJĄ DOMY!!!
Ulaa replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Ja wiem który to konował podwiązuje jajniki....:angryy: [SIZE=1]Ada-jeje, czy suczka nie mieszkała wcześniej w Trzebini?[/SIZE] Chwała Wam za czujność! Z ropomaciczem nie ma żartów, nieraz to kwestia godzin... Jestem pełna uznania, jak udaje się Wam to wszystko ogarnąć, i to w najdrobniejszym nawet szczególe, całe olbrzymie gospodarstwo i wszystkie sprawy... Podziwiam :loveu: -
Witaj Justii :) udało Ci się bez problemów wejść na dogo, super! Ile dokładnie sunia może mieć? Czy to możliwe, że jest w ciąży? Ile może u Ciebie zostać?
-
Przegryzł się podobno przez ogrodzenie... Pojadł, popił, odpoczął i nabrał sił... Dokąd poszedł? :( Oto co napisała jeszcze Iza (ta, której tata wyciągał psa za pierwszym razem) zanim nadeszła wiadomość o zniknięciu psiaka...: [QUOTE] [COLOR=black][FONT="]ciezko jest okreslic dokladnie gdzie to bylo. na pewno na zewnatrz kolo jakis bunkrów ze schodami zalanych woda... i tam jest ponoc studzienek glebokich tak na 3 metry, niekotre puste ze schodkami przy wlazie, inne pozalewane inne przykryte gnijacymi deskami a pod spodem woda[/FONT][/COLOR] [COLOR=#717171][FONT=Arial] [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT="]takze niebezpiecznie tam dosyc. [Tata] powiedzial, ze on moze zaprowadzic tam bez problemu, ale szczegulowo ktora to studzienka nie jest w stanie opisac[/FONT][/COLOR] [COLOR=#717171][FONT=Arial] [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT="]tez dosyc dziwne czemu psa nie utopili w takim razie z studzience z woda[/FONT][/COLOR][COLOR=#717171][FONT=Arial] [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT="]moze jednak chcieli zeby ktos go znalazł:| [/FONT][/COLOR][COLOR=#717171][FONT=Arial] [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT="]albo nie mogli po prostu odchodzac patrzyc na topiacego sie psa "krzyczacego" z rozpaczy, wiec woleli zadac mu powolna smierc z glodu i upalu[/FONT][/COLOR] [/QUOTE]
-
DT o którym pisałam wcześniej (IKA ma namiary) jest aktualny. Pokazałam im Lusię i dzwonił Arek specjalnie aby się dopytać, kiedy kotek przyjedzie :) chyba się spodobała bardzo ;) Może choćby jutro, po ich pracy jeśli nadal trzeba kociaczkowi tymczasu.
-
[SIZE=3]Nowe wieści z "prywatnego śledztwa" koleżanki mieszkającej w pobliżu starego szpitala.[/SIZE] [SIZE=4][COLOR=Red][B]Psina była wrzucana do kanału nie raz, ale 2 razy!!![/B][/COLOR][/SIZE] Za pierwszym razem, słyszany był [B]już w sobotę[/B] jak wyje. W niedzielę do taty koleżanki (dom najbliżej ruin) przyszło 2 chłopaków w wieku ok. 20lat z prośbą o pomoc w wydobyciu psa ze studzienki. Tata koleżanki wziął drabinę i wydobyli psa. Napewno ten, owczarkowaty z krótkim ogonem. Wtedy nie miał nic na szyi. Te chłopaki zabrały go z sobą. [B]-Jakim cudem ponownie znalazł się w studzience?? -Czy ktoś próbował uciszyć psie wołanie o pomoc ...za pomocą zaciśniętego na szyi paska? -Gdzie zabrali go wtedy tamci kolesie i co się działo później z psem? -Czy mają coś wspólnego z jego cierpieniem (taka "zabawa"???) czy może pies im uciekł i wrócił do swojego domu, gdzie kochający właściciel postanowił skuteczniej rozprawić się z niechcianym stworzeniem?[/B] W to, że 2x wpadł do tej samej studzienki napewno nie uwierzę. Jeśli dorwał go jakiś psychol, to może ponownie chcieć go odzyskać i ukatrupić skutecznie, wykorzystać może w tym celu podstawione osoby! Moim zdaniem najlepiej by było, aby psinek wyjechał gdzieś daleko w bezpieczne miejsce... Tylko gdzie? :-(
-
Szczeniaki z LISIEJ NORY! 5sz. EX-DZIKUSÓW MA DOMY!!! Mama nadal w lesie :(
Ulaa replied to Ulaa's topic in Już w nowym domu
Uwaga!!!:cunao: Nowe wieści!!!!! Oszalałam z radości!!! :sweetCyb: Patrzcie sami :loveu: [QUOTE]Dziękuję za fotki , są piękne:), Puppy i Świnka to już kumple, jedzą z której michy popadnie, bawią się całymi dniami, Puppy nie chce już spać z nami w sypialni- przenieśliśmy jego koszyk do korytarza bo Świnka śpi pod stołem w kuchni i chcą być razem, troszkę jej jeszcze zabiera zabawki ale mała już zaczyna o nie walczyć, a poza tym to takie zaczepki, chodzi o to żeby razem targać miśki itp:) już kilka razy widziałam jak jej przynosił skarpetkę żeby zaczęła razem z nim ciągnąć, a Świnka jednak poszła za głosem instynktu i odkryła staw... no i już w nawyk weszły kąpiele wodno błotne na które namówiła Papusia, ( na szczęście on tylko łapami włazi, bo jest trudniejszy do umycia i wyczesania niż mała). Świnka już poczuła się pewnie, bo wczoraj zaczęła szczekać na sąsiada:) z Puppym oczywiście, no i zostawiliśmy ich samych wczoraj na kilka godzin, trochę się bałam jak to będzie ale jak wróciłam to spały razem na ganku. Dzisiaj mają odrobaczanie, bo trochę się wygryzały pod ogonami, a jutro kąpiel pod prysznicem:) Książkę bardzo nam polecała nasza trenerka, spróbuję ją sobie kupić i przeczytać. Pozdrawiam ciepło, Marysia[/QUOTE] :sweetCyb: -
Hanek jeśli możesz to napewno bardzo się przyda!!! Jesteś tam zalogowana? Chociaż od do owczarka mało podobny teraz, jak taki chudy...:-( Może chwyci kogoś za serce, ja jestem przybita jak ktoś mógł mu zrobić coś takiego, przecież jest tyle innych "sposobów" na "pozbycie się" psa :placz: Jutro to nie jest na szczęście termin ostateczny!!! Chodząca rozpacz, napewno nikt nie wyśle go w takim stanie do schronu, wetom i pani Halinie też go okropnie żal... on jest kochany mimo tego co go spotkało, w schronie chyba by go rozszarpali. Jest w boksie z wybiegiem, w środę ogłoszenie w Przełomie. Ogłoszenia bardzo potrzebne!
