Nawet nie wiem. Do schroniska wpadam rzadko - schroniskowe bidy są zwykle przywożone bezpośrednio do mojej kumpelki, z którą współpracuję. Dotyczy to przede wszystkim małych kotków, bo dla nich, bądźmy szczerzy, schronisko jest zagrożeniem. Niektóre zwierzęta trafiają też do biura na Floriańską - teraz przebywają tam ciężko chore szczeniaczki. No i tzw. aktyw TOZu zabiera różne stworzonka do domu na tzw. tymczas. Tymczas często przechodzi w wiecznoczas...
Za rok, dwa, trzy... na wystawie w rasie pojawi się 10 - 15 piesków.. i zacznie się... ten wygrał rasę, ten nie dostał certyfikatu, ten dostał bardzo dobrą... Dziewczyny, rzucicie się na siebie jak wśiekłe pitbule... a może jednak nie????
Veci często nie mają wiedzy, pozwalającej im udzielać szczegółowych informacji hodowcom. Z tego co wiem mają na studiach wykłady z kynologii przez pół roku.
Ja bardzo cenię vetów - kynologów. To już są skarby prawdziwe!
Znasz sytuację tego makabrycznego pogryzienia wolontariuszki przez amstafa?
Podobno sama chciała iść z nim na spacerek.....
Być wolontariuszem to ciężka sprawa. Trzeba umieć postępować ze zwierzętami, dysponować znaczną odpornością psychiczną i nie bać się pracy cieżkiej i paskudnej. Wielu ludzi się łamie. Przyjdą 2 - 3 razy, a potem brak im sił. Nie potępiam ich. Często mają najlepsze chęci, ale sytuacja ich przerasta.
Teraz schronisko cierpi na brak wolontariuszy. Latem podobno było lepiej (wakacje, urlopy). Na dodatek jest zimno.....
Ja sama nie jestem wolontariuszką. Mam na głowie własne zwierzęta + potężny tymczas dla kotów (teraz już 6 sztuk).
Komin, tak nie można.
Obrażasz.To niestety b. często na dogomanii się zdarza.
Czy masz podstawi twierdzić, że ktoś tu trzyma yorki w klatkach?
Ale fakt - znam hodowców yorków i żaden mi nic o glukozie nie wspominał.
Ja mam psy jak smoki, o kurduplach wiem tyle, co mi ktoś powie albo napisze.
Może niektórzy jednak przesadzają?
Myślałam sama o zabraniu do siebie tej biednej suczki, ale przy moim stadzie nie byłabym w stanie zapewnić jej odpowiednich warunków, więc sięwahałam...
A dlaczego nigdy więcej kotów?????
Koci katar dla kotów trzymanych w warunkach domowych, dobrze odżywionych i dorosłych nie stanowi poważnego zagrożenia.
Własnie przywlokłam sobie dwa malutkie zakatarzone nieszczęścia. Musiałam to zrobić, inaczej by umarły. Nie pierwszy raz tak zrobiłam.
Kretyński przepis.
Kłusownicy swoich chartów nie będą zgłaszać - a porządny człowiek ma kłopot.
I tyle.
Przep[s niczemu nie służy.
A charcik włoski - to też chart. W świuetle prawa łowieckiego trzeba na niego mież zwzwolenie. A na co można polować z charcikiem włoskim? Na myszy!
Migotko - nie strasz Jolisi!
Czy to wszystko znaczy, że york musi być pompowany żarciem albo chociaż glukozą na okrągło? Napisz coś o tym. Nigdy nie miałam małego pieska!
Nie wiem, jak siękarmi kurduple.
Moje pieski w wieku szczenięcym najlepiej karmić suchą karmą wysokiej jakości - bo komponując karmę samodzielnie można popełnic błąd.