Nie jemy luminalu na razie, mamy obserwować co i jak i zapisywać. Na wypadek ataku mamy czopki, tabletki i relanium do podania domięśniowego.
A może jakimś cudem te ataki się powtarzać nie będą? Może jednak coś zeżarła? Nie wiem sama, czy to możliwe, ale nie przestaję się łudzić.
Na czubie czy na czym innym wystającym:evil_lol:
Przyjechała Krysiam - wołam więc "Nemo, Nemusiuu", na co Krysia ze spokojem "totalnie Cię ten pies olewa".
Nie będę klapsać, bo na razie ustaliła się między nami delikatna równowaga - ja otwieram drzwi, on wchodzi do domu, idzie do łazienki i śpi na dywaniku. Potem wstaje, drze japę, ja go wypuszczam.
I tak sobie żyjemy
A może by mu jaja obciąć co?
A klaps się nadaje do okazywamnia "szczunku"?. Bo ten dziadek mi osikał przedpokój wieczorem, wrócił z podwórka, podniósł nogę i sobie olał...:diabloti:
Mnie ciągle dręczy myśl że to jednak wątroba, Alat i ASPAT wcale nie muszą pokazywać że tam jest coś nie tak. Ale niestety ostatnia wizytę i tak zaliczyłam "na krechę", wyjazd do Warszawy na dokładniejsze badania jest poza moimi mozliwościami w tej chwili.