-
Staruszeczki z powodzi w schronisku: Lavinka ma domek, Bacuś już za TM[*] :(
Ulaa replied to Ulaa's topic in Już w nowym domu
Dziękuję Effq!!! Zamówię dla Bacusia karmę i kupię mu leki, bo szybko się te serduszkowe kończą. Jak pójdę po receptę, to od razu spytam o te sterydy - czy można u niego. Zmontuje też dla niego jakiś bazarek. Wyjeżdżamy z Megi we wtorek na jakieś 7-10 dni i dziadziuś zostanie z mamą. Mama trochę panikuje na ten jego stan, ale teraz przynajmniej wiadomo czego się spodziewać... :( Szczerze mówiąc, nie chce mi się w te Bieszczady chociaż kocham tam być i od wielu miesięcy z Marcinem to planowaliśmy... ale zostawiać dziadzia w takim stanie i cały czas myśleć co z nim - żaden wypoczynek :( W dodatku doszedł jeszcze ten biedak - czyżby wakacyjna ofiara? :( [url]http://www.dogomania.pl/threads/189116-Wrzucony-DO-STUDZIENKI-niech-zdycha-w-tym-upale-KUNDEL-JEDEN-ma-czas-DO-PI%C4%84TKU[/url]!!! kolejne zmartwienie :( -
Edit 15.07. wiadomo więcej. Psiak został wrzucony do [B]studzienki głębokiej na 5m.[/B] Straż pożarna dostała [B]anonimowe zgłoszenie z budki[/B], że w kanale wyje pies. Nie mieli problemów przy wyjmowaniu go. [SIZE=3]Na szyi miał [B]zaciśnięty jakiś pas[/B]. Tak mocno, że [B]nie mógł nawet ruszać głową.[/B] Dopiero po zdjęciu pasa wstał i łapczywie zaczął jeść i pić (zjadł wszystko, co dostał - czyli puszkę i suche, wypił 2 miski wody). [/SIZE] [SIZE=3][B]Jest bardzo wycieńczony, wychudzony. Szkielet ledwo trzymający się na nogach.[/B] Ma dziwnie obcięty ogon. Do tego tak [B]przeraźliwie smutny i zrezygnowany[/B], obraz nędzy i rozpaczy :shake: boi się wyciągniętej ręki (skula główkę). [/SIZE] Został odrobaczony. Lecznica obiecała darmową kastrację. Ma [B]max 4 lata[/B] (siwa mordeczka to chyba ze smutku :-( ). Tak go dzisiaj rano zastałyśmy [IMG]http://images39.fotosik.pl/311/f67568b607d5a1de.jpg[/IMG] Pas był zaciśnięty ciasno na szyi, na 2 mocne węzły [IMG]http://images43.fotosik.pl/315/cac4d97b9186b5b4.jpg[/IMG] Piesek nie reagował na nic [IMG]http://images37.fotosik.pl/310/f40340a82e8a71c6.jpg[/IMG] Dopiero po zdjęciu paska, pojadł, popił i poczuł się lepiej. Ale ten smutek i niepewność w oczkach... [IMG]http://images41.fotosik.pl/310/30d838dbdd63c003.jpg[/IMG]
-
[SIZE=3]Na razie wiem tylko tyle - [B][COLOR=Red][COLOR=Black]wydobyty ze studzienki[/COLOR] [/COLOR]na starym szpitalu, przez straż pożarną[/B].... (wyobraźnia niech dopowie skąd się tam wziął...) wg opisu przez telefon: [B][U]samiec, ok 20kg, czarny podpalany, w średnim wieku.[/U] Jeśli nie znajdzie DT, jutro o 12:00 miał jechać [COLOR=Red]do schronu [/COLOR](Mysłowice!!!) - dostał czas [COLOR=Red]do piątku!!![/COLOR] [/B][/SIZE] Wrzucony do studzienki i zamaskowany, na terenie ruin starego szpitala. Wiele opuszczonych budynków grożących zawaleniem, sceneria jak z horroru. Rzadko kiedy ktoś się tam zapuszcza... Nie wiadomo, czy on piszczał wystarczająco głośno, aby usłyszał ktoś z nielicznych osób tamtędy przechodzących... Czy psychola ruszyło sumienie albo wygadał się komuś... W każdym bądź razie - [B]został uratowany. Zdarzył się pierwszy cud. Czy można liczyć na kolejny...?[/B] Jutro rano pójdziemy z Monitaa zrobić mu fotki. WITAJCIE WAKACJE.