Wczoraj wieczorem zadzwoniła do mnie Kanzaj z pytaniem, kiedy może przyjechać po Lisię. Mówiłam o tym, że w poniedziałek rano bezwzględnie muszę jechać z moją jamniczką do lekarza, a autobusy z mojej wsi są 3 dziennie. Zgodziłyśmy się, że Kanzaj przyjedzie około 8,30-9,00 i zabierając psa podwiezie mnie przy okazji do weterynarza. Uznałam, że jesteśmy umówione. Kanzaj nie mówiła nic o tym, że wizyta ma trwać dłużej bo wtedy poprosiłabym o umówienie się na inny dzień lub godzinę.