A na przykład wczoraj nosiłam słomę do boksów, więc wszystkie psy pozamykałam w domu, furtka otwarta na oścież... no ale zapomniałam o tym rudym mopie, który jak tylko mu zamknęłam furtkę przed nosem zaczął się na mnie wydzierać.
No to otworzyłam. Uznałam, że takiego smarka i tak dogonię jakby zechciał zwiewać.
Wyszedł
Pochodził, powęszył. W promieniu może 100m od furtki.
Powiedziałam "wracamy Nemo"
I wrócił!!!!
Niestety drugie wyjście było próbą ucieczki w górę wzgórza, ale dogoniłam go krokiem spacerowym i nakazałam powrót. Nie był zachwycony.